— Prezydent Aleksander Miszalski sam sobie wytworzył tę sytuację, w której w tym momencie jest — mówi w „Ósmej za Siedem” Rafał Zawiślak. Radny Rady Miasta Krakowa i radny Dzielnicy XIII Podgórze ostro ocenia styl rządzenia miastem, krytykuje politykę wokół Strefy Czystego Transportu i mówi wprost o błędach, które — jego zdaniem — doprowadziły do kryzysu wokół prezydenta.
Czy Aleksander Miszalski sam zapracował na polityczne kłopoty? Taką tezę w najnowszym odcinku podcastu „Ósma za Siedem” stawia Rafał Zawiślak — radny Rady Miasta Krakowa i jednocześnie radny Dzielnicy XIII Podgórze, związany z Krakowem dla Mieszkańców. Rozmawiamy o tematach, którymi żyje dziś stolica Małopolski. To nie tylko referendum, ale Strefa Czystego Transportu, remont ulicy Starowiślnej, inwestycje ważne dla Podgórza i przyszłości terenów poprzemysłowych.
Zawiślak nie kryje, że podpisał się pod wnioskiem o referendum i nie obawia się, że w przypadku odwołania Rady Miejskiej straci funkcję radnego. Pytany o sytuację Aleksandra Miszalskiego, który stanął w ogniu krytyki, twierdzi, że sam przyczynił się do tej sytuacji. W rozmowie mówi, że prezydent „nie był w stanie odciąć się od swoich partyjnych korzeni w Krakowie i skoncentrować się na mieszkańcach i mieszkankach tego miasta”. Analiza idzie dalej. Zarzuca prezydentowi, że dla niego ważniejszy był PR w internecie i to, jak będzie postrzegany przez mieszkańców Krakowa, od faktycznego poświęcania uwagi ich problemom. „Dla niego ważniejsze były rolki niż zarządzanie miastem” - konkluduje.
Ważnym wątkiem jest także Strefa Czystego Transportu, która rozpaliła emocje, wykorzystywane przez inicjatorów referendum. Zawiślak nie odrzuca samej idei poprawy jakości powietrza, ale bardzo krytycznie ocenia sposób przygotowania uchwały i komunikacji z mieszkańcami. Jak podkreśla, problem nie sprowadza się do prostego podziału na zwolenników i przeciwników zmian. „To nie jest temat zero-jedynkowy. Błędy tu były popełnione zarówno przez poprzednią władzę, jak i bieżącą” — mówi radny. Zdradza też kuluarowe rozmowy o SCT: „Powiedziałem, że to, co wy w tym momencie proponujecie, sprawi, że mieszkańcy będą się z was śmiać. I tak się stało”.
W rozmowie wraca też pytanie, czy w Krakowie nie utrwala się coraz bardziej niebezpieczny model zarządzania: najpierw miasto ogłasza wizję, potem powołuje się na harmonogramy, konsultacje i pieniądze zewnętrzne, a na końcu tłumaczy, że na zmianę decyzji jest już po prostu za późno. Widać to m.in. w dyskusji wokół kontrowersyjnego remontu ul. Starowiślnej. Zawiślak tłumaczy swoje wstrzymanie się od głosu przy trzecim głosowaniu w tej sprawie, ale zarazem przyznaje, że decydujące znaczenie ma dziś argument o 82 milionach złotych unijnego dofinansowania, których nie można zmarnować,. gdy remont jest po prostu koniecznością.
W drugiej części rozmowy uwaga przesuwa się mocniej na Podgórze. I właśnie tu, jak w soczewce, zbiegają się wszystkie większe miejskie konflikty: rozwój kontra zachowanie historycznej tkanki, nowe inwestycje kontra infrastruktura, wizje urbanistyczne kontra codzienność mieszkańców. Zawiślak mówi o terenach poprzemysłowych, masterplanach i potrzebie uporządkowania kierunku zmian, ale zarazem przypomina, że wcześniejsze wizje „nowego miasta” świetnie wyglądały na wizualizacjach, a dużo gorzej wypadały w zderzeniu z realnym życiem. Mówi też o niszczejących kamienicach, zabudowie wciskanej w zbyt ciasną tkankę oraz o inwestycjach, które — jego zdaniem — są przygotowywane zbyt słabo pod względem komunikacyjnym i społecznym.
Na koniec pada zaproszenie na święto Rękawki, które jest stałym elementem Podgórza i wpisało się od stuleci w krakowskie zwyczaje.



















