RegioJet, który właśnie ogłosił wycofanie się z polskiego rynku krajowego znalazł się w ogniu krytyki. Prezes Urzędu Transportu Kolejowego uznał, że przewoźnik naruszył zbiorowe interesy pasażerów. Zarzuty pojawiły się już w grudniu, gdy nie uruchomił 23 połączeń, w tym kursów związanych z Krakowem.
Problemy RegioJet uderzyły także w Kraków
Skarga do UTK dotyczy głosów również z Małopolski. Jak poinformował Urząd Transportu Kolejowego, spośród 23 odwołanych połączeń siedem dotyczyło trasy Warszawa – Kraków, a cztery relacji Gdynia – Kraków. Skala utrudnień objęła też dwa ważne punkty dla pasażerów z regionu, czyli stacje Kraków Płaszów i Kraków Główny.
Prezes UTK potwierdził, że RegioJet dopuścił się „stosowania bezprawnych praktyk naruszających zbiorowe interesy pasażerów w transporcie kolejowym”. Urząd wskazał, że ogłoszenie rozkładu jazdy i rozpoczęcie sprzedaży biletów oznaczało dla przewoźnika prawny obowiązek realizacji przewozów. Samo późniejsze informowanie o odwołaniach i zwroty pieniędzy nie zmieniają negatywnej oceny całej sytuacji.
Skargi pasażerów i dodatkowe koszty
Z komunikatu UTK wynika, że do urzędu trafiały skargi od podróżnych, którzy musieli anulować bilety, szukać innych połączeń i ponosić dodatkowe koszty. Część zgłoszeń dotyczyła także jakości obsługi oraz problemów ze zwrotem pieniędzy za odwołane kursy. Dla pasażerów z Krakowa oznaczało to nie tylko zamieszanie organizacyjne, ale też realne utrudnienia na jednej z najważniejszych tras dalekobieżnych w kraju.
UTK podkreślił przy tym jednoznacznie, że ryzyko organizacyjne obciąża przewoźnika, a nie pasażera. Urząd zaznaczył, że trudności operacyjne nie mogą być usprawiedliwieniem dla niewykonania zobowiązań wobec osób, które kupiły bilety. To ważny sygnał także dla rynku: każdy przewoźnik musi być gotowy nie tylko marketingowo, ale też kadrowo i operacyjnie.
RegioJet oskarża, PKP Intercity odpowiada
Sytuacja jest skomplikowana dodatkowo, bo dziś RegioJet zapowiedział, że kończy połaczenia z Krakowa i wycofuje się z Polski. Wyjaśniajac powody swojej decyzji oskarżył polskie podmioty kolejowe o utrudnianie działalności i brak uczciwych warunków konkurencji. Na te zarzuty odpowiedziało PKP Intercity, które podkreśliło, że nie podejmowało działań mających na celu ograniczenie konkurencji i nie odpowiada za przydzielanie tras pociągów ani zasady dostępu do infrastruktury. Spółka zaznaczyła też, że działa w oparciu o przepisy krajowe i unijne, a rynek powinien funkcjonować na przejrzystych i równych zasadach.
PKP Intercity przekonuje również, że jego polityka taryfowa nie była wymierzona w konkurenta i pozostaje zgodna z przepisami, a w sytuacjach awaryjnych pociągi przewoźnika miały przejmować pasażerów RegioJet. Według spółki decyzje o wejściu i wyjściu z rynku należą jednak do samych operatorów i są elementem ich strategii biznesowej.
To jeszcze nie koniec sprawy
Decyzja Prezesa UTK nie jest prawomocna. RegioJet może wystąpić z wnioskiem o ponowne rozpatrzenie sprawy w ciągu 14 dni albo zaskarżyć decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w terminie 30 dni. Niezależnie od tego Prezes UTK może wszcząć odrębne postępowanie i nałożyć na przewoźnika karę pieniężną do 2 proc. rocznego przychodu osiągniętego w poprzednim roku obrotowym.
Dla pasażerów z Krakowa i Małopolski to kolejny rozdział krótkiej, ale burzliwej obecności RegioJet na polskim rynku. Z jednej strony czeski przewoźnik mówi o dyskryminacji i blokowaniu rozwoju, z drugiej — państwowy regulator wprost stwierdza naruszenie praw pasażerów. W praktyce oznacza to, że obok wielkiej dyskusji o konkurencji na torach pojawia się też pytanie bardziej przyziemne: czy przewoźnik był po prostu gotowy do obsługi tak ważnych tras. Póki co, RegioJet zapowiedział zwrot kosztów biletów i wypłatę rekompensat. Wnioski można pobrać ze strony przewoźnika.













![[9.04.2026] Czwartek może zaskoczyć w Małopolsce. Sprawdź prognozę pogody](https://cdn.glos24.pl/2026/04/zakopanee_w300.webp)





