Wicewojewoda małopolski przed sądem. Domaga się uniewinnienia

Ryszard Śmiałek
Ryszard Śmiałek / MUW

Blisko 100 tys. zł wypłaconych ze spółdzielczych pieniędzy, zarzuty prokuratury i nieprawomocne rozstrzygnięcie sądu. Ryszard Śmiałek, wicewojewoda małopolski i polityk Nowej Lewicy, domaga się uniewinnienia w sprawie nieprawidłowości finansowych w jednej z największych krakowskich spółdzielni mieszkaniowych. Szczegóły postępowania i stanowiska jego uczestników opisuje „Gazeta Wyborcza”.

W skrócie:

  • Nowy zarząd krakowskiej spółdzielni zawiadomił prokuraturę o budzących wątpliwości wypłatach, które akceptował ówczesny prezes Ryszard Śmiałek.
  • Sąd pierwszej instancji warunkowo umorzył postępowanie wobec byłego prezesa i dwóch pracownic na rok próby.
  • Ryszard Śmiałek nie przyznaje się do winy domaga się uniewinnienia, prokuratura chce z kolei zaostrzenia wyroku.

Wątpliwe przelewy ze spółdzielczych pieniędzy

Sprawa dotyczy okresu, w którym Ryszard Śmiałek był prezesem Spółdzielni Mieszkaniowej im. Tadeusza Kościuszki w Krakowie. To jedna z największych spółdzielni w mieście, zarządzająca ponad 90 budynkami, w których znajduje się około 4160 mieszkań. Śmiałek kierował nią przed objęciem stanowiska wicewojewody małopolskiego w styczniu 2024 roku.

Postępowanie rozpoczęło się po zawiadomieniu złożonym przez nowy zarząd spółdzielni, który po odejściu Śmiałka zakwestionował część wypłat dokonanych za jego prezesury. Sprawą zajęła się prokuratura, a przebieg śledztwa i procesu oraz stanowiska zainteresowanych stron opisała „Gazeta Wyborcza”.

Jak ustalili śledczy, między listopadem 2020 a marcem 2021 roku na konto jednej z pracownic spółdzielni, Dominiki F., trafiło pięć przelewów opiewających łącznie na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Po uwzględnieniu podatków i składek ZUS łączna kwota wydatkowana przez spółdzielnię wyniosła blisko 100 tys. zł.

Przelewów dokonywała ówczesna księgowa Iwona D., natomiast zgodę na wypłaty wydawał prezes Ryszard Śmiałek. Według prokuratury wypłaty były nieuzasadnione, a obowiązujące w spółdzielni regulacje nie przewidywały takich premii. Śledczy oskarżyli byłego prezesa i dwie pracownice o działanie w porozumieniu i przywłaszczenie mienia na szkodę spółdzielni.

Jak relacjonuje „Wyborcza”, w trakcie postępowania Iwona D. potwierdziła, że dzieliła się pieniędzmi z Dominiką F. Obie kobiety częściowo przyznały się do winy i podczas procesu zwróciły spółdzielni pieniądze.

Sąd warunkowo umorzył postępowanie. Wicewojewoda chce uniewinnienia

Sąd pierwszej instancji zdecydował o warunkowym umorzeniu postępowania wobec całej trójki na roczny okres próby. Uznał, że wypłacone premie były niezgodne z regulacjami spółdzielni. Rozstrzygnięcie nie jest prawomocne.

Warunkowe umorzenie postępowania nie jest równoznaczne z uniewinnieniem. Oznacza, że sąd stwierdza popełnienie czynu i winę sprawcy, ale ze względu na okoliczności sprawy odstępuje od skazania i wymierzenia kary, wyznaczając okres próby.

Ryszard Śmiałek nie zgadza się z takim rozstrzygnięciem. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zapewnia, że nie przywłaszczył sobie żadnych pieniędzy, a wypłaty dotyczyły rzeczywiście wykonanej pracy związanej z uporządkowaniem dokumentacji finansowej spółdzielni.

– „Nie poczuwam się do żadnej winy. Nie przywłaszczyłem sobie ani złotówki” – powiedział „Wyborczej”.

Według jego wyjaśnień dokumentacja spółdzielni wymagała uporządkowania, a wykonanie dodatkowych prac zostało potwierdzone przez biegłego. Wicewojewoda przekonuje również, że został wprowadzony w błąd przez podwładne, które miały zapewniać go o prawidłowym wykonywaniu zadań.

– „Zostałem wprowadzony w błąd. Pani księgowa twierdziła, że pracę wykona pani Dominika pod jej nadzorem. Z tym, co te panie poza moją wiedzą robiły, nie miałem nic wspólnego” – tłumaczył w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Śmiałek twierdzi, że wysokość wynagrodzenia była uzasadniona zakresem prac. Jak relacjonuje dziennik, miał sprawdzić cenę podobnej usługi w innym podmiocie, który za realizację chciał 300 tys. zł.

Prokuratura domaga się surowszego rozstrzygnięcia

Obie strony odwołały się od decyzji sądu. Ryszard Śmiałek wniósł apelację, domagając się uniewinnienia. Prokuratura z kolei chce wydłużenia okresu próby z roku do trzech lat oraz zobowiązania każdego z oskarżonych do zapłaty 10 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Śledczy argumentują, że nieprawidłowości trwały przez pięć miesięcy, a pieniądze zwrócono dopiero po czterech latach, w trakcie procesu. Wskazują również na wysokość szkody oraz fakt, że oskarżeni wykonują pracę zawodową, w której mogą mieć do czynienia z gospodarką finansową.

Wicewojewoda podkreśla natomiast, że nie został prawomocnie skazany, a dotychczasowe rozstrzygnięcie nie uniemożliwia mu sprawowania funkcji publicznej. Zapowiada więc walkę o uniewinnienie.

Według informacji przekazanych przez „Gazetę Wyborczą” termin rozpoznania apelacji nie został jeszcze wyznaczony.

Ryszard Śmiałek jest związany z lewicą od lat 90. Obecnie kieruje krakowskimi strukturami Nowej Lewicy. Funkcję wicewojewody małopolskiego pełni od stycznia 2024 roku. W oficjalnym życiorysie zamieszczonym na stronie Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego wskazuje m.in. kwalifikacje z zakresu zarządzania i finansów, ukończony kurs głównego księgowego oraz zdany egzamin dla kandydatów do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka