niedziela, 20 lutego 2022 15:40

Sebastian Kościelnik wstąpił do PO. "Witamy na pokładzie"

Autor Marzena Gitler
Sebastian Kościelnik wstąpił do PO. "Witamy na pokładzie"

Sebastian Kościelnik z Oświęcimia, kierowca z którym w lutym 2017 r. zderzyła się rządowa limuzyna z premier Beatą Szydło, wstąpił do Platformy Obywatelskiej. "Witamy na pokładzie" - napisał na Twitterze poseł Koalicji Obywatelskiej Marek Sowa.

"Sebastian Kościelnik wstąpił do Platformy Obywatelskiej! Witamy na pokładzie!" - napisał Marek Sowa.

"Brawo. Witamy w drużynie" - dodał sekretarz generalny PO Marcin Kierwiński.

Sebastian Kościelnik uderzył swoim samochodem w rządową limuzynę, którą jechała ówczesna premier Besta Szydło. Problem był w tym, czy w czasie wypadku, do którego doszło 5 lat temu, 10 lutego 2017 roku, kolumna z premier jechała na sygnałach, czy też nie. Kierowcy Biura Ochrony Rządu zeznawali w sądzie, że mieli włączone sygnały dźwiękowe. Prokuratura zarzuciła Kościelnikowi nieumyślne spowodowanie wypadku, w którym poszkodowana została Beata Szydło oraz funkcjonariusze BOR. W lipcu 2020 r sąd w Oświęcimiu, który orzekł, że Kościelnik jest winien nieumyślnego spowodowania wypadku. Zdaniem sądu winny był też kierowca BOR, który złamał przepisy. Od wyroku obie strony prokuratura i obrona Kościelniaka złożyły apelacje. W marcu zeszłego roku rozpoczął się przede sądem okręgowym w Krakowie proces odwoławczy w sprawie wypadku.

Proces Kościelnika stał się przykładem wyższości polityków nad zwykłym obywatelem. Kierowcy seicento bronili od początku politycy Platformy Obywatelskiej. Pod koniec lutego 2020 r. był gościem konwencji inaugurującej kampanię wyborczą ówczesnej kandydatki Koalicji Obywatelskiej na prezydenta Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Mówił wtedy, że chciałby "żyć w kraju, w którym każdy naprawdę byłby równy wobec prawa".

Sprawa stała się znów głośna, gdy w grudniu 2021 roku oficer BOR Piotr Piątek, który brał udział w wypadku rządowej kolumny, zdradził, że kłamał w swoich zeznaniach, mówiąc o tym, ze sygnały dźwiękowe przed wypadkiem z udziałem kierowcy z Oświęcimia były włączone. Piątek przyznał, że on i inni funkcjonariusze mieli złożyć fałszywe zeznania w tej sprawie.

Pięć lat walki o sprawiedliwość Kościelniak podsumował 10 lutego. Napisał wtedy na Twitterze: "Dzisiaj mija 5 lat od dnia, w którym całe moje życie wywróciło się o 180 stopni. Nigdy już nie będę tym samym człowiekiem, którym byłem przed dniem wypadku. Przez te wszystkie lata brałem udział w wielu przesłuchaniach, stawiłem się na kilkadziesiąt rozpraw sądowych. Udzieliłem również wielu wywiadów, w głównej mierze po to, aby przekazać jak ta sytuacja wyglądała ze strony zwykłego szarego obywatela, wobec którego przedsięwzięto mnóstwo środków, by go zdyskredytować, jak i świadków tego zdarzenia. Poznałem od środka instytucje, które zwykłe można znaleźć na wikipedii, lub o których można przeczytać z doniesień prasowych jak np. Biuro Spraw Wewnętrznych Policji oraz Kancelaria tajna. Przemierzyłem w tym czasie dziesiątki tysięcy kilometrów, tylko by brać udział niemalże we wszystkich rozprawach. Lekcja życia, która trwa po dziś dzień skutkowała wieloma wyrzeczeniami, podporządkowaniem wręcz całego życia pod sprawę wypadku. Pozytywem tej sytuacji było rozpoczęcie studiów na wydziale prawa, które w dużej mierze zawdzięczam swojej narzeczonej, oraz tym by w przyszłości pomagać innym, którzy znajdą się w trudnej sytuacji. 5 lat temu, tuż po moim zatrzymaniu, policja wmawiała mi, że na tym etapie adwokat nie jest mi potrzebny. Dzisiaj doskonale wiem, że gdyby nie Mecenas Władysław Pociej, sprawa mogłaby się potoczyć różnie. Gdyby nie zaoferowana pomoc prawna, za którą jestem i będę wdzięczny do końca życia, moje życie mogło by wyglądać zupełnie inaczej. 5 lat minęło jak jeden dzień, postępowanie wciąż się toczy, a sił i cierpliwości zdecydowanie mniej niż na początku tej batalii." - podsumował.

Fot. Fb. Sebastian Kościelnik

Oświęcim

Oświęcim - najnowsze informacje