piątek, 31 lipca 2026 20:17, aktualizacja 2 godziny temu

„Dwie godziny mogą być na wagę złota”. Centrum Dobroć pomaga opiekunom

💬Komentarze
Fundacja Poland Business Run otworzyła centrum dla opiekunów
Fundacja Poland Business Run otworzyła centrum dla opiekunów / mat. prasowe

W niewielkich pokojach kamienicy przy ul. Kazimierza Wielkiego 32 w Krakowie na ścianach zakwitły kolorowe kwiaty. To miejsce dla osób, które na co dzień opiekują się bliskimi i same potrzebują wsparcia. Centrum Dobroć działa dopiero od miesiąca, a zgłosiło się do niego już blisko 40 opiekunów.

W skrócie:

  • Centrum Dobroć pomaga osobom opiekującym się seniorami, przewlekle chorymi i niesamodzielnymi bliskimi.
  • Placówka działa od miesiąca, choć jej oficjalne otwarcie odbyło się 30 lipca.
  • Pomoc jest dostępna nie tylko dla mieszkańców Krakowa, ale dla każdego, kto jej potrzebuje.
  • Centrum oferuje konsultacje, wsparcie psychologiczne, pomoc fizjoterapeuty i organizację opieki wytchnieniowej.

Miejsce dla tych, którzy zwykle pozostają w cieniu

Wchodząc do Centrum Dobroć, trudno odnieść wrażenie, że trafiło się do kolejnej instytucji. Niewielkie pomieszczenia mają być przede wszystkim spokojnym i bezpiecznym miejscem do rozmowy. Na ścianach pojawiły się kolorowe kwiaty, w pokojach ustawiono fotele i biurka. Można usiąść, opowiedzieć o swojej sytuacji i wspólnie zastanowić się, gdzie szukać pomocy.

Stacjonarna siedziba Centrum Wsparcia Opiekunów Dobroć przy ul. Kazimierza Wielkiego 32 została oficjalnie otwarta 30 lipca. Placówka działała jednak już wcześniej. Przez pierwszy miesiąc zgłosiło się do niej blisko 40 osób.

To opiekunowie w bardzo różnym wieku i znajdujący się na różnych etapach swojej drogi. Jedni dopiero dowiedzieli się, że ich rodzic, partner albo inna bliska osoba nie będzie już w pełni samodzielna. Inni opiekują się członkiem rodziny od wielu lat i są na granicy wyczerpania.

Zainteresowanie już w pierwszych tygodniach pokazało, że nowa inicjatywa Fundacji Poland Business Run odpowiedziała na realną i pilną potrzebę.

Fundacja znana jest przede wszystkim z organizacji Poland Business Run – największej charytatywnej sztafety biznesowej w Polsce. Od lat pomaga osobom po amputacjach, mastektomii i z niepełnosprawnościami ruchowymi. Finansuje między innymi protezy, wózki, rehabilitację i wsparcie psychologiczne.

Praca z beneficjentami coraz częściej pokazywała jednak, że obok osoby chorej lub potrzebującej pomocy stoi ktoś jeszcze. Mąż, żona, córka, syn, wnuk albo sąsiadka. Człowiek, który pilnuje terminów wizyt, podaje leki, przygotowuje posiłki, pomaga w myciu, ubieraniu i poruszaniu się. Często ogranicza pracę zawodową, odkłada własne plany i przestaje zwracać uwagę na swoje zdrowie.

– Od lat wspieramy osoby po amputacjach, z niepełnosprawnościami ruchowymi i po mastektomii. Coraz wyraźniej widzieliśmy, że leczenie, rehabilitacja i codzienne funkcjonowanie angażują również rodzinę. Wsparcia potrzebuje nie tylko osoba wracająca do sprawności lub wymagająca pomocy na co dzień, ale także bliski, który jej towarzyszy i często przejmuje część obowiązków opiekuńczych. Centrum Dobroć powstało z prostego pytania: kto opiekuje się opiekunem? – mówi Agnieszka Pleti, prezeska Fundacji Poland Business Run.

„Sama byłam takim opiekunem”

Za pomysłem utworzenia Centrum Dobroć stoi nie tylko doświadczenie zawodowe zespołu fundacji. Dla Agnieszki Pleti jest to również historia osobista.

– To dla mnie bardzo ważne, bo sama przez dwa lata opiekowałam się bliską osobą i byłam kompletnie pogubiona, chociaż wydawało mi się, że mam możliwości i zdolności organizacyjne. Miałam pracę, którą uwielbiałam, ale też dwójkę dzieci, dom i ciocię, którą się opiekowałam. To było dla mnie bardzo ciężkie – wspomina.

Ciocia mieszkała w sąsiedztwie, co ułatwiało organizowanie codziennej pomocy. Nie zmieniało jednak tego, że trzeba było połączyć obowiązki zawodowe i rodzinne z coraz większymi potrzebami bliskiej osoby.

Najtrudniejsze okazało się odnalezienie w systemie.

– Pamiętam wizytę u bardzo życzliwej lekarki pierwszego kontaktu. Kiedy zaczęłam pytać, gdzie mogę otrzymać pomoc, rozłożyła ręce i powiedziała: „Pani Agnieszko, ja mogę pani pieluchy zaoferować”. I to było wszystko, co wtedy usłyszałam – opowiada prezeska fundacji.

Zaczęła szukać pomocy na własną rękę. Było to siedem lat temu. Nie znalazła miejsca, które przeprowadziłoby ją przez dostępne możliwości, pomogło zorganizować opiekę i jednocześnie zapytało, jak sama sobie z tym radzi.

Na szczęście miała środki, aby zatrudnić opiekunki. Wiedziała jednak, że wiele rodzin nie może sobie na to pozwolić.

– Byłam w tej komfortowej sytuacji, że mogłam zatrudnić opiekunki, bo miałam na to fundusze. Za każdym razem myślałam jednak: co robią ludzie, którzy nie mają takiego wsparcia i takich możliwości? Jak oni sobie z tym wszystkim radzą? – mówi.

Z czasem podobnych historii przybywało wśród znajomych. Starzejący się rodzice, choroba współmałżonka, wypadek albo nagła utrata samodzielności mogą w jednej chwili zmienić życie całej rodziny. Nowy opiekun często nie ma wiedzy medycznej ani doświadczenia. Nie wie, gdzie zadzwonić, o jakie świadczenia może się ubiegać i jak zorganizować codzienność.

– Możemy siedzieć i mówić, że jest trudno i źle, ale nie o to chodzi. Musimy coś zrobić – podkreśla Agnieszka Pleti.

Trzydziestolatek opiekujący się babcią i matka pomagająca dorosłemu synowi

Do centrum przychodzą ludzie z bardzo różnymi historiami. Jeden z mężczyzn ma nieco ponad 30 lat. Po śmierci matki został opiekunem swojej babci. Inna osoba to 80-letnia kobieta, która opiekuje się całkowicie zależnym, 50-letnim synem.

Jedni potrzebują kilku konkretnych informacji. Inni nie mają już siły samodzielnie dzwonić do kolejnych instytucji, czytać regulaminów i kompletować dokumentów. Są też osoby, które po prostu chcą zostać wysłuchane przez kogoś, kto nie oceni ich zmęczenia ani bezradności.

Centrum jest otwarte dla każdego opiekuna. Nie trzeba mieszkać w Krakowie. Po pomoc mogą zgłaszać się także osoby z innych części Małopolski i spoza regionu.

Fundacja nie wyklucza, że w przyszłości rozszerzy działalność i podobne miejsca powstaną również w innych miastach. Na razie chce sprawdzić, jakie potrzeby pojawiają się najczęściej i jak skutecznie odpowiadać na nie w krakowskiej placówce.

Centrum nie wymaga również przedstawienia zaświadczenia potwierdzającego sytuację zdrowotną bliskiego. Zespół zaczyna od rozmowy i poznania codzienności całej rodziny. Brak formalnego orzeczenia nie oznacza przecież, że chora albo starsza osoba nie wymaga pomocy, a jej opiekun nie jest wyczerpany.

– Nie chcemy, aby opiekun musiał czekać z prośbą o pomoc do momentu, w którym znajdzie się na granicy wyczerpania. Jednej osobie pomoże rozmowa ze specjalistą, innej wsparcie w zorganizowaniu opieki nad bliskim, a jeszcze innej kilka godzin wytchnienia, żeby odpocząć, pójść do lekarza lub załatwić własne sprawy – wyjaśnia Sylwia Kolet, menedżerka Centrum Dobroć.

Kilka godzin wytchnienia może być na wagę złota

Opieka wytchnieniowa polega na czasowym przejęciu obowiązków związanych z opieką nad osobą niesamodzielną. Czasem wystarczą dwie lub trzy godziny, aby opiekun mógł pójść do lekarza, zrobić zakupy, załatwić sprawę w urzędzie albo zwyczajnie odpocząć.

W Centrum Dobroć można otrzymać pomoc w znalezieniu i zorganizowaniu takiego zastępstwa. Placówka oferuje także konsultacje, wsparcie psychologiczne, pomoc fizjoterapeuty oraz informacje o dostępnych świadczeniach i instytucjach.

Zespół chce być dla opiekunów drogowskazem. Dostępne formy pomocy są często rozproszone pomiędzy placówki ochrony zdrowia, pomoc społeczną, organizacje pozarządowe i programy samorządowe. Trzeba wiedzieć, gdzie zadzwonić, jakie warunki spełnić i z jakich możliwości można skorzystać.

– Chcemy być dla opiekunów drogowskazem na mapie Krakowa. Często pomoc trzeba składać z możliwości oferowanych przez różne instytucje: powiedzieć komuś, gdzie ma pójść, gdzie zadzwonić i z czego może skorzystać. Dzięki temu można choć trochę odciążyć osobę, która opiekuje się bliskim – mówi Agnieszka Pleti.

W planach jest także stworzenie grupy wsparcia. Chodzi o miejsce, w którym opiekunowie będą mogli spotkać innych ludzi znajdujących się w podobnej sytuacji.

– Chcemy, żeby opiekunowie mieli swoje miejsce, mogli przyjść i porozmawiać. Ważne jest, żeby wyszli stąd z numerami telefonów do siebie i wiedzieli, że mogą napisać do osoby, która naprawdę rozumie, przez co przechodzą – podkreśla prezeska fundacji.

Idea, która znajduje sojuszników

Stacjonarna siedziba nie powstałaby bez wsparcia Zjednoczonej Spółdzielni Budowlano-Mieszkaniowej „Piast”. Gdy jej przedstawiciele dowiedzieli się, jakiemu celowi ma służyć lokal, zgodzili się wynająć go za niższą stawkę, możliwą do udźwignięcia przez fundację.

Pomoc zaproponowali również lekarze i inni specjaliści, którzy zadeklarowali bezpłatne konsultacje oraz przekazanie swojej wiedzy i czasu.

Partnerem społecznym przedsięwzięcia zostało Nationale-Nederlanden. Firma wsparła projekt finansowo w formie grantu.

– Misja zdrowia, życia i troski o to, co najcenniejsze, jest nam bardzo bliska. Kiedy pojawił się projekt tego miejsca, tej przestrzeni Dobroć, uznaliśmy, że warto go wesprzeć. Jesteśmy firmą bardzo wrażliwą na wyzwania społeczne, a jednym z nich jest starzenie się społeczeństwa. To problem, z którym mierzy się nie tylko Polska, ale cała Europa. Projekty wytchnieniowe, w których myśli się nie tylko o osobie potrzebującej pomocy, ale także o człowieku, który tę pomoc niesie, są niezwykle ważne. To trochę tak jak w samolocie: rodzic najpierw powinien założyć maskę tlenową sobie, a dopiero potem zatroszczyć się o dziecko. Podobnie jest tutaj. Opiekunowie bardzo często zapominają o własnych potrzebach. Tymczasem dwie lub trzy godziny wytchnienia mogą być na wagę złota. Pozwalają coś zorganizować, odpocząć, zadbać o siebie, także o własne zdrowie. Dlatego zdecydowaliśmy się wesprzeć Centrum Dobroć. Zachęcamy również inne firmy, ponieważ rozwój tego miejsca będzie wymagał dalszego finansowania – mówi Marta Pokutycka-Mądrala, dyrektorka komunikacji korporacyjnej oraz PR w Nationale-Nederlanden.

Na jednej ze ścian Centrum Dobroć zawisła tablica z nazwą pierwszego sponsora. Obok wciąż jest dużo wolnego miejsca. Fundacja ma nadzieję, że za Nationale-Nederlanden pójdą kolejne firmy i instytucje. Że z czasem ściana zapełni się nazwami tych, którzy zechcą pomóc opiekunom.

Adres, od którego warto zacząć

Każdy z nas może pewnego dnia usłyszeć, że bliska osoba nie poradzi sobie już bez codziennego wsparcia. Wtedy obok troski i miłości pojawią się zmęczenie, strach i pytania, na które trudno znaleźć odpowiedź.

Gdy nowa sytuacja zaskakuje, a ręce zaczynają opadać, ul. Kazimierza Wielkiego 32 może być jednym z pierwszych adresów, pod które warto się udać. Pracują tam osoby, które znają opiekę nie tylko z zawodowego doświadczenia. Same przechodziły przez podobne sytuacje i wiedzą, jak trudno odnaleźć się wśród przepisów, instytucji i codziennych obowiązków.

Nie zawsze uda się od razu rozwiązać wszystkie problemy. Można jednak wspólnie sprawdzić dostępne możliwości, znaleźć odpowiedniego specjalistę albo zorganizować zastępstwo, które pozwoli opiekunowi wyjść z domu i choć na chwilę odpocząć.

Bo czasem właśnie te dwie godziny mogą być na wagę złota.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka