czwartek, 2 kwietnia 2026 11:45, aktualizacja 2 godziny temu

S7 dzieli Wieliczkę i Kraków. Po spotkaniach i oświadczeniach emocje tylko wzrosły

DK94 i Rynek w Wieliczce
DK94 i Rynek w Wieliczce / Fot. Głos24

Spór o planowaną S7 Kraków–Myślenice wszedł w jeszcze ostrzejszą fazę. Spotkanie w centrali GDDKiA w Warszawie miało uspokoić nastroje, ale stało się odwrotnie. Emocje było widać na proteście w centrum Krakowa, podczas sesji Rady Miejskiej w Wieliczce, a później także po spotkaniu w Lednicy Górnej, które wywołało lawinę oświadczeń, komentarzy i wzajemnych oskarżeń. Coraz wyraźniej widać, że wokół inwestycji nie ma już jednego frontu sprzeciwu, lecz kilka konkurujących ze sobą wizji tego, jak i gdzie nowa droga powinna powstać — albo nie powstać wcale.

S7 wróciła na sesję w Wieliczce

Temat budowy drogi ekspresowej S7 powrócił z nową siłą podczas sesji Rady Miejskiej w Wieliczce. Choć po odrzuceniu wariantów zaprezentowanych w listopadzie 2025 roku mogło się wydawać, że najgorsze scenariusze dla gminy zostały odsunięte, decyzja o ponownym otwarciu analiz sprawiła, że zagrożona znów poczuła się praktycznie cała gmina.

Napięcie najmocniej widać było właśnie 18 marca w Wieliczce. Tam, gdzie jeszcze niedawno dominowało poczucie, że problem został wypchnięty poza część gminy, dziś wrócił lęk, wzajemne pretensje i oskarżenia o polityczne błędy. Mieszkańcy wschodu mają żal do części środowisk z zachodu, że poparły głosy Krakowa i innych gmin przeciwko wariantom przedstawionym jesienią ubiegłego roku. Teraz, gdy znów wróciła możliwość analizowania wariantów przez wschodnią część gminy, emocje eksplodowały.

Dyskusję podczas sesji otworzyła Anna Śliwiak z osiedla Bogucice, od lat zaangażowana w sprzeciw wobec kontynuacji S7 z węzła Bieżanów. Mówiła o rozgoryczeniu mieszkańców, którzy mimo wcześniejszych nadziei ponownie czują się zagrożeni. Krytycznie oceniła też działania komisji doraźnej ds. trasy S7.

Do tych zarzutów odniosła się radna Monika Zamarlik, przewodnicząca komisji ds. trasy S7. Podkreślała, że powrót do rozmowy o różnych wariantach nie jest efektem działań radnych, lecz konsekwencją wykazania poważnych błędów w Studium Techniczno-Ekonomiczno-Środowiskowym. Przekonywała, że protesty i wielomiesięczne zaangażowanie mieszkańców z różnych części gminy miały służyć obronie całej Wieliczki, a nie tylko wybranych miejscowości.

Inaczej sytuację oceniał radny Bartłomiej Krzych. Przypominał, że wcześniejsze analizy wskazywały warianty krakowskie jako najbardziej efektywne i ekonomiczne, co z perspektywy Wieliczki było korzystniejsze. Jego zdaniem odejście od tamtych ustaleń sprawiło, że „dwie trzecie mieszkańców gminy Wieliczka ma znowu olbrzymie zmartwienie”.

Radny Daniel Lenik apelował z kolei o solidarność ponad podziałami między poszczególnymi częściami gminy. Przypominał wcześniejsze protesty w Golkowicach i Podstolicach i wskazywał, że brak jedności osłabia pozycję mieszkańców. Jak podkreślał, wszystkie komitety i radni powinni mówić jednym głosem: „nie dla S7 przez teren gminy Wieliczka i nie przez południe Krakowa”.

Spotkanie w Warszawie miało uspokoić sytuację. Tylko ją zaostrzyło

W Warszawie na spotkaniu w GDDKiA 12 marca podsumowano dotychczasowe prace po odrzuceniu sześciu wcześniejszych wariantów i zapowiedziano nowy etap procedowania inwestycji. Ustalono powołanie specjalnego zespołu, który mają tworzyć przedstawiciele samorządów, strony społecznej oraz środowisk eksperckich. Przedstawiono także harmonogram dalszych działań. 27 marca pierwsze posiedzenie odbyło się w Krakowie, kolejne zapowiedziano na kwiecień i maj w Małopolsce, a 11 września 2026 roku ma odbyć się posiedzenie podsumowujące w Warszawie.

Spotkanie w centrali GDDKiA w Warszawie nie uspokoiło nastrojów. Przeciwnie — tylko rozgrzało atmosferę. To właśnie po nim zaczęły pojawiać się jeszcze ostrzejsze komentarze samorządowców, komitetów i mieszkańców. Niektóre środowiska oceniają, że nie padło jednoznaczne potwierdzenie błędów w dokumentacji ani definitywna deklaracja wycofania się z dotychczasowego sposobu procedowania sprawy.

Tę nieufność wobec GDDKiA widać było już dzień później na proteście w centrum Krakowa. Setki osób przeszły ulicami miasta, pokazując, że emocje wokół S7 nie słabną, lecz rosną. Uczestnicy zaznaczali, że nie protestują przeciw samej drodze, lecz przeciw błędom, niejasnościom i sposobowi prowadzenia całego procesu. Hasło demonstracji brzmiało jednoznacznie: „TAK dla drogi, NIE dla błędów”.

Kraków bojkotuje prace zespołu

Jednym z najmocniejszych zwrotów obecnego etapu sporu jest decyzja władz Krakowa o bojkocie zespołu powoływanego przez GDDKiA. Władze miasta uznały, że zaproponowany sposób pracy zespołu nie daje realnego wpływu Krakowowi, a jedynie pozoruje dialog.

Miasto krytycznie oceniło system głosowania, w którym głos Krakowa miałby zostać zrównany z głosami mniejszych samorządów. Z perspektywy magistratu oznaczało to marginalizowanie interesów największego miasta regionu, które jednocześnie jest głównym generatorem ruchu.

Stanowisko Krakowa było jednoznaczne: nie ma zgody na poprowadzenie drogi przez południe miasta, w tym przez gęsto zabudowane dzielnice i okolice Swoszowic. Władze miasta zaczęły otwarcie domagać się rozszerzenia obszaru analiz o przebiegi położone dalej na wschód i zachód od dotychczasowych propozycji.

Poseł z Krakowa Dominik Jaśkowiec w jednym ze swoich wpisów poinformował, że na tapet trafił nawet węzeł Niepołomice A4 jako początek odejścia nowej S7.

Z takim postawieniem sprawy nie zgadza się jednak część środowisk z Wieliczki i gmin sąsiednich, które obawiają się, że w praktyce oznacza to próbę wypchnięcia problemu poza Kraków, kosztem właśnie mieszkańców Wieliczki.

Podział w Wieliczce. Jedni mówią o wspólnej obronie, inni o zdradzie interesów

Najbardziej nerwowo sytuacja wygląda dziś w Wieliczce. Tam podział nie przebiega już wyłącznie między zwolennikami i przeciwnikami inwestycji, ale także między różnymi środowiskami sprzeciwu. To widać w komentarzach w internecie.

Adrian Palonek po pojawieniu się informacji o powrocie do analiz wariantów przez wschodnią część gminy, m.in. przez Lednicę Górną i Chorągwicę ostrzegał na Facebooku, że wracają rozwiązania, które „już wcześniej zostały odrzucone”. Podkreślał też: „Nie możemy pozwolić na decyzje, które zagrożą naszym miejscowościom i dziedzictwu światowemu”.

Z kolei Monika Zamarlik próbowała tonować lokalne podziały i apelowała o wspólny front. „NIE DLA DROGI S7 PRZEZ CAŁĄ GMINĘ WIELICZKA!” — pisała, a dalej prosiła: „Bardzo proszę wszystkich radnych, mieszkańców, komitety, stowarzyszenia o WSPÓLNE działanie”. W jej wpisie pojawił się też mocny zarzut wobec autorów petycji z części wschodniej gminy: „Czyje interesy reprezentują autorzy petycji, że przeciwstawiają się wariantowi ZACHODNIEMU i deklarują pomoc burmistrzowi Skawiny kosztem Wieliczki?”.

Anna Ruman z kolei mobilizowała mieszkańców do podpisywania petycji i dalszej aktywności. Pisała: „Wraca temat, który wielu z nas już zna i który, wydawało się, mamy za sobą”. Dalej dodawała: „To oznacza jedno: temat nie jest zamknięty” oraz apelowała: „Nie chodzi o emocje czy hasła, tylko o konsekwencje, które mogą dotknąć nasze domy i naszą przestrzeń”.

W tle tych wypowiedzi jest także aktywność Aleksandry Błaszczyńskiej-Śmigielskiej, która promuje petycję sprzeciwiającą się powrotowi do analiz skrajnych wariantów. Zdaniem jej autorów to tylko przedłuży inwestycję na kolejne dziesiątki lat i sprawi, że wszyscy będą żyli w permanentnym stresie. Petycję można podpisać zarówno w internecie (jest tam już ponad 1000 podpisów) jak też tradycyjnie podczas akcji organizowanych m.in przed kościołami.

Lednica Górna, nieobecność władz i kolejna fala oskarżeń

Do istniejącego już sporu doszła kolejna odsłona konfliktu. 31 marca w Lednicy Górnej odbyło się spotkanie informacyjne dotyczące zagrożenia wariantem wschodnim S7. W relacji opublikowanej po zebraniu przez Otwartą Wieliczkę podkreślono, że przebieg drogi z węzła Bieżanów przez gminę Wieliczka nadal jest realny, mimo że — jak ocenili organizatorzy — „nie ma to technicznego ani ekonomicznego uzasadnienia, a jedynie względy polityczne”.

W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele innych samorządów, m.in. wójt gminy Biskupice oraz wiceburmistrz Niepołomic. Ku rozczarowaniu części obecnych nie pojawili się natomiast przedstawiciele burmistrza Wieliczki ani przewodnicząca komisji ds. S7 przy radzie miejskiej.

Wkrótce po tym w sieci zaczęły pojawiać się kolejne komentarze. Można je znaleźć m.in ma grupie NIE dla S7 przez wschód Wieliczki! Słychać obawy, że przy ocenie nowych wariantów trasy ustalanie zbyt wysokiej wagi czynnika społecznego może w praktyce premiować tereny miejskie, a nie wiejskie. Padały też bardzo ostre słowa o „zmanipulowanych wytycznych, które pasują Swoszowicom”, „wyrachowanych działaniach” oraz sugestie o dominacji interesów Krakowa".

Do zarzutów o brak obecności odniósł się wiceburmistrz Wieliczki Lucjan Rowiński, który w imieniu burmistrza Rafała Ślęczki opublikował oświadczenie. Jak podkreślał, samorząd od początku i nadal sprzeciwia się poprowadzeniu S7 przez cały obszar gminy. W nagraniu padły słowa: „Stanowczo protestuję przeciwko próbom rozbijania jedności naszych mieszkańców”. Rowiński zaznaczył też: „Z ubolewaniem przyjmuję fakt, że na terenie naszej gminy odbyło się spotkanie z samorządowcami innych jednostek, dotyczące przebiegu drogi S7 bez zaproszenia władz gminy Wieliczka”.

Oświadczenie nie zakończyło sporu. Pod nagraniem szybko pojawiły się kolejne komentarze, w których zarzucano władzom gminy, że do zespołu powołanego przez GDDKiA wskazano jedynie przedstawicieli jednej z części Wieliczki, co ma sprzyjać wypchnięciu trasy na drugę jej część.

Bardzo ostro skomentował to radny Bartłomiej Krzych. Napisał: „Tak dla jasności — nikt mnie jako radnego nie pytał o wyznaczenie organizacji społecznej z Wieliczki do prac nad S7”. W jego ocenie wybór konkretnej organizacji oznacza w praktyce dopuszczenie wariantu z węzła Bieżanów. „Słowa burmistrzów są puste w porównaniu do działań” — stwierdził. Poszedł jeszcze dalej, pisząc: „Działania burmistrzów Wieliczki są dla mnie niezrozumiałe i szkodliwe”.

W kolejnym fragmencie swojego komentarza Krzych przypomniał, że wcześniej kwestionowano wszystkie warianty STEŚ, choć — jak ocenił — dla wielu mieszkańców Wieliczki akceptowalne były warianty preferowane przez GDDKiA. Jego zdaniem doprowadziło to do powrotu wariantu wschodniego i ponownej konieczności mobilizacji mieszkańców. Najmocniej wybrzmiała jednak końcówka wpisu, w której napisał, że solidaryzowanie się z Krakowem przy jednoczesnym osłabianiu pozycji Wieliczki to „frajerstwo”.

Ta odsłona sporu pokazuje, jak głęboki stał się podział nawet w obrębie jednej gminy. Już nie tylko różne samorządy, ale także radni, organizacje społeczne i mieszkańcy wzajemnie oskarżają się o działanie na rzecz innej części regionu. W praktyce coraz trudniej mówić o jednym wspólnym stanowisku Wieliczki.

Sześć warunków brzegowych

Ostatnią odsłoną sprawy jest sześć warunków brzegowych. Ponad 20 komitetów i stowarzyszeń sprzeciwiających się budowie S7 Kraków–Myślenice skierowało do wojewody małopolskiego Krzysztofa Jana Klęczara oraz dyrektora GDDKiA Pawła Woźniaka obszerne pismo z postulatami.

Zadeklarowały w nim gotowość do udziału w pracach nad nową dokumentacją, ale wyłącznie jako niezależne ciało doradcze i kontrolne, pełniące rolę obywatelskiego audytu.

Czego żądają komitety? Po pierwsze, całkowitego wyłączenia z dalszych prac projektowych południowego korytarza, czyli obecnego obszaru analiz wariantów A–F. Po drugie, rozszerzenia obszaru badawczego i odejścia od wąskiego celu „odciążenia Zakopianki” na rzecz szerszego spojrzenia na cały układ drogowy aglomeracji krakowskiej, w tym analiz wariantów zachodnich i wschodnich. Po trzecie, zmiany przepisów, które dziś wymuszają sztywne powiązanie S7 z S52. Po czwarte, powołania niezależnego zespołu ekspertów, który przejmie odpowiedzialność za metodologię i ocenę wariantów. Po piąte, poprawy danych wejściowych, nowych pomiarów ruchu oraz zmiany algorytmu oceny wariantów. Po szóste, natychmiastowej publikacji pełnego raportu z dotychczasowych konsultacji społecznych wraz z merytorycznym odniesieniem się do wszystkich zgłoszonych uwag.

Komitety zaznaczyły, że oczekują pisemnego potwierdzenia spełnienia tych warunków w ciągu tygodnia. W przeciwnym razie zapowiedziały dalsze protesty. W piśmie padła bardzo mocna deklaracja: „W przypadku braku spełnienia przez władze przedstawionych postulatów Komitety i Stowarzyszenia podejmą dalsze działania w celu organizacji protestów, których skala i dynamika będą proporcjonalne do stopnia braku uwzględnienia zgłaszanych przez nich uwag oraz braku reakcji organów na przedstawione argumenty”.

Pod pismem podpisały się: Komitet „Południe Krakowa Przeciw S7”, Komitet „Gmina Mogilany Przeciw S7 i S52”, Stowarzyszenie „Piąty Wymiar”, Komitet „Stop S7 w Golkowicach i Podstolicach”, Komitet protestacyjny „Przeciw S7 Podstolice”, Komitet „Wrząsowice Przeciwko S7!”, Stowarzyszenie Przyjaciół Uzdrowiska Swoszowice, Komitet Obrony Dziedzictwa Świątnik Górnych, Społeczny Komitet „Przeciw S7 – Mieszkańcy Rzeszotar i okolic”, Stowarzyszenie „Rajska Dolina”, Stowarzyszenie „Dla Lusiny”, Komitet „Krzyszkowice NIE dla S7”, Komitet „NIE dla S7 przez Myślenice”, Stowarzyszenie „Ratujmy Dolinę Wilgi”, Stowarzyszenie Mieszkańców Siepraw Nie dla S7 i łącznika z BDI, Stowarzyszenie „Dla Włosani”, Stowarzyszenie „Zielone Światło Dla Wrząsowic”, Stowarzyszenie „Aktywne Wrząsowice”, Stowarzyszenie „S7 dalej od miasta”, Stowarzyszenie „Golkowice To MY” oraz Komitet Przeciw S7 i łącznikowi BDI w Głogoczowie.

Nie wszyscy zgadzają się z tak ostrym kursem

Nie wszyscy dotychczas protestujący zgadzają się z tak ostrym postawieniem sprawy. W samym obozie przeciwników inwestycji pojawiają się dziś pęknięcia.

W komitecie w Sieprawiu kilka osób wycofało się z prac stowarzyszenia, zapewniając jednocześnie, że sprawa S7 nadal jest dla nich ważna i nadal będą działać na rzecz mieszkańców.

To ważny sygnał. Pokazuje bowiem, że mimo wspólnego sprzeciwu wobec części lub całości inwestycji, nie ma zgody co do tonu, metod i kierunku dalszej walki. Jedni chcą radykalizacji i twardych warunków wobec GDDKiA. Inni obawiają się, że zbyt ostre ultimatum zamknie otwartą przez GDDKiA drogę do rozmowy i jeszcze bardziej upolityczni cały spór.

Obserwuj nas w Google News

Wieliczka - najnowsze informacje

Rozrywka