Wieczorna interwencja na terenie gminy Wieliczka znów postawiła pod znakiem zapytania, jak w praktyce wygląda „okazyjna” sprzedaż rasowych zwierząt. To miała być kontrola warunków opieki – w tle mrozy i sygnały o wcześniejszych nieprawidłowościach. Zakończyło się zabezpieczeniem zwierząt, pilną pomocą weterynaryjną i działaniami, które mają wyjaśnić, co działo się na posesji.
Kontrola, która przerodziła się w interwencję
Z informacji przekazanych przez służby wynika, że w czwartek 29 stycznia na posesji przebywało ok. 100 psów różnych ras, z czego blisko 50 miało być utrzymywanych na zewnątrz budynków. W efekcie działań zabezpieczono 33 psy i 6 kotów; część zwierząt wymagała pilnej pomocy weterynaryjnej, a pozostałe przewieziono do schroniska w powiecie bocheńskim.
W relacji opisującej interwencję organizacja Dog Rescue zaangażowana w działania nie ma wątpliwości, że chodziło o pseudohowlę. Wskazuje m.in. na zwierzęta skrajnie wychudzone, z rozległymi zmianami skórnymi, pasożytami i ranami. W opisie pojawiają się też koty, które – jak przekazano – miały przebywać w pomieszczeniu bez kuwety, z sierścią zabrudzoną odchodami, skołtunioną i miejscami wydrapaną do krwi. „Koty są upodlone do granic możliwości. Diagnostyka i leczenie dopiero się zaczęło” – podkreślono.
Co dalej ze sprawą?
Na kolejny etap zapowiadane są oględziny oraz ustalenie przyczyn i zakresu zaniedbań – w tym ocena stanu zwierząt i warunków, w jakich były utrzymywane. W podobnych sytuacjach kluczowe są opinie specjalistów oraz dokumentacja medyczna.
Warto przypomnieć, że ustawa o ochronie zwierząt opisuje znęcanie jako zadawanie bólu lub cierpień, również poprzez zaniechanie, a w przypadkach podejrzenia takich działań przewiduje możliwość odebrania zwierzęcia w trybie interwencyjnym i przekazania go pod opiekę.








![[17.04.2026] Piątek ciepła początek? Sprawdź prognozę w Małopolsce](https://cdn.glos24.pl/2026/04/zakopanee-1_w300.webp)










