piątek, 11 czerwca 2021 17:56

Kraków. Pożegnanie "Pudla". "Niech mu śpiewają i grają diabły anielskie"

Autor Marzena Gitler
Kraków. Pożegnanie "Pudla". "Niech mu śpiewają i grają diabły anielskie"

Na krakowskim cmentarzu rakowickim najbliżsi, przyjaciele i fani pożegnali dziś Andrzeja "Pudla" Bieniasza, lidera Püdelsów. Uroczystość przed kaplicą rozpoczęły dźwięki utworu, który prowadzący nazwał hymnem rozsądnych ludzi. W refrenie powracały słowa: "Niech mu śpiewają i grają diabły anielskie".

Obok urny z prochami wystawiono zdjęcie Andrzeja Bieniasza z gitara i tą samą gitarę, stojącą u stóp katafalku. - Wielu z was wolałoby wolałoby spotkać się z nim przed czy pod sceną, zastawioną zwłaszcza różnymi gitarami, które Pudel uwielbiał i które kolekcjonował - mówił mistrz ceremonii.

Wspominano jego studia na kierunku rehabilitacja, wyjazdy na Saksy, pracę w sklepie muzycznym przy Karmelickiej. Dopiero potem wyjechał do Krynicy i podjął pracę jako rehabilitant. - Pomógł wielu ludziom, bo taki był "Pudel". Mówił: "Co dajesz to wraca do ciebie w dwójnasób".

Jednak Andrzej Bieniasz ostatecznie wybrał muzykę - Zwyciężyła muzyka i dobrze dla nas wszystkich - mówił prowadzący uroczystość. Przypomniał, że tą pasją zaraziła go babcia. Inspirację "Pudel" czerpał z nieistniejącej już radiowej Trójki z takimi nazwiskami jak Mann czy Kaczkowski. - To były piękne czasy, gdy w radiu leciały całe płyty i kto mógł, nagrywał to na różnych sprzętach - wspominał mistrz ceremonii.

Przypomniano pierwszą kapelę o tajemniczej nazwie Inferno, kolejny zespół Dupa, założony w Krakowie z Piotrem Markiem i Andrzejem Potocznkiem. Potem nazwę pod wpływem cenzury zmieniono na Düpą. Po tragicznej śmierci Piotra Marka zespół rozpadł się i tak powstali Püdelsi. - Dziś możemy tylko marzyć, pobudzając wyobraźnie, co, gdzie i z kim by grali dalej - mówił prowadzący.

Andrzeja Bieniasza wspominano też jako męża, ojca, brata i przyjaciela.

"Ponieważ los zwierząt był Pudlowi wyjątkowo bliski, a szczególnie wspierał Fundację Centaurus prosimy wszystkich, aby zamiast kwiatów wesprzeć zbiórkę, którą ta fundacja zorganizuje na pogrzebie Andrzeja. Pudel na pewno byłby szczęśliwy, gdyby dzięki Wam udało się uratować chociaż jedno życie" - zaapelowała rodzina.

W ostatnią drogę uczestnicy uroczystości odprowadzili "Pudla" przy jego muzyce a przy grobie akustycznie zagrali mu Püdelsi.

Lider krakowskiej grupy Püdelsi zmarł 20 stycznia w wieku 66 lat. Zmagał się z chłonniakiem.

Po śmierci Andrzeja Bieniasza jego przyjaciele - uwzględniając wolę zmarłego lidera i jego rodziny - postanowili kontynuować działalność w składzie: Piotr "Foreman" Foryś, Tomek Dominik, Adam Drzewiecki oraz Bartosz Bętkowski, Piotr "Lala" Lewicki, Bartosz Latus, Artur Barczewski. Na pogrzebie był też wchodzący w skład grupy w latach 90-tych Maciej Maleńczuk.

foto: Mateusz Łysik / Głos24

Kultura

Kultura - najnowsze informacje