wtorek, 1 lutego 2022 10:07

Chaos i bałagan gospodarczy. Premier jak słoń w składzie porcelany

Autor Artur Kozioł - Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka
Chaos i bałagan gospodarczy. Premier jak słoń w składzie porcelany

Burmistrz Wieliczki Artur Kozioł komentuje aktualne wydarzenia polityczne.

To trzeba jasno powiedzieć: w ostatnich miesiącach premier porusza się niczym słoń w składzie porcelany zostawiając za sobą chaos i bałagan gospodarczy.

Kilka dni temu, jadąc do Krakowa, zatrzymałem się w małym zakładzie krawieckim, żeby kupić koszulę. Wszedłem, poprosiłem o mój rozmiar. Okazało się, że nie było. Właścicielka ze łzami w oczach przyznała, że po latach musi zamknąć pracownię – przy coraz większych opłatach nie jest w stanie dłużej jej prowadzić. W miniony piątek spotkałem przyjaciela. Równie smutnego – z powodu ogromnych kosztów musi zamknąć piekarnię. Co się dzieje? Przecież to rodzinne zakłady prowadzone w budynkach samodzielnie wybudowanych, nie obciążonych czynszami za wynajem. Nastąpił wzrost kosztów pracy, opłat za prąd, gaz, transport. Jeżeli ktoś przez chwilę prowadził działalność gospodarczą – wie o czym mówię.

Słowo ,,ład" przejdzie do historii jako określenie zjawiska o kompletnie przeciwstawnym znaczeniu. Zjawiska, które czarno na białym pokazuje, że nie należy podchodzić do gospodarki, kierując się wyłącznie ambicjami reformatorskimi. Stojące za nimi emocjonalne rozchwianie, spowodowane chęcią utrzymania się na powierzchni politycznej, może pozostawić gruzowisko w życiu wielu osób prowadzących rodzinne gospodarstwa.

Pomyślmy jak trudno jest zostawić coś, nad czym pracowało się całe życie. Takie oczy i smutek widziałem wiele lat temu u mojej mamy, gdy po trzydziestu sześciu latach w Krakowskiej Fabryce Kabli przechodziła na emeryturę i później po kilku kolejnych zobaczyła, że zakład już nie istnieje. Postawmy sobie pytanie, czy to co dziś się w naszym kraju dzieje można nazwać pomocą? Zauważmy, że zarządza nim „były bankowiec”. Proponuję abyśmy jak w banku – gdy podpisujemy kredyt – przeczytali to wszystko, co napisano małym drukiem. Wtedy zrozumiemy, ile tak naprawdę możemy skorzystać.

Odrzucając szum marketingowy zrozumiemy, że dzisiejsze wsparcie to „przelewanie z jednego garnka do drugiego”. Stworzono złudzenie, które pęknie jak bańka mydlana. Jeżeli tylko policzymy nasze rachunki i porównamy z rachunkami z poprzedniego roku zobaczymy ukrytą prawdę dzisiejszego zarządzania, polegającą na tworzeniu zależności. Jesteśmy obciążani płatnościami; myślę, że można powiedzieć nawet dosadniej – uzależniani od rządzących tak, aby było nam ciężko w codziennym życiu.

Kiedy już będziemy pod ścianą, wtedy – tak zakładają – będziemy wdzięczniejsi za tzw. pomoc. Pomoc, która – podkreślmy –  pochodzi z naszej pracy wyrażonej w podatkach, które wszyscy płacimy. Czy uda nam się to zrozumieć i zmienić sytuację? Jestem przekonany, że tylko wtedy, jeśli już całkiem nas nie pokłócą.

Małopolska - najnowsze informacje