sobota, 20 sierpnia 2022 18:24

Horror na Sądecczyźnie. „Cierpiały w miejscu zapomnianym przez Boga za przyzwoleniem sołtysa”

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
Horror na Sądecczyźnie. „Cierpiały w miejscu zapomnianym przez Boga za przyzwoleniem sołtysa”

Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce (oddział w Krynicy-Zdroju) przeprowadziło interwencję w gminie Nawojowa. Jak się okazało, mieszające w jednym z gospodarstw psy przebywały w okropnych warunkach. Poza tym były brudne, chore i zaniedbane. Jak informują inspektorzy, szczeniaki, które przychodziły na świat, znikały w nieznanych okolicznościach.

O interwencji, do której doszło w gminie Nawojowa (powiat sądecki) Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce (oddział w Krynicy-Zdroju) poinformowało w mediach społecznościowych.

– W sąsiedztwie kościoła, przy główne drodze, pod okiem i za przyzwoleniem sołtysa cierpiały w milczeniu zwierząt

– rozpoczynają swoją opowieść inspektorzy.

Miejsce zapomniane przez Boga i dobrych ludzi

13 sierpnia w Gminie Nawojowa inspektorzy przeprowadzili pięciogodzinną interwencję, w miejscu, jak je określili "zapomniany przez Boga i dobrych ludzi".

– Ogromu nieszczęścia i krzywdy jakie doświadczyły w swoim życiu ujawnione zwierzęta, nie da się opisać i nie możemy pozostawić zwierząt bez pomocy! Nie wierzymy, że żadne służby ani Urząd Gminy, nie wiedziały co się w tym miejscu dzieje. Nie może być przyzwolenia na takie traktowanie zwierząt!

– piszą inspektorzy.

Pracownicy towarzystwa dostali zgłoszenie o przetrzymywaniu w bardzo złych warunkach zwierząt gospodarczych oraz ponad 10 psów. Gdy przybyli na miejsce, właściciel zwierząt uciekł ze strachu przed kontrolą. Inspektorzy wrócili tam ponowie kolejnego dnia.

– Oczywiście interwencję uznaliśmy za zasadną. Poprosiliśmy o asystę policję, która odjechała po około 30 minutach od rozpoczęcia interwencji. W czasie zbierania wywiadu przed interwencją dowiedzieliśmy się od sąsiadów, że sołtys miejscowości, w której przeprowadzaliśmy interwencję jest członkiem rodziny „właściciela” 12 psów, 2 kotów, gołębi, drobiu oraz krów – wstydź się, panie Sołtysie! Jak się okazało pod wskazanym adresem było co najmniej 12 psów, gdyż 1 pies od wczoraj zniknął i jest przez nas poszukiwany. Jeżeli do godziny 9:00 pies się nie znajdzie, złożymy zawiadomienie w Komisariacie Policji o porzuceniu zwierzęcia

– donoszą inspektorzy.

Na całej posesji panowały brud i nieporządek. Matka z 3 maleńkimi (maksymalnie 10-dniowymi) szczeniakami, która dzień wcześniej była w stajni, tym razem znajdowała się w domu właściciela, "gdzie w śmieciach i brudzie chowała się z maluszkami pod łóżkiem". Jak donoszą pracownicy zarówno suka, jak i szczeniaki były zapchlone.

– Wszystkie psy znajdujące się na posesji były brudne, śmierdzące i zapchlone. Nigdy nie były odrobaczane. Samice rodziły co cieczkę, a ich szczeniaki znikały w niewyjaśnionych okolicznościach... Samce i samice nie są kastrowane. 2 psy nie był zaszczepione przeciwko wściekliźnie, 1 był chory gdyż ropa lała się z oczu. 8 psów nie miało odpowiedniego schronienia przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. 3 psy przykute przez całe życie łańcuchami do drewnianych kołków miały „dziurawe zadaszenia”, które „właściciel” szumnie nazywał budami. Pozostałej czwórce małych biedaków za schronienie służyły krzaki lub drewniane belkami, pod którymi się chowały. „Właściciel” za nic ma bezpieczeństwo zwierząt. 5 psów, wliczając w to matkę szczeniąt biega luzem po głównej drodze, a ich „właściciel” liczy na to, że jakiś samochód je wreszcie zabije. Kaczki i kury również „zwiedzają okolicę”, spacerują lub biegają po ulicy, licząc na to, że może trafią na kierowcę z refleksem, który je ominie. W brudnej i śmierdzącej klatce po królikach było zamknięte, głodne i słabe 2-3 tygodniowe kocie dziecko. Kotek na nasz wniosek został zabrany przez członka rodziny! Co z nim będzie? Nie wiadomo

– relacjonują inspektorzy.

Żaden z jedenastu psów nie miał dostępu do wody. Jak się okazuje, czworonogi otrzymywały posiłek raz dziennie.

Właściciel psów dostał 7 dni na poprawienie warunków życia swoich zwierząt. Sporządzona przez inspektorów lista zaleceń pokontrolnych jest bardzo długa.

– „Właściciel”, jak usłyszał, że musi poprawić warunki swoim niewolnikom i alarmom, to stwierdził, że chce oddać psy i poprosił nas o pomoc w szukaniu nowych opiekunów. Tym samym szukamy nowych opiekunów dla 11 psów, które przeżyły w swoim życiu piekło na ziemi

– informują pracownicy towarzystwa.

Zaginiony pies i zapchlony kot - kolejna interwencja

Dobra wiadomość jest taka, że znalazł się zaginiony pies. Podczas kolejnej wizyty na gospodarstwie znaleziono szczeniaka.

– Maleństwo było bez matki, było osowiałe, głodne i wystraszone. Jak się okazało maleńki szczeniaczek był chudy, brudny i śmierdzący. Tak jak pozostał psy znajdujące się pod tym adresem, szczeniak był żywcem zjadany przez wszoły, pchły oraz kleszcze. Maleńkie ciałko pieska było pokryte licznymi ranami, ropniami powstałymi po pogryzieniu przez pasożyty zewnętrzne. Brzuszek pieska był wzdęty jak balon. Śluzówki oraz języczek miał bladoróżowy

– donoszą inspektorzy.

Ostatecznie, pod opiekę pracowników towarzystwa trafił również oddany krewnemu gospodarza kotek.

– Członek rodziny który w czasie kontroli zabrał maleńkiego kotka, który był zamknięty w klatce po królikach, nie chciał się biedakiem dłużej opiekować. W konsekwencji zrzekł się go na rzecz naszego towarzystwa. Odebrany kicia to dziewczynka która dostała na imię Sabinka. Kicia była chuda brudna, śmierdząca, zapchlona i miała wszoły. Brzuszek miała wzdęty jak balon (...) Okazało się, że Sabinka jest niedożywiona, ma około 2 miesiące, a wygląda na miesięcznego kotka

– relacjonują pracownicy.

Nowy dom czy schronisko?

Zabrane z Nawojowej zwierzęta czekają na nowy dom. W przypadku, gdy nie uda się go znaleźć w ciągu kilku dni, czworonogi, które nie zaznały miłości i szacunku, trafią do schroniska.

Inf.: FB

Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje