piątek, 26 lutego 2021 14:41

Pandemia strachu - kto stracił najwięcej?

Autor Artykuł sponsorowany
Pandemia strachu - kto stracił najwięcej?

Nie da się ukryć, że z powodu koronawirusa, większość firm została zmuszona do pracy w biurach na pewien czas i odesłania pracowników do domu, a lekarze, kurierzy i służby mundurowe muszą pracować ze zdwojoną siłą. Od lutego stopa bezrobocia w Polsce wzrosła, a większość firm całkowicie zmieniła system pracy. Pandemia koronawirusa przyniosła wiele zmian na rynku pracy i odczujemy ten wpływ w dłuższej perspektywie. Kto więc stracił najwięcej na tej całej pandemii? O tym dowiesz się już za chwilę!

Kto stracił najwięcej?

Branże najbardziej dotknięte kryzysem koronawirusa to naturalnie branże takie jak hotelarstwo oraz branża restauracyjna. Ponadto największa obniżka płac dotknęła pracowników handlu, których odsetek zmniejszył się aż o 44%. To samo dotyczy produkcji aut, lotnictwa i produkcji. Z drugiej strony w usługach biznesowych wynagrodzenia spadły o 15% do 20%. Jednakże z naszych informacji wiemy, że sytuacja w tych branżach stopniowo się stabilizuje. Właśnie ze względu na obawy o stabilność koniunktury można mówić o spowolnieniu wzrostu płac, szczególnie w branżach, w których pandemia dała się najwięcej we znaki. Teoretycznie więc można uznać, że branże hotelarskie oraz restauracyjne są najbardziej dotknięte – i mimo pomocy rządowej nadal jest realna szansa na to, że ta branża wręcz upadnie.

Branża gier losowych również sporo straciła

Nie da się ukryć, że najlepsi bukmacherzy online również stracili naprawdę wiele, co jest do zrozumienia, z racji tego że Polacy są o wiele bardziej oszczędni, i niewielu z nich ma ochotę ryzykować swoje pieniądze na zakładach. Naturalnie równa się to tym, że niektórzy bukmacherzy w tych najgorszych momentach musieli wręcz zawiesić działalność – a reszta wręcz wyrzuciła na bruk swój dział marketingowy – tylko po to, aby ,,ratować” zyski firmy, oraz zatrudnić zamienniki za połowę ceny. Bukmacherzy wręcz podnoszą swoje marże, tylko po to aby jakoś uratować rok 2021, ponieważ rok fiskalny 2020 jest uznawany już dawno za stracony dla wszystkich.

Kto zyskał na pandemii?

Branża IT najlepiej radzi sobie z kryzysami, ponieważ tak naprawdę przeniesienie całego ,,życia” w sektorze IT nie jest żadnym problemem, ponieważ wszyscy mogą robić dosłownie wszystko z domu. Ich dochody w czasie pandemii wzrosły średnio o 5-10%. Od marca przychód dodatkowy wyniósł aż 18%. Liczba przedstawicieli IT wzrosła o 62% - głównie jest to spowodowane ogromnym zapotrzebowaniem na usługi internetowe, przez co naturalnie ten sektor bardzo dynamicznie się rozrasta.

Kto jeszcze zyskał na tym?

Eksperci z działów e-commerce i digital marketingu, co najmniej 18% z nich, większość z nich otrzymuje podwyżkę, a ich wynagrodzenie wzrosło średnio aż o 10-15%.  Ze względu na dużą konsumpcję w Internecie ludzie muszą robić zakupy w wirtualnych sklepach ze względu na zamknięte sklepy specjalistyczne, oraz poniekąd zamykane oraz otwierane galerie handlowe. Ponadto eksperci rynku pracy zwracali uwagę, że rośnie zapotrzebowanie na stanowiska związane z branżą technologiczną.

Czy pandemia sprawia, że jesteśmy bogatsi?

Oczywiście że nie, z racji tego że świat przestawił się na model globalny – co oznacza mniej więcej tyle, że jeśli jedno państwo pogrąża się w kryzysie, to naturalnie reszta idzie za nim. Nie inaczej jest w przypadku Unii Europejskiej, gdzie tak naprawdę tylko grupa V4 jest uznawana za tą, która w miarę obronną ręką wyjdzie z tego koronawirusowego kryzysu. Dla tych, co myślą, że z racji tego, że ich wynagrodzenia urosły – to nagle są bogatsi, małe wytłumaczenie. Przez pandemię rząd szuka pieniędzy – wynikiem tego są takie absurdy, jak podatek cukrowy, bądź przygotowywany już od niedawna podatek od reklamy. Dodatkowo wraz ze wzrostem podatków, w górę idzie inflacja, co polega mniej więcej na tym, że nasz pieniądz ma mniejszą siłę nabywczą. Polega to mniej więcej na tym, że przykładowo kilkanaście lat temu, za 10 złotych mogliśmy kupić czteropak Coli, oraz kilka paczek chipsów, i jeszcze reszta by została. W wypadku dzisiejszych czasów – za te 10zł możemy najwyżej kupić sobie wodę mineralną i kilka owoców.

Kiedy kryzys się skończy?

Nawet najbardziej optymistyczni eksperci wskazują, że kryzys wywołany koronawirusem zakończy się w okolicach roku 2022. Naturalnie pierwotne prognozy stanowiły, że już w tym roku będziemy mogli odetchnąć z ulgą, jednakże póki co, jak widzimy nic z tego, ponieważ szczepienia jeszcze trwają, oraz prawdopodobnie nie skończą się jeszcze do czwartego kwartału 2021 – oczywiście to prognoza, która nie uwzględnia żadnych klęsk w stylu opóźniania dostaw szczepionek, nowy, uodporniony szczep koronawirusa, czy też masowy sabotaż. Bardzo ciężko takie sytuacje przewidzieć, jednakże większość tych zdrowo myślących ekspertów estymuje, że rok 2025 będzie tym, gdzie dopiero zaczniemy wychodzić z kryzysu spowodowanego koronawirusem na dobre.

Finanse i Gospodarka

Finanse i Gospodarka - najnowsze informacje