wtorek, 23 czerwca 2026 12:16, aktualizacja 2 godziny temu

Kampania przed wyborami w Krakowie. Te tematy rozpalały dyskusję

💬Komentarze
Głosowanie / widok na Wawel
Głosowanie / widok na Wawel / Głos24

Krakowska kampania jeszcze formalnie nie ruszyła, ale politycznie trwa już w najlepsze. Kandydaci, potencjalni kandydaci i środowiska miejskie codziennie próbują narzucać własne tematy: od Strefy Czystego Transportu, przez finanse miasta, po szpitale, mieszkania, Senioralia i przyszłość najważniejszych inwestycji. W tle wciąż pozostaje jednak podstawowe pytanie: kiedy właściwie odbędą się przedterminowe wybory prezydenta Krakowa?

W skrócie:

  • Strefa Czystego Transportu nadal jest jednym z głównych tematów prekampanii.
  • Jan Hoffman wraca do sprawy referendum, protestów i nieznanego terminu wyborów.
  • Aktywni są także kandydaci spoza największych partyjnych bloków, m.in. Łukasz Wantuch.
  • Łukasz Gibała i Rafał Komarewicz pozostają ważnymi uczestnikami debaty, choć nie ogłosili jeszcze startu.

Po referendum z 24 maja, w którym odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego, miastem kieruje komisarz. Termin wyborów nadal nie jest znany, a kalendarz polityczny zależy m.in. od spraw związanych z protestami referendalnymi. To właśnie do tego wątku wracał w ostatnich dniach Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum i zadeklarowany kandydat na prezydenta Krakowa. Dla jego środowiska sprawa terminu wyborów jest nie tylko kwestią formalną, ale dowodem na to, czy głos mieszkańców zostanie szybko przełożony na zmianę w magistracie, czy KO i jej zwolennicy będą szukać lepszego dla siebie terminu na głosowanie.

SCT wciąż rozpala dyskusję

Najgorętszym tematem pozostaje Strefa Czystego Transportu. To ona była jednym z najmocniejszych symboli kampanii referendalnej i po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego nie zniknęła z debaty. Przeciwnie — stała się testem wiarygodności dla wszystkich, którzy chcą dziś mówić o nowym otwarciu w Krakowie.

Michał Drewnicki, kandydat Prawa i Sprawiedliwości, postawił na najostrzejszy przekaz. Zapowiedział, że jako prezydent będzie dążył do likwidacji SCT, jeśli pozwolą na to przepisy i dane dotyczące jakości powietrza. W jego narracji strefa jest symbolem polityki zakazów, a miasto powinno raczej inwestować w komunikację miejską i parkingi Park&Ride.

Monika Piątkowska, kandydatka KO i PSL, próbuje z kolei wyjść z trudnego położenia. Z jednej strony reprezentuje środowisko polityczne, które ponosi odpowiedzialność za ostatni etap decyzji dotyczących SCT. Z drugiej — sama zapowiada radykalne zmniejszenie strefy i jej gruntowną przebudowę. To jednak jej konkurencja ośmiesza, przypominając, ze jej partyjni koledzy i koleżanki w Radzie Miasta zagłosowali za SCT.

Inaczej temat rozgrywa lewica. Daria Gosek-Popiołek nie postuluje likwidacji SCT, ale mówi o jej reformie i powiązaniu z lepszą ofertą komunikacji miejskiej. To też budzi pytania o wiarygodność tej deklaracji, bo jest kandydatką Lewicy, która wraz z KO poparła obecny kształt SCT.

Aleksandra Owca krytykuje przede wszystkim sposób wdrożenia strefy, a nie samą ideę walki o czystsze powietrze. Z kolei Bartosz Bocheńczak z Konfederacji utrzymuje twardy anty-SCT-owy kurs, łącząc go z krytyką miejskich wydatków, biurokracji i polityki KO.

Hoffman próbuje natomiast wykorzystać temat SCT w inny sposób. Jego środowisko zapowiadało działania obywatelskie i radykalne ograniczenie strefy, ale jednocześnie podkreślało, że po jej uchwaleniu całkowite zniesienie może być prawnie trudne. W tej narracji SCT ma być nie tylko sporem o samochody, ale przykładem decyzji, którą miasto podjęło bez wystarczającego dialogu z mieszkańcami.

Senioralia, czyli kampania w miękkiej odsłonie

Nie wszystkie działania kandydatów miały charakter ostrych konferencji. Ważnym miejscem obecności polityków były XIII Międzynarodowe Senioralia w Krakowie. To wydarzenie, które zgromadziło tysiące uczestników, stało się naturalną okazją do pokazania się przy jednej z najbardziej aktywnych grup społecznych w mieście.

Na wydarzeniu widoczni byli m.in. Monika Piątkowska, Michał Drewnicki czy Rafał Komarewicz. Ten ostatni wciąż nie ogłosił jednak oficjalnie startu w wyborach, dlatego jego aktywność trzeba traktować jako obecność w miejskiej debacie, a nie jeszcze jako kampanię kandydata.

Miastoprojekt, Zakrzówek i spór o zarządzanie miastem

Daria Gosek-Popiołek w ostatnich dniach konsekwentnie wracała do sprawy Miastoprojektu. Dla kandydatki Lewicy to nie tylko spór o jeden budynek czy jedną inwestycję, ale szerszy symbol relacji między miastem, inwestorami i mieszkańcami. W jej przekazie Miastoprojekt staje się przykładem tego, że Kraków potrzebuje bardziej przejrzystej polityki przestrzennej i silniejszej ochrony interesu publicznego.

Osobnym, ale również ważnym tematem był Zakrzówek. Do problemów jednego z najpopularniejszych miejsc rekreacyjnych w Krakowie odnosiły się zarówno Daria Gosek-Popiołek, jak i Aleksandra Owca. Powodem była nie tylko popularność samego miejsca, ale też opóźniające się otwarcie kąpieliska po wykryciu w wodzie niebezpiecznej substancji.

Sprawa szybko wyszła poza pytanie o to, kiedy mieszkańcy będą mogli legalnie korzystać z kąpieliska. Rozgorzała również dyskusja o tym, czy organizowanie strzeżonego kąpieliska w tym zbiorniku nie wpływa negatywnie na jego ekosystem. Na ten problem zwracają uwagę m.in. płetwonurkowie korzystający z akwenu, którzy podkreślają przyrodniczą wartość Zakrzówka i jego podwodnego życia.

W tym kontekście Gosek-Popiołek mówiła o błędach w zarządzaniu tym miejscem, bezpieczeństwie i ochronie przyrody. Owca zwracała uwagę na szerszy problem: Kraków potrzebuje kolejnych miejskich kąpielisk, bo sam Zakrzówek nie jest w stanie odpowiedzieć na potrzeby wszystkich mieszkańców.

Po pierwszych tygodniach kampanii można zaobserwować, że choć Lewica i Razem walczą o podobnych wyborców, ale robią to innym językiem.

Szpital Narutowicza, umowy i interes pracowników

Aleksandra Owca w ostatnich dniach próbowała przesunąć kampanię z samego sporu o SCT na miejską ochronę zdrowia. Jednym z najważniejszych tematów stała się przyszłość Szpitala im. Gabriela Narutowicza, który miałby współtworzyć nowy podmiot razem z 5. Wojskowym Szpitalem Klinicznym. Oficjalnie przedstawiciele miasta i szpitala wojskowego przekonują, że nie chodzi o przejęcie placówki, ale o współtworzenie nowego instytutu medycznego. Dla pracowników kluczowe pozostają jednak pytania o zatrudnienie, przyszłość oddziałów, wpływ załogi na proces zmian i to, czy przekształcenie nie odbędzie się kosztem ludzi, którzy dziś tworzą szpital.

Owca uczestniczyła w spotkaniu z pracownikami Narutowicza i podkreślała, że ocena planowanego połączenia będzie zależała od konkretnych zapisów. W jej przekazie mocno wybrzmiewał wątek interesu pracowniczego: gwarancji zatrudnienia, roli związków zawodowych i zabezpieczenia miejskiego charakteru placówki. To pozwala jej budować kampanię wokół usług publicznych, a nie tylko wokół doraźnych sporów komunikacyjnych.

Równolegle kandydatka Razem przedstawiła szerszy postulat dotyczący miejskich szpitali. Zapowiedziała, że lekarze powinni być zatrudniani na umowę o pracę i nie powinni łączyć pracy w publicznej placówce z prywatną praktyką konkurencyjną. To jeden z bardziej konkretnych postulatów programowych ostatniego tygodnia i wyraźna próba pokazania, że spór o Kraków dotyczy także jakości usług publicznych, warunków pracy i przejrzystości w miejskich instytucjach.

Wątek Szpitala Narutowicza nie jest zresztą nowy dla lewej strony sceny politycznej. W poprzednich miesiącach do sytuacji placówki odnosiła się także Daria Gosek-Popiołek, interweniując m.in. w sprawie problemów z wypłatami dla pracowników.

Drobne sprawy, które zmieniają Kraków

Swoją niszę buduje też Łukasz Wantuch. Były radny zapowiedział start i przedstawił program oparty na trzech hasłach: „Mieszkania. Praca. Bezpieczeństwo”. Nie prowadzi jednak kampanii w klasycznym partyjnym stylu. Zamiast billboardów i ogólnych deklaracji publikuje konkretne postulaty w formie przejrzystych infografik, w których pokazuje problemy znane mieszkańcom z codziennego życia.

W jego materiałach pojawiają się m.in. „dzielnicowe pogotowie remontowe” i „dzielnicowe pogotowie sprzątające”. To pomysły na szybkie reagowanie na drobne usterki i zaniedbania w przestrzeni publicznej: poluzowane płytki chodnikowe, łuszczącą się farbę na małych mostkach, zaśmiecone chodniki, zarośnięte przejścia czy miejsca, które od tygodni czekają na prostą naprawę. Wantuch proponuje, aby w każdej dzielnicy działały małe ekipy wyposażone m.in. w rowery cargo i podstawowy sprzęt, które mogłyby szybko usuwać takie problemy na zgłoszenie mieszkańców lub rad dzielnic.

Osobnym tematem są wraki samochodów. Wantuch przekonuje, że porzucone auta zabierają w Krakowie tysiące miejsc parkingowych i są jednym z najbardziej uciążliwych problemów na osiedlach. W jego przekazie miasto powinno wykorzystać wszystkie dostępne prawnie możliwości, by szybciej usuwać takie pojazdy z ulic i terenów wspólnot czy spółdzielni.

W kampanii Wantucha wraca też wątek mieszkań i pracy. Jednym z jego pomysłów są „małe domy nauczyciela oraz seniora” — niewielkie budynki przy szkołach, w których na górze mogłyby powstać preferencyjne mieszkania dla nauczycieli, a na dole przestrzeń dziennej opieki dla seniorów.

Były radny wraca również do sprawy Hotelu Cracovia. Zamiast kolejnej instytucji muzealnej proponuje rozważenie funkcji mieszkaniowej lub pracowniczej, np. „hotelu pracowniczego” dla młodych nauczycieli, policjantów czy innych osób, które pracują w mieście, ale mają problem z wynajęciem mieszkania.

Wantuch nie jest kandydatem dużego partyjnego zaplecza, ale próbuje budować swoją kampanię na rozpoznawalności i tematach, które bezpośrednio dotyczą mieszkańców: przeszkadzają im na co dzień, budzą frustrację albo obawy o przyszłość miasta. Były radny, znany z nieszablonowego myślenia i radykalnych propozycji, pokazuje je w praktyczny sposób — przez konkretne problemy i możliwe do szybkiego wdrożenia rozwiązania.

Gibała i Komarewicz: ważni, choć bez deklaracji

Osobną kategorią pozostają politycy, którzy są obecni w debacie, ale nie ogłosili jeszcze oficjalnego startu. Najważniejszym z nich jest Łukasz Gibała. Jego nazwisko pojawia się w niemal każdej rozmowie o możliwym układzie drugiej tury, choć sam nie odkrył jeszcze kart. To pozwala mu pozostawać w centrum gry bez konieczności odpowiadania na każdy bieżący atak.

Aktywne pozostaje też środowisko Krakowa dla Mieszkańców, które prowadzi działania interwencyjne i lokalne. To strategia dobrze znana z wcześniejszych kampanii: zamiast jednego wielkiego hasła — seria spraw mieszkańców, które mają budować obraz skuteczności i obecności w terenie.

Coraz częściej w sprawach miasta zabiera również Rafał Komarewicz. W ostatnich tygodniach w jego przekazie widać ostrą krytykę dotychczasowej polityki Krakowa — od Strefy Czystego Transportu, przez miejskie finanse i sposób zarządzania spółkami, po turystykę i koszty ponoszone przez mieszkańców. Komarewicz podkreśla, że miasto powinno działać bardziej przejrzyście, rozsądniej wydawać publiczne pieniądze i mocniej pilnować interesu Krakowian.

Ta aktywność pokazuje, że chce być ważnym uczestnikiem debaty o przyszłości miasta i ma własne pomysły na jego funkcjonowanie. W jego przypadku trzeba jednak zachować ostrożność: mimo spekulacji i medialnych sygnałów, start w wyborach nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony.

Kampania bez daty, ale z coraz ostrzejszymi podziałami

Ostatnie dni pokazały, że krakowska prekampania ma już swoje główne pola konfliktu. Pierwszym jest SCT — jako spór o transport, jakość powietrza i wiarygodność polityków. Drugim są finanse miasta i pytanie, kto odpowiada za obecny stan budżetu. Trzecim — relacje miasta z mieszkańcami, inwestorami i deweloperami. Czwartym — usługi publiczne: zdrowie, komunikacja, mieszkania, bezpieczeństwo i dostępność miasta dla seniorów.

Do tego dochodzi jeszcze jeden element: niepewność dotycząca terminu wyborów. Nie wiadomo, kiedy dokładnie Krakowianie pójdą do urn, kto ostatecznie znajdzie się na karcie do głosowania i czy wszyscy dziś aktywni gracze zdecydują się na formalny start.

Ten wątek szczególnie mocno podnosi Jan Hoffman, jeden z inicjatorów referendum i zadeklarowany kandydat na prezydenta Krakowa. W swoim najnowszym przekazie sugeruje, że sukces referendum jest „rozmywany w czasie”. Przekonuje, że jego środowisko samo miało podstawy do złożenia protestu, m.in. w związku z utrudnieniami w komunikacji miejskiej w ostatnich godzinach głosowania, ale zrezygnowało z tego, aby nie przedłużać kalendarza wyborczego.

Hoffman podkreśla też, że obecny komisarz Stanisław Kracik nie ma demokratycznej legitymacji mieszkańców. — Każdy tydzień zwłoki to tydzień bez gospodarza w gabinecie Prezydenta przy Placu Wszystkich Świętych — przekonuje.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka