poniedziałek, 2 maja 2022 15:19

Na majówkę do... miasta? Kataryna Węgrzyn: Nie musimy uciekać na przedmieścia w poszukaniu natury

Autor Mirosław Haładyj
Na majówkę do... miasta? Kataryna Węgrzyn: Nie musimy uciekać na przedmieścia w poszukaniu natury

Gdzie warto wyjechać na weekend? Co warto zwiedzić w Gdańsku, czego nie można przegapić w Krakowie, gdzie nocować w Łodzi? Które atrakcje zainteresują dzieci? Do jakiej restauracji można wejść z psem? Na te pytania odpowiada książka Gdzie w Polsce do miasta Katarzyny Węgrzyn.

Przewodnik zawiera konkretne pomysły i gotowe scenariusze na krótsze i dłuższe wycieczki do 10. największych polskich miast. Książka pełna jest praktycznych porad i ciekawostek.

Informacje podane są w przejrzystej formie kapsułkowej. Autorka pogrupowała atrakcje tak, żeby nie przegapić tych najciekawszych. Dodatkowym atutem książki jest krótki rys historyczny, który rozpoczyna każdy rozdział.

To genialny przewodnik dla każdego, kto kocha odkrywać tajemnice i piękno polskich miast i idealna propozycja dla małżeństw z dziećmi, dla osób lubiących podróżować samotnie, dla tych, którzy cenią sobie towarzystwo przyjaciół lub nie wyobrażają sobie wycieczki bez swojego pupila.

Katarzyna Węgrzyn/Fot.: archiwum prywatne
Katarzyna Węgrzyn/Fot.: archiwum prywatne

Dlaczego w swojej kolejnej książce zdecydowała się pani opisać tylko największe miasta?
– Opisałam dziesięć największych miast w Polsce właśnie dlatego, żeby z nich nie uciekać na przedmieścia w poszukaniu natury, tylko żebyśmy skupili się też na tym, co mamy. Wbrew pozorom to, co blisko często jest nieodkryte.

Ale mieszkającym w mieście wypoczynek kojarzy nam się właśnie ze spędzaniem czasu na łonie natury. Czy duże miasta mogą być miejscem odskoczni od codzienności?
– Zdecydowanie. Nasze miasta są naprawdę duże, mają ogromny potencjał, mają świetną infrastrukturę i tak naprawdę już tylko od nas zależy, czy chcemy spędzić weekend obcując z kulturą, chodząc po muzeach, czy też po prostu łonie natury, bo w każde z miast, które opisuję otoczone są piękną przyrodą, są w nich piękne parki. Nawet w miastach, które kojarzą się bardziej z przemysłowego charakteru typu Łódź, możemy znaleźć naprawdę piękne, przyrodnicze perełki. Mamy tam na przykład dawne parki, które należały do fabrykantów. To wszystko w ostatnich latach jest odnawiane, jest wyciągane i naprawdę można sobie fajnie zrównoważyć weekend. Najpierw możemy sobie pójść poimprezować, fajnie zjeść, możemy odwiedzić kilka ciekawych placówek zarówno typowo edukacyjnych, jak i nowoczesnych w stylu muzeum światła, iluzji czy PRL-u, których teraz mamy wysyp – obecnie jest to nowy trend w turystyce. Wieczór możemy spędzić sobie gdzieś na łonie natury w jakiejś postindustrialnej przestrzeni, która została zaaranżowana w taki sposób, żeby była tam i zieleń, i jakaś gastronomia. Także naprawdę niezależnie czy jedziemy we dwoje i szykujemy się na bycie aktywnym, czy też z dziećmi, jesteśmy w stanie w każdym z tych miast spędzić czas w naprawdę atrakcyjny sposób.

Jak turystyka zmieniła się w czasie pandemii?
– Przede wszystkim chcąc nie chcąc, byliśmy zmuszeni odkryć nasz kraj. Wyjazdy za granicę zostały w większości zawieszone, były utrudnione logistycznie. Dużo osób bało się kwarantanny, ryzyka, więc zwiedzaliśmy to, co mamy. Z tego, co zauważyłam w kontakcie z moimi odbiorcami na socjal mediach, to zdecydowana większość osób patrzy na nasz kraj przychylniej. Okazało się, że nie jest tutaj wcale nudno. Można naprawdę świetnie zorganizować sobie czas i dużo osób w tym momencie już z własnej woli, a nie dlatego, że nie ma wyboru, wybiera urlopy w granicach naszego kraju.

Jak zmieniły się turystyczne przyzwyczajenia Polaków w ciągu ostatnich dwóch lat?
– Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że wszystko wraca powoli do stanu sprzed pandemii. Ludzie jednak u nas w kraju nie lubią takich restrykcji. Szybko to zarzuciliśmy. Przepadły te wszystkie limity. Jedyne co z takich praktycznych rzeczy, które akurat sobie chwalę, zostało to możliwość rezerwacji wszystkiego online, bo jeszcze kilka lat temu był problem, żeby zabukować bilety do większości muzeów. W tym momencie jesteśmy w stanie w ciągu dosłownie kilkunastu minut zaplanować, zorganizować, wykupić i opłacić sobie wyjazd. I to jest jeden z plusów. Okazało, że można to zrobić bez ton biurokracji, że można to wszystko po prostu na spokojnie sobie przeklikać.

Czy polskie miasta mogą konkurować z europejskimi metropoliami?
– Zdecydowanie. W moim przewodniku są miasta, które każdy z nas gdzieś na swojej drodze spotkał, bo są to miasta, które każdy musiał odwiedzić, czy to w ramach jakiejś zawodowych wyjazdów czy wycieczek, nawet w dzieciństwie. Turystyka rozwija się w ostatnich latach naprawdę prężnie, gonimy Zachód i to tak, że jest u nas mnóstwo nowoczesnych lokalizacji, których nie uświadczymy na za granicą. Tam pewne rzeczy, były oczywiste i normalne od wielu, wielu lat. U nas to wszystko bardzo dynamicznie się rozwinęło. Dla przykładu osoba, która przez kilkanaście lat nie była dajmy na to w Bydgoszczy, może doznać szoku, jak zobaczy, że całe miasto zostało zrewitalizowane, że jest tam pięknie, że jest mnóstwo atrakcji. Są to po prostu krajobrazy, które są nie do poznania w stosunku do tego, jak to wyglądało jeszcze kilkanaście lat temu. Dzięki temu, że u nas zmiany przyszły stosunkowo późno, to w tym momencie jesteśmy w czołówce nowoczesnych miast, nowoczesnych placówek, muzeów. Wszystko jest fajne, nowe, świeże i gotowe do odkrycia.

Co znajdziemy w przewodniku "Gdzie w Polsce do miasta"? Czym różni się od książki "Gdzie w Polsce na weekend"?
– Książka "Gdzie w Polsce na Weekend" opowiadała o 100 bardzo różnych miejscach, które możemy odwiedzić na mapie całego kraju. W najnowszej, jak wspominałam, skupiłam się na miastach, z tym, że bardzo zależało mi na tym, żeby pokazać te miejsca, nie jako taki typowy, "suchy" przewodnik, tylko starałam się wydobyć duszę tych miast. Tak, żeby osobie, która jedzie do danego miejsca w bardzo łatwy i przystępny sposób (bo wiadomo, że nie każdy lubi historię), pokazać tradycję tych miast. Skąd one się wzięły? Dlaczego mamy tam taką, a nie inną architekturę, kuchnię, jak to się wszystko na przestrzeni lat zmieniało, bo jednak jest spora różnica między kulturą, którą mamy na przykład w Gdańsku, w Szczecinie, czy w Białymstoku. Jadąc do wybranego miasta już po przeczytaniu 2-3 stron z przewodnika możemy sobie z łatwością wyobrazić, jak toczyły się losy mieszkańców tego miasta. Doskonale wiemy, co zwiedzamy, dlaczego zwiedzamy a w kwestii praktycznych skupiłam się tak, jak w poprzedniej książce, na tym, żeby pokazać, gdzie można odwiedzić miejsca z psem, gdzie można spróbować lokalnych potraw, jakie mamy słówka z lokalnej gwary... Chciałam wyciągnąć tę "egzotykę kulturową" o której często ludzie myślą, że u nas nie ma. A tak naprawdę jak przejedziemy do Wrocławia, do Lublina, to różnic jest mnóstwo i to dosłownie pod każdym względem. I chciałam, żeby ludzie byli tego świadomi i mogli sobie to wyłapać i z tego skorzystać

Jak łączysz częste podróżowanie z całą rodziną z codziennymi obowiązkami?
– Po prostu się przyzwyczaiłam już do tego. Lubię być w drodze. Lubię, jak się dużo dzieje. Bardzo lubię dzielić się swoją wiedzą, więc jest to praca, która daje mi bardzo dużo satysfakcji. Szczerze mówiąc, nawet nie patrzę na liczby i na to, czy moje książki się sprzedają, czy nie. Dla mnie największą nagrodą jest to, jak ludzie do mnie wysyłają zdjęcia czy informacje, że udało im się spojrzeć na nowo na opisywane przez mnie miasta, na przykład na Warszawę. To jest zresztą taki mój konik. Odczarowuje Warszawę mieszkańcom, którzy często myślą, że mają ją zwiedzoną a tam się dzieje właściwie najwięcej w ostatnich latach i okazuje się, że można mieszkać w stolicy i zupełnie jej nie znać. Moje dzieci już są przyzwyczajone do podróżowania, już mają miejsca, które lubią, miasta, które im się bardzo dobrze kojarzą i są to miasta takie nietypowe, które na pierwszy rzut oka nie wydają się fajnym kierunkiem na familijny wyjazd, na przykład Lublin. Okazuje się, że jest to miasto pełne atrakcji również właśnie pod tym kątem. To buduje taki fajny, pozytywny wizerunek tych miast u młodego pokolenia, bo jestem przekonana, że jak moje dzieci dorosną, to będą z sentymentem wspominał właśnie Lublin, czy Kraków a niekoniecznie tylko zagraniczne wyjazdy.

Ile możemy się dowiedzieć, podróżując po Polsce?
– Nasz kraj bardzo zmienia się i uważam, że z każdą wyprawą ktoś, kto zaczął podróżowanie po naszym kraju stosunkowo niedawno, zwykle nie mając wyboru w czasie pandemii, nabiera zupełnie innej perspektywy i spojrzenia na Polskę. Okazuje się, że nasza historia jest naprawdę ciekawa. Jest bardzo wielobarwna, że każde z tych dużych miast, było kiedyś na styku jakimś kultur, szlaków handlowych i dziś w każdym z nich możemy znaleźć jakieś fajne pozostałości, czy to architektoniczne, czy historyczne. W tym momencie powstaje mnóstwo małych obiektów muzealnych, które wyciągają tę dawną kulturę. Obecnie mamy powrót do korzeni, ludzie skupiają się na lokalnej karcie historii, która wcześniej była często pomijana, bo był pęd do nowoczesności. A teraz się okazuje, że tak naprawdę mamy do obejrzenia i zaprezentowania światu przynajmniej tyle samo, co cała reszta, jak nie więcej, bo nasza historia naprawdę jest wyjątkowo długa i zawiła z racji naszej lokalizacji w sercu Europy. Zauważam, że ludzie nabierają też takiej naturalnej dumy z tego, gdzie jesteśmy, jak nasze losy się potoczyły, że przetrwaliśmy i że to wszystko do dzisiaj funkcjonuje i można to sobie obejrzeć.

Pięć porad dla czytelników: jak się przygotować do zwiedzania? Co ze sobą zabrać? Lepiej jechać pociągiem, samochodem, a może lecieć samolotem?
– Szczerze mówiąc, uważam, że żyjemy w takich czasach, że logistyka podróży jest naprawdę prosta. Każde z opisywanych przeze mnie miast ma stosunkowo dobry dojazd. W związku z sytuacją na Ukrainie, to taka ciekawostka, wszystkie samoloty, które były kierowane tam, są obecnie w tanich liniach na połączeniach krajowych i na przykład z Gdańska do Krakowa można taniej dolecieć, niż dojechać pociągiem, co daje świetne możliwości na przykład do wypadów w góry. Bilety na tych trasach są dosłownie od 40 zł i to już tylko i wyłącznie kwestia tego, ile czasu poświęcimy na szukanie połączeń. Możemy podróżować i budżetowo, i komfortowo. Osobiście jestem raczej zwolenniczką podróży samochodowych, bo lubię sobie zboczyć z trasy, ale jeśli ktoś ma bardziej sztywny plan i koncentruje się na zwiedzaniu miasta, to swobodnie może sobie jechać publicznym środkiem transportu. Opisywane przeze mnie miejsca są w tym momencie tak zorganizowane, że naprawdę nie jest żadnym problemem ułożenie sobie takiego planu. W moim przewodniku są zresztą podane na mapie takie orientacyjne lokalizacje, dzięki czemu możemy zobaczyć mniej więcej, czy w jakiejś dzielnicy mamy atrakcje blisko czy nie. Każde z tych miast, jeśli chodzi o centrum, możemy sobie śmiało zwiedzić pieszo. Myślę, że w obecnych czasach nie potrzeba jakichś szczególnych porad, oprócz tego, żeby po prostu "wyciągnąć" ciekawe atrakcje i niczego nie pominąć. Żeby nie było tak, że będziemy zwiedzać sztampowo i okaże się, że zwiedziliśmy 3-4 główne rzeczy, a tak naprawdę w mieście otworzyło się tyle fajnych placówek, że ominęliśmy wszystko co najlepsze.

W Polsce rośnie oferta muzealna. Czy ma pani swoje ulubione placówki muzealne, które szczególne poleca i do których lubi wracać?
– Bardzo lubię muzea, chociaż uważam, że nie ma osób, które ich nie lubią. Często mamy negatywne skojarzenie z nimi związane, bo zwiedzaliśmy jakieś lata temu i zakodowało się nam, że jest to po prostu  sztywna wystawa. Informacje są do przeczytania a jeśli są przekazywane, to w chłodny sposób przez osobę, która oprowadza i niekoniecznie lubi swoją pracę. W tym momencie mamy tak szerokie spektrum muzeów, że każdy znajdzie coś dla siebie. Mamy interaktywne muzea związane z fizyką, z iluzją. Jak wspomniałam,  to jest jeden z takich głównych trendów, który obecnie znajduje się chyba w każdym mieście. Tam bawią się świetnie wszyscy – od dzieciaczków po dorosłych. Mamy muzea PRL-u, które są świetną podróżą sentymentalną i pomysłem na wycieczki dla całych rodzin, bo wiadomo, kiedyś wszystko było takie same i mieszkanie, i wyposażenie. Dziadkowie będą mieli wspomnienia, dzieci mogą zobaczyć, jak się kiedyś żyło. W każdym z nas budzi to jakieś tam ciepłe uczucia. Oczywiście mają one też  walor edukacyjny, bo są też pokazywane represje stosowane przez władzę, bo oczywiście nie wszystko było takie kolorowe. Jestem zwolenniczką historycznych muzeów, bo uważam, że historia buduję tą naszą tożsamość i spojrzenie na pewne sprawy, a obecnie muzea są tak fajnie zrobione, że naprawdę nie trzeba wyjątkowo lubić historii, nie trzeba jej szczegółowo znać. Człowiek wchodzi na nowoczesnej wystawie po prostu czuje, jakbym się przeniósł w czasie. W zasadzie w każdym mieście jestem w stanie wskazać kilka takich muzeów, ale jeśli chodzi o takie nowsze i najciekawsze, to myślę, że Exploseum w Bydgoszczy jest miejscem, które będzie taką perełką na mapie takich placówek. Jest to ogromny kompleks w dawnej fabryce materiałów wybuchowych, po którym poruszamy się podziemnymi tunelami. Cała ekspozycja jest bardzo nowoczesna, muzeum jest na obrzeżach Bydgoszczy. Jest to też taka atrakcja, która zaciekawi właściwie każdego, bo i dzieciaki się"wybiegają" w niesamowitych, klimatycznych miejscach i krajobrazach, i dla dorosłych jest to ciekawe, bo generalnie mało osób zna tę historię. Również w Warszawie powstało mnóstwo fajnych placówek związanych z historią po II wojnie światowej. Są to właściwie wstrząsające  materiały, ale jak najbardziej warte zobaczenia.

Turystyka

Turystyka - najnowsze informacje