"Z radością informujemy, że dziś, 15 kwietnia 2026 roku, Rada Miasta i Gminy Wieliczka utworzyła użytek ekologiczny »Panorama Raciborska« w Raciborsku” – podało Stowarzyszenie EkoPanorama w mediach społecznościowych. Sprawa może jednak mocno zachwiać wielickim budżetem, i to jeszcze w tym roku, co może mieć konsekwencje finansowe dla wszystkich mieszkańców. Projekt uchwały pojawił się na obradach niespodziewanie, a podczas sesji doszło do burzliwej dyskusji.
Prawie 15 hektarów pod ochroną
Uchwała ustanawia użytek ekologiczny na terenie prawie 15 hektarów w miejscowości Raciborsko, tuż przy granicy z Grajowem. Połowa obszaru to tereny budowlane, gdzie deweloper planował budowę osiedla domów jednorodzinnych. Zwolennicy ochrony – m.in. radna Julia Kubać oraz Elżbieta Sendor – podkreślali walory przyrodnicze terenu: obecność lasów grądowych i łęgowych, 53 gatunków ptaków objętych ścisłą ochroną, lilii złotogłów oraz kosaćca syberyjskiego.

Projekt poparto 82-stronicową inwentaryzacją przyrodniczą przygotowaną przez ekspertów, a Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie nie wniosła sprzeciwu w ustawowym terminie. Wskazywano również, że aktualizacja karty osuwiskowej z 2024 roku zakwalifikowała teren jako osuwisko okresowo aktywne, co – zdaniem zwolenników uchwały – obniża jego wartość budowlaną.
Inicjatorzy ustanowienia użytku ekologicznego starali się również rozwiać obawy finansowe. Radna Elżbieta Sendor przekonywała, że ewentualne odszkodowania zostaną pokryte z kar nałożonych na dewelopera za nielegalną wycinkę drzew w 2024 roku, a radna Julia Kubać twierdziła, że całość powinna się bilansować i gmina nie będzie stratna.
Kontrowersje na sesji
Przeciwnicy uchwały podczas obrad podnosili przede wszystkim ryzyko finansowe dla budżetu gminy oraz zastrzeżenia proceduralne. Mecenas urzędu potwierdził, że zgodnie z art. 129 i 130 Prawa ochrony środowiska właściciel nieruchomości może żądać odszkodowania lub wykupu gruntu, jeśli ustanowiona ochrona uniemożliwia korzystanie z terenu zgodnie z przeznaczeniem w planie miejscowym.
Dodał przy tym istotny szczegół: decyzja starosty o odszkodowaniu jest wykonalna, co oznacza, że gmina będzie musiała najpierw wypłacić zasądzone środki, a dopiero później ewentualnie dochodzić swoich racji na drodze sądowej.
Poważne zastrzeżenia dotyczyły również trybu procedowania. Radni Daniel Lenik i Małgorzata Przetaczek zarzucali nagłe i nieprzejrzyste procedowanie uchwały – projekt trafił do radnych tuż przed sesją. Wydział Ochrony Środowiska urzędu nie opiniował ostatecznej wersji dokumentu i nie został zaproszony na posiedzenie komisji, które odbyło się tuż przed sesją.
Radna Agnieszka Frąk złożyła wniosek o ponowne skierowanie uchwały do komisji, tak aby projekt mógł zostać właściwie oceniony przez wydział merytoryczny urzędu. Wniosek ten został jednak odrzucony. Dyrektor Wydziału Geodezji ostrzegał, że uchwalenie użytku ekologicznego skomplikuje prace nad planem ogólnym gminy.
Wątpliwości co do rzetelności samego uzasadnienia uchwały podniósł wiceburmistrz Michał Roehlich. Zwrócił uwagę na rażącą wewnętrzną sprzeczność dokumentu: uzasadnienie stwierdza, że podjęcie uchwały „nie będzie generowało bezpośrednich skutków finansowych”, by w kolejnym zdaniu przyznać, iż wprowadzone zakazy mogą „rodzić po stronie gminy obowiązki finansowe”.
Spór o pieniądze i granice użytku
Przed skutkami finansowymi uchwały ostrzegało Stowarzyszenie Otwarta Wieliczka, prowadzone przez radnego Bartłomieja Krzycha. Radny zauważył, że mówienie o bilansowaniu się kosztów z karami za wycinkę stanowi wprowadzanie opinii publicznej w błąd. W mediach społecznościowych zwrócił też uwagę, że kary za wycinkę są wysoce niepewne – decyzja o ich nałożeniu została zaskarżona przez dewelopera i uchylona przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze – i z całą pewnością nie pokryją odszkodowań należnych właścicielom ponad 7 hektarów terenów budowlanych, których wartość według wyceny biegłego rzeczoznawcy z 2024 roku może sięgać 23 mln zł.
Kontrowersje budzi również przebieg granic użytku. Radny Krzych podczas obrad wskazywał, że ochroną objęto teren, który dwa lata temu został – jego słowami – „wygolony do gołej ziemi” i stanowi dziś pusty ugór. Takie działanie dewelopera spowodowało właśnie sprzeciw mieszkańców, którzy wyszli z ideą ustanowienia użytku, aby to zatrzymać. Jednocześnie w granicach użytku pominięto przyrodniczo cenną dolinę potoku z naturalnym wodospadem.
Co istotne, dolina strumyka ze względu na ukształtowanie terenu i tak nie nadawałaby się pod zabudowę, a jej ochrona nie wiązałaby się z ryzykiem roszczeń odszkodowawczych.
W debacie pojawiły się także zarzuty pod adresem Michała Jędrzejewskiego, prezesa Stowarzyszenia EkoPanorama. Według radnego Krzycha granice użytku wytyczono tak, by obejmować działki dewelopera, nie naruszając jednocześnie posesji samego prezesa.
Ochrona przyrody czy nowe zagrożenie?
Stowarzyszenie Otwarta Wieliczka zauważyło, że zapis uchwały zakazujący jakichkolwiek zmian stosunków wodnych na terenie całego użytku może paradoksalnie sprzyjać aktywizacji osuwiska i zagrażać okolicznym domom. Osuwiska uaktywniają się bowiem podczas intensywnych opadów i długotrwałego nasiąkania gruntów wodą. Tymczasem właściwym zabezpieczeniem byłoby wykonanie drenażu i odprowadzenie wód z tego terenu.
Ochrona ekologiczna w proponowanym kształcie może więc nie tylko nie zabezpieczać mieszkańców, ale wręcz zwiększać zagrożenie dla ich nieruchomości.
Stowarzyszenie złożyło już do Wojewody Małopolskiego wniosek o stwierdzenie nieważności uchwały. W zarzutach wskazuje m.in. na wewnętrzną sprzeczność decyzji podjętych przez Radę Miejską tego samego dnia: podczas gdy jedna uchwała ustanawia na terenie Raciborska użytek ekologiczny z zakazem zabudowy, druga – dotycząca studium zagospodarowania przestrzennego, uchwalona na tej samej sesji – przeznacza ten sam teren pod zabudowę mieszkaniową.
Ekologia kosztuje
Za ustanowieniem użytku „Panorama Raciborska” głosowało 12 radnych wybranych z komitetów Koalicji Obywatelskiej i Artura Kozioła, przeciw było 2 radnych Otwartej Wieliczki, natomiast 9 radnych wstrzymało się od głosu lub nie głosowało.
Uchwała trafiła już do Wojewody Małopolskiego, który, dokonując oceny prawnej, może ją uchylić w ciągu 30 dni od otrzymania. Jeśli gmina zostanie zmuszona do wypłaty wielomilionowego odszkodowania, konsekwencje finansowe tej decyzji odczują nie tylko urzędnicy, ale wszyscy mieszkańcy Wieliczki – tak jak było w 2024 roku, kiedy w gminnej kasie nagle zabrakło pieniędzy i konieczne były cięcia komunikacji miejskiej oraz drastyczne podwyżki opłat i podatków.
Ekologia jest potrzebna, ale ekologia kosztuje. Wie o tym dobrze Kraków, który również musi procesować się o odszkodowania z deweloperami. Wniosek? Zamiast iść na wojnę o duże pieniądze, lepiej w porę zadbać o znowelizowanie dokumentów i zabezpieczenie terenów, które powinny być chronione. Wtedy pieniądze zostaną w miejskiej kasie, a po łąkach i lasach będą mogli spacerować mieszkańcy, ciesząc się przyrodą.



















