Po referendum w Krakowie Koalicja Obywatelska musi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, kto powalczy o fotel prezydenta, ale też dlaczego Aleksander Miszalski tak szybko stracił polityczne zaufanie mieszkańców. Dominik Jaśkowiec, poseł KO i były przewodniczący Rady Miasta Krakowa, w podcaście „Ósma za siedem” mówi o błędach własnego środowiska, możliwym układzie drugiej tury i scenariuszach związanych z przedterminowymi wyborami.
W skrócie:
- Dominik Jaśkowiec przewiduje drugą turę z udziałem Łukasza Gibały i kandydatki KO.
- Poseł mówi o „kampanii zohydzania” Aleksandra Miszalskiego.
- Przyznaje też, że były błędy po stronie Koalicji Obywatelskiej.
- W rozmowie padają także pytania o komisarza Kracika, SCT, Paradę Smoków i Zakrzówek.
Dominik Jaśkowiec zna krakowski samorząd od środka. Przez lata był radnym miejskim i przewodniczącym Rady Miasta Krakowa, a do Sejmu wszedł na miejsce Aleksandra Miszalskiego po jego wyborze na prezydenta Krakowa. Dlatego w podcaście "Ósma za siedem" pytamy go nie tylko o personalia przed przedterminowymi wyborami, ale też o przyczyny politycznego kryzysu KO w Krakowie.
Najmocniejsza deklaracja pada przy pytaniu o możliwy scenariusz wyborczy.
— Z dużym prawdopodobieństwem można przewidzieć, kto się znajdzie w drugiej turze wyborów. Oczywiście nie jest to pewnik. Natomiast w tej drugiej turze znajdzie się Łukasz Gibała i kandydat albo kandydatka Koalicji Obywatelskiej (teraz wiemy, że jest to Monika Piątkowska — przyp. red.). Mieszkańcy staną przed takim wyborem — mówi Dominik Jaśkowiec.
Jaśkowiec zwraca uwagę, że tegoroczne wybory w Krakowie mogą mieć wyjątkowo partyjny charakter.
— Oczywiście są bardzo silni kandydaci partyjni. Tego w dotychczasowych wyborach w Krakowie nie było, dlatego że poszczególne partie traktują wybory prezydenckie w Krakowie jako test czy zdobywanie pole position przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi — ocenia.
W rozmowie wracamy też do referendum, które zakończyło prezydenturę Aleksandra Miszalskiego. Jaśkowiec mówi o długotrwałej kampanii wymierzonej w byłego prezydenta.
— To były emocje budowane od dłuższego czasu. To nie był przecież moment dwóch, trzech tygodni, w którym te emocje się pojawiły. Te emocje i ta kampania były moim zdaniem starannie wyreżyserowane, przygotowane. Ona trwała od jakiegoś czasu — mówi poseł.
I dodaje:
— To była kampania zohydzania Aleksandra Miszalskiego mieszkańcom Krakowa. Do tego nałożyły się oczywiście błędy, też popełnione przez miasto. Może mniej przez Aleksandra Miszalskiego, bardziej przez jego współpracowników. To wszystko zadecydowało o tym obrocie sprawy.
Jaśkowiec podkreśla również skalę środków zaangażowanych w kampanię referendalną.
— Tam były zainwestowane środki, do których myśmy jako Koalicja Obywatelska nie mieli dostępu, czyli skala osób, skala pieniędzy, które były w to zaangażowane. To ewidentnie nie były setki tysięcy złotych, tylko miliony złotych. I kampania prowadzona tak naprawdę od dłuższego czasu — mówi.
Poseł nie unika jednak pytania o błędy własnego środowiska. Przyznaje, że w kampanii obrońców Miszalskiego także były problemy.
— Widziałem też pewne problemy w tej kampanii, także po naszej stronie, które pewnie przyniosły efekt negatywny — przyznaje.
Odnosząc się do jednego z materiałów kampanijnych, mówi wprost:
— Był błąd w filmiku, który został zręcznie wykorzystany przez Komitet Referendalny do tego, żeby wytoczyć procesy i zbudować wokół tego przekaz.
I dodaje:
— Takie rzeczy nie powinny się zdarzać i to było błędem.
Pytamy także o decyzję Donalda Tuska, który po referendum rozwiązał małopolskie struktury KO i wprowadził komisarza, Dorotę Niedzielę. Jaśkowiec uważa, że była to decyzja trudna, ale potrzebna.
— Ja się nie czuję skarcony, ponieważ ja na miejscu pana premiera podjąłbym taką samą decyzję. Takie są zasady polityki. Jeśli ugrupowanie przegrywa ważne dla niego głosowanie, wtedy wyciąga się wnioski personalne — mówi.
W rozmowie pojawia się też temat Stanisława Kracika, którego premier wyznaczył na komisarza Krakowa. Dla przeciwników KO to argument, że po odwołaniu Miszalskiego miastem nadal zarządza osoba kojarzona z jego ekipą. Jaśkowiec broni tej decyzji, wskazując na doświadczenie Kracika i potrzebę stabilności. W wywiadzie pytamy również o Strefę Czystego Transportu. Tu Jaśkowiec mówi o potrzebie rzetelnych badań i korekty opartej na danych.
Na koniec pada pytanie, czy KO zrozumiała wynik referendum. Odpowiedź Jaśkowca zaczyna się od zdania, które może być kluczowe dla całej dalszej kampanii.
— Na pewno chcieli wyrazić niezadowolenie. Natomiast po pierwsze nie można się rzecz jasna obrażać na tych mieszkańców, którzy poszli głosować za odwołaniem prezydenta i za odwołaniem Rady Miasta Krakowa — mówi poseł KO.
W rozmowie poruszamy również miejskie tematy, które w ostatnich dniach budziły duże emocje: kontrowersyjną organizację tegorocznej Parady Smoków, chaos po zmianie lokalizacji wydarzenia oraz problemy Zakrzówka — od jakości wody i ochrony ekosystemu po kolejki do wejścia na kąpielisko w sezonie.
Wywiad będzie również dostępny na kanałach Głos24 na Apple Podcast i Spotify.



















