poniedziałek, 17 stycznia 2022 05:59

Dyrektor ZOZZ: "Pan radny chciał zaistnieć". Mamy komentarz w sprawie funkcjonowania SOR-u

Autor Głos 24
Dyrektor ZOZZ: "Pan radny chciał zaistnieć". Mamy komentarz w sprawie funkcjonowania SOR-u

"Wkurzony" Paweł Krasa (wadowicki radny) zaapelował do starosty, Eugeniusza Kurdasa, by ten wprowadził zmiany w przyjmowaniu przez wadowicki szpital pacjentów. Do sprawy odniosła się dyrektor ZZOZ w Wadowicach Barbara Bulanowska.

Radny z Wadowic, Paweł Krasa podzielił się swoimi obserwacjami na temat funkcjonowania wadowickiej placówki medycznej w dobie epidemii koronawirusa.

Jego zdaniem, szpital zajmuje się tylko pacjentami zakażonymi koronawirusem.

– W obecnych czasach nie ma miejsca dla ludzi chorych na inne choroby jak #covid... jeżeli masz inną chorobę, to nie ma dla Ciebie miejsca w szpitalu...nieważne, że saturacja jest na poziomie 82-84. Nieważne. Ważne, że nie masz covid

– rozpoczął swój wpis rozgoryczony radny. Jak sam określił swój stan, był "wkurzony" na zaistniałą sytuację.

– Na wynik czeka się cały dzień na sorze ( 2 wymazy z wczoraj nie wystarczają/ trzeci dzisiaj pcr) potwierdza wynik negatywny. Bez jedzenia. Masz wynik negatywny to do domu.. nie ma dla Ciebie miejsca. Sort ludzi musi być

– relacjonował swoje doświadczenia Krasa.

Na koniec wpisu radny postanowił zaapelować do starosty, Eugeniusza Kurdasa, by ten wprowadził zmiany w przyjmowaniu przez wadowicki szpital pacjentów.

– Pytam, po co płacimy składki? Po to, żeby nie było miejsca dla Ciebie w szpitalu, bo jedyną słuszną chorobą jest covid. #PanieStarostoWadowicki Eugeniusz Kurdas, proszę zająć się "szpitalem", bo to jest nieporozumienie. Ciekawe, kto odpowie, jak się coś nie daj Boże wydarzy... Pan? Czy lekarze, którzy wypuszczają do domu?

W obecnych czasach nie ma miejsca dla ludzi chorych na inne choroby jak #covid... jeżeli masz inną chorobę, to nie ma...

Opublikowany przez Pawła Krasę Poniedziałek, 10 stycznia 2022

O komentarz do sytuacji poprosiliśmy dyrektor wadowickiego szpitala, panią Barbarę Bulanowską.

– Przede wszystkim na obecną chwilę szpital jest jednostką, która służy zarówno pacjentom covidowym, jak i niecovidowym. Jak będzie w przyszłości, jak wielka będzie fala mutacji omikron i czy w związku z tym szpital będzie przekształcony w większym zakresie lub całkowicie w szpital covidowy, tego nie wiem. Na chwilę obecną mamy dwa oddziały, które są dedykowane pacjentom covidowym, natomiast na geriatrii. przyjmujemy osoby, które nie mają pozytywnego wyniku testu. Normalnie funkcjonuje ginekologia i położnictwo. Jeśli chodzi o oddziały niecovidowe, przed planowym przyjęciem do szpitala, wszyscy pacjenci są badani pod kątem zakażenia koronowirusem.

Jeżeli pacjent nie jest zakażony, to jest normalnie przyjmowany do szpitala. Natomiast, jeżeli ma COVID, a nie wymaga leczenia szpitalnego, to jest odsyłany do domu, żeby nie zarażać innych.

– Na chwilę obecną na oddziale covidowym jeszcze mamy miejsca. Tak jest na wszystkich oddziałach z wyjątkiem geriatrii. Na oddziale geriatrycznym, tam, gdzie są przyjmowani pacjenci zachowawczy niecovidowi, nie mamy miejsc

– relacjonuje dyrektor i wyjaśnia:

– Jeżeli pacjent wymaga hospitalizacji, to załatwiamy mu przejazd do innego szpitala i tak się zdarzało, bo mamy 20 łóżek na oddziale geriatrycznym. Dzisiaj rano było 27 pacjentów, więc więcej osób przyjąć nie możemy. Oczywiście, jak ktoś potrzebuje hospitalizacji, to nie wyrzucamy go (przepraszam) do domu, tylko kontaktujemy się z innymi szpitalami i pacjent jest przewożony do innego szpitala. To jest normalna praktyka stosowana przez wszystkie szpitale. Dla przykładu nie mieliśmy miejsca dla pacjenta niezakażonego na oddziale intensywnej terapii w piątek i taki pacjent został przewieziony do innego szpitala oczywiście naszym transportem medycznym.

Szefowa placówki uczula, że w przyszłości mogą się zdarzyć sytuacje, w których będzie problem z łóżkami.

– Szpital nie jest z gumy. Natomiast na chwilę obecną nie ma takich sytuacji, a pacjenci są na bieżąco przyjmowani na wszystkie oddziały

– komentuje dyrektor Bulanowska.

W odniesieniu do sytuacji przedstawionej na Facebooku przez radnego Pawła Krasę, dyrektor powiedziała:

– Jestem dyrektorem, nie lekarzem. Uważam, że lekarze na SORze wiedzą, kto jest w takim stanie, że należy go przyjąć do szpitala, a kto nie powinien być przyjmowany. Jeżeli pacjent nie był zakażony koronawirusem, a równocześnie stan jego zdrowia pozwalał na to, że może powrócić do domu, to nie został przyjęty. W związku z tym, że nie znam imienia i nazwiska pacjenta, nie mogę wdrożyć jakiegokolwiek postępowania wyjaśniającego. Jeżeli pan radny bądź ktokolwiek z rodziny pacjenta, złożyłby skargę do dyrektora do spraw lecznictwa, który jest zarazem szefem SOR-u, wówczas moglibyśmy zająć jakieś konstruktywne stanowisko w tym zakresie. Jeżeli jednak nie znamy sytuacji, to naprawdę trudno się nam do niej odnieść. Natomiast przyjmowanie w chwili obecnej pacjenta, który w opinii lekarza nie musi zostać przyjęty do szpitala, byłoby daleko idącym brakiem rozsądku, ponieważ szpital nie jest teraz miejscem, w którym powinni przebywać nawet i osłabieni pacjenci, chyba że wynika to z zagrożenia życia, bądź bardzo poważnego stanu zdrowia. Czasami niską saturację mają pacjenci po różnych przebytych chorobach. Nie zawsze kwalifikuje to do przyjęcia do szpitala. Są na przykład pacjenci na tlenoterapii domowej. Tutaj nie mogę rozstrzygać. Czy stan pacjenta był taki, że należało go przyjąć czy nie? Jeżeli rodzina uważam, że pacjent powinien być przyjęty, zawsze może interweniować do dyrektora do spraw lecznictwa, do rzecznika praw pacjenta i tak dalej.

Zdaniem dyrektor Bulanowskiej, media społecznościowe nie są przestrzenią do załatwiania tego typu spraw:

– Pisanie czegoś takiego na Facebooku jest dla mnie po prostu abstrakcją. Chyba, że ktoś chce zaistnieć w mediach. Jeśli pisze się na Facebooku, że ktoś nie dostał się do szpitala, to ja nie wiem, jaki to był pacjent. Nie mogę zatem ocenić, czy potrzebował on pomocy, czy nie. Prawdopodobnie tu chodzi o zaistnienie w przestrzeni publicznej. Jeśli ktoś chce załatwić sprawę, to idzie do rzecznika praw pacjenta, do dyrektora i interweniuje. Chętnie bym się odniosła do tej sprawy, tylko dobrze by było, żeby pan radny skontaktował się ze szpitalem, by spróbować wyjaśnić sytuację. Dla mnie pisanie na Facebooku jest mało wiarygodne.

Inf.: Facebook

Wadowice

Wadowice - najnowsze informacje