środa, 22 września 2021 15:17

Rozrzutność w Urzędzie Marszałkowskim. Wydatki pod lupą prokuratury

Autor Marzena Gitler
Rozrzutność w Urzędzie Marszałkowskim. Wydatki pod lupą prokuratury

Regionalna Izba Obrachunkowa i posłowie Marek Sowa i Aleksander Miszalski prowadzą kontrolę w Małopolskim Urzędzie Marszałkowskim. Zastrzeżenia budzą gigantyczne kwoty, jakie zarząd zainwestował w cykl imprez w Krynicy, zwłaszcza na Europejski Festiwal Biegowy, gdzie zwycięzcy otrzymali nagrody wysokości po 100 tys. zł. Sprawę bada też krakowska prokuratura.

Konkurencyjne imprezy - pokłosie konfliktu z Berdychowskim

Sprawę organizowanych przez Województwo Małopolskie wydarzeń w Krynicy i wydatkowanych na nie środków nagłośnił portal sadeczanin.info związany z Fundacją Instytut Studiów Wschodnich założoną przez Zygmunta Berdychowskiego, organizatora Forum Ekonomicznego w Krynicy (od dwóch lat przeniesionego w Karpacza), a przez Grzegorza Piechotę związana z Fundacją Festiwal Biegów, organizatorem Festiwalu Biegów w Krynicy.

Festiwal Biegowy towarzyszył zawsze Forum Ekonomicznemu, ale teraz przeniósł się po sąsiedzku, do Piwnicznej. Zarząd Województwa Małopolskiego postanowił jednak zorganizować w Krynicy konkurencyjną imprezę pod mylącą nazwą. Na zorganizowany w dniach 3–5 września Europejski Festiwal Biegowy przeznaczono bardzo duże środki - w sumie aż 600 tys. zł. a organizatorem prestiżowego wydarzenia została mało znana sądecka Fundacja "Na ratunek", która zlecenie i pieniądze na organizacje biegów otrzymała bez przetargu.

Nie tylko biegi miały konkurować z wydarzeniami, za którymi stał Zygmunt Berdychowski. Samorządowcy z Małopolski zaplanowali zorganizować w Krynicy konkurencyjne forum - Krynica Summit. Ostatecznie w dniach 1–3 września w Krynicy odbyła się konferencja o bezpieczeństwie CYBERSEC. W tym samym terminie w Krynicy odbył się finał Małopolskiego Festiwalu Smaku.

O sprawie konkurujących imprez napisał portal rp.pl. "Europejski Festiwal Biegowy został zorganizowany z inicjatywy marszałka województwa małopolskiego Witolda Kozłowskiego. Zdaniem Tomasza Kowalskiego, redaktora portalu Sądeczanin.info, celem jest zniszczenie prawdziwego festiwalu. – Próbę zorganizowania konkurencji dla forum ekonomicznego można było jeszcze zrozumieć, bo wyprowadziło się ono poza województwo. Jednak Festiwal Biegowy pozostaje przecież w Małopolsce – zauważa."

Do sprawy na łamach rp.pl odniósł się Dawid Gleń, rzecznik prasowy małopolskiego urzędu marszałkowskiego, który wyjaśnił, że organizacja biegów w Krynicy to przygotowanie do... Igrzysk Europejskich, które mają się odbyć w Małopolsce w 2023 roku. "Wspieranie EFB to nic innego jak przygotowanie Krynicy-Zdroju do przyjęcia biegaczy z 50 krajów europejskich i rozegrania tej dyscypliny podczas igrzysk" – mówił w rozmowie z dziennikarzami rp.pl.

Gigantyczne pieniądze bez przetargu

Wątpliwości, które podniósł portal sadeczanin.info to również podpisanie umowy na organizację Europejskiego Festiwalu Biegowego z fundacją, która nie organizowała do tej pory tak dużych wydarzeń, a samorząd województwa na organizację festiwalu przeznaczył dla niej aż 600 tys. zł i podpisał z nią aż dziesięcioletnie porozumienie o dalszej współpracy. Zdaniem rzecznika UMWM nie doszło jednak do złamania prawa. "W przypadku wydarzeń autorskich prawo zamówień publicznych daje możliwość użycia przejrzystej procedury zamówienia z wolnej ręki, którą w tym wypadku zastosowano. Cała procedura wiążąca się z ustaleniem świadczeń i podpisaniem umowy była jawna i zgodna z zapisami wcześniej wspomnianej ustawy" – wyjaśnił dla portalu rp.pl.

Warto jeszcze dodać, że duże poruszenie zarówno w środowisku biegaczy jak i organizatorów biegów wywołały bardzo wysokie nagrody, przeznaczone dla zwycięzców Europejskiego Festiwalu Biegowego. "Tego jeszcze nie było! Tego jeszcze nie grali! Największa pula nagród „ever”!" - komentował portal biegigorskie.pl. "Europejski Festiwal Biegowy jest wyjątkowy pod wieloma względami. Do wielu „naj” dochodzi jeszcze jedno, niespotykana nie tylko w Polsce, ale w Europie i jedna z największych na świecie pula nagród. Łączna kwota zwala z nóg. To niesamowita suma 301 500,00 złotych!!! Wystarczy wspomnieć, że główna nagroda w „Krynickiej Setce” wyniesie okrągłe 100 000 złotych!!!" - emocjonowali się dziennikarze.

Wydatki pod lupą RIO i Prokuratury

Postępowanie dotyczące wydatkowania funduszy na organizację Europejskiego Festiwalu Biegowego na zlecenie Wydziału ds. Przestępczości Gospodarczej krakowskiej Prokuratury Okręgowej prowadzi Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Krowodrzy. Sprawą zajmuje się również Wydział Kontroli Gospodarki Finansowej Regionalnej Izby Obrachunkowej.

O zbyt dużych wydatkach na imprezy, które miały zastąpić Forum Ekonomiczne w Krynicy mówił w poniedziałek na konferencji prasowej w Krakowie poseł Marek Sowa, były marszałek województwa.

Konferencja prasowa ws. odebrania funduszy europejskich Małopolsce oraz deklaracji anty-LGBT

Opublikowany przez Aleksandra Miszalskiego - Poseł nę Sejm RP Poniedziałek, 20 września 2021

Zapowiedział kontrolę poselską w Urzędzie Marszałkowskim.

Dzisiaj, wspólnie z Aleksander Miszalski - Poseł na Sejm RP będziemy kontynuowali kontrolę trzech wydarzeń...

Opublikowany przez Marka Sowę Poseł nę Sejm RP Wtorek, 21 września 2021

Sowa: "Żal mi Małopolski"


Jak przebiega kontrola i co już udało się ustalić mówi poseł Marek Sowa. – Mamy już wszystkie umowy trzech wydarzeń, bo te imprezy w Krynicy trudno rozdzielnie traktować. Umowy na około 2 267 tys. zł. Tymczasem w poprzednich latach, od 2017 roku do 2020 roku, w ramach umowy podpisanej jeszcze przez marszałka Krupę organizację Forum Ekonomicznego w Krynicy to był milion złotych rocznie. Wszystko jest robione po to, żeby zrealizować obietnicę, którą swego czasu dał marszałek, że region nie straci na tym, że Forum się wyniosło. Więc po prostu pompuje tam pieniądze, żeby móc powiedzieć: "no przecież nie straciliście" – mówi Marek Sowa.

Poseł uważa, że nie da się jednak porównać tych wydarzeń. – Nie zgodzę się z tym, że można porównać Forum Ekonomiczne w Krynicy, które było wydarzeniem prestiżowym, międzynarodowym, w którym uczestniczyło 5000 osób, z którego tylko w restauracjach i hotelach zostawiano jakieś 20 milionów złotych, z konferencją (CYBERSEC - przyp. red.) na około 500 osób. Ludzie w Krynicy nic z tego nie mają. – mówi poseł Sowa. – Tak samo z biegami. Mieliśmy status partnera głównego i finansowaliśmy Festiwal Biegowy kwotą 100 tys. zł rocznie. To była bardzo duża impreza - uczestniczyło w niej nawet 8000 osób. Tymczasem marszałek Kozłowskiej zrobił imprezę jakąś firmą "kogucik", ze Świniarska, której nikt nie zna, która niczym takim się nie zajmowała. Uczestniczyło w niej 1200 biegaczy i zapłacił za to 600 tys. zł. Oni się chwalą, że mieli największe na świecie nagrody, po 100 tys. zł, ale jedna z nich wyjechała do Stanów Zjednoczonych i jaką tu mają korzyść mieszkańcy Sądecczyzny?  Żadnej korzyści nie mają. Oni po prostu są w kłopocie, bo "przerżnęli" - mówiąc brutalnie - wielkie wydarzenia, które były korzyścią dla Małopolski i szukali jakiejś alternatywy – podsumowuje poseł.

Kontrola poselska ma sprawdzić, czy doszło do nieprawidłowości przy wydatkowaniu pieniędzy i jeśli to się potwierdzi, zostanie o tym powiadomiona NIK i prokuratura. – Możemy wystąpić do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę doraźną, jeśli mamy przekonanie, że jest popełnione przestępstwo i mamy obowiązek zgłoszenia tego do organów ścigania – mówi Marek Sowa.

Sprawa gigantycznych wydatków na wydarzenia w Krynicy ma też zostać poruszona na najbliższej sesji sejmiku, 27  września. – Ja nie wierzę, że marszałek Kozłowski powie na ten temat cokolwiek, bo on generalnie nic nie mówi przy sprawozdaniu. Natomiast ja na sesji w poniedziałek będę i zabiorę głos w tej sprawie. Wydali milion więcej niż w ubiegłym roku za imprezę 5 razy mniejszą wiec jest pytanie o gospodarność i racjonalność wydatków. Nas interesuje jeszcze kwestia prawna, bo te zamówienia są wszystkie z wolnej ręki i tu się rodzi wiele pytań – mówi poseł Sowa.

Trzeba jednak zauważyć, że nawet w przypadku potwierdzenia się zarzutów o niegospodarność czy wydatkowanie środków bez przetargu, nie ma raczej szansy, aby marszałek Witold Kozłowski został odwołany. PiS ma zdecydowaną większość w sejmiku. – Pewnie będzie marszałkiem spokojnie do końca kadencji – zgadza się Marek Sowa. – Jednak żal mi Małopolski, bo to nie jest dobre rozwiązanie, bo marszałek jest beznadziejny. Ale przekornie powiem, że z politycznego punktu widzenia taki nieudacznik, który jest marszałkiem, to większa perspektywa wygrania przez opozycję wyborów w Małopolsce – podsumowuje.

fot. UMWM

Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje