czwartek, 9 kwietnia 2026 15:37, aktualizacja 2 godziny temu

Węgrzce: kilkanaście metrów chodnika i przerzucanie się odpowiedzialnością. Zwycięży potrzeba czy biurokracja?

Węgrzce: kilkanaście metrów chodnika i przerzucanie się odpowiedzialnością. Zwycięży potrzeba czy biurokracja?

Mieszkańcy Węgrzec od dawna wybierają wydeptaną ścieżkę między przystankiem „Węgrzce Starostwo Powiatowe” a centrum handlowym ATUT. To najkrótsza i najbardziej naturalna trasa, ale zamiast chodnika są tam błoto, skarpa i ryzyko poślizgnięcia. Choć problem wydaje się prosty, jego rozwiązanie ugrzęzło w urzędniczym labiryncie. W sprawę zaangażował się radny Tomasz Kostecki. Czy sprawa ruszy z miejsca?

Ścieżka zamiast chodnika. Ludzie wybrali „nogami”

Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się banalna. Ot, kilkanaście metrów chodnika, kilka stopni, może niewielkie schodki przy skarpie. Nic spektakularnego, żadna wielka inwestycja, żadna obwodnica, żaden most za dziesiątki milionów. Tylko zwykły, potrzebny ludziom łącznik pomiędzy przystankiem „Węgrzce Starostwo Powiatowe” a rejonem centrum handlowego ATUT. A jednak właśnie takie sprawy najdobitniej pokazują, jak bardzo proste potrzeby mieszkańców potrafią ugrzęznąć w biurokracji. Bo kiedy w grę wchodzi podział kompetencji, własność terenu, formalne kwalifikowanie inwestycji, dokumentacja, uzgodnienia i finansowanie, nawet kilka metrów chodnika urasta do rangi sprawy, o którą trzeba prowadzić prawdziwą batalię.

Problem jest przy tym jak najbardziej realny i widoczny gołym okiem. Mieszkańcy nie wybierają tej trasy przypadkiem. Idą tamtędy, bo to droga naturalna i najkrótsza. Jeśli przez błoto i po niewielkiej skarpie wydeptała się ścieżka, to dlatego, że ten skrót jest po prostu potrzebny. Ludzie pokazują własnymi nogami, którędy powinien prowadzić chodnik.

W sprawę zaangażował się radny Gminy Zielonki Tomasz Kostecki. — Nie jestem radnym z księżyca. Chodzę ścieżkami, jeżdżę autobusem, rozmawiam z mieszkańcami. Widzę od dawna, co tam się dzieje — ludzi starszych, matki z dziećmi, dla których obecna droga jest przeszkodą. I jeśli będzie trzeba rozwalić głową mur, to go rozwalę — zapowiada.

Tomasz Kostecki już od jesieni ubiegłego roku zabiega o to, by zauważono problem i poprawiono dojście, z którego korzysta tak wiele osób. W pismach kierowanych do instytucji odpowiedzialnych za drogi zwraca uwagę, że nie chodzi tylko o ułatwienie dojścia do popularnego centrum handlowego. „Łącznik służy mieszkańcom m.in. sołectwa Węgrzce nie tylko w dotarciu do CH ATUT, ale także na pocztę, do centrum medycznego oraz do miejsca zamieszkania i byłby w tym zakresie ogromnym udogodnieniem” — napisał. Dodatkowo zaznacza, że w tym miejscu istnieje już fragment chodnika, który po prostu w pewnym momencie się urywa.

Za wysokie progi

I tu zaczyna się urzędniczy labirynt. Pierwszy wniosek radnego trafił 16 listopada 2025 roku. Wysłał go najpierw do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Już kilka dni później, 21 listopada, GDDKiA przekazała sprawę do Zarządu Dróg Wojewódzkich w Krakowie, uzasadniając, że to nie ona jest właściwym adresatem. Właściwym zarządcą tej drogi jest bowiem Zarząd Dróg Wojewódzkich — instytucja Województwa Małopolskiego, a więc teoretycznie bliższa mieszkańcom. Jak się jednak okazało — tylko z pozoru.

18 grudnia 2025 roku z Zarządu Dróg Wojewódzkich przyszła odpowiedź, z której wynikało w skrócie, że budowa dojścia należy do właściciela centrum handlowego ATUT. Radny nie odpuścił. Rozmawiał telefonicznie z dyrektor Katarzyną Węgrzyn-Madeją, a następnie 8 lutego 2026 roku ponownie wystąpił do niej mailowo. Jeszcze raz podkreślił, że chodzi o przejście używane przez mieszkańców, a nie wyłącznie przez klientów marketu. Wskazał też, że już istniejący chodnik kończy się w połowie drogi, więc problem nie jest wydumany, tylko dosłownie widoczny w terenie.

W swojej odpowiedzi z 10 marca Zarząd Dróg Wojewódzkich napisał, że w jego kompetencjach są inwestycje drogowe i utrzymanie dróg wojewódzkich, ale „nie należy” do nich budowa dojść do terenów inwestycyjnych i handlowych. Jednocześnie urząd zaproponował współfinansowanie przedsięwzięcia, lecz wyłącznie w zakresie odcinka chodnika zlokalizowanego w pasie drogowym. Co więcej, wskazał, że inicjatorem tego typu zadania powinien być samorząd lokalny, który powinien opracować dokumentację projektową i uzyskać niezbędne decyzje administracyjne. Innymi słowy: nawet jeśli wszyscy widzą problem, sama interwencja radnego nie wystarczy. Trzeba uruchomić całą ścieżkę instytucjonalną, w której jedna instytucja odsyła do drugiej, a odpowiedzialność rozkłada się na części.

I choć to właśnie lokalny radny najlepiej dostrzega realny problem, żeby go rozwiązać, musi dobijać się do kolejnych urzędniczych drzwi.

Uzgodnienia, koszty, inicjatywa. Gmina odsyła do właściciela ATUT-u

Na pytanie o chodnik w Węgrzcach odpowiedziała Gmina Zielonki. Piotr Zięcina, kierownik Referatu Dróg i Komunikacji, wyjaśnia, że Gmina o problemie wie, ale zdaniem urzędników z inicjatywą budowy nowego przejścia powinien wystąpić właściciel centrum handlowego ATUT. „Gmina Zielonki nie neguje potrzeby budowy chodnika we wskazanym miejscu, ponieważ faktycznie jest to ciąg komunikacyjny wykorzystywany przez mieszkańców. Należy jednak jednoznacznie podkreślić, że odcinek, po którym obecnie poruszają się piesi, nie przebiega po terenie będącym własnością Gminy Zielonki, ale przez teren należący do centrum handlowego ATUT oraz drogi wojewódzkiej nr 772. Tak więc ewentualny projekt budowlany tego chodnika, jak i prace budowlane, musiałyby być realizowane również na terenie centrum handlowego ATUT. Realizacja infrastruktury pieszej na terenie prywatnym może nastąpić wyłącznie z inicjatywy i za zgodą właściciela nieruchomości, czyli w tym przypadku centrum handlowego ATUT” — przekazał samorząd.

Zdaniem gminy to właśnie ATUT powinien najpierw zainicjować budowę brakującego odcinka infrastruktury na swoim terenie (chodnika, schodów lub pochylni), który potem mógłby być połączony z chodnikiem w ciągu drogi wojewódzkiej nr 772. Tylko taka inwestycja, bez równoczesnej budowy chodnika od przystanku do granicy działki zarządzanej przez Zarząd Dróg Wojewódzkich, prowadziłaby… donikąd.

Procedura również nie byłaby łatwa. „W zakresie procedury decyzyjnej realizacja takiego zadania wymagałaby m.in.: akceptacji wniosku Gminy Zielonki przez Zarząd Dróg Wojewódzkich, podjęcia uchwały przez Zarząd Województwa Małopolskiego o powierzeniu realizacji zadania dla Gminy Zielonki, podjęcia uchwały przez Radę Gminy Zielonki o przejęciu zadania do realizacji, zabezpieczenia środków finansowych w budżecie gminy, zawarcia porozumienia pomiędzy samorządami” — wylicza Zięcina. Jak dodał, koszt wykonania tylko I etapu realizacji inwestycji, czyli samego zaprojektowania chodnika wyłącznie w pasie drogowym, szacuje się na 40 tys. zł.

Dopiero po jego zaprojektowaniu i uzyskaniu wymaganych prawem uzgodnień możliwe byłoby wystąpienie z kolejnym wnioskiem do Zarządu Dróg Wojewódzkich o realizację następnego etapu inwestycji, czyli faktycznych robót budowlanych, poprzedzonych zawarciem kolejnego porozumienia i podjęciem kolejnych uchwał samorządów — Gminy Zielonki i Województwa Małopolskiego. To rodzi dalsze koszty. Jak duże? „Na obecnym etapie nie jest możliwe wiarygodne oszacowanie kosztów budowy samego chodnika, ponieważ kluczowy fragment dojścia — znajdujący się na skarpie przy terenie centrum handlowego ATUT — leży poza kompetencjami gminy i zależy od rozwiązań projektowych oraz decyzji właściciela tego terenu” — przekonuje przedstawiciel Gminy.

„Zasadnicza część brakującego dojścia, która decyduje o funkcjonalności całego ciągu pieszego, znajduje się na terenie prywatnym centrum handlowego i bez zaangażowania właściciela tej nieruchomości realizacja kompletnego i bezpiecznego połączenia dla pieszych nie będzie możliwa” — podsumowuje.

Pod górkę przez urzędniczy labirynt

Choć dla zwykłych mieszkańców rozwiązanie wydaje się proste — wystarczy położyć kilka rzędów kostki, zniwelować skarpę albo zrobić kilka stopni i zjazd wraz z barierką. Tak samo widzi to Tomasz Kostecki: tu chodzą ludzie, tu jest błoto, tu jest skarpa, tu trzeba zrobić bezpieczne dojście. Z punktu widzenia urzędów sprawa okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowana, bo każdy fragment terenu, każda kompetencja i każda złotówka muszą znaleźć swojego formalnego gospodarza.

Nie przekonuje ich to, że rozwiązanie jest potrzebne tu i teraz. Trasa szczególnie mocno daje się we znaki osobom starszym, mniej sprawnym, rodzicom z wózkami czy wszystkim, którzy nie chcą nadrabiać drogi tylko dlatego, że zabrakło krótkiego odcinka infrastruktury pieszej. Niewielka skarpa, która dla jednych jest tylko niewygodą, dla innych może być realną przeszkodą. W tym sensie spór o kilkanaście metrów chodnika nie jest wcale błahy. To sprawa codziennego komfortu i bezpieczeństwa, a także tego, czy instytucje publiczne potrafią odpowiedzieć na bardzo podstawowe potrzeby mieszkańców.

Cała historia pokazuje pewien paradoks. Im mniejsza inwestycja, tym bardziej wydaje się, że powinna być łatwiejsza do załatwienia. Tymczasem w praktyce bywa odwrotnie. Wielkie zadania mają swoje programy, budżety, harmonogramy i polityczny rozmach. Małe sprawy często trafiają w próżnię — w szczeliny systemu i przerzucanie się odpowiedzialnością: „to nie my, to oni”. Nie są dość duże, by stać się priorytetem i łatwo je przesuwać z biurka na biurko. Węgrzce są tu dobrym przykładem: mieszkańcy problem widzą, radny go zauważył i opisał, ale od samego zauważenia do realnej budowy droga okazuje się zaskakująco długa.

Mieszkańcy: Tu można się zabić

Zapytaliśmy na miejscu, co o tym przejściu sądzą sami mieszkańcy, którzy na co dzień korzystają z wydeptanego skrótu między przystankiem a centrum handlowym ATUT. Ich odpowiedzi były jednoznaczne: potrzeba budowy chodnika i bezpiecznego zejścia jest tu pilna.

Mieszkańcy zwracali uwagę przede wszystkim na bezpieczeństwo. W ich wypowiedziach powtarzał się postulat wykonania schodów, barierek i krótkiego odcinka chodnika, który pozwoliłby przejść tędy bez ryzyka poślizgnięcia się na błocie czy osunięcia ze skarpy. Jedna z osób mówiła wprost, że „tutaj powinny być zrobione schody z poręczami, kawałek chodnika, nie po błocie”, dodając, że należałoby to zrobić „jak najszybciej”.

W rozmowach wybrzmiewało też to, że chodzi o trasę naprawdę potrzebną. Mieszkańcy nie korzystają z niej przypadkowo, ale dlatego, że jest szybsza i wygodniejsza niż alternatywna droga. Jedna z kobiet podkreślała, że właśnie dlatego sama używa tego skrótu, gdy idzie do pracy. Zaznaczała jednak, że podczas gorszej pogody przejście staje się bardzo trudne i właśnie wtedy najbardziej widać, jak bardzo przydałby się tam zwyczajny chodnik.

Nie brakowało też mocniejszych ocen. Jedna z mieszkanek mówiła o „ścieżce wydeptanej przez ludzi, gdzie można się zabić, tak naprawdę”. Inni rozmówcy podkreślali krótko i dosadnie, że „powinien być chodnik i barierki do zejścia”. W kolejnej wypowiedzi padły słowa, które dobrze oddają codzienny dyskomfort korzystania z tego miejsca: „To by naprawdę pomogło ludziom. Jak schodzę stąd, to myślę, że zaraz zjadę i będę brudna”.

Z tych wypowiedzi wyłania się prosty obraz: mieszkańcy nie oczekują wielkiej inwestycji, lecz podstawowego uporządkowania miejsca, z którego już dziś korzysta wiele osób. Ich głos pokazuje, że przedeptana ścieżka nie jest przypadkowym skrótem, ale odpowiedzią na realną potrzebę. A skoro ludzie i tak tędy chodzą, to pytanie nie brzmi: „czy to przejście jest potrzebne?”, ale dlaczego wciąż nie zostało dostosowane do bezpiecznego użytku.

Konkluzja nasuwa się sama. Żeby położyć kilkanaście metrów chodnika i zrobić kilka schodków w miejscu, gdzie ludzie od dawna wydeptali sobie potrzebną trasę, trzeba stoczyć prawdziwą walkę z procedurami. A przecież to właśnie takie sprawy powinny być najprostsze. Jeśli instytucje takie jak Zarząd Dróg Wojewódzkich nie potrafią sprawnie zareagować tam, gdzie potrzeba jest czytelna, lokalna i codzienna, to mieszkańcom trudno uwierzyć, że system działa naprawdę dla nich.

Wysłaliśmy pytania do właściciela ATUT-u oraz Zarządu Dróg Wojewódzkich. Do tematu wrócimy po otrzymaniu odpowiedzi.

Obserwuj nas w Google News

Powiat krakowski - najnowsze informacje

Rozrywka