Nielegalna kampania czy atak na demokrację? Przed siedzibą Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie starli się dziś posłowie związani z Koalicją Obywatelską i Aleksandrem Miszalskim oraz inicjatorzy referendum w sprawie odwołania prezydenta i Rady Miasta Krakowa. Jedni mówili o niejasnym finansowaniu kampanii, drudzy o próbie zdyskredytowania obywatelskiego ruchu. Komitet referendalny zapowiedział procesy sądowe.
Pod biurem komisarza wyborczego w Krakowie spotkali się dziś posłowie związani z Koalicją Obywatelską oraz przedstawiciele komitetu referendalnego, który chce doprowadzić do odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i Rady Miasta Krakowa. Referendum odbędzie się już 24 maja, a im bliżej głosowania, tym ostrzejsza staje się polityczna atmosfera wokół tej inicjatywy.
Parlamentarzyści KO zarzucali organizatorom referendum brak jawności finansowania kampanii. Przedstawiciele komitetu odpowiadali, że działają zgodnie z prawem, a zarzuty mają charakter politycznego ataku. Pełnomocnik komitetu referendalnego Rafał Zontek zapowiedział procesy w trybie referendalnym. Jak przekazał, pierwsza rozprawa ma odbyć się w poniedziałek, 11 maja, o godz. 12.
Posłowie KO pytają o finansowanie kampanii
Pierwsza konferencja odbyła się w piątek, 8 maja, o godz. 11:30 przed siedzibą Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie przy pl. Na Stawach. Miejsce nie było przypadkowe — parlamentarzyści Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli tam złożenie pisma do komisarza wyborczego w sprawie finansowania kampanii referendalnej.
Celem konferencji było zwrócenie uwagi na — jak przekonywali uczestnicy — brak jawności źródeł finansowania działań prowadzonych przez inicjatorów referendum oraz skalę widocznej w mieście kampanii. W spotkaniu udział wzięli posłowie KO: Dominik Jaśkowiec, Dorota Marek, Katarzyna Matusik-Lipiec, Aleksandra Kot i Robert Wardzała. Parlamentarzyści przekonywali, że mieszkańcy Krakowa mają prawo wiedzieć, kto faktycznie finansuje kampanię referendalną i ile pieniędzy zostało na nią przeznaczonych. Jak podkreślili, to nie twarde zarzuty, ale pytania, na które domagają sie publicznej odpowiedzi.
Zarzuty padły jednak bardzo mocne. Dorota Marek mówiła o „oszustwach i niejasnościach referendalnych”. Sugerowała też możliwe powiązania kampanii referendalnej z firmą Zondacrypto i pytała, czy zbieżność czasowa tych spraw jest przypadkowa. W tym kontekście przywoływano postać Mateusza Jaśki, który według części polityków KO oraz medialnych publikacji miał być przedstawiany jako „twarz krakowskiego referendum”.
Posłanka zarzucała, że referendum nie jest inicjatywą obywatelską, lecz działaniem, za którym ma stać „niejasne lobby”. Pytana przez dziennikarza o konkretne dowody na taką tezę, odpowiedziała jednak, że takich dowodów nie ma.
Katarzyna Matusik-Lipiec pokazywała zdjęcia plakatów na słupach reklamowych, banerów oraz gazety zachęcające do udziału w referendum. Oprócz tego wskazała na dostarczanie przez Pocztę Polską listów do skrzynek pocztowych mieszkańców i wspomniała o kampanii w sieci. Wskazywała na dużą skalę kampanii i pytała, z jakich środków została sfinansowana. Jej zdaniem komitet referendalny nie ujawnia źródeł finansowania tych materiałów.
Ten wątek podjął również Dominik Jaśkowiec, który wszedł do Sejmu po Aleksandrze Miszalskim, gdy ten został prezydentem Krakowa. Poseł szacował, że wydatki na kampanię referendalną mogą iść nie w setki tysięcy, ale nawet w miliony złotych. Mówił o możliwej siedmiocyfrowej kwocie.
O braku jasności, ukrytych motywach, manipulacji i — ich zdaniem — bezpodstawnym ataku na prezydenta Krakowa mówili także Aleksandra Kot i Robert Wardzała. Podczas konferencji padły również zarzuty dotyczące nieprawidłowości przy zbieraniu podpisów.
Po konferencji posłowie złożyli w biurze komisarza wyborczego list otwarty dotyczący — jak wskazywali — niejasności wokół finansowania kampanii referendalnej.
Komitet odpowiada: działamy zgodnie z prawem
Jeszcze w trakcie pierwszej konferencji w tym samym miejscu pojawili się przedstawiciele komitetu referendalnego i zwolennicy odwołania prezydenta oraz Rady Miasta Krakowa. Ich konferencję rozpoczął Jan Hoffman, który zapewniał, że komitet działa zgodnie z prawem, a rozliczenie kampanii zostanie przedstawione po referendum.
Hoffman podkreślał, że komitet jest grupą konkretnych mieszkańców, nie ma osobowości prawnej ani dużych własnych środków. Jak mówił, pieniądze pochodzą m.in. z wpłat samych inicjatorów oraz od darczyńców.
Odnosząc się do zarzutów dotyczących szerokiej i kosztownej kampanii, poinformował, że w działania zaangażowało się m.in. stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców.
— Przepisy nie zabraniają prowadzenia swojej kampanii. Każdy może stanąć na rynku i krzyczeć: jestem za albo jestem przeciw referendum. Każdy może prowadzić taką kampanię — mówił Jan Hoffman.
Dodał, że inicjatywę wspiera wiele innych stowarzyszeń i środowisk, a część tej pomocy ma charakter rzeczowy.
Przedstawiciele komitetu odnieśli się również do zarzutów dotyczących Mateusza Jaśki.
— Złożyliśmy w urzędzie miasta listę członków komitetu referendalnego. Nie ma tam Mateusza Jaśki i prezydent o tym wie — podkreślał Jan Hoffman.
Zarzuty wobec prezydenta i miasta
Podczas konferencji nie zabrakło też zarzutów pod adresem Aleksandra Miszalskiego. Jan Hoffman przekonywał, że prezydent — zgodnie z prawem — nie może prowadzić kampanii z wykorzystaniem środków miasta ani miejskich instytucji.
Hoffman wskazywał także, że miasto zaplanowało w tym roku bardzo duże środki na kampanię promocyjną, a część pieniędzy - 500 tys. zł - została już wydana na reklamy w mediach. Mówił również o kolportowanej gazecie miejskiej, która — jego zdaniem — promuje sukcesy prezydenta, a środki przeznaczone na jej wydawanie miały wzrosnąć wielokrotnie.
Jednocześnie Hoffman zaznaczył, że komitet nie ma obecnie twardych dowodów na zaangażowanie środków publicznych w kampanię. Zapowiedział jednak analizę sprawy i ewentualne zawiadomienie odpowiednich organów.
Będą procesy w trybie referendalnym
Inicjatorzy referendum mówili też o kampanii hejtu, manipulacji i dezinformacji wymierzonej w obywatelski ruch referendalny. O konkretnych przykładach i ich możliwych skutkach prawnych mówił pełnomocnik komitetu referendalnego Rafał Zontek.
Przytaczał zarzuty, które jego zdaniem mają dyskredytować członków komitetu, w tym oskarżenia o pobicia i dawanie łapówki. Poinformował, że sprawa została już skierowana do sądu, a w poniedziałek, 11 maja, o godz. 12 ma odbyć się w rozprawa w trybie referendalnym. Zontek zapowiedział, że komitet będzie domagał się przede wszystkim publicznych przeprosin oraz wpłaty 3000 zł na przytulisko dla bezdomnych kobiet.
Zontek wspomniał również, że jego zdaniem prezydent i radni na czas kampanii powinni wziąć urlop. Tymczasem — jak mówił — organizowane, nagrywane i publikowane są wywiady oraz spotkania z prezydentem, również w ramach akcji „Ławka Dialogu”.
Na konferencji przypomniano też, że w sprawie części sfałszowanych podpisów, których było zaledwie 48 złożono już zawiadomineia do prokuratury, bo zdaniem komitetu, mogła to być celowa prowokacja.
Główny przekaz inicjatorów referendum był jasny: referendum jest legalnym i demokratycznym narzędziem kontroli władzy przez mieszkańców, a próby przedstawiania go jako działania szkodliwego lub nieuczciwego są — ich zdaniem — uderzeniem w prawa obywatelskie krakowian.
Referendum w Krakowie. Kiedy głosowanie?
Referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa odbędzie się w niedzielę, 24 maja. Mieszkańcy odpowiedzą na dwa pytania — jedno dotyczące odwołania prezydenta, drugie dotyczące odwołania Rady Miasta.




Dwie konferencje w sprawie referendum przed biurem KBW w Krakowie / Głos24









![[WIDEO] Starcie posłów KO z Komitetem Referendalnym. Będą procesy](https://cdn.glos24.pl/2026/05/Hoffman-Ja--kowiec_w300.webp)

![[8.05.2026] Pogoda w Małopolsce. W piątek wrócą burze](https://cdn.glos24.pl/2026/05/Bochnia_w300.webp)







