poniedziałek, 13 kwietnia 2020 09:17

Ile będzie kosztowało niesprawdzenie auta przed zakupem?

Autor Artykuł sponsorowany
Ile będzie kosztowało niesprawdzenie auta przed zakupem?

Sprawdzenie samochodu przed zakupem to kilkadziesiąt złotych za raport z historii VIN, około 100 złotych na SKP, po około 500 złotych trzeba zostawić w ASO lub u rzeczoznawcy. Dobre sprawdzenie samochodu może kosztować do 1000 złotych, podstawowe zmieści się w 150. To dużo czy mało?

Chytry dwa razy traci

Kiedy kupuje się samochód za 50-60 tysięcy, to nawet dodatkowy tysiąc nie wydaje się koszmarnie wielkim wydatkiem. Już przy autach za 5 czy 10 tysięcy mało kto poświęci taką kwotę, a przy jeszcze tańszych się to nie kalkuluje. Sprawdzenie na SKP to jednak naprawdę groszowy wydatek, a i tak wielu przyszłych kierowców zupełnie z tego rezygnuje. Oszczędzają 100, może 200 złotych. Tylko czy rzeczywiście oszczędzają? Jeden ze znanych polskich serwisów zajmujących się promocją warsztatów przeanalizował, ile kosztuje zestaw podstawowych czynności serwisowych. To od 850 złotych w Dacii do 1300 w Mercedesach. A tu mowa tylko o dokładnej kontroli, bez wielu wymian, które należałoby przeprowadzić w dopiero co kupionym samochodzie. Z tego płynie prosty wniosek: nie sprawdzając samochodu przed zakupem, trzeba się przygotować na przynajmniej taki wydatek. Gorzej, jeśli w aucie jest jeszcze jakaś usterka, która da o sobie znać.

Czasem pomaga sama historia VIN

W przypadku nowszych i bardziej zadbanych samochodów sporo informacji można wyciągnąć już z historii VIN z myfreevin.com albo po kontakcie z ASO. Znając daty ostatnich interwencji mechanicznych czy planowej konserwacji oraz autentyczne przebiegi, można oszacować, jakie zabiegi trzeba będzie przeprowadzić zaraz po zakupie auta. Owszem, dobry, pełny raport będzie kosztował około 100 złotych. ASO też policzy sobie za udzielenie informacji, ale nawet gdyby było to 100 złotych, to nadal rachunek zamknie się w 200, a pozwoli zweryfikować historię z książki serwisowej. I właśnie tutaj wiele osób nabiera wątpliwości: no bo skoro historia książki serwisowej zostanie potwierdzona, to pieniądze zostały wydane bez sensu. Z jednej strony tak – trochę jak z ubezpieczeniem: niby się płaci, ale i tak każdy wolałby nie musieć z niego korzystać. Z drugiej jednak strony, jest mnóstwo przypadków, w których nawet taka cokolwiek pobieżna weryfikacji pozwoliła oszczędzić nie setki, a tysiące złotych.

Warto zapłacić mechanikowi

Kontrola historii pojazdu i wizyta na SKP to absolutny plan minimum. Każdy, kto tego nie przeprowadzi, sam jest sobie winien wszystkich późniejszych problemów – sporą część daje się wykryć, wydając na to około 100 złotych. To nigdy nie jest duży wydatek w kontekście zakupu samochodu. Im droższe auto ma się na oku i im bardziej atrakcyjna jest to oferta, tym mocniej należy się zastanowić nad opłaceniem jeszcze mechanika. SKP ma ograniczone możliwości, mechanik natomiast może dokładniej sprawdzić auto, wykonać jazdę próbną i w razie potrzeby od razu oszacować koszty niezbędnych napraw. Jeśli chce się wydać 10 czy 20 tysięcy na samochód, to te 500 złotych na sprawdzenie nie jest szczególnie wygórowaną kwotą, a przy droższych autach jest w ogóle do pominięcia. Żeby jednak nie wydawać pieniędzy na darmo, i tak należy wcześniej sprawdzić historię VIN: czasem nie warto inwestować w samochód po potężnym dzwonie, a to już udaje się wykryć, nie podnosząc się sprzed komputera.

Motoryzacja - najnowsze informacje