poniedziałek, 29 marca 2021 10:34

Edukacja i dialog zamiast palenia mostów

Autor Jakub Kwaśny - Przewodniczący Rady Miejskiej w Tarnowie
Edukacja i dialog zamiast palenia mostów

Felieton Przewodniczącego Rady Miejskiej w Tarnowie Jakuba Kwaśnego.

W ostatnim czasie sporo kontrowersji wzbudziła decyzja władz zaprzyjaźnionego z Tarnowem ukraińskiego miasta Tarnopol. Nazwali oni bowiem swój stadion imieniem Romana Szuchewycza, jednego z przywódców UPA, który dla Polaków jest przede wszystkim odpowiedzialny za ludobójstwo ludności cywilnej podczas działań partyzanckich po II Wojnie Światowej. Dla strony ukraińskiej (tej o poglądach bardziej nacjonalistycznych), głównie na zachodzie kraju, to osoba, która wsławiła się przede wszystkim działalnością przeciwko Sowietom. W internecie zawrzało, chociaż temat ten nie jest nowy, kilka lat wcześniej jedno z najwyższych odznaczeń państwowych zostało Szuchewyczowi przyznane pośmiertnie przez Prezydenta Wiktora Juszczenkę, ostatecznie dekret ten uchylony został przez ukraiński sąd.

Część środowisk domaga się teraz od władz Tarnowa zerwania umowy o współpracy z Tarnopolem. Jednak moim zdaniem palenie za sobą mostów nigdy nie przynosi nic dobrego. Ocena działań władz Tarnopola jest jednoznaczna i tutaj nie ma między nami różnic. Jednak te same osoby, które wyrażały oburzenie na działania władz miast partnerskich Tuchowa, dziś domagają się zastosowania tej samej – nieskutecznej – metody. Tych dwóch kwestii co prawda nie da się porównać, ale co do skuteczności metody zawieszania czy zrywania partnerstwa to najlepszy przykład. Historia naszych dwóch narodów (Polski i Ukrainy) jest bardzo skomplikowana. Po stronie polskiej też – choć akurat nie w Tarnowie – mamy do czynienia z gloryfikacją postaci kontrowersyjnych dla strony ukraińskiej. Dlatego lepiej o historii rozmawiać, mówić głośno o tym co nas boli, a nie zamykać się na dialog.

Warto zdać sobie sprawę, że po drugiej stronie mamy do czynienia z władzami miasta, które mają określone – bardzo nacjonalistyczne – poglądy. Zaproponowana metoda nic nie zmieni w sposobie ich myślenia, a co więcej może usztywnić ich stanowisko. Podobnie jak usztywniło się stanowisko radnych z Tuchowa. Dlatego mówmy głośno o tym, że ta decyzja (władz Tarnopola) nam się nie podoba, ale w ślad za wyrażeniem niezadowolenia postarajmy się stronie ukraińskiej wytłumaczyć, co w tej historii nas najbardziej boli. Tym bardziej, że decyzja ta najprawdopodobniej nie miała być wymierzona w stronę polską.  To czego nam najbardziej brakuje to dialogu. Choć jak widać dialog z nacjonalistami nie zawsze jest możliwy.

Tarnów jest jednak miastem ważnym z punktu widzenia historii Polski i Ukrainy. Bardzo prężnie działa w mieście Towarzystwo Miłośników Lwowa oraz Kresów Południowo-Wschodnich. Mamy w mieście Skwer Bohaterów Zadwórza 1920, mamy ulice Łyczakowską, Kresową, wreszcie Szkołę im. Orląt Lwowskich. Nie da się zaprzeczyć, że Tarnów pamięta i będzie pamiętał, w tym o ofiarach ludobójstwa (nie bójmy się nazywania rzeczy po imieniu) na Wołyniu. Dlatego powinniśmy obrać inną ścieżkę. Zamiast zrywać współpracę – spróbować powiedzieć głośno co nas boli i dlaczego to dla nas takie trudne. Jeśli odbijemy się od ściany, z czystym sumieniem będzie można umowę wypowiedzieć. Powinna to być jednak ostateczność. Zrozummy i poprośmy o zrozumienie.

Tarnów - najnowsze informacje