We wtorek, 3 listopada, w Krakowie i Warszawie odbędą się manifestacje w geście solidarności z sędziami Trybunału Konstytucyjnego wybranymi przez obecny Sejm. To reakcja na eskalację trwającego od 2015 roku konfliktu, który w ostatnich dniach doprowadził do interwencji policji, konfrontacji z udziałem prezydenta i kolejnych politycznych oskarżeń. Wyjaśniamy, co się wydarzyło, skąd wziął się kryzys i dlaczego wciąż nie można go rozwiązać.
Milczący protest w Krakowie i demonstracja w Warszawie
We wtorek, 3 listopada, o godz. 18 przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie przy ul. Przy Rondzie 3 odbędzie się „Milczący Protest” w geście solidarności z sędziami Trybunału Konstytucyjnego wybranymi przez obecny Sejm.
To reakcja nie tylko na wydarzenia przed siedzibą TK w Warszawie, ale również na narastającą atmosferę wrogości wobec nowych sędziów, szczególnie Anny Korwin-Piotrowskiej. Bogdan Święczkowski nazwał ją „bezprawną uzurpatorką”, a prezydencki minister Marcin Przydacz, komentując nocną konfrontację z prezydentem, określił uczestniczących w niej sędziów jako „bandytów stosujących przemoc”. Określenie „uzurpatorka” pojawiało się również w materiałach Telewizji Republika, a w Kanale Zero zaproszony konstytucjonalista prof. Jacek Zaleśny oceniał wydarzenia jako „zamach stanu”.
Groźby wobec sędziów pojawiały się już wcześniej. 15 października minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński poinformował, że dwóch sędziów TK, którzy otrzymywali groźby, na własną prośbę zostało objętych ochroną Służby Ochrony Państwa.
Ostre oskarżenia i polityczne emocje przeniosły się także do internetu. Skalę agresji pokazuje przypadek dziennikarki Karoliny Korwin-Piotrowskiej, która po pomyłce Onetu została wzięta za sędzię TK. Otrzymała liczne obelgi, groźby pobicia, a nawet śmierci.
W tej atmosferze Komitet Obrony Demokracji – Region Małopolska zapowiada protest w zupełnie innej formule: bez skandowania haseł i transparentów. Uczestnicy mają stanąć w milczeniu, ze świeczkami, a jedynym hasłem zgromadzenia ma być „Konstytucja”.
– Trybunał Konstytucyjny nie jest własnością żadnej partii, żadnego rządu ani żadnego prezydenta. Jest instytucją Rzeczypospolitej, powołaną do ochrony Konstytucji oraz praw i wolności nas wszystkich – podkreśla KOD w swoim oświadczeniu.
Krakowskie zgromadzenie organizowane jest z myślą o osobach, które nie mogą uczestniczyć w demonstracji KOD zaplanowanej tego samego dnia o godz. 18 przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie.
Komitet Obrony Demokracji oskarża polityków prawicy o próby zastraszania sędziów i uniemożliwiania im wykonywania obowiązków. Deklaruje solidarność z ośmiorgiem sędziów wybranych w 2026 roku. Są to Anna Korwin-Piotrowska, Magdalena Bentkowska, Maciej Berek, Marcin Dziurda, Krystian Markiewicz, Sławomir Patyra, Dariusz Szostek i Maciej Taborowski.
Kryzys w Trybunale
Bezpośrednią przyczyną nowych protestów są wydarzenia z piątku 30 października. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska, powołując się na swój najdłuższy staż sędziowski, wydała zarządzenia o miesięcznej przerwie w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego oraz jego zastępcy Bartłomieja Sochańskiego. Ogłosiła również przejęcie obowiązków związanych z kierowaniem Trybunałem.
Decyzję uzasadniono między innymi niedopuszczaniem do pracy pięciorga sędziów wybranych przez obecny Sejm, nieprawidłowościami przy wyznaczaniu składów orzekających oraz problemami z uchwaleniem budżetu TK na 2027 rok. Dotychczasowe kierownictwo uznało te działania za bezprawne.
Tego samego dnia prokurator generalny Waldemar Żurek przekazał do Trybunału pięć wniosków o uchylenie immunitetów: cztery dotyczące Święczkowskiego i jeden Sochańskiego. Dokumenty liczyły 224 strony, a towarzyszyło im 50 tomów akt postępowań karnych. Podczas wieczornej konferencji prasowej Żurek wyjaśnił, że wybrał ten moment, ponieważ w TK była już osoba, której nie dotyczył żaden z wniosków, czyli Anna Korwin-Piotrowska. Poparł też działania nowych sędziów, wskazując, że od miesięcy nie mogą wykonywać swoich obowiązków.
Samo złożenie wniosków nie oznacza jednak postawienia zarzutów ani przesądzenia o odpowiedzialności karnej obu sędziów.
Protesty od września. Kolejne eskalacje
Protest przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego przy al. Szucha w Warszawie trwa już od połowy września. Rozpoczęli go członkowie Klubów „Gazety Polskiej”, którzy ustawili przed budynkiem namioty. Dołączyły do nich inne środowiska prawicowe, w tym Ruch Obrony Granic. Protestujący deklarują, że chcą zapobiec przejęciu Trybunału przez obecne władze.
Do pierwszych poważnych starć doszło 14 października, gdy po złożeniu ślubowania w Sejmie do TK przyjechał Maciej Berek wraz z innymi sędziami, których ślubowań nie uznaje Bogdan Święczkowski. Demonstranci próbowali zablokować wjazd, doszło do przepychanek i interwencji policji. Sędziowie dostali się na teren Trybunału, ale nadal nie zostali dopuszczeni do orzekania.
Kolejna eskalacja nastąpiła 30 października. Znaczne siły policji zabezpieczyły teren wokół budynku, również za ogrodzeniem TK. Jak wyjaśniła Komenda Stołeczna Policji, działania podjęto po otrzymaniu dwóch pism: od prokuratora generalnego Waldemara Żurka, zwracającego uwagę na zagrożenia związane z protestami, oraz od sędzi TK, która ostrzegała przed możliwym zagrożeniem dla bezpieczeństwa sędziów i pracowników. Policja podkreśliła, że funkcjonariusze nie weszli do samego budynku i nie ingerowali w działalność Trybunału.
Przed TK gromadzili się kolejni demonstranci. Wieczorem pojawił się tam również Jarosław Kaczyński. Po godz. 20 przybył Bogdan Święczkowski, któremu próbowano umożliwić wejście na teren Trybunału. Przecięto łańcuch zabezpieczający furtkę w ogrodzeniu, a część demonstrantów próbowała sforsować wejście. Święczkowski dostał się za ogrodzenie, jednak policyjny kordon nie dopuścił go do budynku.
W kolejnych godzinach przed TK występowali przedstawiciele różnych środowisk prawicowych, m.in. Jarosław Kaczyński z PiS, Mateusz Morawiecki z Rozwoju Plus, liderzy Konfederacji Krzysztof Bosak i Sławomir Mentzen oraz Grzegorz Braun. Protest połączył nawet dotychczas skonfliktowane środowiska. Kaczyński, witając się z Morawieckim, przyznał, że mimo wzajemnych zarzutów w tej sytuacji konieczna jest jedność.
Prezydent i premier zabrali głos
W reakcji na próbę odsunięcia dotychczasowego kierownictwa TK i narastający konflikt prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy. Po spotkaniach z Bogdanem Święczkowskim i pierwszym prezesem Sądu Najwyższego Zbigniewem Kapińskim udał się nocą do Trybunału. Przy wejściu do budynku doszło do fizycznej konfrontacji z sędziami, w tym z Anną Korwin-Piotrowską, której przebieg obie strony przedstawiają odmiennie.
W sobotnim oświadczeniu prezydent stwierdził:
„Tej nocy doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego RP i siłowego przejęcia konstytucyjnego organu państwa”.
Zażądał przywrócenia dotychczasowego porządku i zapowiedział pilne konsultacje z przedstawicielami ugrupowań parlamentarnych.
W sobotę wieczorem orędzie wygłosił premier Donald Tusk. Ocenił, że wydarzenia przed Trybunałem były „gorszące”, ale bronił działań policji i nowych sędziów. Odpowiedzialnością za kryzys obarczył PiS oraz prezydentów Andrzeja Dudę i Karola Nawrockiego.
„Sposobem na spokój nie może być jednak ustępowanie przed bezprawiem i przemocą” – powiedział premier, zapowiadając zapewnienie Trybunałowi warunków do niezależnego funkcjonowania.
Spór nie zakończył się wraz z weekendem. W poniedziałek, 2 listopada, nowo wybrani sędziowie ponownie stawili się w siedzibie TK. Na wtorek Anna Korwin-Piotrowska zapowiedziała Zgromadzenie Ogólne Sędziów, prawdopodobnie o godz. 15.30. Miałoby ono zająć się między innymi budżetem na przyszły rok. Nie wiadomo jednak, czy uda się uzyskać wymagane kworum i czy podjęte decyzje zostaną uznane przez obie strony konfliktu.
Partie podzielone. Jedni bronią dotychczasowych władz, inni chcą resetu
W sobotę 31 października prezydent przeprowadził serię konsultacji politycznych. Rozmawiał między innymi z Jarosławem Kaczyńskim i Mariuszem Błaszczakiem z PiS, Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem i Piotrem Zgorzelskim z PSL, Szymonem Hołownią, Adrianem Zandbergiem, Mateuszem Morawieckim oraz liderami Konfederacji Krzysztofem Bosakiem i Sławomirem Mentzenem. W spotkaniach nie uczestniczyli przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Lewicy.
Stanowiska poszczególnych ugrupowań pozostają rozbieżne.
Koalicja Obywatelska i Lewica popierają dopuszczenie do orzekania sędziów wybranych przez obecny Sejm. KO odrzuca propozycję ponownego wyboru całego Trybunału, uważając, że podważyłoby to obecne nominacje. Lewica również krytykuje działania prezydenta i dotychczasowego kierownictwa TK.
Prawo i Sprawiedliwość uznaje Bogdana Święczkowskiego za prawowitego prezesa, a wydarzenia z 30 października określa jako próbę bezprawnego przejęcia Trybunału. PiS nie uznaje skuteczności ślubowań złożonych bez osobistego udziału prezydenta i sprzeciwia się przedterminowemu wygaszaniu kadencji sędziów.
PSL podkreśla konieczność uspokojenia sytuacji i poszukiwania porozumienia. Polska 2050 i Razem opowiadają się za rozwiązaniem systemowym, określanym jako „reset konstytucyjny”. Razem proponuje wybór nowego składu TK większością dwóch trzecich głosów w Sejmie.
Konfederacja również proponuje ponowny wybór wszystkich sędziów, ale większością trzech piątych głosów. Podobne rozwiązanie, z dodatkowymi zmianami ustrojowymi, przedstawia środowisko Rozwoju Plus Mateusza Morawieckiego.
Mimo konsultacji nie wypracowano wspólnego sposobu zakończenia konfliktu.
Jak zaczęła się wojna o Trybunał? Najważniejsze daty
Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga między innymi, czy ustawy uchwalane przez parlament są zgodne z Konstytucją. Składa się z 15 sędziów wybieranych przez Sejm na dziewięcioletnie kadencje.
Obecny kryzys rozpoczął się ponad dekadę temu. Jego najważniejsze etapy to:
- Październik 2015 r. – początek sporu o wybór sędziów. Kończąca rządy koalicja PO–PSL wybrała pięciu sędziów TK, w tym dwóch na miejsca, które miały zwolnić się dopiero w grudniu, już za kadencji nowego Sejmu. Prezydent Andrzej Duda nie odebrał od żadnego z nich ślubowania. Trybunał orzekł później, że wybór trzech był zgodny z Konstytucją, a dwóch – przedwczesny i nieprawidłowy. Oznaczało to, że nowy Sejm mógł wybrać dwóch sędziów, natomiast pozostałe trzy stanowiska były już prawidłowo obsadzone. Żaden z pięciu kandydatów PO–PSL ostatecznie nie objął urzędu.
- Grudzień 2015 r. – nocne ślubowania i „sędziowie-dublerzy”. Nowa większość PiS zakwestionowała wybór całej piątki i 2 grudnia wybrała pięciu własnych kandydatów. Jeszcze tej samej nocy, z 2 na 3 grudnia, prezydent Andrzej Duda odebrał ślubowanie od czterech z nich, na kilka godzin przed rozprawą TK dotyczącą wcześniejszych wyborów. Piąta sędzia, Julia Przyłębska, złożyła ślubowanie 9 grudnia. Prezydent nie odebrał natomiast ślubowania od trzech prawidłowo wybranych sędziów poprzedniego Sejmu. Ich miejsca zajęli Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński, wybrani przez PiS. To właśnie ich zaczęto nazywać „sędziami-dublerami”, ponieważ zostali wybrani na stanowiska, które były już prawidłowo obsadzone.
- 2016 r. – spór o wyroki i zmianę kierownictwa TK. Ówczesny prezes Trybunału Andrzej Rzepliński nie dopuszczał do orzekania trzech sędziów wybranych przez PiS na wcześniej obsadzone stanowiska. Tymczasem większość parlamentarna uchwalała kolejne przepisy zmieniające zasady działania TK, między innymi wprowadzające obowiązek rozpatrywania spraw według kolejności wpływu i utrudniające wydawanie orzeczeń. Trybunał uznał część zmian za niezgodne z Konstytucją, jednak rząd Beaty Szydło odmówił publikacji najważniejszych wyroków, w tym z 9 marca i 11 sierpnia 2016 roku, kwestionując prawidłowość ich wydania. Powstał prawny paradoks: rząd powoływał się na przepisy, których konstytucyjność zakwestionował TK, ale nie publikował jego rozstrzygnięć.Przełom nastąpił w grudniu 2016 roku, gdy zakończyła się kadencja Rzeplińskiego. Prezydent Andrzej Duda powierzył najpierw Julii Przyłębskiej tymczasowe kierowanie Trybunałem, a 21 grudnia powołał ją na stanowisko prezesa. Sposób jej powołania od początku budził kontrowersje. W głosowaniu nad kandydatami uczestniczyło tylko sześcioro sędziów, w tym osoby określane jako „dublerzy”, a pozostali odmówili udziału. Kwestionowano między innymi brak wymaganej uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK. Nowa prezes dopuściła do orzekania trzech wcześniej niedopuszczanych sędziów.
- 2017–2018 – następcy „dublerów”. W 2017 roku zmarło dwóch sędziów wybranych przez PiS na sporne miejsca: Lech Morawski i Henryk Cioch. Sejm wybrał ich następców – Justyna Piskorskiego we wrześniu 2017 roku i Jarosława Wyrembaka w styczniu 2018 roku. Nie zakończyło to jednak problemu. Według krytyków tych nominacji obaj zostali wybrani na stanowiska, które już w 2015 roku były prawidłowo obsadzone przez poprzedni Sejm. Sam fakt śmierci poprzedników nie usuwał więc pierwotnej wady prawnej. Trzecim sędzią o kwestionowanym statusie pozostawał Mariusz Muszyński. Udział tych osób w orzekaniu prowadził do podważania prawidłowości składów TK.
- 2021–2023 – europejskie orzeczenia i dalszy spadek liczby wyroków. W maju 2021 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka, rozpoznając sprawę „Xero Flor przeciwko Polsce”, stwierdził naruszenie prawa do sądu ustanowionego ustawą. Powodem był udział w orzekaniu Mariusza Muszyńskiego, wybranego na wcześniej obsadzone stanowisko. Mimo tego wyroku Trybunał nadal działał w kwestionowanym składzie. Wydawał też rozstrzygnięcia dotyczące najważniejszych sporów politycznych, w tym relacji prawa polskiego i unijnego. Jednocześnie malała liczba wydawanych wyroków. O ile w latach 1997–2015 TK wydawał średnio 66 wyroków rocznie, w latach 2016–2024 średnia spadła do 27.
- 2023–2025 – zmiana władzy, nieuznawane wyroki i nieobsadzone stanowiska. Po wyborach parlamentarnych w październiku 2023 roku Trybunał stał się jednym z głównych pól konfliktu między nowym rządem a PiS. W grudniu 2023 roku, na wniosek posłów PiS, TK wydał postanowienie o zabezpieczeniu, nakazujące wstrzymanie zmian we władzach mediów publicznych i działań zmierzających do ich likwidacji do czasu rozstrzygnięcia sprawy. Był to przykład zaangażowania Trybunału w bieżący spór polityczny, a skuteczność prawną tego zabezpieczenia kwestionowano.W marcu 2024 roku Sejm przyjął uchwałę uznającą, że Trybunał działa w wadliwym składzie, a część jego orzeczeń jest dotknięta wadą prawną. Rząd zaprzestał publikowania kolejnych wyroków TK w oficjalnych dziennikach urzędowych, argumentując, że pochodzą od organu, którego niezależność i prawidłowość obsady zostały zakwestionowane. Dotychczasowe kierownictwo Trybunału uznało to za naruszenie Konstytucji.Jednocześnie obecna większość sejmowa wstrzymała się z obsadzaniem zwalniających się stanowisk. W 2024 i 2025 roku nie wybrano żadnego nowego sędziego TK, choć kończyły się kolejne dziewięcioletnie kadencje. W 2025 roku zgłaszano kandydatury PiS, ale nie uzyskiwały one wymaganej większości głosów. W rezultacie pod koniec 2025 roku w Trybunale pozostało zaledwie 9 z 15 przewidzianych Konstytucją sędziów, co dodatkowo ograniczyło możliwość jego funkcjonowania.Tymczasem na rozpatrzenie czekały sprawy obywateli dotyczące między innymi podatków, świadczeń i ochrony ich praw. Trybunał nadal rozpoznawał część takich spraw, ale tempo postępowań było bardzo nierówne. Według analizy Demagoga skargi konstytucyjne zakończone wyrokami w 2024 roku rozpatrywano średnio ponad 3,5 roku, podczas gdy część spraw wnoszonych przez polityków i instytucje związane z obozem PiS rozstrzygano znacznie szybciej. W wystąpieniu z 31 października 2026 roku sędzia Anna Korwin-Piotrowska stwierdziła, że w TK zalega około tysiąca spraw, a opóźnienia sięgają nawet 12 lat. Jako przykłady wskazała nierozstrzygnięte sprawy dotyczące między innymi zasiłku macierzyńskiego i ubezwłasnowolnienia.
- 13 marca – 9 kwietnia 2026 r. – wybór sześciu sędziów i spór o ślubowania. Sejm wybrał sześciu nowych sędziów TK, obsadzając wszystkie ówczesne wakaty. Prezydent Karol Nawrocki odebrał jednak 1 kwietnia ślubowanie tylko od Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka. Kancelaria Prezydenta tłumaczyła, że od początku jego kadencji, czyli od sierpnia 2025 roku, zwolniły się dwa stanowiska sędziowskie i właśnie za ich obsadzenie prezydent postanowił wziąć odpowiedzialność. Pozostałe cztery wakaty powstały jeszcze podczas prezydentury Andrzeja Dudy. Dlaczego jednak spośród sześciu wybranych osób zaproszono właśnie Bentkowską i Szostka? Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki wyjaśniał, że decyzję podjęto po analizie dokumentów i życiorysów kandydatów. Nie przedstawił jednak szczegółowych kryteriów tego wyboru. Pozostała czwórka, wobec braku zaproszenia od prezydenta, złożyła 9 kwietnia ślubowania w Sejmie, bez jego obecności.
- Czerwiec–październik 2026 r. – kolejni sędziowie i pogłębiający się konflikt. Sejm wybrał jeszcze Sławomira Patyrę i Macieja Berka. Patyra złożył ślubowanie przed prezydentem 28 lipca. Berek, wobec braku zaproszenia z Pałacu Prezydenckiego, złożył je 14 października w Sejmie. W ten sposób obecny Sejm wybrał łącznie ośmioro sędziów, ale prezydent osobiście odebrał ślubowania tylko od trojga. Pozostała piątka złożyła je bez jego udziału, czego nie uznają Pałac Prezydencki i dotychczasowe kierownictwo TK.
O co właściwie toczy się spór?
Konstytucja stanowi, że sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybiera Sejm na dziewięcioletnie kadencje. Ustawa zobowiązuje ich natomiast do złożenia ślubowania wobec prezydenta. Większość rządząca uważa, że głowa państwa ma obowiązek przyjąć ślubowanie i nie może weryfikować wyboru dokonanego przez parlament.
Inaczej przepisy interpretuje Pałac Prezydencki. Jego przedstawiciele argumentują, że prezydent jako strażnik Konstytucji ma prawo ocenić prawidłowość procedury i kandydatur, a przyjmowanie ślubowań określają nawet jako jego „wyłączną prerogatywę”. Utrzymują też, że ślubowanie złożone bez fizycznej obecności głowy państwa jest nieskuteczne. Krytycy tego stanowiska wskazują jednak, że Konstytucja nie przyznaje prezydentowi prawa zatwierdzania ani odrzucania sędziów wybranych przez Sejm, a odbieranie od nich ślubowań nie zostało wprost wymienione w katalogu prerogatyw prezydenckich w art. 144 ust. 3 Konstytucji.
Od rozstrzygnięcia tego sporu zależy, czy pięcioro sędziów, którzy złożyli ślubowania w Sejmie, może w pełni wykonywać swoje obowiązki, a w konsekwencji również to, kto ma prawo podejmować decyzje dotyczące funkcjonowania Trybunału.
Komisja Wenecka i Helsińska Fundacja: potrzebna naprawa, ale zgodna z prawem
Komisja Wenecka, organ doradczy Rady Europy, w opinii opublikowanej 13 października 2026 roku uznała, że prezydent powinien niezwłocznie odbierać ślubowania od sędziów TK wybranych przez Sejm i nie może wykorzystywać tej procedury do weryfikowania kandydatów.
Dopuściła również możliwość złożenia ślubowania bez fizycznej obecności głowy państwa, ale tylko w wyjątkowej sytuacji – gdy prezydent odmawia jego przyjęcia lub zwleka z tą czynnością, uniemożliwiając przeprowadzenie zwykłej procedury. W takim przypadku ślubowanie musi zachować wymaganą formę, zostać odpowiednio udokumentowane oraz skierowane i przekazane prezydentowi. Jest to zatem rozwiązanie mające zapobiegać blokowaniu pracy Trybunału, a nie dowolna alternatywa dla tradycyjnej procedury.
Co istotne, ustawa o statusie sędziów TK nakłada obowiązki również na samych sędziów. Zgodnie z art. 4 odmowa złożenia ślubowania przez osobę wybraną do Trybunału oznacza zrzeczenie się stanowiska. Z kolei art. 5 stanowi, że po ślubowaniu sędzia ma niezwłocznie stawić się w Trybunale w celu podjęcia obowiązków, a prezes TK powinien przydzielić mu sprawy i zapewnić warunki do pracy.
Jeszcze wcześniej, 5 maja 2026 roku, Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zastosował środek tymczasowy w sprawie czworga sędziów, którzy złożyli ślubowania w Sejmie. Zobowiązał Polskę do zapewnienia, aby właściwe organy nie utrudniały Annie Korwin-Piotrowskiej, Marcinowi Dziurdzie, Krystianowi Markiewiczowi i Maciejowi Taborowskiemu objęcia stanowisk oraz wykonywania obowiązków sędziowskich. Nie było to jeszcze ostateczne rozstrzygnięcie sprawy. Dotychczasowe kierownictwo TK zakwestionowało jednak możliwość ingerowania przez ETPC w kwestie ustroju polskiego Trybunału.
W grudniu 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał natomiast, że polski TK nie spełnia standardów niezależnego i bezstronnego sądu z powodu poważnych nieprawidłowości w powołaniu trzech jego sędziów oraz ówczesnej prezes Julii Przyłębskiej.
Jednocześnie we wcześniejszej opinii z grudnia 2024 roku Komisja Wenecka przestrzegała przed przedterminowym wygaszeniem kadencji wszystkich prawidłowo powołanych sędziów Trybunału, wskazując na zasadę ich nieusuwalności. Oznacza to, że również propozycje całkowitego „resetu konstytucyjnego” wymagają rozwiązania istotnych problemów prawnych i nie mogą sprowadzać się wyłącznie do wymiany całego składu TK.
Na te trudności zwraca uwagę również Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która 31 października przedstawiła stanowisko podpisane przez prezesa zarządu Macieja Nowickiego.
Fundacja przypomina, że TK od 2015 roku znajduje się w głębokim kryzysie, a legalnie wybrani sędziowie powinni móc wykonywać swoje obowiązki. Jednocześnie krytycznie ocenia ostatnią decyzję Anny Korwin-Piotrowskiej.
„Nie dostrzegamy wyraźnych podstaw prawnych do tego, by decyzję taką mogła wydać sędzia o najdłuższym stażu” – wskazuje HFPC, odnosząc się do odsunięcia prezesa i wiceprezesa TK.
Zdaniem Fundacji zastosowany art. 130 Prawa o ustroju sądów powszechnych nie daje w tej sytuacji jednoznacznej podstawy do takiego działania. Organizacja ostrzega przed niebezpiecznym precedensem, który w przyszłości mógłby posłużyć do przejmowania kontroli nad Trybunałem przez kolejne większości polityczne.
HFPC proponuje zatem „reset konstytucyjny” oparty na koncepcji Fundacji im. Stefana Batorego. Zakłada on zmianę zasad wyboru sędziów, tak aby żadna partia nie mogła samodzielnie obsadzić Trybunału, a następnie powołanie jego nowego składu. Propozycja ta wymagałaby jednak pogodzenia z zasadą ochrony kadencji sędziowskich, na którą zwracała uwagę Komisja Wenecka.
„Ostatnie wydarzenia prowadzą do dalszej eskalacji kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Tym trudniejsze, ale i tym pilniejsze jest poszukiwanie minimalnego konsensusu ponad polityczną polaryzacją” – podkreśla Helsińska Fundacja Praw Człowieka.
Na razie takiego porozumienia nie ma. Wtorkowe manifestacje w Krakowie i Warszawie pokazują, że spór o Trybunał, rozpoczęty w 2015 roku, wciąż wywołuje silne emocje. Jego rozstrzygnięcie ma jednak znaczenie nie tylko dla polityków i sędziów, ale przede wszystkim dla obywateli, którzy powinni mieć pewność, że o zgodności ustaw z Konstytucją rozstrzyga niezależny i prawidłowo obsadzony sąd.


















