Ignacy Fik przestanie być patronem jednej z ulic w Oświęcimiu? Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że postać ta propaguje komunizm.
W piątek 7 grudnia 2018 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę miasta Oświęcim na zarządzenie Wojewody Małopolskiego dotyczące dekomunizacji ulicy Ignacego Fika w Oświęcimiu.
– Na piątkowej rozprawie sąd uznał, że argumentacja IPN co do komunistycznej działalności patrona ulicy jest jednoznaczna – informuje Urząd Miasta.
A co na temat życiorysu Fika mówi Instytut Pamięci Narodowej? Tyle że w czasie studiów Fik współtworzył skrajnie lewicowy „Związek Pionierów” i należał do Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie”, współpracującego z konspiracją komunistyczną. Z kolei w czasie wojny opowiadał się za planem budowy Polskiej Republiki Sowieckiej w ramach ZSRR.
Według tzw. ustawy dekomunizacyjnej, nazwa ulicy Ignacego Fika powinna zatem zostać zmieniona do 2 września 2017 roku. Ponieważ nie nadano jej nowego patrona, wojewoda wydał zarządzenie zastępcze, wskazując, by ulica nosiła nazwę Tomasza Arciszewskiego.
– Mieszkańcy argumentują, że postać Ignacego Fika, mieszkańca ziemi oświęcimskiej, nauczyciela przedwojennego oświęcimskiego gimnazjum nie symbolizuje komunizmu ani systemu totalitarnego, w szczególności w związku z charakterem działalności Ignacego Fika w Oświęcimiu w okresie przed II wojną światową i w trakcie jej trwania oraz datą i okolicznościami jego śmierci. Podkreślają, że jego aktywność w okresie międzywojennym miała charakter lokalny – podaje Urząd Miejski w Oświęcimiu. – Ignacy Fik służył w wojsku polskim w wojnie polsko-bolszewickiej. W trakcie II wojny światowej brał czynny udział w ruchu oporu przeciwko niemieckiemu okupantowi, za co został uwięziony i rozstrzelany w 1942 r. przez gestapo w więzieniu Montelupich w Krakowie. Jego żona za działalność w ruchu oporu zginęła w obozie Auschwitz – dodaje oświęcimski magistrat.
W związku z tym w sierpniu tego roku Rada Miasta Oświęcim zadecydowała o zaskarżeniu decyzji wojewody.
– Aby dany przedmiot, osobę lub grupę osób uznać za symbolizujące określony system polityczny, musi zostać niewątpliwie wykazane, że ich symboliczny charakter znajduje odzwierciedlenie w odbiorze społecznym w ten sposób, że jednoznacznie kojarzą się społeczeństwu z tym systemem. Tylko wtedy, gdy symbol jest czytelny i rozpoznawalny, można przyjąć, że stanowi on „znak” danej idei czy systemu. Postaciami symbolicznymi dla komunizmu są jego współtwórcy czy prominentni działacze, tacy jak Lenin, Stalin, Bolesław Bierut, Władysław Gomułka – wskazali radni, którzy głosowali za uchwałą.
Na wspomnianej sesji nie pojawili się natomiast radni klubu PiS, którzy wydali oświadczenie, w którym podkreślili, że „Tomasz Arciszewski od momentu wybuchu II wojny światowej do jej zakończenia wykazywał się niezłomnością wobec obu tych totalitaryzmów. Tymczasem Ignacy Fik […] w 1939 r. opowiedział się za uczynieniem Polski jedną z republik Związku Radzieckiego, co musiałoby się wiązać z utratą tak niedawno odzyskanej niepodległości.”
Sprawa nie jest zamknięta
Wydany początkiem grudnia wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie jest prawomocny. W tym momencie urzędnicy czekają na uzasadnienie.
– Miasto podejmie decyzję co do dalszych kroków prawnych po zapoznaniu się z uzasadnieniem wyroku – podaje oświęcimski magistrat.
Możliwe że prezydent Oświęcimia będzie odwoływał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA).
Anna Piątkowska-Borek
fot. UM Oświęcim



















