wtorek, 11 stycznia 2022 17:00

„Bardziej by się opłacało wynająć taksówkę”. Zamieszanie z rozkładem jazdy

Autor Katarzyna Jamróz
„Bardziej by się opłacało wynająć taksówkę”. Zamieszanie z rozkładem jazdy

Decyzja prezydenta Tarnowa, Romana Ciepieli, związana ze znacznym ograniczeniem liczby kursów autobusów komunikacji miejskiej od 3 do 28 stycznia 2022 r. wywołała niemałe oburzenie wśród mieszkańców. Tarnowianie wyrazili swój sprzeciw wobec nowego harmonogramu, po tym jak został okrojony aż o 1/3. A to, jak twierdzą opozycyjni radni, spowoduje kłopoty mieszkańców m. in. z dotarciem do pracy.

W praktyce liczba kursów w dzień roboczy z 906 spadła do 664. Jaka przyczyna cięć? Powód jest prosty i w tym przypadku sprawdza się powiedzenie, że gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Miasto szuka oszczędności, a na styczniowym ograniczeniu rozkładu jazdy (w okresie nauki zdalnej oraz ferii) Tarnów zaoszczędzi około 300 tysięcy złotych.

– Liczba kursów w styczniu została zmniejszona z uwagi na nieobecność młodzieży w szkole. To był okres poświąteczny, kiedy jeszcze młodzież szkolna i dzieci miały wolne. Nie wiadomo było czy 10-tego wrócą do nauki do szkół, czy będzie to nauka zdalna, a potem zaczynają się ferie – mówi rzecznik prezydenta, Ireneusz Kutrzuba. – W związku z tym już w grudniu władze miejskie w porozumieniu z Zarządem Dróg i Komunikacji ustaliły, że w celach oszczędnościowych i po to, żeby nie było pustych przebiegów autobusu, liczba kursów zostanie zmniejszona i zostanie wprowadzony tzw. rozkład specjalny – wyjaśnia.

W ubiegłym tygodniu władze miasta, po oświadczeniu ministra edukacji, że młodzież wraca do nauki stacjonarnej, zmieniły obowiązujący rozkład. Przez tydzień, czyli na okres nauki w szkołach, rozpiska rozkładów jazdy wróciła do normy. Gdy zaczną się ferie, zmniejszona częstotliwość autobusowych kursów zostanie przywrócona. Do końca miesiąca.

Kutrzuba uważa, że tarnowianie nie powinni mieć problemu z dojazdem do pracy. Jeśli takowe występują, to są to pojedyncze przypadki. Z kolei radni PiS uważają, że zmiana została wprowadzona nagle i spowodowała duże problemy wśród mieszkańców Tarnowa, którzy mają kłopoty z dotarciem do wyznaczonego przez siebie celu.

– Zwracają się do nas dziesiątki tarnowian, którzy wyrażają swoje niezadowolenie z tej decyzji i domagają się jej cofnięcia. Zmiana jest szkodliwa dla mieszkańców, jest kolejnym elementem przyczyniającym się do degradacji miasta – wyjaśnia Przewodniczący Klubu PiS, Mirosław Biedroń.

Odmiennego zdania z kolei jest rzecznik prezydenta:

– Tarnowska komunikacja posługuje się nowoczesnymi systemami, które mogą badać napełnienie autobusów, czyli tzw. potoki pasażerskie. Ograniczane są te kursy, które cieszą się najmniejszą popularnością. W godzinach szczytów komunikacyjnych, te kursy nie są ograniczane. Jeżeli ktoś miał jakiś problem z dotarciem do pracy, to jak przypuszczam, były to przypadki jednostkowe, bo w godzinach szczytów komunikacyjnych, czyli dojazdów do pracy i z pracy, problemu być nie powinno, ponieważ te zmiany są wręcz minimalne – mówi Kutrzuba i dodaje: – Oczywiście, jeśli ktoś się przyzwyczaił, że ma autobus o np. 6:30, a w tym momencie ma w zmienionym rozkładzie o 6:20, to może być z tego powodu niezadowolony. No, ale coś za coś.

Rzecznik powiedział też, że jeśli młodzież nie chodzi do szkół, to w godzinach w których do tamtej pory miejskie autobusy były przez nią wykorzystywane, w większości przypadków jeżdżą prawie puste. Kutrzuba podkreśla, że w przypadku linii dojazdowych do Mościć, do zakładu pracy, nie powinno być problemu ze złapaniem autobusu o odpowiedniej godzinie.

– Jeśli nie jest zaskoczeniem fakt, że informacja o zmianie w komunikacji autobusu pojawiła się 30 grudnia na stronie internetowej miasta, czyli zaledwie na cztery dni przed zmianami, no to ja wyrażam zaskoczenie, że to nie jest nagła zmiana. Wcześniej nie mieliśmy takiej informacji. Sam byłem świadkiem tego, że mieszkańcy w chwili wprowadzenia tych zmian byli totalnie zaskoczeni. Nie mogli dojechać do pracy, musieli szukać innego rozwiązania, czekać na kolejne połączenie, potem iść kilometr do pracy. Tego mieszkańcom się po prostu nie robi - nie ukrywa oburzenia radny Biedroń.

Przewodniczący zachęca do tego, by wszyscy, którzy czują się pokrzywdzeni w tej sprawie i korzystają z biletów miesięcznych, złożyły wnioski o przeanalizowanie tej sytuacji do miejskiego rzecznika praw konsumentów. Powinien on, jak dodaje, stać na straży praw mieszkańców.

Ireneusz Kutrzuba zapytany przez nas o to, czy po feriach wrócą kursy, zgodne ze standardowym rozkładem jazdy odpowiada:

–  Zarząd Dróg i Komunikacji cały czas przygląda się napełnieniu autobusów. Chodzi o to, by autobusy nie jeździły puste. Bywają takie przypadki, kiedy autobus odjeżdża z pętli i ma dwójkę, trójkę pasażerów, a potem niewiele więcej. Dlatego, panowie, którzy są ekspertami od komunikacji publicznej, uważają, że coś takiego nie powinno mieć miejsca. Nawet padło anegdotyczne stwierdzenie, że: “bardziej by się opłacało wynająć taksówkę dla trójki czy czwórki pasażerów, niż wypuścić cały autobus, którego koszty eksploatacji są znacznie wyższe – dodaje.

Mirosław Biedroń zapewnia, że dla radnych sprawa nie jest zamknięta i dalej będą próbowali różnymi sposobami przekonać prezydenta Tarnowa do zmiany (ich zdaniem) błędnej decyzji:

– To rozwiązanie było od początku złe i prezydent moim zdaniem, zdaniem wielu mieszkańców, powinien wrócić do normalnego kursowania od dzisiaj już do końca, a nie wprowadzać znowu tak zwaną komunikację specjalną w okresie ferii. Podczas ferii ludzie też jeżdżą do pracy, też załatwiają swoje obowiązki. Komunikacja miejska jest jednym z podstawowych zadań miasta i powinna być wypełniana na takim poziomie, aby mieszkańcy mogli z niej korzystać normalnie, komfortowo, aby traktowali autobusy miejskie jako najlepszy sposób komunikacji. Ta decyzja podważa zaufanie do władz Tarnowa. Ta decyzja powoduje, że mieszkańcy źle oceniają zarządzanie miastem, a to też nie jest dobre. Miasto nie może stwarzać problemów dla mieszkańców w podstawowym dla samorządów zadaniu, czyli zapewnieniu komunikacji zbiorowej. To jest jedno z podstawowych zadań. Jestem zdziwiony, zaskoczony, ja nie akceptuję takiego rozwiązania. Wielu mieszkańców nie akceptuje takiego działania, nie ma zgody na tego typu wprowadzenie zmian.

Radni PiS zwrócili także uwagę na to, że podczas ostatniej nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej, Tadeusz Kwiatkowski – zastępca prezydenta Tarnowa, nie zgodził się na dodanie do porządku obrad punktu dotyczącego ograniczenia kursów autobusów. W ich opinii jest to zachowanie skandaliczne i ograniczające dostęp do pełnych informacji.

Czy w innych miastach na czas ferii także komunikacja jest ograniczana? Niekoniecznie. Dla porównania w stolicy Małopolski sytuacja wygląda nieco inaczej.  Jak udało nam się ustalić, na czas ferii zimowych Krakowski Zakład Transportu Publicznego nie wprowadzi dodatkowych ograniczeń w funkcjonowaniu krakowskiej komunikacji miejskiej.

- Na ferie zimowe, na chwilę obecną nie planujemy wprowadzić dodatkowych ograniczeń. Oczywiście są to dodatkowe koszty, ale trwa pandemia więc oczekiwanie mieszkańców jest takie, by nie powodować działań, które mogłyby skutkować dodatkowym zatłoczeniem w tramwajach czy autobusach - mówi Michał Wojtaszek z ZTP.

Fot: Facebook/MPK Tarnów

Tarnów - najnowsze informacje