czwartek, 10 grudnia 2020 18:05

„Błogosławieni Miłosierni” z Lachowic. Gminny Klub PCK nagrodzony w konkursie

Autor Mirosław Haładyj
„Błogosławieni Miłosierni” z Lachowic. Gminny Klub PCK nagrodzony w konkursie

Pod koniec listopada Gminny Klub PCK w Lachowicach zajął drugie miejsca w konkursie „Błogosławieni Miłosierni 2020”, w kategorii „Organizacja działająca na terenie Archidiecezji Krakowskiej na rzecz pomocy dla potrzebujących”. To kolejne wyróżnienie zdobyte przez lachowicki klub, którego działalność powinna być dla mieszkańców powiatu powodem do dumy.

Laureatem pierwszego miejsca w konkursie „Błogosławieni Miłosierni 2020” w kategorii „Organizacja działająca na terenie Archidiecezji Krakowskiej na rzecz pomocy dla potrzebujących” zostało Dzieło Pomocy św. Ojca Pio w Krakowie. Organizacja pomaga osobom bezdomnym i zagrożonym bezdomnością, wspiera osoby w wyjściu z bezdomności w ramach integracji społecznej, zawodowej czy mieszkaniowej.

Br. Grzegorz Marszałkowski, dyrektor kapucyńskiej organizacji, wskazał na pięć grup, które jednoczy Dzieło Pomocy. Są to: ok. 2 tys. osób bezdomnych na terenie Krakowa, kilkanaście tysięcy dobrodziejów z całej Polski, ponad 200 wolontariuszy, ok. 40 świeckich pracowników i kilkunastu braci kapucynów. – To duża grupa ludzi, którzy sobie nawzajem pomagają i mają wrażliwość na człowieka, który znalazł się w trudnej sytuacji. Dla Pana Jezusa i Jego Kościoła ubodzy zawsze byli uprzywilejowaną, vipowską grupą. My też z miłością staramy się do tych osób podchodzić – mówił br. Grzegorz Marszałkowski. – Obecność braci kapucynów pomaga nam realizować naszą misję w duchu ewangelicznym. To jest bardzo ważne, żeby na człowieka spojrzeć nie tylko w wymiarze materialnym i fizycznym, ale też duchowym. To jest kierunek, który naszym działaniom nadaje nasz patron – św. Ojciec Pio, który tak właśnie postrzegał pomoc każdemu człowiekowi – podkreślała Jolanta Kaczmarczyk. Zastępca dyrektora Dzieła Pomocy poinformowała, że nagroda finansowa zostanie przeznaczona na wsparcie programów mieszkaniowych prowadzonych przez organizację, czyli finansowanie pobytu osób bezdomnych w hostelach, mieszkaniach wspieranych i chronionych, gdzie podopieczni Dzieła pokonują życiowe trudności i w ten sposób dążą do pełnego powrotu do społeczeństwa.

Drugie miejsce w tej samej kategorii przyznano Gminnemu Klubowi PCK w Lachowicach. Ze względu na charakter organizacji jej pierwszym polem działania jest organizowanie poborów krwi, ale wachlarz działań pomocowych klubu jest znacznie szerszy. Wolontariusze wspierają osoby i rodziny w trudnej sytuacji życiowej w zakresie pomocy doraźnej np. przekazują paczki żywnościowe, odzieżowe, pomagają w wykupieniu leków, oraz w opiece nad osobami starszymi, schorowanymi i samotnymi.

Ostatnio wolontariusze zaangażowali się w różne projekty pomocowe dla mieszkańców związane z walką z epidemią – rozdawali maseczki, dostarczali płyn dezynfekcyjny czy przekazali kilkanaście komputerów do nauki zdalnej dla uczniów. Niosą pomoc dla innych instytucji np. szpitala czy pogotowia ratunkowego. Wygraną przeznaczą na bieżącą działalność. Zastanawiają się też nad zakupem samochodu, który pomógłby w transporcie np. łóżek rehabilitacyjnych czy sprzętu AGD potrzebnego podopiecznym.

Trzecie miejsce w kategorii „organizacja” przyznano Towarzystwu Pomocy im. św. Brata Alberta w Krakowie, które we współpracy z braćmi albertynami i siostrami albertynkami niesie pomoc osobom bezdomnym i ubogim od ponad 30 lat. Wspiera potrzebujących w zakresie paczek żywnościowych, zakupie odzieży, pomaga w wykupieniu leków, a także wspiera osoby po odbytej karze więzienia.

Bohdan Aniszczyk zwrócił uwagę, że koło krakowskie specjalizuje się w doraźnej pomocy. – Dla nas to znak czasu, że można zupełnie wolontarystycznie, przez wiele lat prowadzić działalność, która służy osobom ubogim. Zwłaszcza, że to trudna działalność, bo nasi klienci są trudni. Lista naszych podopiecznych jest nieskończona. Staramy się pomóc każdemu, kto się do nas zgłosi, a potrzeb ludzi jest bezliku. Oni to robią rewelacyjnie – mówił członek Zarządu Głównego Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta.

O ostatnim sukcesie wolontariuszy z Gminnego Klubu PCK w Lachowicach porozmawialiśmy z Grzegorzem Krawczykiem, jego prezesem.

Panie Grzegorzu, 25 listopada Gminny Klub PCK w Lachowicach zajął drugie miejsce w konkursie „Błogosławieni Miłosierni 2020” w kategorii „Organizacja działająca na terenie Archidiecezji Krakowskiej na rzecz pomocy dla potrzebujących”. To duże wyróżnienie, co pan czuł, odbierając jako prezes nagrodę z rąk arcybiskupa Jędraszewskiego?
– Myślę, że odpowiednimi słowami byłaby tutaj duma i wdzięczność. Duma, ponieważ otrzymane wyróżnienie jest dowodem na to, że nasza działalność została dostrzeżona i doceniona przez innych. To cieszy. A wdzięczność, ponieważ nasze koło nie mogłoby działać tak skutecznie, gdyby nie pomoc i praca naszej społeczności. Mam tutaj na myśli wszystkich, począwszy od naszych wolontariuszy, poprzez ofiarodawców, skończywszy na tych, którzy wspierają nas rękami gotowymi do pracy, radą i dobrym słowem. Oczywiście, w chwili odbierania dyplomu była też ogromna radość, ale myślę, że tę przeżywali z nami wszyscy, którzy dowiedzieli się o przyznanym nam wyróżnieniu. W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim ludziom dobrej woli – moim współpracownikom z koła, bez których by ono nie istniało, dobroczyńcom wspierających nas materialnie, a także każdemu, kto w jakikolwiek sposób przyczynił się do tego dzieła, czy to przez własnoręczną pomoc, czy to przez modlitwę i poradę.

Zapowiedział pan, że otrzymana nagroda w wysokości 15 000 zostanie wykorzystana na realizację celów statutowych lachowickiego Koła PCK. Czy już wiadomo, na co konkretnie zostanie przeznaczona ta suma?

– Obecnie nie mamy jeszcze dokładnie sprecyzowanych wszystkich wydatków. Potrzeb jest naprawdę dużo. Musimy zastanowić się nad tym, które z nich są bardziej, a które mniej pilne. Nie ulega jednak wątpliwości, że całość kwoty zostanie, zgodnie z deklaracją, przekazana na właściwe naszemu klubowi cele.

Z nazwy Gminnego Klubu Honorowych Dawców Krwi PCK w Lachowicach, wynika, że waszym pierwotnym polem działania jest organizowanie poborów krwi. Jednak zakres i ilość inicjatyw przez was podejmowana jest znacznie szersza. W jakich jeszcze obszarach niesiecie pomoc?

– Ogólnie można powiedzieć, że jej adresatem są wszyscy potrzebujący. Nie chcemy nikogo pozostawiać bez choćby najmniejszej pomocy. Nie mniej, z racji wieku i chorób, osobami, które wymagają szczególnej troski, są seniorzy oraz niepełnosprawni. Często na starość okazuje się, że organizm zaczyna niedomagać w znacznym stopniu, a radzenie sobie z funkcjonowaniem w codziennym życiu staje się mocno utrudnione lub wręcz uniemożliwione. Dlatego często pomagamy właśnie im. Do tego zwykle konieczny jest sprzęt rehabilitacyjny. Pomimo skromnych środków, staramy się go pozyskać także w inny sposób niż przez kupno nowego, np. poprzez poszukiwania urządzeń (łóżek, wózków, aparatów słuchowych, itp.) używanych w bardzo dobrym stanie, często przekazanego za darmo. Organizujemy także zbiórki nakrętek, żywności, ubrań, środków czystości i sprzętu AGD. Bardzo często okazuje się, że ktoś ma na zbyciu lodówkę, pralkę albo bojler, który może służyć innym jeszcze wiele lat. Staramy się też pomagać osobom, które nie mają jak ogrzać się w czasie zimy, których nie stać np. na opał, albo które posiadają niesprawny piec. Staramy się nie zapominać o najmłodszych, czego przykładem są choćby organizowane przez nas mikołajki.

Mijający rok upływa w cieniu koronawirusa. W walkę z nim również zaangażowaliście przez szereg inicjatyw.

– Zgadza się. Z pewnością trzeba tutaj wymienić pomoc materialną w postaci maseczek i środków dezynfekcyjnych, które przekazaliśmy różnego typu instytucjom z regionu, takim jak szpitale, hospicja, czy DPS-y. Ważną rolę w czasie epidemii zaczęła odgrywać nauka zdalna, dlatego zaangażowaliśmy się w zbiórkę sprzętu komputerowego dla potrzebujących uczniów, tak, aby umożliwić im kształcenie. Mówiąc o koronawirusie, nie mogę nie wspomnieć o akcji oddawania krwi, którą udało się nam przeprowadzić z zachowaniem wszystkich obostrzeń sanitarnych, w czasie, kiedy powiat suski znajdował się w czerwonej strefie. Pokłosiem sytuacji epidemicznej jest pogorszenie się sytuacji materialnej wielu rodzin. Im także staramy się pomagać w miarę naszych możliwości.

Aż trudno uwierzyć, że będąc zaangażowanymi w walkę z Covid-19, zrealizowaliście jeszcze inne dzieła pomocowe, o których pan wspominał. Skąd czerpiecie siłę?

– Siłę do dalszej pracy daje nam radość i zadowolenie osób, którym pomagamy. Ich wdzięczność i  przekonanie, że udało nam się im realnie pomóc. Przekonanie, że udało się nam dotrzeć do tych najbardziej potrzebujących, których inni nie zauważyli, nawiązać z nimi przyjazną relację, zyskać ich zaufanie i choć nieznacznie polepszyć ich życie.

Jakie jeszcze inicjatywy chcecie podjąć w kończącym się roku? Czy już wiecie, od czego zaczniecie przyszły, 2021?

– Przed nami święta Bożego Narodzenia. Z pewnością będziemy organizować, jak co roku zresztą, paczki żywnościowe dla potrzebujących, tak, aby w Wigilię wszyscy mogli cieszyć się ciepłym posiłkiem. W tamtym roku udało się nam zorganizować Wigilię dla chorych. Niestety, z wiadomych względów nie wydaje się, żeby powtórzenie jej obecnie było możliwe. Pod koniec roku spróbujemy przystąpić do zbiórki „Petarda dobroci”. Na razie publiczna organizacji takich przedsięwzięć jest przez epidemię mocno ograniczona, a wręcz uniemożliwiona. Mam jednak nadzieję, że sytuacja z koronawirusem ustabilizuje się na takim poziomie, że bliżej Sylwestra będzie możliwe przeprowadzenie tej akcji. Co do przyszłego roku, na razie trudno coś planować. Z całą pewnością, chcemy kontynuować pomoc tym wszystkim, których stan zdrowia lub wiek sprawia, że ich problemy nie są tylko jednorazowe.

Którą z podjętych inicjatyw pomocowych uważa Pan za najważniejszą?
­– Ciężko mówić o jednej, ponieważ każda jest wyjątkowa, tak jak człowiek, który jej potrzebuje. Nie mniej, jeżeli już muszę jakąś wymienić, to chyba wspomniana Wigilia dla chorych. To naprawdę niezwykłe, że osoby, które doświadczają cierpienia, potrafią zarazem być radosne i pogodne. Cieszę się również, że ci wszyscy ludzie mogli pobyć w swoim towarzystwie, że mieli odskocznię od codzienności.

A która z inicjatyw okazała się najtrudniejsza?
– Nie ukrywam, że najtrudniejszym przedsięwzięciem w tym roku był remont łazienki u pana Władysława, poruszającego się̨ wyłącznie na wózku inwalidzkim. Mężczyzną na co dzień opiekuje się jego siostrzenica. Dzięki naszym ofiarodawcom zebraliśmy kwotę niezbędną na zakup potrzebnych materiałów. Przeprowadzenie remontu nie byłoby jednak możliwe, gdyby nie pomoc pana Sylwestra Woźnego, który bezpłatnie go wykonał. Jest to o tyle ważne, że koszt surowców budowlanych i wyposażenia pochłonął cały nasz budżet, a robocizna jest kosztowna. Ten dar spadł nam chyba prosto z nieba. Wykonawca wykazał się wielką wspaniałomyślnością. Darmowa robocizna to przecież czas i trud. Warto w tym miejscu wspomnieć, że później pan Władysław wsparł naszą zbiórkę na rzecz Hospicjum św. Kamila w Bielsku Białej. I to nie tylko modlitewnie, ale, pomimo bardzo skromnych środków, także materialnie, by chociaż w ten sposób symbolicznie zrewanżować́ się za przeprowadzony remont łazienki.

Często apele o pomoc umieszcza Pan na swoim facebookowym koncie. Próśb o pomoc jest bardzo dużo, ale za każdym razem spotykają się one z szerokim odzewem ze strony mieszkańców nie tylko Lachowic, ale powiatu, a także innych miejsc i to nie tylko w Polsce (np. Austria). Dla mnie to fenomen. Czy zastanawiał się pan nad tym kiedyś?
– Rzeczywiście ten odzew jest fenomenalny. Osobiście pokazuje mi to, że ludzie z natury są dobrzy. Raz jeszcze, korzystając z okazji, chciałbym im podziękować. Bez nich, nie moglibyśmy pomóc tym, którzy tej pomocy wymagali. Bardzo mnie cieszy, że tak szybko udaje się zorganizować potrzebne rzeczy. Podobnie jak fakt, że posty z różnymi prośbami przekraczają kolejne granice.

Fot.: Grzegorz Krawczyk, Archidiecezja Krakowska
Inf.: Archidiecezja Krakowska

Sucha Beskidzka

Sucha Beskidzka - najnowsze informacje