czwartek, 7 maja 2026 12:17, aktualizacja godzinę temu

"Chodzi o to, żeby zostawić gminę w lepszym stanie, niż się ją zastało." Wywiad z burmistrzem Wieliczki

Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka Rafał Ślęczka
Burmistrz Miasta i Gminy Wieliczka Rafał Ślęczka

Rozmowa z Rafałem Ślęczką, Burmistrzem Miasta i Gminy Wieliczka, o finansach, trudnych decyzjach, inwestycjach i przyszłości gminy

Panie Burmistrzu, 7 maja 2024 roku objął Pan urząd. Od czego zaczęła się ta kadencja?

Tak naprawdę od konfrontacji z rzeczywistością finansową. Bardzo szybko trzeba było zejść z poziomu planów i deklaracji do poziomu konkretnych liczb, dokumentów i zobowiązań. To one pokazały jasno, że Gmina Wieliczka znajduje się w naprawdę trudnej sytuacji finansowej. Trzeba to sobie dziś jasno powiedzieć – gorszej sytuacji, niż wiedzieliśmy o tym przed wyborami.

Pierwsze miesiące nie były więc czasem proste. Były czasem odpowiedzialności — za budżet, rozpoczęte inwestycje, usługi publiczne i za to, by gmina nie straciła możliwości samodzielnego decydowania o swojej przyszłości.

Czy Wieliczka była blisko finansowej ściany?

Byliśmy w sytuacji bardzo poważnej. Przygotowując budżet na 2025 rok, musieliśmy powiedzieć mieszkańcom wprost: to będzie budżet oszczędnościowy, ostrożny i realny. Ostrożny — bo podczas rozmów w Ministerstwie Finansów oraz u Wojewody Małopolskiego usłyszeliśmy, że sytuacja Wieliczki powinna zostać objęta programem naprawczym. Realny — bo nie można było dalej budować planów na zawyżonych nierealnych od osiągnięć dochodach i oszczędnościowy — bo nie było innej alternatywy. Przez oszczędnościowy należy też rozumieć, że gospodarny.

Program naprawczy oznaczałby dla gminy bardzo ograniczoną swobodę działania. Dlatego najważniejsze było odzyskanie kontroli, zanim ktoś z zewnątrz musiałby narzucać nam rozwiązania.

Najważniejsze było odzyskanie kontroli, zanim rozwiązania zaczęłyby być narzucane z zewnątrz. Z perspektywy czasu nikt tego już dziś nie zauważa, ale dla mnie osobiście to był największy sukces pierwszego roku – uratowanie Wieliczki przed mechanizmem wpływu programu naprawczego na codzienne życie Mieszkańców. Program naprawczy w bardzo dużym stopniu obniżyłby poziom usług publicznych realizowanych przez Gminę, na rzecz Mieszkańców, do czego nie mogłem dopuścić.

Mieszkańcy mogą jednak powiedzieć: chcemy chodników, szkół, autobusów i bezpiecznych dróg, a nie rozmów o wskaźnikach.

I mają rację. Mieszkańcy mają prawo oczekiwać konkretnych działań. Ale moim obowiązkiem jest pilnować, by te potrzeby były realizowane na bezpiecznych fundamentach. Choć to pewnie niepopularne, to mam nadzieje, że w perspektywie czasu zostanie zauważone i docenione.

Krok po kroku poprawiamy stabilność i perspektywę finansową Wieliczki, co pozwoli na skuteczne realizowanie wszystkich potrzeb Mieszkańców. Najgorsze, co można zrobić, to obiecać wszystko, uruchomić kolejne zobowiązania, a potem zostawić mieszkańców z jeszcze większym problemem. Wolę trudną prawdę i odpowiedzialne decyzje niż efektowne obietnice bez pokrycia.

Gdzie szukaliście oszczędności?

Tam, gdzie było to możliwe — w wydatkach bieżących, usługach, zakupach, promocji i części kosztów funkcjonowania. Ale nie kosztem najważniejszych zadań. Często słyszeliśmy – „przecież nadal odbywają się różne imprezy i wydarzenia” – tak, ale ciężką codzienną pracą pozyskiwaliśmy na nie ogrom środków od Partnerów i Instytucji i zdecydowana większość z nich odbywała się znikomym kosztem Gminy.

Utrzymaliśmy oświatę, pomoc społeczną, transport publiczny, fundusze sołeckie i wsparcie klubów sportowych. Zmieniło się przede wszystkim myślenie: mniej "życzeniowości", więcej realności. Mniej obietnic bez pokrycia, więcej odpowiedzialności za każdą złotówkę.

Czy dług udało się już zmniejszyć?

W finansach samorządowych nie ma cudów. Dług nie znika z roku na rok, szczególnie przy dużej skali zobowiązań i rozpoczętych inwestycjach. Należy pamiętać, że dług Gminy to nie tylko dług Urzędu, ale też spółek komunalnych takich jak Zakład Gospodarki Komunalnej czy Solne Miasto i w tym temacie mogę powiedzieć tak: udało się zmniejszyć ich zadłużenie.

Pierwszym celem było zatrzymanie pogarszania się sytuacji, uniknięcie programu naprawczego i odzyskanie kontroli nad planowaniem. Dziś jesteśmy na etapie porządkowania finansów, ale to wymaga konsekwencji, dyscypliny i ostrożnego podejmowania nowych zobowiązań.

Nie powiem mieszkańcom, że problem został rozwiązany. Powiem uczciwie: pracujemy nad tym, żeby Wieliczka była finansowo bezpieczniejsza. Obecnie negocjujemy z bankami obniżenia kosztów udzielonych pożyczek, kredytów czy też emisji obligacji. I mogę Państwu powiedzieć, że odnosimy w tym zakresie sukcesy – Gmina Wieliczka, pokazując realność planowania, stała się wiarygodnym partnerem do rozmów i negocjacji.

Jaką rolę odegrał zespół urzędu?

Ogromną. W tak dużym organizmie, jakim jest gmina, działania często mają twarz władz samorządowych, jednak ich rzeczywistym fundamentem jest praca sprawnego, kompetentnego i zaangażowanego zespołu. Za budżetem, inwestycją, komunikatem, wnioskiem o dofinansowanie czy odpowiedzią do mieszkańca stoją ludzie. W trudnym czasie szczególnie ważne było korzystanie z kompetencji zespołu. Tam, gdzie możemy, wiele rzeczy przygotowujemy własnymi siłami.

Nie wszystko trzeba od razu zlecać na zewnątrz. Czasem największym kapitałem gminy są ludzie, którzy już dla niej pracują. Za tę pracę chcę bardzo podziękować. Za odpowiedzialność, dyspozycyjność, cierpliwość i za to, że w wielu sytuacjach, również tych trudnych, można było na Państwa liczyć.

Co mimo trudnych finansów udało się zrobić dla mieszkańców?

Nie zatrzymaliśmy gminy. Musieliśmy działać ostrożniej, ale nie mogliśmy zrezygnować z zadań ważnych dla mieszkańców. Zrealizowano lub rozpoczęto zadania drogowe i chodnikowe: chodnik w Byszycach, przebudowę przejścia przy ul. Piłsudskiego, remont ul. Słowackiego, remont ul. Zyblikiewicza oraz rozbudowę ul. Winnickiej z chodnikiem, odwodnieniem i oświetleniem. Ważnym zadaniem jest też długo wyczekiwane przejście dla pieszych na ul. Lednickiej, w rejonie skrzyżowania z ul. Sowińskiego oraz innych inwestycji.

To nie zawsze są największe inwestycje w budżecie, ale dla mieszkańców często mają ogromne znaczenie. Rozwój zaczyna się od codziennego bezpieczeństwa. W edukacji kluczowa jest umowa na budowę Szkoły Podstawowej w Sułkowie. To odpowiedź na realne potrzeby rodzin i rosnącą presję demograficzną.

Edukacja jest dziś jednym z największych wyzwań Wieliczki?

Zdecydowanie tak. Oświata to inwestycja w przyszłość. To inwestycja w nowe pokolenie naszych Mieszkańców. Wieliczka jest gminą, w której ludzie chcą mieszkać. To dobra wiadomość, ale oznacza też presję na szkoły, przedszkola, dowozy, organizację i miejsca dla dzieci.

Rodzice mają prawo oczekiwać konkretów. Dzieci nie poczekają kilku lat, aż sytuacja budżetowa będzie wygodniejsza. Dlatego edukacja to obszar, w którym musimy działać równolegle: porządkować finanse i realizować najważniejsze zadania.

A Szkoła w Śledziejowicach?

Rozumiem niecierpliwość mieszkańców. Ale tę inwestycję trzeba doprowadzić do końca bezpiecznie, zgodnie z przepisami i w sposób odpowiedzialny, a niestety nie była tak przygotowana. Nie zadbano o podłączenie zewnętrzne mediów. Nie była zapewniona również droga dojazdowa.

Z Budżetu 2025 roku wypłaciliśmy ponad 1 mln 100 tys. odszkodowania za zajęcie gruntów pod drogę, a obecnie przygotowujemy się do wykonania drogi do budynku. Podczas analizy dokumentacji projektowej napotkano również na mnóstwo błędów projektowych związanych z bezpieczeństwem dzieci w tym budynku. Pracę nad możliwością umieszczenia w budynku szkoły są w ciągłym toku, ale podkreślam: bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze.

Wielicka Karta Mieszkańca — dlaczego była ważna?

Bo pokazuje prostą zależność: jeśli mieszkamy w Wieliczce i korzystamy z jej dróg, szkół, komunikacji, wydarzeń i infrastruktury, warto, żeby nasze podatki również tutaj wracały. To nie jest tylko karta. To narzędzie odpowiedzialności za miejsce, w którym żyjemy.

Czy program się rozwija?

Tak. Widzimy zainteresowanie mieszkańców, ale też partnerów, przedsiębiorców i instytucji. Jesteśmy w kontakcie z kolejnymi podmiotami i rozmawiamy o dołączaniu do programu.

Chciałbym, żeby Wielicka Karta Mieszkańca była żywym programem, który rośnie razem z gminą — systemem korzyści i siecią współpracy między mieszkańcami, lokalnym biznesem, instytucjami i samorządem.

Co oznacza otwarty urząd?

To nie jest hasło. To sposób pracy. Poniedziałki są czasem szczególnej gotowości do spotkań z mieszkańcami. Środy to rozmowy z sołtysami, którzy najlepiej znają codzienne potrzeby swoich miejscowości. Urząd nie może być miejscem za szybą. Ma być miejscem rozmowy, decyzji i odpowiedzialności.

Urząd odwiedzają też dzieci i młodzież. Dlaczego to ważne?

Bo samorządności nie da się nauczyć tylko z podręcznika. Kiedy dzieci i młodzież przychodzą do urzędu, widzą, że gmina to nie abstrakcja. To ich szkoła, droga, boisko, biblioteka, autobus i bezpieczeństwo. Dziękuję dzieciom, młodzieży, nauczycielom i opiekunom za te wizyty. Dzięki takim spotkaniom urząd naprawdę żyje.

Jakość wody to temat bardzo konkretny. Co udało się zrobić?

21 października 2024 roku uruchomiony został nowy Zakład Uzdatniania Wody w Węgrzcach Wielkich. Jego wydajność to 107 m³ na godzinę, podczas gdy poprzedni obiekt osiągał 30 m³ na godzinę. To znacząca zmiana, która pozwala lepiej zabezpieczyć okoliczne miejscowości w dostęp do czystej, zdrowej i dobrej jakości wody. Równolegle Zakład Gospodarki Komunalnej uruchomił w 2025 roku nową studnię na ujęciu Bieżanów, zasilającą stację przy ul. Winnickiej.

Przygotowywana jest także dokumentacja dotycząca zamknięcia najstarszych studni i budowy dwóch nowych. Te prace mają rozpocząć się jeszcze w 2026 roku. To działania, które zwiększają bezpieczeństwo dostaw, dywersyfikują źródła wody i ograniczają ryzyko awarii. Równie ważna jest codzienna praca ZGK — płukanie sieci i wymiana najstarszych odcinków wodociągów. To właśnie takie inwestycje i konsekwentna modernizacja decydują o komforcie mieszkańców dziś i w kolejnych latach.

Mieszkańcy często pytają o Rynek Górny. Jaką ma Pan wizję tego miejsca?

Rynek Górny jest sercem Wieliczki, ale chciałbym, żeby był czymś więcej niż tylko reprezentacyjną przestrzenią w centrum miasta. Mam nadzieję, że uda się stopniowo zmieniać Rynek w miejsce bardziej przyjazne mieszkańcom — takie, które nie tylko dobrze wygląda, ale naprawdę żyje. Chciałbym, aby było tu więcej zieleni, więcej naturalnych miejsc do zatrzymania się, więcej przestrzeni do spotkań, rozmów, wydarzeń rodzinnych, koncertów i codziennego bycia razem.

Dla mnie Rynek nie powinien być tylko miejscem, przez które się przechodzi albo które pokazuje się gościom. Powinien być miejscem, do którego mieszkańcy chcą wracać — na spacer, kawę, rozmowę, wydarzenie kulturalne, chwilę odpoczynku.

Oczywiście takie zmiany wymagają dużych nakładów finansowych, dobrego przygotowania, i rozsądnego planowania. Trzeba pogodzić potrzeby mieszkańców, przedsiębiorców, turystów i osób mieszkających w centrum. Ale kierunek jest dla mnie jasny: Rynek ma być wizytówką Wieliczki, ale przede wszystkim ma być żywą, zieloną i przyjazną przestrzenią dla ludzi.

Czego nauczyły Pana te pierwsze dwa lata?

Pokory, cierpliwości i konsekwencji w działaniu. Spojrzenia na samorząd z innej perspektywy. Trzeba przy podejmowaniu decyzji rozważać wiele ich aspektów prawnych, formalnych i społecznych. Nie zawsze to, co chce się zrobić dla mieszkańców, jest możliwe do wprowadzenia. Jestem jako Burmistrz zobligowany do przestrzegania przepisów prawa, a one nie zawsze idą w zgodzie z moją chęcią szybkiego rozwiązywania problemów.

Samorząd to odpowiedzialność za decyzje, które wpływają na codzienne życie mieszkańców. Czasem trzeba działać szybko, czasem zatrzymać się i sprawdzić dokumenty, a czasem po prostu powiedzieć „nie”. Nauczyłem się też, że mieszkańcy rozumieją więcej, niż czasem zakłada polityka. Trzeba tylko mówić z nimi uczciwie.

Ostatni czas był dla Pana ważny także prywatnie — narodziny syna, sportowa pasja. Jak Pan godzi tak wiele ról?

Nie jest to łatwe, ale właśnie dlatego człowiek jeszcze mocniej rozumie, czym jest odpowiedzialność. Narodziny syna są dla mnie ogromnym szczęściem i przypomnieniem, że decyzje, które podejmujemy dziś, mają znaczenie także dla kolejnego pokolenia.

Chciałbym bardzo podziękować mojej żonie — za wsparcie, cierpliwość i zrozumienie. A rajdy nauczyły mnie pokory, koncentracji i zaufania do zespołu. Wyniku nie robi się samemu. W samorządzie jest podobnie.

Jaką Wieliczkę chciałby Pan kiedyś zostawić mieszkańcom?

Chciałbym zostawić Wieliczkę w dobrej sytuacji — stabilniejszą, uporządkowaną i bezpieczniejszą finansowo. Nie chodzi o to, żeby po jednej kadencji powiedzieć: wszystko zostało zrobione. To byłoby nieuczciwe. Ale chciałbym, żeby kiedyś można było powiedzieć: to był czas trudnych decyzji, porządkowania finansów i przygotowania gminy do mądrzejszego rozwoju.

Prawdziwy sukces w samorządzie nie polega na tym, żeby zostawić po sobie najwięcej obietnic. Polega na tym, żeby zostawić gminę w lepszym stanie, niż się ją zastało.

Czego życzy Pan mieszkańcom Wieliczki?

Zaufania — do siebie nawzajem, do wspólnej pracy i do tego, że nawet trudne decyzje mogą prowadzić do dobrych efektów. Życzę nam wszystkim więcej spokojnej rozmowy o sprawach ważnych. Mniej pochopnych ocen, więcej cierpliwości. I więcej myślenia o tym, jaką gminę chcemy zostawić naszym dzieciom.

Wieliczka ma ogromny potencjał, ale jej największą siłą są ludzie. Mieszkańcy, którzy tu żyją, pracują, wychowują dzieci, angażują się i wymagają. I bardzo dobrze, że wymagają. Bo dobra gmina nie powstaje z samego zarządzania. Powstaje z odpowiedzialności, zaufania i codziennej pracy wielu ludzi.

Obserwuj nas w Google News

Wieliczka - najnowsze informacje

Rozrywka