Kozioł żąda dymisji Ślęczki. W Wieliczce polityczna wojna nie ma końca

Burmistrzowie Wieliczki: od lewej Artur Kozioł, Rafał Ślęczka
Burmistrzowie Wieliczki: od lewej Artur Kozioł, Rafał Ślęczka / Głos24, Facebook

„Honorowym rozwiązaniem jest rezygnacja ze stanowiska” – napisał Artur Kozioł, były burmistrz Wieliczki, domagając się odejścia swojego następcy, Rafała Ślęczki. Trwający od dwóch lat konflikt przeniósł się na salę sądową, ale nadal toczy się przede wszystkim na Facebooku. Obaj politycy nie szczędzą sobie mocnych słów. Teraz pojawił się również nowy świadek, który zarzuca burmistrzowi polityczne rozgrywki i zwalnianie niewygodnych osób.

W skrócie:

  • Kozioł żąda dymisji Ślęczki. Zarzuca mu niszczenie dobrego imienia.
  • Sprawa trafiła do sądu. Kozioł domaga się przeprosin i wpłaty 5 tys. zł na Caritas.
  • W tle zawiadomienie do prokuratury. Dotyczyło nieprawidłowości w finansach gminy. Kozioł twierdzi, że nie postawiono mu zarzutów.
  • Nowe oskarżenia. Paweł Kubowicz zarzuca Ślęczce polityczne zwolnienia i nieprawidłowości przy likwidacji spółki wodnej.
  • Wieliczka jest politycznie podzielona. Ślęczka nie ma większości w radzie. Dwukrotnie nie otrzymał wotum zaufania.
  • Problemy finansowe pozostają. Politycy nadal przerzucają się odpowiedzialnością.

Artur Kozioł najwyraźniej nie zamierza odpuścić swojemu następcy. Od kilku dni na jego facebookowym profilu pojawiają się kolejne wpisy, w których oskarża Rafała Ślęczkę o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji i próbę zniszczenia jego reputacji. Domaga się już nie tylko przeprosin, ale również dymisji burmistrza.

Wszystko zaczęło się dwa lata temu, kiedy nowe władze Wieliczki poinformowały o skierowaniu do prokuratury zawiadomienia dotyczącego podejrzenia nieprawidłowości w dokumentach finansowych przygotowywanych za rządów Kozioła.

– „Jak mówi klasyk «brud, którym zostałeś w sposób przemyślany ochlapany» nadal istnieje” – napisał były burmistrz 20 października. Przekonuje, że rozpowszechnione wówczas informacje doprowadziły do medialnej nagonki, a on sam został publicznie uznany za winnego, zanim sprawą zajęła się prokuratura.

– „Artur Kozioł jest winny i już nie potrzeba wyroku!!!” – tak opisuje atmosferę tamtych wydarzeń.

Kozioł twierdzi, że przez dwa lata nie przedstawiono mu żadnych zarzutów karnych, a w prokuraturze przesłuchiwano go jedynie jako świadka. Teraz pyta, co stało się z oskarżeniami, które odbiły się szerokim echem w mediach.

– „Gdzie są wyroki, które w zawiadomieniach kierował Rafał Ślęczka przeciwko mojej osobie? Co się stało z zarzutami, które publicznie Rafał Ślęczka ogłaszał na stronach urzędu oczerniając moje imię i nazwisko?” – pyta były burmistrz.

Nie udało nam się dotąd potwierdzić oficjalnie, czy postępowanie wszczęte na podstawie zawiadomienia z 2024 roku zostało umorzone lub zakończone w inny sposób. Brak zarzutów wobec Kozioła nie oznacza również automatycznie, że samo zawiadomienie było bezpodstawne.

W sądzie Kozioł był, Ślęczki nie było. „Wszystko jest jasne!”

26 października spór miał kolejną odsłonę, tym razem przed Sądem Okręgowym w Krakowie. Artur Kozioł pozwał swojego następcę o ochronę dóbr osobistych. Domaga się przeprosin za treść listu skierowanego do mieszkańców Wieliczki jesienią 2024 roku.

Kozioł domaga się, aby Rafał Ślęczka przeprosił go w liście, który ma wysłać do wszystkich mieszkańców płacących podatki w mieście i gminie Wieliczka. Żąda również, aby sąd nakazał burmistrzowi wpłatę 5 tys. zł na rzecz Caritas Archidiecezji Krakowskiej.

Po rozprawie Były burmistrz poinformował na Facebooku, że osobiście stawił się w sądzie, podczas gdy jego następca był nieobecny.

– „Artur Kozioł był obecny na rozprawie! Na wezwanie sądu i udział w rozprawie nie stawił się Rafał Ślęczka! Wszystko jest jasne!” – ogłosił.

Ślęczka szybko odpowiedział. Wyjaśnił, że w sądzie reprezentował go pełnomocnik, a jego osobiste stawiennictwo nie było obowiązkowe. W tym samym czasie uczestniczył w spotkaniu rozpoczynającym kontrolę NFOŚiGW dotyczącą projektu kanalizacyjnego z poprzednich lat.

– „Dostaję dziś wiele pytań, czy przegrałem jakąś sprawę sądową. Nie. Sprawa nadal trwa, a kolejna rozprawa odbędzie się 4 marca” – napisał burmistrz.

Nie pozostawił też bez komentarza sposobu, w jaki były włodarz relacjonuje sprawę.

– „W sądzie rozstrzygają dowody i argumenty, a nie wpisy w mediach społecznościowych. Proszę więc nie mylić relacji jednej ze stron z rozstrzygnięciem sądu” – stwierdził Ślęczka.

Żaden wyrok dotąd nie zapadł. Kolejna rozprawa, według zapowiedzi burmistrza, ma odbyć się 4 marca 2027 roku.

List do mieszkańców, podwyżki i zawiadomienie do prokuratury

Aby zrozumieć, o co toczy się dzisiejszy spór, trzeba wrócić do wiosny 2024 roku. Rafał Ślęczka wygrał wówczas wybory samorządowe, zdobywając ponad 61 proc. głosów i kończąc trwające od 2006 roku rządy Artura Kozioła. Zwycięstwo było jednak połowiczne. Do 23-osobowej Rady Miejskiej jego komitet wprowadził zaledwie sześciu radnych. Większość zdobyli polityczni przeciwnicy nowego burmistrza – komitet Artura Kozioła uzyskał osiem mandatów, a Koalicja Obywatelska sześć. Razem dysponowali 14 głosami.

Co więcej, przewodniczącym Rady Miejskiej został sam Artur Kozioł, który zaledwie kilka tygodni wcześniej przegrał ze Ślęczką walkę o fotel burmistrza. Nowy włodarz przejął więc urząd, ale nie kontrolę nad radą, której pracami kierował jego największy polityczny rywal. Trudno się dziwić, że emocje z kampanii wyborczej szybko przeniosły się na sesje rady. Zamiast powyborczego zawieszenia broni Wieliczka doczekała się kolejnej odsłony politycznej rywalizacji.

Nowy burmistrz alarmował, że przejął gminę z poważnymi problemami finansowymi. We wrześniu informował o niedoborze gotówki, który według jego wyliczeń wynosił początkowo 51 mln zł. Odpowiedzialnością za sytuację obarczał poprzednie władze.

W październiku konflikt nabrał tempa, gdy Wieliczka stanęła w obliczu kryzysu śmieciowego. Z powodu problemów z zapewnieniem finansowania nowej umowy na kilka dni wstrzymano odbiór odpadów. Burmistrz przekonywał, że system wymaga wielomilionowych dopłat, a radni opozycyjni nie chcą zaakceptować koniecznych podwyżek.

Ostatecznie rada przyjęła nowe stawki, które zaczęły obowiązywać od 1 listopada 2024 roku. Wraz z obowiązkowymi zawiadomieniami o zmianie opłat mieszkańcy otrzymali pismo wyjaśniające trudną sytuację finansową gminy i konieczność podwyżek. To właśnie treść pisma, według Kozioła, naruszyła jego dobre imię i stała się podstawą obecnego pozwu.

Niemal równocześnie, 28 października 2024 roku, Ślęczka podpisał zawiadomienie do Prokuratury Okręgowej w Krakowie dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstwa przez swojego poprzednika.

Chodziło o Wieloletnią Prognozę Finansową gminy. Według zawiadomienia, sporządzonego na podstawie ustaleń nowej skarbnik Katarzyny Kursy, w dokumentach przygotowanych w 2023 roku część spłat kredytów i obligacji miała zostać wykazana w późniejszych latach, niż wynikało to z umów z bankami.

Zdaniem nowych władz mogło to prowadzić do przedstawienia sytuacji finansowej gminy w korzystniejszym świetle. W zawiadomieniu wskazano możliwość naruszenia przepisów dotyczących nadużycia uprawnień i poświadczenia nieprawdy.

Dokument udostępniono publicznie, a temat trafił nie tylko do mediów regionalnych, ale nawet ogólnopolskich. Kozioł przekonuje, że właśnie wtedy rozpoczęła się kampania wymierzona w jego dobre imię.

Tajemnicze oświadczenie i zarzuty o polityczne zwolnienia

Teraz do tej historii dołączył Paweł Kubowicz, który również pozostaje w konflikcie z obecnymi władzami Wieliczki. Kozioł zapowiada ujawnienie jego pisemnego oświadczenia i nagrania, które – jak przekonuje – mają pokazać sposób działania Rafała Ślęczki.

Kim jest Kubowicz i dlaczego jego relacja może być istotna?

Kubowicz był związany z Wielicką Gminną Spółką Wodną, zajmującą się sprawami urządzeń melioracyjnych. Spółkę rozwiązano na przełomie 2024 i 2025 roku. Jak wynika z materiałów opublikowanych przez Kubowicza, decyzję podjęli jej członkowie: gmina reprezentowana przez Ślęczkę oraz Zakład Gospodarki Komunalnej reprezentowany przez swoje kierownictwo.

Kubowicz twierdzi, że w związku z likwidacją spółki stracił zajmowaną w niej funkcję, a następnie, choć wykonywał czynności likwidatora, nie otrzymał należnego mu wynagrodzenia. Kwestionuje również samą decyzję o rozwiązaniu spółki, zarzucając władzom zaniedbanie utrzymania urządzeń melioracyjnych.

Na tym jednak jego oskarżenia się nie kończą. W nagraniu opublikowanym na stronie „Słona Prawda” Kubowicz opowiada o spotkaniu z Rafałem Ślęczką, podczas którego burmistrz miał zaproponować jego żonie stanowisko kierownicze w urzędzie. Jednocześnie, według relacji Kubowicza, miał zapowiedzieć zwolnienie dotychczasowego kierownika, ponieważ jego syn był radnym związanym z opozycją. Kubowicz twierdzi, że odpowiedział, iż jego żona nie jest zainteresowana tą posadą. Ślęczka miał jednak oznajmić, że obecnego kierownika i tak zwolni.

W relacji Kubowicza pojawia się jeszcze jeden wątek. W połowie listopada 2024 roku miał zwrócić się do burmistrza, aby ten przestał wysyłać mu wiadomości SMS dotyczące anulowania wezwań kierowanych przez jego żonę do znajomych Ślęczki. Według Kubowicza niedługo później, 1 grudnia, jego żona otrzymała wypowiedzenie z pracy.

Kubowicz uważa, że był to odwet za brak podporządkowania się oczekiwaniom burmistrza. Przedstawia te zdarzenia jako przykład politycznego traktowania pracowników i osób, które nie zgadzają się z działaniami obecnych władz.

To poważne oskarżenia. Na razie znamy jednak relację jednej strony. Nie mamy dokumentów potwierdzających wskazywane przez Kubowicza motywy decyzji kadrowych ani niezależnego potwierdzenia przebiegu opisanych rozmów. Kozioł uważa jednak oświadczenie Kubowicza za na tyle istotne, że zapowiadał przedstawienie go podczas rozprawy sądowej i złożenie wniosku o przesłuchanie kolejnego świadka. Nie wiadomo jeszcze, jaką część tych informacji zamierza wykorzystać w procesie dotyczącym listu do mieszkańców.

27 października ponowił żądanie odejścia burmistrza. – „W związku z pisemnym Oświadczeniem, które otrzymałem od Pana Pawła Kubowicza apeluję do Rafała Ślęczki, aby złożył rezygnację ze stanowiska” – napisał.

Dwa lata minęły, wojna trwa dalej

Dwa lata po zmianie władzy w Wieliczce konflikt Artura Kozioła i Rafała Ślęczki nadal rozgrzewa nastroje. Spór dawno wykroczył poza osobiste animozje. Toczy się na forum Rady Miejskiej, wokół finansów gminy, kolejnych decyzji samorządu, a także poza urzędem i na facebookowych stronach i grupach.

Problemy finansowe Wieliczki, które stały się jednym z głównych punktów zapalnych, nie zniknęły. Władze i opozycja nadal spierają się o zadłużenie, budżet i odpowiedzialność za obecną sytuację. Kolejne decyzje dostarczają argumentów do wzajemnych oskarżeń, a polityczne napięcie nie sprzyja porozumieniu. A większościowi radni nadal blokują pomysły burmistrza na wyjście z zadłużenia, zarzucając mu niekompetencje.

Wieliczanie też są podzieleni. Jedni obwiniają poprzednie władze, inni rozliczają obecne. Tymczasem niezależnie od politycznych sympatii mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że samorządowcy skupią się przede wszystkim na rozwiązywaniu problemów gminy, a opłaty przestaną rosnąć.

Trudno jednak oczekiwać, że rozstrzygnięcie zarzutów przez prokuraturę i sąd uspokoi nastroje w Wieliczce. Konflikt dawno wykroczył poza sprawy, które można rozwiązać na sali sądowej. W tle pozostają finanse gminy, polityczne ambicje i wzajemne oskarżenia.

Czy wyjściem z tego impasu mogłoby być referendum? Mieszkańcy mogą zdecydować o odwołaniu burmistrza, Rady Miejskiej albo obu tych organów jednocześnie. Czy podobnie jak w gminie Mszana Dolna mogłoby dojść do zmiany władzy i wyciszenia emocji? A przede wszystkim – czy takie rozstrzygnięcie zakończyłoby polityczną wojnę w Wieliczce, czy tylko rozpoczęło jej kolejny rozdział?

Wieliczka - najnowsze informacje

Rozrywka