Donald Tusk przyjechał do Krakowa, by wesprzeć Monikę Piątkowską. Przywiózł też deklaracje dotyczące metra i opłaty turystycznej. Podobny scenariusz Kraków widział już dwa lata temu, gdy premier angażował się w kampanię Aleksandra Miszalskiego, a przed drugą turą do miasta przyjechał Rafał Trzaskowski. Miszalski wybory wygrał. Dwa lata później został jednak odwołany w referendum, podczas którego jednym z zarzutów jego przeciwników było „kolesiostwo”. Czy w tej sytuacji wsparcie partyjnych liderów będzie dla Piątkowskiej atutem, czy obciążeniem?
Tusk przyjechał wesprzeć Piątkowską
W czwartek, 20 sierpnia, Donald Tusk pojawił się w Krakowie u boku Moniki Piątkowskiej. Premier nie pozostawiał wątpliwości, że jego obecność ma także wymiar wyborczy.
– Bardzo mi zależało na tym, żeby Monika Piątkowska miała pełne poczucie autentycznego wsparcia z mojej strony. Nie rzucam słów na wiatr – mówił.
Wizyta nie ograniczyła się jednak do politycznej rekomendacji. Premier zadeklarował poparcie dla postulatu, aby 100 proc. wpływów z planowanej opłaty turystycznej pozostawało w samorządach. Mówił również o rządowym programie finansowania projektów metra wartym 10 mld euro i zapewniał, że w planach rządu Kraków znajduje się na pierwszym miejscu. Jednocześnie zastrzegł, że miasto musi wcześniej przygotować inwestycję m.in. pod względem środowiskowym i geologicznym.
Tusk zapowiedział też, że jeszcze przed wyborami 27 września ponownie pojawi się w Krakowie.
To kolejny etap jego zaangażowania w kampanię Piątkowskiej. Jej kandydaturę premier przedstawiał już 9 czerwca w Warszawie wspólnie z liderem PSL Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. W sierpniu Tusk ponownie publicznie ją poparł, pisząc w mediach społecznościowych: „Dzielna, energiczna, skuteczna. Całym sercem wspieram!”. Piątkowska formalnie startuje z własnego KWW Moniki Piątkowskiej – Ponad Podziałami, ale zachowuje poparcie KO i PSL.
Tusk i Trzaskowski już raz pomagali zdobyć Kraków
Tak silne zaangażowanie liderów Koalicji Obywatelskiej w krakowską kampanię nie jest nowością.
W 2024 roku Donald Tusk osobiście rekomendował Aleksandra Miszalskiego, nazywając go m.in. „kwintesencją rzetelności”. Następnie, 3 kwietnia – cztery dni przed pierwszą turą wyborów – przyjechał do Krakowa, aby wesprzeć kandydata KO.
Efekt pierwszej tury był dla Miszalskiego bardzo dobry. Zdobył 37,21 proc. głosów, wyprzedzając Łukasza Gibałę o ponad 10 punktów procentowych. Sam Miszalski przyznawał później, że obecność Tuska mu pomogła. Oczywiście nie da się policzyć, ile konkretnie głosów przyniosło poparcie premiera, ale polityczne wsparcie lidera KO było jednym z widocznych elementów końcówki kampanii.
Przed drugą turą pałeczkę przejął Rafał Trzaskowski. 13 kwietnia prezydent Warszawy przyjechał do Krakowa i na Rynku Podgórskim przekonywał, że Miszalski „ma pomysł na Kraków”. Wzywał też wyborców do mobilizacji.
Ostatecznie Miszalski pokonał Gibałę, zdobywając 51,04 proc. głosów wobec 48,96 proc. rywala. Różnica wyniosła zaledwie 5434 głosy.
Dwa lata później sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej.
Piątkowska odcina się od Miszalskiego
Aleksander Miszalski nie dokończył kadencji. 24 maja 2026 roku został odwołany w referendum. Jednym z zarzutów podnoszonych przez jego przeciwników było „kolesiostwo”, a duże emocje wywoływały również Strefa Czystego Transportu, podwyżki cen biletów czy polityka parkingowa.
I właśnie od części decyzji poprzednika Piątkowska próbuje się dziś dystansować.
– Rozdział prezydenta Aleksandra Miszalskiego został zamknięty, tak zdecydowali mieszkańcy – mówiła w czerwcu w rozmowie z OKO.press, zapowiadając „zupełnie inny” styl zarządzania.
Nie pozostało to jedynie deklaracją z początku kampanii. W środę, 19 sierpnia, podczas prezentacji swojego programu „Piątka Piątkowskiej”, kandydatka ponownie zaproponowała rozwiązania odmienne od części decyzji poprzednich władz miasta. Zapowiedziała przywrócenie biletu 20-minutowego, a w przypadku Strefy Czystego Transportu zaproponowała jej zawężenie do drugiej obwodnicy, poprzedzone konsultacjami społecznymi i analizą jakości powietrza. Mówiła też, że ostatnie przesunięcie harmonogramu budowy metra „jest jeszcze do dyskusji”, wskazując, że Kraków nie powinien przez zbyt odległe terminy stracić możliwości sięgnięcia po fundusze unijne.
Jednocześnie podczas prezentacji programu Piątkowska podkreślała znaczenie relacji miasta z rządem i pozyskiwania zewnętrznych, w tym unijnych pieniędzy. Dzień później ten element jej kampanii uwiarygodnił premier Donald Tusk, który stanął u jaj boku deklarując wsparcie m.in. w sprawie finansowania metra i opłaty turystycznej.
Powstaje więc polityczny paradoks.
Z jednej strony Piątkowska buduje własny komitet „Ponad Podziałami”, deklaruje, że chce być prezydentką wszystkich Krakowian i wyraźnie koryguje część decyzji swojego poprzednika. Z drugiej – pokazuje, że jednym z jej atutów ma być właśnie silne polityczne zaplecze: premier, liderzy KO i PSL, lokalni parlamentarzyści oraz przedstawiciele administracji rządowej.
Czy Krakowianie kupią ten sam model drugi raz?
W 2024 roku wsparcie partyjnych liderów nie przeszkodziło Miszalskiemu. Przeciwnie – sam późniejszy prezydent oceniał, że obecność Tuska pomogła mu w walce o urząd.
Dziś punkt wyjścia jest jednak inny. Piątkowska walczy o Kraków po referendum, które zakończyło prezydenturę polityka KO, a jednym z elementów kampanii jego przeciwników była krytyka partyjnych układów i sposobu obsadzania stanowisk.
Dlatego to, co dwa lata temu mogło być przede wszystkim atutem – możliwość pokazania bezpośredniego dostępu do premiera, ministrów i rządu – dziś może działać w dwóch kierunkach.
Piątkowska może przekonywać, że dzięki politycznym kontaktom jest w stanie skuteczniej zabiegać o pieniądze na metro, zmianę przepisów dotyczących opłaty turystycznej czy inne inwestycje. Czwartkowa wizyta Tuska została skonstruowana właśnie wokół takiego przekazu: poparcie ma oznaczać konkretne korzyści dla Krakowa.
Jej rywale mogą jednak odpowiedzieć pytaniem: skoro kandydatka chce być „ponad podziałami” i odcina się od poprzednich władz miasta, dlaczego jej kampania ponownie opiera się na wsparciu tych samych partyjnych liderów?
To może być jeden z ważniejszych testów tej kampanii.
Czy nazwisko Donalda Tuska ponownie zmobilizuje wyborców KO i zapewni Monice Piątkowskiej miejsce w drugiej turze? A jeśli tak – czy wystarczy także do zwycięstwa? Czy też po doświadczeniach z prezydenturą Aleksandra Miszalskiego część Krakowian uzna silne partyjne zaplecze nie za przewagę, lecz za obciążenie?
Odpowiedź poznamy 27 września.








Briefing Donalda Tuska i Moniki Piatkowskiej pod ICE / Artur Surówka


















