sobota, 7 marca 2026 10:12, aktualizacja 2 godziny temu

Sanepid pomylił się. Kilka tysięcy osób mogło mieć kontakt z groźną bakterią

Sanepid pomylił się. Kilka tysięcy osób mogło mieć kontakt z groźną bakterią

Przez niewytłumaczalną pomyłkę laboratorium, przez ponad tydzień funkcjonował basen skażony groźną bakterią Legionella, podczas gdy rygorystycznie zamknięto zupełnie inny, bezpieczny obiekt. Teraz mieszkańcy żądają odszkodowań, a władze miasta zapowiadają walkę w sądzie.

Do feralnej zamiany próbek doszło pod koniec lutego. 27 lutego zarządca tarnowskich obiektów sportowych ogłosił nagłe zamknięcie pływalni w Mościcach. Powodem miała być obecność bakterii Legionella wykryta w instalacji prysznicowej. Mieszkańcy przyjęli tę informację ze zrozumieniem, ufając, że służby czuwają nad ich bezpieczeństwem. Prawda okazała się jednak szokująca.

Fatalna zamiana próbek. Tysiące osób narażonych

Dopiero 5 marca wyszło na jaw, że laboratorium przeprowadzające badania popełniło kardynalny błąd. Bakterii wcale nie było w Mościcach – próbka pochodziła z Parku Wodnego przy ulicy Piłsudskiego. Oznacza to, że przez sześć dni niczego nieświadomi tarnowianie masowo korzystali z obiektu, który powinien być natychmiast wyłączony z użytku.

Skala zaniedbania poraża. Szacuje się, że w czasie, gdy Park Wodny był skażony, mogło go odwiedzić nawet kilka tysięcy osób. Tylko w miniony weekend odnotowano tam 3 tysiące wejść. Wszyscy ci ludzie, relaksując się pod prysznicami czy w basenowych nieckach, byli narażeni na kontakt z groźnym patogenem.

Legionella to bakteria, która może wywoływać ciężkie zapalenie płuc lub gorączkę Pontiac. Służby sanitarne wydały pilny komunikat dla wszystkich, którzy w ostatnim czasie korzystali z Parku Wodnego przy ul. Piłsudskiego. Każdy, kto zaobserwuje u siebie objawy grypopodobne, wysoką gorączkę, dreszcze czy trudności z oddychaniem, powinien niezwłocznie skontaktować się z lekarzem i poinformować o pobycie na pływalni.

W Parku Wodnym natychmiast po odkryciu pomyłki wprowadzono procedury dezynfekcyjne, a obiekt został zamknięty do odwołania.

Mieszkańcy Tarnowa nie kryją oburzenia. Wielu z nich czuje się oszukanych i narażonych na niepotrzebne ryzyko. Do urzędu miasta już zaczynają wpływać zapytania o zadośćuczynienie. Jak podaje Radio Kraków, żądania odszkodowawcze od osób, które korzystały z basenu w czasie skażenia, są już analizowane przez radców prawnych Tarnowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

Prezydent Tarnowa, Jakub Kwaśny, nie szczędzi ostrych słów pod adresem wykonawcy badań. Włodarz miasta nazywa sytuację „niebywałym skandalem” i zapowiada wyciągnięcie surowych konsekwencji.

Niezależnie od tego, jak potoczy się sprawa, wystąpimy na drogę sądową, bo ponieśliśmy spore straty

— zapowiada prezydent Jakub Kwaśny cytowany przez Radio Kraków.

Miasto planuje nie tylko domagać się odszkodowania od laboratorium za straty wizerunkowe i finansowe, ale także w trybie natychmiastowym zerwać z nim umowę. Pojawiają się nawet spekulacje, że pomylona próbka mogła w ogóle nie pochodzić z Tarnowa, co stawiałoby rzetelność badań pod jeszcze większym znakiem zapytania.

Obecnie Park Wodny pozostaje nieczynny, a sprawa pomyłki, która mogła kosztować zdrowie wielu osób, z pewnością znajdzie swój finał na sali sądowej. Urzędnicy zapewniają, że po ponownym otwarciu bezpieczeństwo w obiektach będzie monitorowane ze zdwojoną siłą, jednak zaufanie mieszkańców zostało wystawione na bardzo ciężką próbę.

Obserwuj nas w Google News

Tarnów - najnowsze informacje

Rozrywka