We wtorek 11 sierpnia Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami z siedzibą w Krynicy-Zdroju przekazało informację na temat nietypowej interwencji. Na terenie Zakopanego w ostatnim czasie było można spotkać sarnę... z plastikową klapą.
Akcja poszukiwawcza zgłoszonej sarny miała miejsce z początkiem tygodnia, w poniedziałek 10 sierpnia. TOZ z udziałem wezwanego weterynarza chodzili po miejscach, po których zdaniem wzywających, było widywane zwierzę wraz ze swoim młodym. Pomocna okazała się także zakopiańska straż miejska, dzięki której znalezienie ich było szybsze.
— Cała interwencja przebiegała spokojnie, profesjonalnie i bezpiecznie. Łania przez cały czas pozostawała pod obserwacją i kontrolą osób uczestniczących w działaniach. Zależało nam, aby ograniczyć stres zwierzęcia do absolutnego minimum. Po odnalezieniu łani i jej młodego podaliśmy jej marchewki i jabłka, które przywieźliśmy aż z Krynicy-Zdroju. Kiedy łania spokojnie jadła, lek. wet. Marcin Pałys podał jej z bezpiecznej odległości środek umożliwiający czasowe farmakologiczne unieruchomienie zwierzęcia. Po kilkunastu minutach łania spokojnie się położyła i zasnęła.
— przekazuje krynicki oddział TOZ.
Przez kilkanaście dni miała na szyi plastik
Gdy tylko zwierzę zasnęło, zgromadzeni przeszli do interwencji. Z szyi sarny zdjęto plastikową klapę, którą wedle przekazanych informacji, miała nosić kilkanaście dni.
Po pozbyciu się plastiku weterynarz wstrzyknął lek, dzięki któremu zwierzę się obudziło, po chwili wstając i odchodząc. Krynickie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami poinformowało, że pozostało na miejscu jeszcze kilka godzin, by upewnić się, że sarnie i jej młodemu nic nie grozi. Akcja zakończyła się sukcesem.



















