„Inni potrzebowali 24 miesięcy. Mnie zajęło trzy”. Pracował dla Muska, dziś robi biznes w Małopolsce

Adam Drewniany
Adam Drewniany / Głos24

Zaczynał w USA z tysiącem dolarów. Kiedy zabrakło mu pieniędzy na paliwo, zrywał pomarańcze, żeby dotrzeć do San Francisco. Po latach współpracował z Elonem Muskiem i podjął się zadania, na które inni potrzebowali nawet dwóch lat. Dziś Adam Drewniany wraca do rodzinnego Żelichowa z międzynarodowym biznesem. W podcaście „Ósma za siedem” opowiada o Tesli, ryzyku w biznesie, Donaldzie Trumpie i o tym, dlaczego zdecydował się inwestować właśnie w Małopolsce.

W skrócie:

  • Adam Drewniany opowiada, jak współpraca z Teslą zaczęła się „od małej śrubki”, a doprowadziła do produkcji pakietów akumulatorów.
  • Wspomina emigrację do USA, początki bez pieniędzy i ryzyko, które podejmował, rozwijając kolejne biznesy.
  • Ocenia też prezydenturę Donalda Trumpa z perspektywy przedsiębiorcy i mówi o swoim powrocie do Żelichowa.

Adam Drewniany pochodzi z Żelichowa na Powiślu Dąbrowskim. W 1978 roku wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Namawiał go do tego ojciec. – „Synu, ja widzę, że tu nie ma miejsca dla ciebie. Idź w ślady dziadka” – wspomina przedsiębiorca.

Dziadek Drewnianego także wyjeżdżał do Ameryki, ale zarobione pieniądze przywoził do rodzinnej miejscowości. To za nie zbudował młyn, który przez dziesięciolecia działał w Żelichowie. Po wielu latach historia w pewnym sensie się powtórzyła – wnuk także wrócił z Ameryki, choć już z zupełnie innym pomysłem na biznes.

„To był tylko uścisk dłoni Elona”

Zanim do tego doszło, Drewniany zbudował swoją pozycję w amerykańskim biznesie. Jednym z najciekawszych rozdziałów tej historii jest współpraca z Teslą. Jak opowiada, firma Elona Muska działała niedaleko jego zakładu, a początki współpracy były bardzo niepozorne. – To tak się zaczęło od małej śrubki, a skończyło się aż na dużym pakiecie akumulatorów – wspomina.

Jedno z najtrudniejszych zleceń przyszło, gdy Tesla potrzebowała w bardzo krótkim czasie setek pakietów akumulatorów, bo chciała musiała wypuścić swoje pierwsze 300 samochodów. Drewniany wcześniej ich nie produkował. Mimo to już następnego dnia poleciał do Teksasu, znalazł budynek po zamkniętej szkole i rozpoczął przygotowania do uruchomienia produkcji. – Inne fabryki dawały im do 24 miesięcy, a mnie to zajęło trzy miesiące – mówi.

Cena tej decyzji była wysoka. Przedsiębiorca zaangażował własne pieniądze i zaciągnął pożyczkę pod dom. – Ja ryzykowałem całym życiem swoim. Wszystkie finanse zabrałem, pożyczkę pod dom, wszystko – wspomina. Formalnych gwarancji było niewiele. – To był tylko uścisk dłoni Elona.

Z tysiącem dolarów do San Francisco

Choć z wykształcenia był inżynierem i miał za sobą studia techniczne w Krakowie, początki w Stanach Zjednoczonych niewiele miały wspólnego z pracą inżyniera. Do USA poleciał – jak wspomina – z tysiącem dolarów i po drodze imał się najróżniejszych zajęć i biznesów. Kosił trawniki, prowadził także nietypowy interes – klub nocny uruchomiony wspólnie z metodystycznym duchownym. Gdy później ruszył w stronę Kalifornii, w pewnym momencie zabrakło mu pieniędzy nawet na paliwo. – Pomarańcze zrywałem, 20 dolarów dostałem, dotankowałem, dojechałem do San Francisco – opowiada.

Właśnie tam zetknął się z przemysłem, z którym związał później swoją zawodową przyszłość. Jak sam mówi, gotowość do podejmowania ryzyka pozostała z nim do dziś. – Każdy biznes, jak się idzie w jakiś interes, to jest ryzyko. Nikt ci nie zagwarantuje 100 proc. inwestycji czy zwrotu. Ja jestem taki raczej, że ryzykuję.

Trump? „Nie popieram go jako osoby”

W rozmowie pytamy Drewnianego także o dzisiejszą Amerykę i prezydenturę Donalda Trumpa. Przedsiębiorca, który prowadzi biznes w USA od wielu lat, mocno podkreśla różnicę między swoją oceną Trumpa jako człowieka a oceną jego podejścia do gospodarki. – Ja jego nie popieram jako osobę, ale go popieram jako biznesmena – mówi.

Drewniany pozytywnie ocenia ograniczanie części regulacji i politykę sprzyjającą przedsiębiorcom. – U nas w Ameryce rząd się nie miesza w twój biznes. Nie ma znaczenia, czy rządzi demokrata, czy republikanin. My robimy swoje – podkreśla.

Z Doliny Krzemowej do Żelichowa

Mimo biznesowych sukcesów w USA Drewniany zdecydował się wrócić do Polski i do miejsca, z którego pochodzi. W Żelichowie, w miejscu związanym z historią jego rodziny, powstał zakład SBS Technology Poland. Powód tej decyzji tłumaczy bardzo osobiście. – Dziadek zbudował młyn, ja go zburzyłem. Muszę zostawić jakąś dobrą spuściznę po tym, żeby ludzie pamiętali – mówi.

Dziś w Żelichowie powstają precyzyjne podzespoły wykorzystywane w zaawansowanych urządzeniach. Drewniany wskazuje m.in. na branżę półprzewodnikową oraz elementy przeznaczone do systemów robotycznych. – To, co w Kalifornii produkujemy dla robota da Vinci czy branży półprzewodnikowej, dziś robimy także tutaj, w Żelichowie – mówi.

Co ciekawe, przedsiębiorca przekonuje, że właśnie w Małopolsce łatwiej jest mu znaleźć specjalistów niż w sercu Doliny Krzemowej, gdzie o tych samych inżynierów i programistów konkuruje z takimi firmami jak Apple, Google, Tesla czy Meta.

W podcaście „Ósma za siedem” Adam Drewniany mówi też o przyszłości zakładu w Żelichowie, kolejnych inwestycjach, planach wejścia mocniej w branżę lotniczą i zbrojeniową, kształceniu młodych inżynierów oraz współpracy z Krakowskim Parkiem Technologicznym. Opowiada również o Northvolt, magazynach energii i o tym, jak z perspektywy przedsiębiorcy działającego po obu stronach Atlantyku ocenia warunki prowadzenia biznesu w Polsce, Stanach Zjednoczonych i Unii Europejskiej.

Cała rozmow zobaczysz też w naszych kanałach na platformach podcastowych.

Ósma za siedem - najnowsze informacje

Rozrywka