niedziela, 26 grudnia 2021 08:34

Tańczące pingwiny w oknach, krasnolud jako Święty Mikołaj. Szwedzi mają bzika na punkcie „Jul”

Autor Norbert Kwiatkowski
Tańczące pingwiny w oknach, krasnolud jako Święty Mikołaj. Szwedzi mają bzika na punkcie „Jul”

Szwedzi uwielbiają Boże Narodzenie, choć trafniejsze tu będzie określenie Jul – czyli przedrostek wszystkiego, co się z nimi wiąże. Ze względu na charakter świecki tego kraju, mieszkańcy mają prawdziwego bzika na punkcie świątecznego okresu. Przygotowania do świąt rozpoczynają się wraz z początkiem grudnia.

Święty Mikołaj jako… krasnolud

W połowie grudnia, gdy wybierzemy się na spacer ulicami szwedzkich miast, widzimy już dosłownie wszędzie świąteczne witryny sklepowe (Julskyltning). Zazwyczaj stworzone są w bardzo oryginalny sposób. W Sztokholmie i większych miastach niektóre sklepy ozdabiają swoje witryny tańczącymi pingwinkami, reniferami oraz mikołajami, które w ruchu pozostają nawet całą noc. To samo dotyczy się również prywatnych mieszkań i domów. Na próżno szukać nieozdobionych balkonów, czy też ogrodów. Taki widok udekorowanego miasta robi naprawdę magiczne wrażenie. Co ciekawe, na połowę grudnia przypada także wśród Szwedów okres niezwykle popularnych w tym kraju firmowych wigilii oraz wigilijnych kolacji w towarzystwie przyjaciół (Julbord).

Podobnie jak w Polsce, mieszkańcy kraju ze stolicą w Sztokholmie ubierają choinkę i kupują prezenty. Tylko jest pewne ale… U nich, Święty Mikołaj znany jest jednak jako Jultomten. Jest to jegomość przypominający krasnoludka. Dlaczego właśnie ta postać? Wynika to z ciekawego faktu, ponieważ w Szwecji, te fantastyczne postacie, zgodnie z tradycją, są uważane za opiekunów domów. Mikołaj nosi charakterystyczną czapkę i buty, a na obrazkach często towarzyszy mu koziołek.

Nazwa samych prezentów, czyli julklapp, również ma ciekawe pochodzenie. Zgodnie z legendą, w Wigilię koziołek pukał rogami w drzwi i pozostawiał pod nimi upominki. Jest też inna teoria wśród lokalnych mieszkańców Szwecji. Mówi ona o tradycji polegającej na pukaniu, a następnie wrzucaniu prezentów przez otwarte drzwi i uciekaniu na tyle szybko, by gospodarz nie zauważył, kto obdarował go konkretnym upominkiem.

Co znajdziemy na wigilijnym stole?

W Szwecji nie obowiązuje post, więc 24 grudnia rozpoczyna się od śniadania. Zwykle jada się tradycyjny ryż na mleku (risgrynsgröt) z cynamonem lub chrupiący chleb. Większość mieszkańców tego kraju stara się najeść do syta w trakcie śniadania, ponieważ kolejny posiłek czeka ich dopiero wieczorem.

W każdym kraju na wigilijnym stole pojawiają się nieco inne potrawy. W Polsce trudno wyobrazić sobie święta bez pierogów i karpia, podczas gdy w Szwecji stawia się na posiłki z dużą ilością mięsa. Kiedy rodzina zasiada już do stołu wigilijnego, można na nim znaleźć szwedzkie klasyki, takie jak: klopsiki mięsne (köttbullar), świąteczną kiełbasę (julskinka), czy też zapiekankę z anchois o nazwie Pokusa Janssona.

Mięso króluje na stołach, ale to oczywiście nie wszystko. Wśród innych potraw możemy spotkać m.in. sill i senapssås – śledź w sosie musztardowym, mandelkaka – tarta migdałowa, rödkål – czerwoną kapustę w postaci surówki oraz kultowy dopp i grytan, czyli postny bulion, do którego zjada się maczany w bulionie chleb. Na deser często podaje się pudding ryżowy. Dodatkowo niezwykle popularne jest ciasto biszkoptowe.

Dawniej kasza (choć oczywiście obecnie w wielu domach również jest spotykana) była głównym daniem świątecznym, ponieważ była łatwa do przygotowania w sporych ilościach. Jej spożywaniu towarzyszyły specjalne zwyczaje, na przykład bardzo popularne rymowanki, które wygłaszało się przed nałożeniem kaszy na talerz albo po znalezieniu ukrytego w niej migdała.

Kaczor Donald zamiast Kevina

Istnieje naprawdę sporo różnic między świętami w Polsce, a Szwecji. Jednym z nich jest fakt, że w tym skandynawskim kraju nie chodzi się na pasterkę. Czasami wierni decydują się na udział w mszy dopiero o poranku w pierwszy dzień świąt. Ciekawie sprawa wygląda również w przypadku nadejścia nieproszonego gościa w trakcie wigilii. U nas, ta tradycja objawia się jednym pustym nakryciem i miejscem przy stole, natomiast tam panuje przekonanie, że jeśli podczas wigilii zjawi się nieoczekiwany gość, konieczne jest jego zaproszenie do środka.

Ciekawym zwyczajem od ponad pół wieku wśród Szwedów jest wspólne oglądanie kultowej bajki. W wigilię, o godzinie 15:00 - ulice wszystkich miast zamierają, ponieważ na ekranach telewizorów gości Kaczor Donald (Kalle Anka). “Kalle Anka och hans vänner önskar god jul” (“Kaczor Donald i jego przyjaciele życzą wesołych świąt”) puszczana jest co roku od lat 60. Ten zwyczaj można porównać do oglądania przez Polaków przygód Kevina, który zostaje sam w domu i musi obronić go przed niezdarnymi złodziejami (Kevin sam w domu), puszczanego co roku przez telewizję Polsat.

Patrząc jednak na statystyki to przykład ze Szwecji jest prawdziwym ewenementem. W 2012 r. przed telewizorami zasiadło prawie 4 miliony osób. Przy 9 milionach mieszkańców jest to wynik kosmiczny! To tak jakby – puszczanego na Polsacie Kevina - oglądało prawie 20 milionów Polaków.

Foto: Wikipedia.org

Małopolska - najnowsze informacje