poniedziałek, 14 października 2019 10:57

Najbardziej zróżnicowany Sejm od wielu lat. Walka będzie zażarta

Autor Manuel Langer
Najbardziej zróżnicowany Sejm od wielu lat. Walka będzie zażarta

PiS zwyciężyło w październikowych wyborach parlamentarnych. Jarosław Kaczyński nie ma jednak zbyt wielu powodów do radości – choć jego formacja uzyskała lepszy wynik, niż 4 lata temu, to w nowym Sejmie będzie jej znacznie, znacznie trudniej. I nie tylko jej…

W momencie publikacji tego artykułu do druku nie jest jeszcze na 100% pewne, czy PiS będzie miało wystarczająco mandatów, by rządzić samodzielnie. Nawet jeśli zgromadzi potrzebną ilość, to będzie to bardzo krucha większość sejmowa, opierająca się o zaledwie kilku posłów. A to oznacza, że PiS może chcieć pomyśleć o zawarciu większościowej koalicji z jedną z mniejszych partii, które dostały się do Sejmu.

Z kim? Realnie w grę wchodzą 2 formacje: PSL i Konfederacja. Raczej trudno sobie bowiem wyobrazić, by PiS mogło wejść w koalicję z Platformą lub z którąś z lewicowych sił, zgromadzonych pod sztandarem SLD. Takiego mariażu żadnej z tych formacji nie wybaczyliby jej wyborcy. Co innego w przypadku PSL, które współrządziło już razem z partią z każdej strony sceny politycznej. Ludowcy zawsze byli chętni, by zająć intratne stanowiska w rządzie, czy tym razem oprą się pokusie?

Druga opcją PiS jest Konfederacja. W tym wypadku bardzo łatwo może dojść do koalicji, w wielu sprawach światopoglądowych formacje prezentują bardzo podobne poglądy, trochę bardziej zagmatwana jest już kwestia zbieżności poglądów na gospodarkę i wydatki socjalne, przede wszystkim dlatego, że w łonie samej Konfederacji jest kilka partii, które w tej sferze prezentują skrajnie odmienne poglądy.

Poza koalicją z PSL lub Konfederacją pozostaje PiS jeszcze jedna opcja, by zwiększyć swój skład o kilku (kilkunastu?) posłów. Partia Kaczyńskiego może spróbować skusić niektórych posłów do przejścia do ich klubu oferując im korzystne warunki, w postaci przewodniczenia komisjom, czy szansę na posady w spółkach skarbu państwa. Przy takiej ewentualności wydaje się, że najłatwiejszym celem będą dla nich „niedobitki” Kukiz’15, które weszły razem z PSL i ludzie z Konfederacji, która jest najmniej spójną formacją. Najbliższe tygodnie pewnie rozstrzygną powyższe kwestie.

W samym obozie rządzącym można też wskazać wyraźnych zwycięzców i przegranych – niewielka większość sejmowa PiS oznacza umocnienie pozycji Zbigniewa Ziobro i Jarosława Gowina oraz ich partyjek – z tego prostego powodu, że ich głosy będą nowemu rządowi niezbędne. Tym samym za jednego z największych przegranych wyborów można uznać Mateusza Morawieckiego, który w wyborach chciał umocnić swoją pozycję, a przypuszczalnie będzie ona nieco słabsza, niż dotąd.

Co do opozycji, to najbardziej zagmatwana sytuacja panuje obecnie w Koalicji Obywatelskiej. Wynik wyborów stawia nad Platformą Obywatelską bardzo dużo znaków zapytania i daje bardzo mało odpowiedzi. Czy wynik należy uznać, za znaczącą porażkę? Czy będzie oznaczał rozpad PO Czy Schetyna utrzyma się na stanowisku przewodniczącego partii? Platforma w najbliższych miesiącach przypuszczalnie będzie zajęta nie tyle walką z PiSem, ale walkami wewnętrznymi pomiędzy różnymi jej frakcjami. Ich wynik w sporej mierze zależy od tego, kto konkretnie otrzyma mandat posła – czy będą to ludzie silnie związani ze Schetyną.

Na dzień dzisiejszy trudno też powiedzieć kto miałby podjąć walkę o przywództwo z obecnym przewodniczącym. Wielu wyborców PO marzy by był to Donald Tusk, jednak polityk ten nie ma już tak wielkiego poparcia, jak jeszcze kilka miesięcy temu, nimb wokół niego się rozwiał po tym jak jego zaangażowanie w końcówce kampanii do Parlamentu Europejskiego nie przyniosło pozytywnego rezultatu. Nie wiadomo czy odważy się zaryzykować starcie ze Schetyną, które ma realną szansę zakończyć się jego porażką. A Tusk nie lubi przegrywać i bardzo chciałby zostać zapamiętany, jako polityk niepokonany.

Wśród bardziej prawdopodobnych kontrkandydatów Schetyny wymienia się obecnie przede wszystkim Bogdana Zdrojewskiego, Rafała Trzaskowskiego i Borysa Budkę. Niewykluczone jednak, ze w najbliższych tygodniach wypłynie zupełnie nowe nazwisko.

Ciekawa wydaje się też przyszłość czekająca tzw. Lewicę – czyli połączone siły SLD, Wiosny, Razem. Wydaje się wysoce prawdopodobne, że posłowie Wiosny zostaną wchłonięci przez inne formacje, przede wszystkim SLD, ale pewnie też KO i Razem. Co do partii Zandberga, to bardzo możliwe, że zaraz po zwołaniu pierwszego posiedzenia Parlamentu odłączy się ona od partii Włodzimierza Czarzastego i będzie funkcjonować jako zupełnie osobna siła polityczna. Inną możliwością jest, że pozostanie ona przy współpracy z SLD, co stworzy bardzo poważne niebezpieczeństwo całkowitego podporzadkowania tej formacji i ostatecznie „pożarcia” jej przez SLD, o ile bowiem siłą przewodniczącego Czarzastego i ludzi, którymi się otacza raczej nie jest ideowość, o tyle są to bardzo sprawni politycy, znający się na trudnych manewrach i umiejący do wszystkiego podejść pragmatycznie.

Dla wielu ludzi dużym zaskoczeniem jest dobry wynik PSLu. Wszyscy myśleli, że Ludowcy osiągną wynik niewiele powyżej progu wyborczego, a udało im się uzbierać nieco więcej. Bez wątpienia jest to w jakiejś części zasługa przewodniczącego partii, Władysława Kosiniaka-Kamysza, który od dłuższego czasu próbuje zmodernizować PSL i otworzyć go na nowego wyborcę (jak widać, skutecznie), a ponadto zaprezentował się on świetnie na dwóch największych debatach kampanii – w TVP i TVN.

Wynik Konfederacji jest chyba największą niespodzianką tych wyborów. Mało widoczni w kampanii, często pomijani przez największe stacje telewizyjne i portale internetowe, mimo to uzyskali wynik powyżej progu wyborczego. To niewątpliwy sukces. Pozostaje jednak otwartym pytanie jak długo tym kilku partiom wchodzącym w skład Konfederacji uda się utrzymać jedność. To zawsze było i pewnie dalej będzie środowisko bardzo skłócone, pełne osobistych waśni jego liderów. Tak czy siak Konfederacja pewnie będzie miała większy wpływ na uchwalane w Sejmie ustawy, niż by to wynikało z liczby mandatów tej formacji w Sejmie. Wątpliwe jest bowiem, aby Kaczyński miał pozwolić, aby coś na prawo od PiSu istniało w Parlamencie, będzie więc walczył o radykalnego prawicowego wyborcę, próbując nacjonalistów wypchnąć za sejmową burtę (tak jak swego czasu zrobił to z LPR). Czy mu się to uda?

Foto: Wikimedia, Kolanin

(https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Plik:Jaros%C5%82aw_Kaczy%C5%84ski_w_Kole.jpg)

Wyborczy Tygiel - najnowsze informacje