wtorek, 31 marca 2026 07:56, aktualizacja 2 godziny temu

Krakowianie zadecydowali. Będzie referendum w Krakowie

Kartony z zebranymi podpisami w sprawie zorganizowania referendum w Krakowie
Kartony z zebranymi podpisami w sprawie zorganizowania referendum w Krakowie / Fot. Mateusz Łysik

Inicjatorzy referendum w Krakowie mogą spać spokojnie. Wiadomo już, że zebrali wymaganą prawem liczbę zweryfikowanych podpisów. Co dalej i kiedy wyznaczony zostanie termin głosowania w sprawie odwołania obecnych władz Krakowa?

Przypomnijmy, aby referendum się odbyło, trzeba było zebrać ponad 58 tysiecy ważnych podpisów wyborców - zawierajacych poprawne dane w tym PESEL. Organizatorzy zgromadzili ich blisko 134 tys. 11 marca wszystkie zostały złożone w biurze Komisarza Wyborczego w Krakowie i rozpoczęła się ich weryfikacja.

Wczoraj, 30 marca komitete referendalny przekazał, że po przeliczeniu około 80 tysięcy głosów uznano, że liczba ważnych głosów jest wystarczająca, co oznacza, że referendum w Krakowie dojdzie do skutku.

"Wymagana liczba ważnych podpisów 58 355 została przekroczona. Wystarczyło zweryfikować niespełna 80 000 podpisów" – poinformowali na Facebooku na swojej stronie referendumkrk.

Głos w sprawie zabrała dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie, Barbara Golanko. - Obecnie przygotowywane są zbiorcze zestawienia kategorii poszczególnych rodzajów błędów oraz będzie przeprowadzona ich analiza - przekazała PAP. Decyzja Komisarza Wyborczego zostanie ogłoszona na stronie internetowej krakowskiego KBW i można się jej spodziewać na początku kwietnia, po świętach wielkanocnych.

Głosowanie najprawdopodobniej odbędzie się w maju. Prawo przewiduje, że powinno odbyć się najpóźniej 50 dni od publikacji w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego postanowienia o przeprowadzeniu referendum. Jak oceniają inicjatorzy odwołania prezydenta Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa, trzeba brać pod uwagę jedna z kolejnych niedziel: 17, 24 lub 31 maja. 

Na listach nazwiska zmarłych? Komitet zawiadomił prokuraturę

Podczas liczenie i weryfikacji głosów, w którym uczesniczyli przedstawiciele komitetu referendalnego, zauważono zjawisko, które może świadczyć o tym, że ktoś celowo fałszował podpisy. Na listach miały znaleźć się nazwiska i dane osób zmarłych, zanim rozpoczeła się akcja referendalna. Ma to dotyczyć co najmniej kilkunastu podpisów.

"Nie godzimy się na niszczenie demokracji. Referendum to święto demokracji - najwyższy wyraz woli obywateli. Tymczasem ujawnione zostały przypadki podawania nieprawdziwych danych, w tym danych osób nieżyjących, na listach poparcia. To działania, które noszą znamiona celowego sabotażu i próby zdyskredytowania idei referendum" - przekazano w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych. Z tego powodu postanowiono złożyć zawiadomienie do Prokuratury o możliwości popełnienia przestepstwa.

Potwierdził to Przewodniczący Rady Dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman, który stanął na czele organizatorów zbiórki. W nagraniu przed siedzibą prokuratury Hoffman powiedział: "To nie przypadek, to celowe działanie mające zdyskredytować tysiące Krakowian, którzy chcą zmian." Jak przekazał fałszywe dane były wpisywane na różnych kartach i w różnych odstępach czasu. 

Hoffman podkreślił też, że analizowane są wpisy pojawiające się w internecie, które mogą sugerować, że były to działania zamierzone, których celem było ośmieszenie referendum poprzez podawanie nieprawdziwych danych.

- Demokracja wymaga uczciwości. Oczekujemy, że prokuratura sprawnie ustali autorów tych wrzutek i wyciągnie surowe konsekwencje. My nie damy się sprowokować - liczą się twarde dane i rozwój Krakowa - powiedział.

Podpisy zebrane. Co dalej?

Po ogłoszeniu terminu referendum oficjalnie rozpocznie się kampania referendalna, której przejawy już widać na mieście. Pojawiły się plakaty na słupach ogłoszeniowych, banery i ulotki w witrynach niektórych spółdzielni mieszkaniowych. Kolportowane są też okolicznościowe gazety. Najważniejszą kwestią jest zachęcenie do udziału w głosowaniu, bo jego ważność zależy właśnie od frekwencji.

Aby referendum było ważne, do urn musi pójść co najmniej 3/5 liczby osób, które brały udział w ostatnich wyborach. Ponieważ na kartach znajdą się dwa pytania - o odwołanie prezydenta i o odwołania Rady Miasta Krakowa, może się okazać, że uda się zrealizować cel tylko połowicznie.

Aby odwołać Aleksandra Miszalskiego w głosowaniu musi wziąć udział conajmniej 158 555 wyborców, ale w przypadku Rady Miasta to aż 179 792.


Obserwuj nas w Google News

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka