piątek, 19 czerwca 2026 15:16, aktualizacja 2 godziny temu

Radny odwołany ze wszystkich komisji. Tak wyglądają kulisy rad dzielnic?

💬Komentarze
Tomasz Kozłowski i Artur Surówka
Tomasz Kozłowski i Artur Surówka / Fb. Artur Surówka

Radny wybrany przez mieszkańców, ale odsunięty od pracy w komisjach. W Dzielnicy IX Łagiewniki–Borek Fałęcki Tomasz Kozłowski na wniosek zarządu dzielnicy został odwołany ze składów wszystkich komisji. Sprawa stawia pytanie nie tylko o relacje w jednej radzie, ale też o to, czy większość skupiona wokół przewodniczącego może faktycznie ograniczać wpływ radnego wybranego przez konkretną grupę mieszkańców.

W skrócie:

  • Tomasz Kozłowski został odwołany ze składów komisji Rady Dzielnicy IX.
  • Wcześniej podobna sytuacja spotkała Artura Surówkę, który krytykował pracę dzielnicy.
  • Spór pokazuje, jak duży wpływ na radnych mają komisje, delegacje i wyjścia w teren.
  • W Krakowie trwają konsultacje nowych statutów dzielnic. Pytanie, czy rozwiążą realne problemy.

Radny traci komisje

Sesja Rady Dzielnicy IX odbyła się 16 czerwca br przy ul. Żywieckiej 13. W porządku obrad znalazło się sześć projektów uchwał. Jeden dotyczył ograniczenia parkowania przy ul. Do Wilgi, a pięć kolejnych — odwołania członka rady ze składów komisji.

Chodziło o komisje: Infrastruktury Komunalnej i Inwestycji, Bezpieczeństwa, Edukacji, Kultury i Tradycji, Ochrony Środowiska oraz Strategii Rozwoju, Komunikacji Społecznej i Promocji. Wszystkie uchwały zostały przyjęte i radny Tomasz Kozłowski stracił miejsca w komisjach.

Formalnie projekty przygotował Zarząd Dzielnicy IX. Pod dokumentem z porządkiem obrad podpisał się Bogusław Gołas, przewodniczący Rady i Zarządu Dzielnicy IX. Politycznie sprawa jest jednak znacznie szersza niż zwykła zmiana w składach komisji.

Artur Surówka, radny tej samej dzielnicy, jeszcze przed sesją alarmował, że pięć z sześciu projektów uchwał dotyczy właśnie usunięcia Kozłowskiego z komisji. Jego zdaniem to przykład wykorzystywania przewagi większości w radzie i niedoskonałości statutu do eliminowania niewygodnych radnych.

Tomasz Kozłowski nie jest radnym anonimowym ani biernym. Został wybrany w okręgu nr 5, obejmującym m.in. ulice Solvaya, Żywiecką, Kępną, Łuczyńskiego czy Karabuły. Wraz z Arturem Surówką angażował się w starania o zmianę trasy autobusu 151, który zaczął kursować w obu kierunkach przez ul. Żywiecką. Surówka wskazuje też na inne działania Kozłowskiego: pomysł tyrolki w Parku Solvay, remont schodów na os. Żywieckim, starania o drugą wiatę śmietnikową czy biblioteczkę sąsiedzką. Kozłowski był również aktywny przy inicjatywach dotyczących Parku Solvay, m.in. petycji w sprawie psiego wybiegu, a z ramienia rady rodziców działał w zespole roboczym ds. Szkolnego Budżetu Obywatelskiego SP nr 4.

To nie pierwszy taki przypadek

Dla Dzielnicy IX to nie jest zupełnie nowa sytuacja. Wcześniej podobny scenariusz spotkał samego Artura Surówkę. W październiku 2024 roku rada odwołała go ze składów kilku komisji. W uzasadnieniach wskazywano m.in. na nieprzestrzeganie statutu oraz publikowanie — zdaniem wnioskodawców — nieprawdziwych informacji w mediach społecznościowych.

Surówka oceniał później w rozmowie z Głos24, że rada dzielnicy „nie jest po to, żeby iść tam dla pieniędzy”. Zwracał też uwagę, że komisje, funkcje i delegacje mają w dzielnicach realne znaczenie. To nie tylko prestiż, ale również wpływ na informacje, kontakt z mieszkańcami i bieżące sprawy lokalne.

W jego ocenie problemem są nie tylko same komisje, lecz także wyjścia w teren i delegacje. Radny twierdzi, że przewodniczący mogą decydować, kto bierze udział w odbiorach zadań, spotkaniach czy kontrolach w terenie. Takie wyjścia mają znaczenie praktyczne, bo pozwalają radnym być blisko mieszkańców, reagować na problemy i budować rozpoznawalność w swoim rejonie.

Surówka podnosi, że on sam, Tomasz Kozłowski i Jan Pietras od ponad dwóch lat nie są delegowani przez przewodniczącego na takie wyjścia. Jego zdaniem to mechanizm, który może ograniczać aktywność części radnych i osłabiać ich pozycję w oczach mieszkańców.

Jako przykład wskazuje tyrolkę w Parku Solvay, która — jak twierdzi — mimo odbioru miała zostać wykonana wadliwie, a usterki usunięto dopiero po kilku miesiącach. W jego ocenie pokazuje to, że delegacje nie powinny zależeć wyłącznie od uznania przewodniczącego czy większości w radzie.

Mała rada, duże emocje

Rady dzielnic często są postrzegane jako najniższy, mało polityczny szczebel samorządu. Zajmują się chodnikami, zieleńcami, placami zabaw, lokalnymi remontami, komunikacją, opiniowaniem inwestycji czy wskazywaniem zadań do realizacji w ramach środków dzielnicowych. W praktyce jednak nawet na tym poziomie widać coraz więcej sporów, które przypominają politykę znaną z Rady Miasta.

Kraków ma 18 dzielnic pomocniczych. W obecnej, dziewiątej kadencji rad dzielnic działa łącznie 366 radnych. W większości dzielnic rady liczą po 21 osób. Wyjątkiem są Dzielnica IX Łagiewniki–Borek Fałęcki oraz Dzielnica XVII Wzgórza Krzesławickie, gdzie radnych jest po 15.

Przy tak małych składach kilka głosów wystarczy, by zdecydować o funkcjach, składach komisji i wpływie na codzienną pracę rady. Dlatego spór o komisje nie jest wyłącznie techniczną decyzją. Dla radnego może oznaczać odsunięcie od tematów, którymi zajmował się wcześniej, ograniczenie dostępu do informacji i mniejszą widoczność wśród mieszkańców.

W przypadku rad dzielnic ma to dodatkowe znaczenie. Radni nie są wybierani z jednej wspólnej listy dla całej dzielnicy, ale reprezentują konkretne okręgi. Jeśli radny zostaje usunięty z komisji, nie traci mandatu, ale mieszkańcy jego rejonu mogą stracić swojego przedstawiciela w pracach nad tematami, które dotyczą ich najbliższego otoczenia: dróg, zieleni, bezpieczeństwa, edukacji czy inwestycji.

W tle jest też wątek finansowy, choć nie chodzi tu o duże kwoty. Diety radnych dzielnic są naliczane m.in. za udział w sesjach, posiedzeniach komisji i zespołach problemowych. Praca w komisjach wpływa więc na wysokość miesięcznej diety, a funkcje przewodniczącego lub wiceprzewodniczącego komisji oznaczają dodatkowy stały dodatek funkcyjny. To nie są pieniądze porównywalne z dietami radnych miejskich, ale w małej radzie mogą wzmacniać zależności: kto ma funkcje, kto pracuje w komisjach, kto jest delegowany w teren, a kto zostaje odsunięty.

Nie bez znaczenia jest też szerszy kontekst. Głos24 pisał już, że w krakowskich radach dzielnic pojawiają się konflikty, które z pozoru dotyczą organizacji pracy, a w praktyce bywają lokalną walką o wpływy. Przykładem były Grzegórzki, gdzie radni odwołali przewodniczącą wraz z zarządem. Oficjalnie chodziło m.in. o obieg informacji, współpracę z komisjami i komunikację z mieszkańcami.

Do tego dochodzi problem łączenia funkcji. Według wcześniejszych ustaleń Głos24 15 z 43 radnych miasta zasiadało jednocześnie w radach dzielnic. Obecne przepisy tego nie zakazują, ale budzi to pytania o konflikt interesów i o to, czy rady dzielnic pozostają obywatelskim szczeblem samorządu, czy coraz bardziej stają się przedłużeniem większych układów politycznych.

Osobny wątek dotyczy propozycji zmian w przepisach dotyczących osób prawomocnie skazanych. Ten postulat pojawił się w czasie kampanii referendalnej i również był odbierany nie tylko jako propozycja systemowa, ale także jako element bieżącej gry politycznej.

Konsultacje statutów. Czy dotkną sedna problemu?

W tym samym czasie Kraków konsultuje nowe statuty dzielnic. Miasto tłumaczy, że chodzi o uporządkowanie przepisów, usprawnienie pracy rad, lepszą komunikację z mieszkańcami i większą przejrzystość zasad.

Przykład Dzielnicy IX pokazuje jednak, że pytanie powinno być szersze. Czy nowe statuty zauważą także problem zbyt silnej pozycji zarządu i przewodniczącego wobec zwykłych radnych? Czy nadal powinno być yak, że przewodniczący, mając po swojej stronie większość, ma możliwość odsuwania niewygodnych radnych od komisji, delegacji i pracy w terenie? Radnych, których wskazali sami mieszkańcy, doceniając ich zaangażowanie w sprawy lokalne i których chcą mieć za swoich predstawicieli.

Sprawa Tomasza Kozłowskiego, a wcześniej Artura Surówki czy pokazuje więc, że konsultacje statutów nie są tylko urzędową formalnością. To moment, w którym warto zapytać, czy krakowskie dzielnice mają być otwartym samorządem mieszkańców, czy małymi radami politycznymi, w których większość decyduje także o tym, kto może skutecznie pracować.

Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka