Krakowianie wyjdą dziś na ulice. „To mógł być ktokolwiek z nas”

Wypadek na ul. Solnej w Krakowie
Wypadek na ul. Solnej w Krakowie / X bandyci drogowi

„Nie chcemy bać się chodzić po chodnikach. Nie chcemy bać się spacerować z dziećmi. Nie chcemy bać się o naszych seniorów i rodziny. Nie chcemy dłużej słyszeć, że się nie da, że nie ma zgody, nie ma woli albo pieniędzy” – piszą organizatorzy marszu milczenia, który odbędzie się dziś na skrzyżowaniu ulic Solnej i Zabłocie.

W skrócie:

  • We wtorek wieczorem na skrzyżowaniu ulic Solnej i Zabłocie odbędzie się marsz milczenia po tragicznym wypadku, w którym zginęli młodzi rodzice.
  • Organizatorzy i mieszkańcy domagają się konkretnych działań poprawiających bezpieczeństwo na krakowskich ulicach.
  • Radni przypominają, że wcześniej zgłaszano problemy z tym miejscem i apelowano o uspokojenie ruchu.
  • Prokuratura bada okoliczności wypadku, w którym ranne zostało także dziecko ofiar.

Spotkanie rozpocznie się we wtorek 25 sierpnia o godz. 18 na skrzyżowaniu ulic Solnej i Zabłocie. Mieszkańcy chcą zapalić znicze i uczcić pamięć dwóch osób, które zginęły w tragicznym wypadku. W zdarzeniu ranne zostało także ich małe dziecko.

Wydarzenie organizują wspólnie krakowskie stowarzyszenia i inicjatywy zajmujące się tematyką miasta, transportu i bezpieczeństwa ruchu drogowego: Akcja dla Krakowa, Kraków Miastem Rowerów, Ulepszamy Kraków, Dobra Noc Kraków, Platforma Komunikacyjna Krakowa oraz Wspólne Podgórze.

Organizatorzy podkreślają, że jest to wspólny głos różnych środowisk, które od lat zwracają uwagę na problemy związane z bezpieczeństwem na krakowskich ulicach.

Podczas samego spotkania nie będzie przemówień ani wystąpień. Uczestnicy mają spotkać się w ciszy i oddać hołd ofiarom tragedii.

Po zakończeniu wydarzenia odbędzie się dodatkowa dyskusja dla osób, które chcą rozmawiać o możliwych zmianach. Zaplanowano ją w pobliskim Składzie Solnym przy ul. Na Zjeździe 9.

„To nie są odosobnione przypadki. Według danych z policyjnego systemu SEWiK za 2025 r. Kraków miał najwięcej wypadków drogowych ze wszystkich miast wojewódzkich w Polsce – 941. Za każdą z tych liczb stoi czyjaś rodzina” – przekonują organizatorzy.

„Ostrzeżenia były przed tragedią”

Po wypadku głos zabrali radni i osoby od dawna zajmujące się bezpieczeństwem ruchu drogowego.

Maciej Fijak, radny dzielnicy XIII Podgórze, przypomniał, że problem tego miejsca był wcześniej zgłaszany.

„Brakuje słów po prostu. Tyle razy człowiek tamtędy szedł i jechał…” – napisał.

Jak podkreślił, już w 2024 roku pojawiały się postulaty zmian w tym rejonie.

„W 2024 roku przyjęliśmy uchwałę dokładnie o tym obszarze. Oprócz awantury z urzędnikiem, który powiedział, że się nie da i przekonywał, że nie ma powodów do interwencji, nic się nie wydarzyło”.

Jego zdaniem miasto powinno stosować rozwiązania, które fizycznie ograniczają możliwość niebezpiecznej jazdy.

„Tempo 30, zwężenia przed pasami, progi, fotoradary, zero tolerancji dla bandytów drogowych – to wszystko jest po to, żeby nikt nie ginął na chodniku w biały dzień spacerując z wózkiem”.

„Ściska mnie od środka z bezradności wobec tej tragedii” – dodał.

Podobne pytania stawia Rafał Zawiślak, radny miejski, który poinformował o złożeniu dwóch formalnych wniosków dotyczących bezpieczeństwa.

„Nie chcę, żeby ta sprawa skończyła się na kilku dniach medialnej dyskusji, kolejnej analizie i zapewnieniu, że „sprawa zostanie przeanalizowana””.

Radny wrócił do swojej wcześniejszej interpelacji dotyczącej Zabłocia.

„Przypomnę: wtedy Miasto odpowiedziało mi, że „większość pojazdów nie przekraczała dozwolonej prędkości” i dlatego „nie ma przesłanek dla wprowadzania natychmiastowych zmian””.

Jak zaznaczył, chce poznać szczegóły tamtych pomiarów.

„Chcę więc wiedzieć: ile samochodów faktycznie zbadano, ilu kierowców przekraczało prędkość, o ile ją przekraczali, jaka była najwyższa zarejestrowana prędkość i dlaczego mimo wcześniejszych sygnałów nie zastosowano fizycznych środków uspokojenia ruchu”.

Najmocniej podsumował:

„Do tragedii nie potrzeba większości. Wystarczy JEDEN kierowca”.

„To mógł być każdy z nas”

Emocjonalnie o tragedii wypowiedział się także Krzysztof Dąbrowa, ekspert związany ze środowiskiem rowerowym, który sam niedawno został ojcem.

„Od blisko doby nie mogę przestać myśleć o tym, co wydarzyło się na Solnej. I ta myśl, że to mogłem być ja – też na spacerze z żoną i naszą 9-miesięczną córką, po prostu paraliżuje”.

„Myśl o tym, że czyjaś brawura, głupota, potrzeba atencji tak łatwo i nieodwracalnie odbiera życie i zdrowie niewinnych osób, po prostu nie wychodzi mi z głowy”.

Jak dodał:

„To mógł być ktokolwiek z nas. Każdego dnia tę idiotyczną potrzebę dociśnięcia gazu obserwuję, przemieszczając się po mieście”.

Jego zdaniem problemem nie są wyłącznie pojedynczy kierowcy, ale także sposób projektowania ulic.

„Każdy słupek, zwężenie, zlikwidowane nielegalne miejsce postojowe, szykana – zamiast cieszyć, że zwiększają bezpieczeństwo, budzą najgorsze sarmackie szarże i tyrady o lewackim zaborze miasta”.

„We wtorek pójdziemy oddać hołd ofiarom perwersji moto-prędkości. I liczę, że będzie nas dużo, bo skoro egoistyczny krzyk potencjalnych zabójców utrudnia zmienianie Krakowa w miasto bezpieczne, to może cisza ich potencjalnych ofiar zadziała na wyobraźnię”.

Co wiadomo o sprawcy?

Do tragedii doszło w sobotę na ulicy Solnej. Samochód osobowy wypadł z jezdni i uderzył w pieszych znajdujących się na chodniku. Film z miejsca wypadku opublikowało na X konto "bandyci drogowi".

Zginęli młodzi rodzice – Patrycja i Michał. Ich dziecko przeżyło i trafiło do szpitala. Jak wynika z informacji przekazywanych po wypadku, prawdopodobnie ochronę zapewnił mu fotelik zamontowany w wózku.

Prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące okoliczności zdarzenia. Sprawdzana jest m.in. prędkość samochodu, sposób prowadzenia pojazdu oraz zachowanie kierującego przed wypadkiem.

Samochód, którym poruszał się mężczyzna, był autem po modyfikacjach. Śledczy analizują, czy miało to znaczenie dla przebiegu zdarzenia. Mężczyzna nie przyznał się do winy. Jak przekazał prokurator Mariusz Boroń, w swoich wyjaśnieniach wskazywał, że utrata panowania nad autem miała być związana ze stanem nawierzchni drogi. Prokuratura pozostaje przy ustaleniach, że jedną z przyczyn tragedii była nadmierna prędkość.

Po tragedii ponownie pojawiły się pytania o działania miasta. Organizacja Akcja dla Krakowa przypomniała zapowiedzi dotyczące poprawy bezpieczeństwa po wcześniejszych wypadkach.

„Pamiętacie to? Szumne zapowiedzi ówczesnego wiceprezydenta miasta Andrzeja Kuliga po wypadku na Moście Dębnickim w 2023 roku?” – pytają. Chodzi o wypadek, w którym zginęło czterech młodych ludzi, w tym Patryk Peretti, który prowadził brawurowo auto.

Przypomniano także słowa o planowanych fotoradarach.

„Zależy mi na tym, aby poprzez montaż kilkunastu fotoradarów w różnych częściach miasta w zdecydowany sposób ograniczyć przypadki bicia rekordów prędkości i brawurowej jazdy”.

Aktywiści pytają dziś, ile z tych zapowiedzi udało się zrealizować.

„Bo już wiemy, że nie wystarczy ustawienie znaków przez Miejskiego Inżyniera Ruchu. Za tym musi iść infrastruktura odporna na kierowców – bandytów, która ochroni najsłabszych i niechronionych” – podkreślają.

Dzisiejszy marsz ma być odpowiedzią mieszkańców na tragedię, ale także apelem o konkretne zmiany.

Kraków - najnowsze informacje

Rozrywka