wtorek, 3 maja 2022 06:20

„Razem się śmiejemy i razem płaczemy”. Tak mieszkańcy Bronowic Wielkich wspierają uchodźców z Ukrainy

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
„Razem się śmiejemy i razem płaczemy”. Tak mieszkańcy Bronowic Wielkich wspierają uchodźców z Ukrainy

Z inicjatywy mieszkańców w Bronowicach Wielkich powstał Majdanczyk - miejsce, w którym potrzebujący z Ukrainy otrzymują wsparcie. – Dziewczyny poszukujące u nas pomocy nie są dla nas bezimienne. Większość z nich już dobrze znamy. Rozmawiamy ze sobą, razem się śmiejemy i razem płaczemy – mówi nam pani Ewelina Dziwak, jedna z inicjatorek bronowickiej akcji pomocowej.

Majdanczyk to miejsce, które powstało wyłącznie dzięki solidarności mieszkańców Bronowic Wielkich. W punkcie pomocowym uchodźcy z Ukrainy mogą bezpłatnie otrzymać żywność, ubrania, kosmetyki, środki czystości, materiały papierniczo-piśmiennicze, zabawki, akcesoria dla dzieci oraz akcesoria do domu.

O tym, jak mieszkańcy Bronowic Wielkich wspierają uchodźców z Ukrainy, rozmawiamy z panią Eweliną Dziwak, inicjatorką powstania Majdanczyka.

Początki Majdanczyka / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Początki Majdanczyka / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak

Majdanczyk to ważny pomocowy punkt na mapie Krakowa. Jak zrodził się pomysł otwarcia sklepu dla uchodźców?

– Sytuacja, która miała miejsce 24 lutego, wstrząsnęła chyba wszystkimi. Przyzwyczajeni do spokoju i dobrobytu Europy nagle zdaliśmy sobie sprawę, że nasz świat w jednej chwili stał się inny. Wielu ludzi zginęło, wielu straciło swoich bliskich, wielu uciekło, zostawiając cały dorobek życia. Jak w obliczu ludzkiej krzywdy można być obojętnym? Ja tak nie potrafię i mieszkańcy krakowskich Bronowic Wielkich pokazali, że oni też obojętni nie są. Pierwszym zrywem społecznym, z którym mieliśmy do czynienia w pierwszym tygodniu rosyjskiej agresji, była zbiórka darów, która trafiła do Lwowa na mocy współpracy naszych miast. Wszystko odbyło się całkowicie spontanicznie, a cała zbiórka, którą zorganizowałam na Placu Omłotowym, przeszła moje najśmielsze oczekiwania. Pomysł lokalnej zbiórki zrodził się dosłownie dzień przed nią. Zadbałam o to, aby mieszkańcy naszej dzielnicy otrzymali informację o zbiórce. Od kilku lat działam w naszej lokalnej grupie na portalu społecznościowym, zatem nie miałam problemu z powiadomieniem tych mieszkańców, którzy korzystają z mediów społecznościowych. Pozostali otrzymali wydrukowane ulotki do swoich skrzynek pocztowych. Ulotki rozdały dzieci z Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 14. Do pomocy przy zbiórce przyszło mnóstwo osób, a ilość darczyńców była naprawdę imponującą. Zebraliśmy produkty, które zmieściły się w kilku samochodach dostawczych. Wkrótce założyliśmy komitet społeczny działający przy Stowarzyszeniu Miłośników Bronowic Wielkich i podjęliśmy się systematycznej pomocy. Początkowo stworzyliśmy bazę noclegową dla uchodźców, zbieraliśmy adresy osób chętnych przyjąć potrzebujących i kwaterowaliśmy ich w tych miejscach. Kolejnym krokiem było stworzenie punktu pomocy, z którego mogli korzystać nasi goście. W stałą pracę przy punkcie zaangażowanych jest 14 osób: ja, Ewelina Szymczyk, Basia Filipowicz, Agata Kula, Agata Porzucek, Monika Wilde, Małgorzata Stachnik-Tomczyk, Agnieszka Litwin, Magdalena Bartosik, Magdalena Zięba, Joanna Bosek, Monika Chmielewska, Urszula Patena, Krystyna Nędza i Karolina Kaczor. Niedawno nasze grono powiększyło się o dziewczyny z Ukrainy, które pracują z nami ramię w ramię: Viktoria Shadura, Alona Halabitsky, Hanna Natsilevych. Budynek, w którym działamy, udostępniło stowarzyszenie z panią Zofią Jaworską-Kocoń na czele i radny naszej dzielnicy Tomasz Regulski. Początkowo produkty, które przynosili darczyńcy, wykładalismy na stoły. W magazynie panował wówczas straszny nieład. Darów było tak wiele, że ciężko było je uporządkować, mając do dyspozycji jedynie stoły. Solidarność osób związanych z Bronowicami pokazała, że tym problemom można szybko zaradzic. Pan Domański, który prowadzi zakład stolarski, zamontował nam solidne wieszaki. Stojaki na kółkach, które służą nam do dziś, przynieśli mieszkańcy. Dyrektor Instytutu Farmakologii im. Jerzego Maja profesor Małgorzata Filip wypożyczyła nam regały, które pozwoliły lepiej zagospodarować przestrzeń. Obecnie punkt wygląda jak profesjonalny sklep.

Skąd pomysł na nazwę?

– Dla nas, mieszkańców Bronowic teren, na którym znajduje się punkt, jest znany jako Plac Omłotowy. Początkowo też tak o nim mówiliśmy. Punkt pomocy na Placu Omłotowy lub zwyczajnie magazyn. Pewnego dnia, wracając z wolontariatu spotkałam znajomą Ukrainkę Olię, jedną z naszych gościn. "Gdzie idziesz Olia?" zapytałam. "Idę na Majdanczyk" odpowiedziała. Majdanczyk to po ukraińsku plac zabaw. Ponieważ nasz plac służy jako miejsce zabaw dla dzieci, Olia tak właśnie go nazwała. To ona nieświadomie nadała wtedy nazwę naszemu punktowi. My ją podchwyciliśmy i tak magazyn stał się Majdanczykiem.

Jakie są zasady korzystania z punktu?

– Tak jak wspomniałam, Majdanczyk znajduje się na Placu Omłotowym w krakowskich Bronowicach Wielkich. Mieści się przy skrzyżowaniu ulic Ojcowskiej i Stawowej. Punkt otwarty jest od poniedziałku do piątku w godzinach 15-19 i w soboty 9-12. Kiedy ktoś potrzebujący przychodzi do nas po raz pierwszy, prosimy o okazanie paszportu. Każda kolejna wizyta nie wymaga już pokazania dokumentu.

Kto zaopatruje sklep w produkty?

– W produkty zaopatrują nas głównie nasi mieszkańcy. To oni codziennie wpadają po pracy i pytają, co potrzeba. Obserwują naszą pracę i razem z nami uczą się tego, jak pomagać, aby pomoc była jak najbardziej skuteczna i aby każdy potrzebujący mógł z tej pomocy skorzystać. Duże wsparcie oferują nam także pracownicy Instytutu Farmakologii, od których często otrzymujemy paczki. Zdarzyło się także parę razy, że zostaliśmy zauważeni przez kogoś z zewnątrz, kto także obdarzył nasz punkt zaufaniem i przekazał do nas produkty. Niedawno samochód z darami przyjechał do nas aż z Wielkiej Brytanii

Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak

Co można znaleźć w punkcie?

– Nasz punkt jest bardzo dobrze wyposażony. Potrzebujący mogą znaleźć w nim żywność, kosmetyki, środki czystości, chemię gospodarczą, ubrania, buty, zabawki, artykuły papiernicze i piśmiennicze, akcesoria do domu, małe AGD i leki pierwszej potrzeby. Oprócz tego mogą otrzymać też ciepłe słowo i uśmiech. Dla wielu naszych gości nie jesteśmy paniami z punktu, ale jesteśmy Eweliną, Gosią, Agą, Madzią, Asią, Moniką itd. Dziewczyny poszukujące u nas pomocy też nie są dla nas bezimienne. Większość z nich już dobrze znamy. Rozmawiamy ze sobą, razem się śmiejemy i razem płaczemy.

Czy można jakoś was wesprzeć?

– Wsparcie dla naszych pań potrzebne jest codziennie. Wiele z nich nie otrzymało jeszcze świadczeń pieniężnych, żyją z dorywczej pracy, utrzymują dzieci. Wiele z nich nie ma już domu, nie ma możliwości powrotu. Oczywiście najważniejszą potrzebą jest zawsze żywność. Kuchnia ukraińska różni się od polskiej. Najczęstszym produktem, który wydajemy i który (z racji popularności) najszybciej się kończy, jest kasza gryczana. Ponieważ nie mamy zorganizowanej zbiórki pieniężnej, pobieramy tylko i wyłącznie produkty.
Bardzo często na naszych półkach brakuje mleka, warzyw i owoców. To produkty bardzo bogate w minerały i witaminy. Bardzo chcielibyśmy, aby nasi goście mieli do nich dostęp na co dzień. Niestety rzeczywistość jest taka, że osoby, które przyjdą do punktu jako pierwsze, mają większą szansę na otrzymanie tych produktów, niż te, które stoją na końcu kolejki. Czasem spoglądam na tych ludzi stojących w oddali i patrzących ze łzami w oczach na półki, które bardzo szybko pustoszeją. Nie muszę chyba mówić, jak przykre są to sytuacje. Staramy się, aby pomoc otrzymał każdy, bardzo często dzielimy produkty tak, aby każdy miał równe szanse. Czasem jednak potrzebujących jest tak wielu, że siłą rzeczy produkty kończą się, zanim jeszcze obsłużymy resztę osób. Sytuacje te są niezwykle ciężkie.

Czy jest pani w stanie powiedzieć, ilu osobom pomogliście do tej pory?

– Prowadząc statystykę, mniej więcej wiemy do ilu potrzebujących trafia nasza pomoc. Statystycznie jest to ok. 150-200 osób dziennie.

Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak

Kto najczęściej korzysta z niesionej przez Was pomocy?

– Początkowo z naszej pomocy korzystały tylko osoby mieszkające w naszej dzielnicy. Aktualnie pomagamy osobom mieszkającym w całym Krakowie i w miejscowościach ościennych.

Co państwu daje pomaganie?

– Pomaganie chyba nas uzależniło. Ja już nie potrafię funkcjonować, nie pomagając. To forma samorealizacji i stawiania sobie coraz wyższej poprzeczki. Im więcej się udaje, tym bardziej jest to dla mnie motorem do dalszych działań. Sądzę, że wszyscy, którzy pracują razem ze mną, mają podobne odczucia. Lubimy pomagać i pomagać będziemy.

Czy sklep jest jedyną formą pomocy, która jest organizowana przez mieszkańców Bronowic?

– Tak jak wspomniałam, poza punktem szukaliśmy także mieszkań, w których mogliby zostać ugoszczeni uchodźcy. Codziennie pomagamy im także szukać pracy, lekarza, szkoły. Jeżeli ktoś ma z czymś problem, chętnie przychodzi do nas, bo wie, że na pewno nie zostanie odprawiony z kwitkiem. Dodatkowo współpracujemy z osobami, które obsługują inne punkty pomocy w Krakowie lub jeżdżą w głąb Ukrainy. Jeżeli mamy zebrane produkty, które przydadzą się gdzieś bardziej niż tu na miejscu, przekazujemy je. W ten sposób nic się nie marnuje, a nasza pomoc ma większe zasięgi.

Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak

Ostatnio doszło do bardzo przykrego incydentu. Wandale zniszczyli budynek Majdanczyka. Czy spotkaliście się Państwo wcześniej z jakimiś negatywnymi komentarzami dotyczącymi pomocy niesionej Ukraińcom?

– Nie spotkaliśmy się. Wszyscy raczej podchodzą do tego co się stało tak jak my i dziękują nam za naszą pracę. Solidarność mieszkańców naszych Bronowic jednak nie przestaje zaskakiwać. W nocy chłopcy wyczyścili napisy i pomalowali budynek na nowo.

Popisany Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Popisany Majdanczyk / Fot. archiwum prywatne Eweliny Dziwak
Kraków

Kraków - najnowsze informacje