Z urzędem nie wygrasz? [reportaż VIDEO]

Z urzędem nie wygrasz? [reportaż VIDEO]

Rewitalizacja to dla każdej gminy nowy początek. Przy tak poważnej inwestycji przebudowie ulega nie tylko samo centrum ale i przyległe ulice. Nowe drogi, pomniki, fontanny, parkingi, place zabaw... cieszą oko na długie lata. Wydawać by się mogło, że tam gdzie udaje się ją przeprowadzić ludziom nie dzieje się krzywda. Ale czy na pewno?

List od Czytelnika

O krzywdzie podczas rewitalizacji Książa Wielkiego dowiedzieliśmy się z nadesłanej korespondencji: - Wszystko ładnie tylko zapomniano o mieszkańcach ulicy Murarskiej i projektant tak zaprojektował ulicę, że woda z rynien domów mieszkalnych będzie zalewała mieszkańcom piwnice i chodniki, gdyż projektant tego nie przewidział i robiąc projekt nie wziął pod uwagę tego, że trzeba by założyć odpływy z tych rynien do ulicy przez chodnik, skoro tą ulicą ma i tak iść odwodnienie parkingu (bezpieczniejsze jest to jak woda w okresie zimowym będzie na chodnikach zamarzać) (...) Następną sprawą utrudniającą życie mieszkańców czterech domów tej ulicy jest źle zaprojektowana budowa muru oporowego, gdyż został on bez głowy wyciągnięty do góry utrudniając mieszkańcom wyjazd z posesji (ta sprawa jest nie do przyjęcia), ale gazety i Wójt gminy (po licznych interwencjach) nie widzą błędów w projekcie i nie chcą nanieś zmian.(...) Mam apel aby jakaś gazeta czy inne środki przekazu ujęły się za mieszkańcami ... -

Prośba o rozmowę z wójtem

W sprawie rewitalizacji ul. Murarskiej poprosiłam o rozmowę z wójtem. Nie wyraził zgody.

Pytania do Przewodniczącego Rady Gminy

Z przesłanych odpowiedzi dowiedziałam się m.in., że: „Remont ulicy Murarskiej został wykonany zgodnie z projektem i obowiązującymi przepisami. Przedmiotem projektu było wprowadzenie ruchu dwukierunkowego (...) chodnik posiada szerokość 1,50 m i został oddzielony zieleńcem od budynków ....".  Otóż nie!

Ulica Murarska została dokładnie... zamurowana. Do ścian budynków ściśle przylega kostka brukowa tworząca 1,5 metrowy chodnik, na którym ostentacyjnie spoczywają rynny odprowadzające deszczówkę zalewającą świeżo wyasfaltowaną drogę biegnącą wzdłuż kilku domów. I nie jest to jedyna niedogodność. Aby na nią wjechać od strony ul. Zamkowej trzeba pokonać bardzo ostry i stromy zakręt, bowiem ten odcinek ulicy jest usytuowany na wysokim murze oporowym. Strach pomyśleć co tam będzie się działo zimą, gdy spływająca na chodnik i ulicę deszczówka utworzy lodowisko. Łatwiejszym rozwiązaniem jest bezpośredni wjazd od centrum, co nie zmienia faktu, że jazda zimą będzie mocno ryzykowna.

Niezapowiedziana wizyta w gminie

Tym razem na rozmowę zgadza się wice wójt. Szybko okazuje się jednak, że prezentowane w mediach stanowisko samorządu się nie zmieniło, czyli na zgłaszanie uwag był czas podczas konsultacji z mieszkańcami. Nową informacją jest to, że dziś już nic nie można zrobić, bo inwestycja została dofinansowana przez Unię Europejską więc sprawa jest zamknięta. /VIDEO poniżej/

0:00
/

Skarga w inspektoracie

Widząc jakie skutki niesie za sobą gminna rewitalizacja mieszkańcy ul. Murarskiej zaczęli reagować - nie tylko w trosce o chodnik i drogę, ale również o swoje piwnice zagrożone spływającą deszczówką. Jedna ze skarg wpłynęła do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego [PINB] i została przez niego uznana za bezzasadną stwierdzając, że inwestycja jest zgodna z projektem. Jednak w wysłanym skarżącej zawiadomieniu Inspektorat napisał: „Działający w imieniu inwestora oświadczył, - cyt.: „Inwestor, którego reprezentuję, w porozumieniu z wykonawcą zainteresowany jest polubownym rozwiązaniem kwestii poruszanych przez x w sąsiedztwie budynku mieszkalnego w Książu Wielkim przy ul. Murarskiej zgodnie z obowiązującymi przepisami. ". Po czym następuje długa lista paragrafów i zapisów ustawowych – zupełnie niezrozumiałych dla przysłowiowego Kowalskiego, który szuka jakiejś istotnej informacji, którą pojmie. W tym przypadku znalazł. W wysłanym przez Inspektorat zawiadomieniu przeczytał, że na ul. Murarskiej „została wykonana częściowo kanalizacja deszczowa”.

Dlaczego częściowa? W skróconym opisie zamówienia przetargowego /pkt. 5/ wyszczególniono bowiem: „Przebudowę ulicy Murarskiej wraz z budową kanalizacji deszczowej" – o czym wspomniano podczas konsultacji społecznych. Nie było mowy o częściowej budowie kanalizacji deszczowej!

Czy dlatego inwestor rozważa załatwienie sprawy polubownie? A może projekt jest niezgodny ze specyfikacją zamówienia?

W PINB nie udało mi się dowiedzieć czy właściwie interpretuję zapis pkt. 5. - odesłano mnie bowiem do... prawnika, ponieważ wg urzędnika byłaby to porada prawna, a takich Inspektorat nie udziela.

Rozmowa z Powiatowym Inspektoratem Nadzoru Budowlanego

Zapytałam dlaczego w trakcie rewitalizacji nie wybudowano pełnej kanalizacji deszczowej i czy jest to zgodne ze sztuką budowlaną? - tego typu inwestycje są poprzedzone projektem budowlanym i wykonawca musi się do niego stosować. Sam projekt podlega zatwierdzeniu w postaci decyzji administracyjnych Wydziału Budownictwa i Architektury Starostwa Powiatowego w Miechowie, natomiast za konkretne rozwiązania projektowe odpowiadają osoby, które ten projekt sporządziły. Prawo budowlane przewiduje odpowiedzialność w ten sposób, że za zgodność projektu z przepisami/zasadami sztuki budowlanej odpowiada projektant. Jeżeli chcielibyśmy określić zakres działań nadzoru budowlanego, to on polega na tym, że my możemy sprawdzać zgodność realizacji inwestycji z projektem. Dla nas punktem odniesienia jest projekt. – usłyszałam.

Podsumowanie

  1. Wykonawca zastosował się do projektu
  2. Projekt nie ma wad
  3. Inwestor /gmina/ nic nie może zmienić, bo inwestycja jest unijna
  4. Decyzja dot. pozwolenia na budowę jest ostateczna.

Czy nic już nie można zrobić?

- Jeżeli mamy decyzję administracyjną, która jest ostateczna, to jest tryb wznowienia, czy stwierdzenia nieważności (jeżeli są ku temu przesłanki) i właściwy organ powinien to zbadać. Gdyby miały zastosowanie tryby nadzwyczajne (a wystąpiły korzystne ku temu okoliczności) to właściwym organem jest podmiot, który wydał pozwolenie na budowę  - informuje Inspektor.

W ostateczności skarżący musiałby opłacić biegłego architekta oraz prawnika. Prawdopodobnie nie będzie go na to stać, chociaż i tak „koszty” rewitalizacji odczuje na własnej skórze.

Miechów - najnowsze informacje

Rozrywka