czwartek, 30 lipca 2026 06:43, aktualizacja godzinę temu

Potężny huk, 10-metrowy krater i syreny. Obiekt spadł około 120 km od Małopolski

💬Komentarze
Śmigłowiec policyjny, post X
Śmigłowiec policyjny, post X / Pixabay, opr. Głos24

Niezidentyfikowany obiekt został wykryty w polskiej przestrzeni powietrznej, a kilka godzin później na polu na Lubelszczyźnie znaleziono duży lej i porozrzucane szczątki. Do jego przechwycenia skierowano myśliwiec F-16, a w Krasnymstawie uruchomiono syreny alarmowe. Nikt nie został poszkodowany, ale sprawę badają wojsko, policja, służby specjalne i prokuratura. Miejsce zdarzenia dzieli od granic Małopolski około 120 km.

W skrócie:

  • W nocy polskie radary wykryły niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku zachodnim.
  • W Krasnymstawie uruchomiono syreny alarmowe, a do przechwycenia obiektu skierowano myśliwiec F-16.
  • Na polu w okolicach Tarnawy-Kolonii znaleziono około 10-metrowy krater i fragmenty niezidentyfikowanego obiektu.
  • Miejsce zdarzenia znajduje się około 120 km w linii prostej od granic Małopolski.

Do zdarzenia doszło w nocy ze środy na czwartek, 30 lipca. Około godz. 3.40 wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły niezidentyfikowany obiekt poruszający się nad Polską od granicy w kierunku zachodnim. Do jego rozpoznania i przechwycenia skierowano dyżurny myśliwiec F-16.

Sześć minut później, zanim obiekt udało się jednoznacznie zidentyfikować, zniknął on ze wskazań radarów. W rejon jego ostatniej znanej pozycji wysłano śmigłowiec Mi-24. Załoga wskazała prawdopodobne miejsce upadku w okolicach Tarnawy-Kolonii w powiecie biłgorajskim.

Potężny huk, lej i szczątki na polu

Mieszkańcy miejscowości położonych w pobliżu Tarnawy-Kolonii usłyszeli nad ranem potężny huk. W niektórych budynkach zatrzęsły się szyby. Po godz. 5 policjanci znaleźli na polu pomiędzy Tarnawą-Kolonią a Tokarami lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu.

Według straży pożarnej krater ma około 10 metrów średnicy. Znajduje się w terenie niezabudowanym, około 1,5–2 km od najbliższych domów. Nikt nie został ranny, a służby przekazały, że obecnie nie ma zagrożenia dla życia i mienia mieszkańców.

Teren został zabezpieczony. Na miejscu pracują policjanci, strażacy, żołnierze Żandarmerii Wojskowej oraz policyjni kontrterroryści. O zdarzeniu powiadomiono również Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego i Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Zabezpieczone fragmenty mają pomóc ustalić, czym był obiekt i skąd nadleciał.

Kosiniak-Kamysz: „Niezwykle ciężka noc”

Incydent zbiegł się ze zmasowanym rosyjskim atakiem na Ukrainę. W nocy w polskiej przestrzeni operowały myśliwce i samolot wczesnego ostrzegania, a systemy obrony powietrznej zostały postawione w stan podwyższonej gotowości. W Lublinie i Krasnymstawie uruchomiono syreny alarmowe.

– Niezwykle ciężka noc dla naszej obrony powietrznej, systemów obserwacji i wykrywania zagrożeń – napisał minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Szef MON podziękował osobom, które obserwowały i analizowały wydarzenia nad Ukrainą oraz w polskiej przestrzeni powietrznej. Poinformował również, że trwa ustalanie, jaki rodzaj obiektu upadł w okolicach Tarnawy-Kolonii. Minister nie przesądził jednak jego pochodzenia ani związku z rosyjskim atakiem.

Ponad 100 kilometrów od Małopolski

Tarnawa-Kolonia leży około 95 km w linii prostej od granicy polsko-ukraińskiej. Z orientacyjnego pomiaru na mapie wynika, że miejsce upadku znajduje się około 115–125 km od najbliższych granic województwa małopolskiego i około 210 km od Krakowa. Są to odległości w linii prostej, a nie drogowe.

Dzisiejszy incydent wydarzył się więc daleko od Małopolski. Nie oznacza to jednak, że mieszkańcy naszego regionu nigdy nie zetkną się z nietypowymi obiektami przylatującymi z dużej odległości.

Pokazało to zdarzenie z 1 maja 2026 roku w Iwkowej w powiecie brzeskim. W pobliżu domów znaleziono wtedy trzy połączone balony meteorologiczne z sześcioma pakunkami. Po sprawdzeniu okazało się, że zawierały białoruskie papierosy. Był to pierwszy potwierdzony przypadek odnalezienia balonów przemytniczych w Małopolsce. Obiekty nie stwarzały zagrożenia, ale teren musieli sprawdzić policjanci i strażacy, w tym pirotechnicy.

Balony z Iwkowej służyły do przemytu, natomiast pochodzenie obiektu, który spadł na Lubelszczyźnie, nadal nie zostało ustalone. Przypadki te pokazują jednak, że obiekt niesiony wiatrem, lecący bez kontroli albo taki, który zboczył z planowanej trasy, może pojawić się znacznie dalej, niż można byłoby przypuszczać.

Na razie nie ma podstaw, aby mówić o zagrożeniu dla Małopolski. Nocne wydarzenia przypominają jednak, że wojna za wschodnią granicą może powodować nieprzewidywalne sytuacje także na terytorium Polski. Dlatego w przypadku znalezienia szczątków, pakunku lub nieznanego urządzenia nie należy do niego podchodzić ani go dotykać. Najbezpieczniej oddalić się i natychmiast powiadomić służby.

Obserwuj nas w Google News

Polska - najnowsze informacje

Rozrywka