wtorek, 11 stycznia 2022 16:54

Marek i Michał Goczał dziś „pozamiatali”. To już trzeci dakarowy dublet Cobant Energylandia Rally Team

Autor Tomasz Stępień
Marek i Michał Goczał dziś „pozamiatali”. To już trzeci dakarowy dublet Cobant Energylandia Rally Team
  • Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec wygrywają kolejny etap Rajdu Dakar 2022
  • Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk kończą na znakomitym drugim miejscu
  • To trzeci dublet Cobant Energylandia Rally Team w tegorocznym Dakarze

Załogi Cobant Energylandia Rally Team nie mogły sobie wyobrazić lepszego występu na ósmym etapie tegorocznego Rajdu Dakar. Marek Goczał i Łukasz Łaskawiec po raz kolejny zwyciężyli, a Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk dojechali do mety na znakomitym drugim miejscu. To oznacza już trzeci dublet rodzinnego teamu z Polski w Rajdzie Dakar 2022. Bracia są zdecydowanie największymi gwiazdami kategorii SSV.

Dzisiejszy etap prowadził z Al Dawadimi do Wadi Ad Dawasir. Łącznie zawodnicy musieli przejechać 830 kilometrów, z czego 395 kilometrów stanowił odcinek specjalny. Szczególnie w pierwszej połowie dominowały dziś wydmy – element, który Goczałowie mocno trenowali przed Dakarem. Jak widać – te treningi się opłaciły. W klasyfikacji generalnej załoga Goczał / Gospodarczyk zajmuje trzecie miejsce, chociaż pozycja ta zależy jeszcze od decyzji sędziowskich i konwersyjnej kary z siódmego etapu rajdu. Duet Goczał / Łaskawiec awansował na piąte miejsce.

- Do połowy odcinka specjalnego można powiedzieć, że to był dla mnie idealny oes. Dużo wydm, dużo technicznych sekcji. Było co robić i gdzie kręcić kierownicą – bardzo to lubię. Do strefy tankowania naprawdę cisnęliśmy na maksa. Niestety na 190 kilometrze padł nam interkom. Kompletnie się nie słyszeliśmy. Łukasz, mój pilot, musiał szybko przejść na migi i pokazywać mi, gdzie mam jechać. To było naprawdę bardzo wymagające, ale mamy znakomity czas – powiedział na mecie zwycięzca etapu, Marek Goczał.

- Bardzo trudny etap. Na początku mieliśmy naprawdę ogromne wydmy. Kilka razy się zdarzało, że musieliśmy szukać jakiejś innej drogi, bo po prostu nie mogliśmy podjechać pod taką wydmę. Czegoś takiego w tej edycji jeszcze nie było – streszczał pierwszą część trasy Michał Goczał.

- Było co robić, ale dobrze sobie radziliśmy. Jestem naprawdę bardzo zadowolony z tego, że przejechaliśmy ten oes bez większych problemów i z tak dobrym wynikiem. W sekcjach z kamieniami odpuszczaliśmy. Jechaliśmy naprawdę spokojnie, bezpiecznie i zachowawczo, żeby nie przebić opony. Cieszymy się, znów z bratem jesteśmy na szczycie tabeli z wynikami – zakończył młodszy z braci Goczałów.

- To był bardzo trudny etap. Muszę przyznać, że nie widziałem jeszcze w Arabii Saudyjskich tak skomplikowanych partii przez wydmy. Widzieliśmy wiele zakopanych ciężarówek, ale też wiele Can-Amów, które właśnie albo się zakopały, albo dachowały. Nam udało się przejechać te sekcje bez większych problemów – tłumaczył Szymon Gospodarczyk, pilot Michała Goczała.

- Końcówka była niezwykle wymagająca również dla mnie, pod względem nawigacji. Jechaliśmy przez kaniony, co zawsze jest dużym wyzwaniem. I znów – udało się nam się to przejechać bez żadnego problemu, dlatego jestem podwójnie zadowolony i zmotywowany przed dalszą częścią rajdu. Teraz regenerujemy się na jutro i walczymy dalej! – podsumował Gospodarczyk.

Jutro na zawodników czeka pętla wokół Wadi Ad Dawasir z odcinkiem specjalnym o długości 287 kilometrów. Biorąc pod uwagę aktualne różnice w klasyfikacji generalnej, różnego rodzaju odwołania i decyzje sędziowskie, które trzeba podjąć, tempo zawodników Cobant Energylandia Rally Team i fakt, że do końca imprezy pozostały jeszcze cztery etapy, można powiedzieć tylko jedno – wciąż wszystko w tym rajdzie może się zdarzyć!

Sport

Sport - najnowsze informacje