wtorek, 30 czerwca 2026 11:40, aktualizacja 2 godziny temu

Co robili w burzę na Orlej Perci? TOPR ewakuował 8 nastolatków

💬Komentarze
Kościelec, w oddali Orla Perć
Kościelec, w oddali Orla Perć / Marzena Gitler

Najpierw przyszła burza, później kolejne telefony do ratowników. W rejonie jednego z najtrudniejszych szlaków w polskich Tatrach utknęli młodzi turyści. Jak się okazało, byli uczestnikami tego samego obozu sportowego.

W skrócie:

  • TOPR ewakuował łącznie ośmioro nastolatków z rejonu Orlej Perci.
  • Zgłoszenia napływały kolejno z okolic Kozich Czub i Koziej Przełęczy.
  • Jak się okazało, ewakuowani byli uczestnikami tego samego obozu sportowego.
  • Młodzi turyści byli przemoczeni, wyczerpani i nie byli w stanie kontynuować wycieczki.
  • Ratownicy wskazują, że grupa rozproszyła się w czasie burzy i była bez właściwej opieki.

Ośmioro młodych turystów zostało w poniedziałek, 29 czerwca, ewakuowanych śmigłowcem TOPR z rejonu Orlej Perci. Do niebezpiecznej sytuacji doszło po przejściu burzy w wysokich partiach Tatr. Nastolatkowie byli przemoczeni, wyczerpani i nie byli w stanie samodzielnie kontynuować wycieczki.

Jak wynika z komunikatu Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, pierwsze zgłoszenie wpłynęło do centrali TOPR o godz. 14.42. Zadzwoniła trójka młodych turystów znajdujących się w rejonie wierzchołka Kozich Czub. Przekazali ratownikom, że są na grani i nie są w stanie iść dalej.

Na miejsce poleciał śmigłowiec. Trzech ratowników desantowało się na grani, przygotowało turystów do ewakuacji, a następnie młodzi ludzie zostali wciągnięci na pokład śmigłowca.

Kolejne zgłoszenia z grani

Na tym akcja się jednak nie zakończyła. O godz. 15.17 do TOPR wpłynęło kolejne zgłoszenie — tym razem od dwójki turystów, również z rejonu Kozich Czub. Oni także nie byli w stanie bezpiecznie zejść w dół. Ratownicy ponownie polecieli śmigłowcem i ewakuowali ich przy użyciu wciągarki.

Trzecie zgłoszenie ratownicy otrzymali o godz. 16.54. Turystka poinformowała centralę TOPR, że znajduje się w okolicy Koziej Przełęczy, jest wyczerpana i nie może iść dalej. Po dolocie śmigłowcem i desancie ratownicy stwierdzili, że oprócz niej pomocy potrzebują jeszcze dwie osoby. Cała trójka została zabrana na pokład śmigłowca i przewieziona na lądowisko w Zakopanem.

Łącznie TOPR ewakuował więc ośmioro młodych turystów.

Byli nieletni, na miejsce wezwano policję

W komunikacie TOPR podkreślono, że turyści byli nieletni, a okoliczności wskazywały, że mogą być członkami zorganizowanej wycieczki. Z tego powodu na lądowisko w Zakopanem wezwano patrol policji, który miał ustalić szczegóły zdarzenia.

Jak się okazało, cała grupa rozproszyła się w trakcie burzy w rejonie Orlej Perci. Nastolatkowie znaleźli się w trudnych warunkach atmosferycznych, w wysokogórskim terenie, przemoczeni, wyczerpani i — jak zaznacza TOPR — bez właściwej opieki.

Okoliczności wyprawy mają wyjaśniać śledczy. Sprawdzane ma być m.in., kto odpowiadał za wyjście młodzieży na tak wymagający szlak, czy grupa miała odpowiednią opiekę oraz czy uczestnicy nie zostali narażeni na niebezpieczeństwo.

TOPR przypomina o obowiązku przewodnika

Po akcji ratownicy zaapelowali do dorosłych i opiekunów grup o właściwe planowanie tatrzańskich wycieczek. Przypomnieli też, że zorganizowane wycieczki piesze, w których uczestniczą dzieci i młodzież szkolna, mogą przebywać na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego tylko pod opieką wykwalifikowanych przewodników tatrzańskich.

TOPR wskazuje, że taki obowiązek wynika z zarządzenia dyrektora TPN z 20 grudnia 2019 roku. Przewodnik nie tylko przekazuje wiedzę o górach i zasadach zachowania na szlaku, ale przede wszystkim dba o bezpieczeństwo uczestników wycieczki oraz pomaga dobrać trasę do możliwości grupy i warunków panujących w górach.

W tym przypadku skończyło się na strachu. Ratownicy podkreślają jednak, że sytuacja była poważna — burza zastała młodych ludzi w jednym z najbardziej wymagających rejonów polskich Tatr i gdyby nie trzykrotna akcja z użyciem śmigłowca, mogłoby dojść do dramatu.

Twórz portal informacyjny razem z nami!

Byłeś świadkiem wypadku? Masz ważną informację lub problem, o którym powinniśmy napisać? Skontaktuj się z naszą Szybką Linią Głos24!

Zadzwoń do dyżurującego dziennikarza, zostaw wiadomość głosową lub prześlij zdjęcia i opis sytuacji przez WhatsApp lub maila.

WhatsApp/Telefon: 666 97 24 24

Mail: kontakt@glos24.pl

Obserwuj nas w Google News

Podhale - najnowsze informacje

Rozrywka