„Chociaż co siódmy pojazd spełnia kryteria do wycofania z użytkowania, ale wiele z nich wciąż jeszcze jeździ” – tak w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli pisze na temat radiowozów znajdujących się na służbie polskiej policji. Skontaktowaliśmy się z krakowską komendą by się dowiedzieć jak sprawa wygląda u nas.
Zacznijmy jednak od kilku innych, dość alarmujących cytatów z najnowszego raportu NIK na temat stanu floty policyjnej bo jest tam więcej rzeczy, które niepokoją.
Jak podano: „Średni wiek używanych samochodów osobowych wynosił ok. 7 lat, terenowych niemal 8 lat, a furgonów ponad 8,5 roku”, a jeśli chodzi o eksploatację, to „jedna czwarta przejechała ponad 200 tys.”. Co więcej: „w latach 2015–2016 średnio co trzeci policyjny pojazd uległ uszkodzeniu. W połowie przypadków z winy samych funkcjonariuszy”.
Konkluzja jest ponura, ponieważ autorzy raportu stwierdzają, że: „Zdecydowana większość [skontrolowanych] jednostek policji (23 z 25) nie dysponowała sprzętem transportowym na poziomie odpowiadającym ustalonym normom, mimo większych zakupów w ostatnich latach i obniżenia w 2015 r. wymagań, co do liczby niezbędnych pojazdów (o ponad 2500 sztuk). W poszczególnych jednostkach (23), łącznie do ustalonych dla nich norm, brakowało na koniec 2015 roku - 593 pojazdów, a na koniec 2016 roku - 636. Największe niedobory dotyczyły furgonów, samochodów osobowych terenowych oraz pojazdów specjalistycznych”.
O ile w przypadku problemów zarysowanych powyżej służby mogą tłumaczyć się brakiem funduszy, to niezwykle zaskakujący jest jeszcze jeden problem zauważony przez raport – trudno naprawdę powiedzieć czy powinniśmy na taką informacje reagować oburzeniem, czy śmiechem: „Alarmujący jest fakt, że znaczny odsetek policjantów – ponad połowa funkcjonariuszy w komendach wojewódzkich i ponad 1/3 w komendach powiatowych – nie może kierować pojazdami uprzywilejowanymi, bo nie posiada odpowiednich zezwoleń. Z drugiej strony, z ustaleń kontroli wynika, że ponad 80 proc. ankietowanych policjantów używało pojazdów uprzywilejowanych. Okazuje się, że co piąty ankietowany policjant włączał sygnały uprzywilejowania, chociaż – według prawa – nie mógł tego robić, bo nie miał wymaganego zezwolenia”.
Uzbrojeni w niniejszą wiedzę skontaktowaliśmy się z rzecznikiem krakowskiej komendy, st. asp. Barbarą Szczerbą.
Niestety wiele wskazuje na to, że krakowska komenda jest jedną z tych, które mają największe kłopoty ze swoją flotą samochodową. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć zachowanie przedstawicielki komendy. Rzeczniczka usłyszawszy w jakiej sprawie dzwonimy początkowo w ogóle nie chciała się wypowiadać, odsyłając nas na drogę mailową. Tutaj, pomimo początkowej obietnicy udzielenia szybkiej odpowiedzi i codziennych telefonicznych ponagleń z naszej strony przez kilka dni mieliśmy kłopot z wyciągnięciem jakichkolwiek informacji (tego rodzaju problemów w ogóle nie stwarzali przedstawiciele dobrze wyposażonych Małopolskich komend, do których skierowaliśmy podobne pytania). Wreszcie udało nam się od niej uzyskać dosłownie 3 zdania, bynajmniej nie wyczerpujące tematu, w których rzeczniczka raczej uchylała się od, najwidoczniej najbardziej wstydliwych, dla komendy kwestii niż na nie odpowiadała: „KMP w Krakowie dysponuje 322 pojazdami (w tym motocyklami), których przeciętny wiek wynosi 6 lat. Wszystkie te pojazdy, zgodnie z przepisami, mogą być eksploatowane w służbie” – odpisała lakonicznie.
Rzeczniczka ponadto wspomina o „nieznacznych brakach w pojazdach nieoznakowanych” niczego nie precyzując i zapewniając, że „posiadana ilość radiowozów pozwala na prawidłowe realizowanie przez KMP Kraków ustawowych zadań”. Z całości ma się nieprzeparte wrażenie problemu „przykrótkiej kołdry”. Wątpliwości budzi też kwestia uprawnień krakowskich policjantów do używania sygnałów uprzywilejowania – pomimo iż zapytaliśmy o podanie konkretnie jaki odsetek policjantów w komendzie posiada wymagane uprawnienia rzeczniczka wolała uchylić się od odpowiedzi zapewniając jedynie że: „Wszyscy policjanci kierujący pojazdami uprzywilejowanymi posiadają uprawnienia w tym zakresie”.
Czyżby w krakowskiej komendzie było więc aż tak źle, że wolą tematu unikać lub obchodzić go dookoła? Nasze miasto niestety słynie nie tylko z zabytków i wspaniałej historii, ale także z brutalnych walk kiboli, z maczet i drastycznych przestępstw. Być może w jakiejś mierze zawdzięczamy to także „przykrótkiej kołdrze” naszej komendy…
Foto: Cezary p, Wikimedia
(https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Policyjne_radiowozy.jpg)



















