Na torach kolejowych na Prędniku Białym w Krakowie mogło dojść do tragedii. Przechodząca obok kobieta zauważyła mężczyznę leżącego na torowisku i zaalarmowała służby. Gdy próbowała go ostrzec przed możliwym nadjeżdżającym pociągiem, mężczyzna zerwał się i zaczął biec środkiem torów.
– Mieszkanka Krakowa zauważyła mężczyznę leżącego na torach kolejowych w rejonie ul. Glogera.
– Po jej reakcji mężczyzna wstał i zaczął biec środkiem torowiska w kierunku ul. Conrada.
– Strażnicy miejscy odnaleźli go po około 300 metrach i obezwładnili, gdy zaatakował ich paskiem z metalową sprzączką.
– Chwilę później przez miejsce interwencji przejechał pociąg. Mężczyzna trafił do szpitala.
Do zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek, 6 lipca na północy Krakowa, w rejonie ul. Glogera. Jak relacjonowała kobieta, mężczyzna najpierw leżał na torach. Kiedy podeszła bliżej i krzyknęła, aby zszedł z torowiska, bo może nadjechać pociąg, ruszył w kierunku ul. Conrada.
Strażnicy pobiegli wzdłuż nasypu
Na miejsce skierowano najpierw strażników miejskich. Funkcjonariusze ruszyli wzdłuż nasypu kolejowego we wskazanym przez zgłaszającą kierunku. Po około 300 metrach zauważyli mężczyznę odpowiadającego opisowi.
Mężczyzna szedł środkiem torów i wykrzykiwał niezrozumiałe słowa. Strażnicy próbowali nakłonić go do zejścia z torowiska, ale nie reagował na polecenia. Po chwili sytuacja stała się jeszcze bardziej niebezpieczna. Mężczyzna, będący w stanie silnego pobudzenia, zaatakował interweniujących paskiem z metalową sprzączką.
Funkcjonariusze obezwładnili go i dla bezpieczeństwa założyli mu kajdanki. Mężczyzna nadal zachowywał się nerwowo. Jak poinformowali strażnicy, krzyczał, żeby zostawili go w spokoju, bo „ktoś kazał mu iść torami”.
Pociąg przejechał chwilę później
Krótko po interwencji przez to miejsce przejechał pociąg. Maszynista prowadził skład bardzo wolno. Przekazał strażnikom, że już wcześniej otrzymał ostrzeżenie i dokładne informacje o zagrożeniu, dlatego zachował szczególną ostrożność.
Na miejsce wezwano Zespół Ratownictwa Medycznego. Mężczyzna został przekazany pod opiekę medyków, a następnie przewieziony w asyście strażników do szpitala i przekazany personelowi SOR-u.
W zdarzeniu nikt nie został ranny. Gdyby nie szybka reakcja mieszkanki i sprawna interwencja służb, finał tej sytuacji mógł być tragiczny.



















