wtorek, 28 lipca 2026 09:06, aktualizacja 2 godziny temu

Kraków chce zmian w ustawie o najmie krótkoterminowym. Apele i petycje

💬Komentarze
Turyści na Rynku Głównym w Krakowie
Turyści na Rynku Głównym w Krakowie / Głos24

„Z 30 mieszkań zostało trzech mieszkańców. Reszta to skrzyneczki na drzwiach, kody do klatki i walizki o trzeciej w nocy” – tak poseł Rafał Komarewicz podsumował jedną z historii przedstawionych podczas posiedzenia Krakowskiego Zespołu Parlamentarnego. Choć spotkanie nie zakończyło się przyjęciem wspólnego dokumentu, wyraźnie wybrzmiały postulaty zmian w rządowym projekcie ustawy. Domagają się ich parlamentarzyści, krakowscy radni, miasto i organizacje mieszkańców.

W skrócie:

  • W posiedzeniu uczestniczyło pięcioro parlamentarzystów oraz przedstawiciele miasta, ministerstwa, organizacji i mieszkańców.
  • Kraków chce możliwości ustanawiania stref, limitów lub licencji na najem krótkoterminowy.
  • Osobne działania rozpoczęły Stowarzyszenie Dobra Noc Kraków, Kraków dla Mieszkańców i Partia Razem.
  • Ireneusz Raś, odpowiedzialny za rządowy projekt, był zaproszony, ale nie uczestniczył w spotkaniu.

„Jedyny stały lokator w całym budynku”

Poniedziałkowe posiedzenie Krakowskiego Zespołu Parlamentarnego zwołali Daria Gosek-Popiołek i Rafał Komarewicz. W magistracie pojawili się również posłowie Dominik Jaśkowiec, Jerzy Meysztowicz i Paweł Śliz. W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele Ministerstwa Sportu i Turystyki, Urzędu Miasta Krakowa, Rady Miasta, organizacji społecznych, eksperci oraz mieszkańcy.

Wśród zaangażowanych w debatę byli przedstawiciele Stowarzyszenia Dobra Noc Kraków, Akcji dla Krakowa, Krakowa dla Mieszkańców i Klubu Jagiellońskiego. Uczestniczyli w niej także między innymi radni Eliza Dydyńska-Czesak, Łukasz Maślona, Aleksandra Owca, Agnieszka Łętocha i Włodzimierz Pietrus oraz ekonomista dr Karol Wałachowski.

Stowarzyszenie Dobra Noc Kraków podało, że zaproszony, ale nieobecny był Ireneusz Raś, wiceminister odpowiedzialny za projekt ustawy. Wśród nieobecnych znaleźli się też niektórzy zaproszeni parlamentarzyści KO, między innymi Jerzy Fedorowicz, Aleksandra Kot, Dorota Marek, Katarzyna Matusik-Lipiec i Monika Piątkowska. Powodów nieobecności nie podano.

Najważniejszy podczas spotkania miał być jednak głos mieszkańców. Opowiadali oni o życiu w budynkach, w których większość lokali przejęli operatorzy najmu na doby, o nocnych imprezach, częstej zmianie gości i problemach z bezpieczeństwem.

– Opowiedzieli nam o pożarze w kamienicy oddanej pod najem krótkoterminowy i o tym, co zostaje po nim ludziom, którzy mieszkają tam naprawdę. O byciu jedynym stałym lokatorem w całym budynku – relacjonował później Rafał Komarewicz.

Rejestr to za mało. Kraków chce stref, licencji i limitów

Podczas posiedzenia wypracowano wspólny katalog zmian, o które uczestnicy chcą zabiegać podczas prac sejmowych.

Najważniejszym postulatem jest przywrócenie gminom prawa do regulowania skali najmu krótkoterminowego. Rady miast miałyby ustanawiać strefy, wprowadzać limity lokali albo system licencji w najbardziej obciążonych częściach miasta. Większy wpływ na działalność prowadzoną w budynkach mieszkalnych miałyby też otrzymać wspólnoty i spółdzielnie.

Stanowisko miasta jest przy tym ostrożniejsze niż część apeli organizacji. Sam Kraków nie chce całkowitego zakazu najmu ani ograniczania każdej legalnej działalności. Regulacje mają być proporcjonalne, oparte na danych i godzić prawa mieszkańców z prawami właścicieli oraz przedsiębiorców. Miasto popiera także utworzenie zespołu roboczego, który przygotuje możliwe do wyegzekwowania wymagania przeciwpożarowe dla takich obiektów.

Daria Gosek-Popiołek zwróciła uwagę, że projekt nie trafi jeszcze pod obrady najbliższego posiedzenia Sejmu. Jej zdaniem daje to czas na przygotowanie poprawek wspólnie z samorządami, ekspertami i organizacjami mieszkańców.

– Sama ewidencja nie wystarczy. Nie zatrzyma wzrostu liczby mieszkań wycofywanych z rynku najmu długoterminowego ani presji na wzrost cen mieszkań – oceniła posłanka. Zapowiedziała starania o strefy, licencje lub limity oraz większe kompetencje wspólnot. Chce też dyskusji o skróceniu dwuletniego okresu przejściowego przewidzianego w projekcie.

Według miejskiej bazy eKON pod koniec marca 2026 roku w Krakowie działało ponad 2700 legalnie zgłoszonych obiektów oferujących przeszło 37 tys. miejsc noclegowych. Nie oznacza to, że w Krakowie działa dokładnie 2712 mieszkań na Airbnb – w ewidencji są również hostele, pokoje gościnne i inne obiekty noclegowe.

List otwarty, rezolucja i „Dom to nie hotel”

Równolegle do dyskusji parlamentarzystów powstało kilka inicjatyw, które łączy żądanie rozszerzenia rządowego projektu.

Stowarzyszenie Dobra Noc Kraków opublikowało list otwarty do posłów i senatorów. To działająca od 2020 roku organizacja reprezentująca między innymi mieszkańców centrum i zajmująca się hałasem, gospodarką nocną oraz skutkami nadmiernej turystyki.

Autorzy listu postawili cztery postulaty. Chcą: obowiązkowego wykreślania uciążliwego obiektu z ewidencji po spełnieniu precyzyjnych warunków, określenia liczby naruszeń i czasu, w którym muszą się powtórzyć, prawa gmin do wprowadzania licencji, limitów lub zakazu najmu na wybranych obszarach, przyznania wspólnotom mieszkaniowym wpływu na prowadzenie takiej działalności.

Stowarzyszenie wskazuje, że obecny projekt pozwala wykreślić obiekt z ewidencji z powodu zakłócania spokoju, ale nie nakłada takiego obowiązku. Nie wyjaśnia też dokładnie, czym są „powtarzające się uchybienia”. Pierwszymi sygnatariuszami listu, poza Dobrą Nocą Kraków, zostały Akcja dla Krakowa oraz Koalicja Ruchów Krakowskich „Wspólnie dla Miasta”.

Osobny projekt rezolucji przygotował klub radnych Kraków dla Mieszkańców. Radni apelują do rządu i Sejmu o uchylenie autopoprawek z 7 lipca oraz powrót do wcześniejszych rozwiązań dotyczących stref i wpływu wspólnot oraz spółdzielni. Projekt ma być procedowany przez Radę Miasta w trybie jednego czytania, a przedstawi go Eliza Dydyńska-Czesak.

– Najem krótkoterminowy jest sztandarowym przejawem overtourismu w Krakowie – oceniła radna.

Projekt rezolucji jest promowany również w mediach społecznościowych przez Łukasza Gibałę i radnych Krakowa dla Mieszkańców. „Stare Miasto zostało zniszczone przez najem krótkoterminowy” – ocenił Gibała, wskazując na wypieranie stałych mieszkańców przez lokale turystyczne.

Eliza Dydyńska-Czesak, nazwała rządową ustawę po wprowadzeniu autopoprawek „bezzębną”. Klub domaga się ich uchylenia oraz przywrócenia samorządom i wspólnotom mieszkaniowym realnego wpływu na skalę najmu krótkoterminowego.

Trzecia inicjatywa to ogólnopolska petycja „Dom to nie hotel”, w której zbieranie podpisów promuje Aleksandra Owca, radna i kandydatka Partii Razem na prezydentkę Krakowa. Autorzy domagają się narzędzi dla samorządów, wspólnot i spółdzielni oraz ograniczenia profesjonalnego biznesu prowadzonego w budynkach mieszkalnych.

– Rejestr nie uciszy żadnej imprezy, nie uspokoi żadnego osiedla i nie uratuje przed falą dzikiego najmu żadnej dzielnicy – przekonywała Owca. Petycja odwołuje się również do rozwiązań stosowanych w Paryżu, Wiedniu, Berlinie, Barcelonie i Amsterdamie.

Co teraz stanie się z ustawą?

Obecny projekt przewiduje przede wszystkim centralny wykaz obiektów, obowiązkowe numery rejestracyjne, kontrolowanie ofert przez platformy i kary za prowadzenie działalności bez wpisu. Z projektu usunięto natomiast możliwość ustanawiania przez gminy stref ograniczonego najmu.

To właśnie o przywrócenie tych przepisów zabiegają dziś różne krakowskie środowiska. Nie we wszystkim są zgodne. Miasto podkreśla konieczność ochrony legalnego biznesu i prawa własności, natomiast część aktywistów chce daleko idącej decyzyjności wspólnot. Wspólny jest jednak pogląd, że sam rejestr nie wystarczy.

Rafał Komarewicz wskazał jeszcze drugi problem – brak ustawy pozwalającej Krakowowi pobierać opłatę turystyczną. Jego zdaniem miasto potrzebuje zarówno regulacji najmu, jak i pieniędzy, które pozwolą pokrywać koszty intensywnego ruchu turystycznego: sprzątania, transportu i bezpieczeństwa. Projekt takiej opłaty stanowi jednak odrębny proces legislacyjny.

O politycznej burzy wokół Ireneusza Rasia i jego wcześniejszych inwestycjach w mikrokawalerki pisaliśmy w osobnym materiale. Dotychczasowe ustalenia nie dowodzą, że należące do niego lokale były w tym czasie wynajmowane turystom na doby. Kontrowersje sprawiły jednak, że krakowska debata o najmie krótkoterminowym zyskała ogólnopolski rozgłos.

Raś pod ostrzałem. Mikrokawalerki rozgrzały kampanię
Raś wcześniej wynajmował mikrokawalerki, dziś odpowiada za sporną ustawę. Czy to konflikt interesów, czy polityczna nagonka?

Teraz najważniejsze pytanie brzmi: czy wspólny głos miasta, mieszkańców, parlamentarzystów i organizacji przełoży się na konkretne poprawki, zanim projekt trafi pod obrady Sejmu?

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka