wtorek, 10 lutego 2026 07:17, aktualizacja 2 godziny temu

„Dajemy Miszalskiemu czerwoną kartkę”. Hoffman o referendum w Krakowie i zbiórce podpisów

„Dajemy Miszalskiemu czerwoną kartkę”. Hoffman o referendum w Krakowie i zbiórce podpisów

„Panie prezydencie, Krakowa nie da się kupić — to prawda. Pomimo pańskich wysiłków”. Jan Hoffman, lider inicjatywy referendalnej uderza w prezydenta Aleksandra Miszalskiego i tłumaczy, co ma zmienić referendum oraz dlaczego trwa zbiórka podpisów. W „Ósmej za siedem” wylicza zarzuty wobec władz i dorzuca mocno: „Kraków stać na więcej niż prezydentura oparta na autopromocji i PR”.

Referendum w Krakowie to temat, który rozpala dziś dyskusję mieszkańców. Trwa zbiórka podpisów za referendum w sprawie odwołania prezydenta Krakowa i Rady Miasta — i wiele osób pyta po prostu: o co w tym chodzi i czy warto się podpisać?

W najnowszym odcinku „Ósma za siedem”, gościem jest Jan Hoffman — prawnik, przewodniczący Rady Dzielnicy I Stare Miasto i lider inicjatywy referendalnej. W rozmowie stawia sprawę jasno: „Dajemy panu prezydentowi Miszalskiemu bardzo wyraźną czerwoną kartkę”.

Spotify i Apple Podcast pod artykułem.

W rozmowie wylicza powody, dla których — jego zdaniem — referendum ma sens, odpowiada na najczęstsze zarzuty przeciwników i zdradza, jak idzie zbiórka podpisów.

„Kto za to wszystko zapłacił?” – spór o pieniądze i „czarny PR”

Prezydent Aleksander Miszalski odpowiadając na inicjatywę referendalną stwierdził, że „Krakowa i Krakowian nie da się kupić”, akcję nazwał „politycznym referendum nienawiści” i zasugerował, że od miesięcy trwa kampania jego oczerniania („słupy, plakaty i gazety”), pytając też "kto za to wszystko zapłacił?”.

Hoffman w podcaście odpowiada ostro i wprost: „Panie prezydencie, Krakowa nie da się kupić — to prawda. Pomimo pańskich wysiłków”.  W rozmowie komentuje koszty miejskiej promocji:: „Dwa miliony na gazetkę propagandową to olbrzymie pieniądze” i dodaje, że „prezydent wydaje połowę tego, co potrzeba na referendum”.

Dlaczego referendum?

Hoffman wylicza, że spór nie dotyczy jednego hasła ani jednej decyzji. W rozmowie wraca m.in. do wątku „audytu” i finansów, podając, że — według dostępnych danych — zadłużenie miasta miało wzrosnąć o blisko 2 mld zł. Wskazuje też na styl zarządzania i komunikacji: „Kraków stać na więcej niż prezydentura oparta na autopromocji i PR, zamiast na rozwiązywaniu problemów mieszkańców”.

Odnosi się też do zarzutów radnej Aleksandry Owcy, które uważa, że błędy w polityce prezydenta "wzbudziły uzasadniony gniew ludzi", ale dziś "pod ten gniew próbują się podpiąć siły, które wcale dobrze dla Krakowa nie chcą." Pytamy go też wprost, czy identyfikuje się z PiS, Konfederacją Sławomira Mentzena, Konfederacją Grzegorza Brauna czy Małopolskim Buntem Adama Hareńczyka, które dołączyły do akcji zbierania podpisów. "Już 27 stycznia na konferencji prasowej mówiłem też, że nasza akcja nie ma charakteru partyjno-politycznego, że nie jest wymierzona w Donalda Tuska obecny rząd, ani w przeszły rząd, ani w przyszły rząd." - przekonuje Hoffman i zapewnia, że nie identyfikuje się z żadnym ze środowisk partyjnych.

Pytania, które dziś zadaje Kraków

W odcinku wracają wątpliwości, które przewijają się w komentarzach i rozmowach na przystankach:

  • Jak idzie zbiórka podpisów? Jak uniknąć błędów i ile podpisów może odpaść przy weryfikacji?
  • Czy inicjatorom nie przeszkadza, że pod akcję podpinają się partie i skrajne środowiska?
  • Po co odwoływać także Radę Miasta? Czy możliwa jest realna zmiana układu, czy to tylko niepotrzebne koszty?
  • Ile może kosztować referendum, a ile ewentualne kolejne wybory? Czy miasto „to udźwignie”?

Pojawia się też argument: „prezydenta ocenia się w wyborach, nie w referendum”. Hoffman odpowiada obrazowo, nawiązując do kampanii 2024: część wyborców — jak mówi — „kupiła trochę kota w worku”, bo nie każdy śledził debaty i szczegóły i dlatego jego zdaniem, warto zdecydować raz jeszcze, kto ma kierować Krakowem.

Obserwuj nas w Google News

Ósma za siedem - najnowsze informacje

Rozrywka