Spór o krakowskie kwiaciarki wchodzi w nową fazę. Miasto podtrzymuje plan ujednolicenia zasad handlu na Rynku Głównym przez przeprowadzenie przetargu. Kwiaciarki alarmują, że w praktyce może to oznaczać koniec wielopokoleniowej tradycji. Czy rozwiązaniem będzie wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego? O działaniach w tej sprawie poinformowała posłanka Daria Gosek-Popiołek i przedstawiciele Wspólnego Jutra.
Między magistratem a krakowskimi kwiaciarkami od miesięcy trwa spór, który coraz wyraźniej wykracza poza sam handel kwiatami. Chodzi już nie tylko o umowy czy wygląd stoisk, ale o pytanie, czy w samym sercu Krakowa da się jeszcze obronić tradycję, która od pokoleń współtworzy pejzaż Rynku Głównego. Miasto przypomina, że obecna umowa wygasła, a docelowo sprzedaż ma się odbywać na nowych, ujednoliconych zasadach. Kwiaciarki odpowiadają, że w takim modelu mogą zwyczajnie nie przetrwać.
Miasto mówi o równych zasadach, kwiaciarki o zagrożeniu
Jesienią 2025 roku Kraków poinformował, że nie będzie już kontynuował dotychczasowego modelu dzierżawy targowiska przez spółkę kwiaciarek. Zamiast tego zapowiedziano przetarg i indywidualne umowy z przedsiębiorcami, podobnie jak w przypadku stoisk z obwarzankami czy pamiątkami. Miasto tłumaczyło, że chodzi o ujednolicenie zasad dla wszystkich podmiotów działających na płycie Rynku Głównego. Okres przejściowy miał potrwać do 30 kwietnia 2026 roku i właśnie się kończy.
Jeszcze 9 marca, podczas posiedzenia Komisji Innowacji, Metropolii i Rozwoju Gospodarczego, urzędnicy informowali jednak, że termin bezumownej zgody dla kwiaciarek najpewniej zostanie przedłużony. Powód jest prosty: wciąż nie ma porozumienia w sprawie nowych stoisk. Miasto chce, by były bardziej spójne z historycznym charakterem Rynku i poza godzinami handlu mogły pełnić funkcję małej architektury, na przykład ławek. Kwiaciarki uznały te propozycje za niepraktyczne i niewystarczająco chroniące przed pogodą, dlatego przygotowały własną koncepcję i złożyły projekt do Miejskiego Konserwatora Zabytków. Opinia konserwatora nie została jeszcze wydana. Sprawa może jednak okazać się nieaktualna, jeśli przetarg dojdzie do skutku.
W tle jest też kwestia pieniędzy. Z danych przedstawionych przez miasto wynika, że za 144 m kw. powierzchni dla sześciu stoisk kwiaciarki płaciły łącznie 1 969,92 zł netto miesięcznie, co daje 0,44 zł netto za dzień i metr kwadratowy. Dla porównania: w przypadku obwarzanków wylicytowane stawki wynoszą od 40 do 210 zł netto za dzień za metr kwadratowy, a przy stoiskach z pamiątkami 40 zł netto za dzień za metr kwadratowy. Dlatego miasto uznaje za konieczność przeprowadzenia przetargu, bo doprowadzi to do wyższych dochodów dla samorządu i wprowadzi równe zasady dla wszystkich podmiotów. Problem w tym, że o ile obwarzanki sprzedają się cały czas, a wielu kupuje je codziennie, popyt na kwiaty maleje. Konkurencja są też pobliskie sieciówki — kwiaty taniej można kupić w Żabkach czy Biedronkach. Kwiaciarki alarmują, że nie będą w stanie zaproponować stawki, która pozwoliłaby im zachować miejsce ich pracy.
To nie tylko sprzedaż kwiatów
Podczas poniedziałkowego briefingu przy straganach kwiaciarek na Rynku Głównym posłanka Daria Gosek-Popiołek, radna Krakowa Agnieszka Łętocha, przedstawiciele stowarzyszenia „Wspólne Jutro” oraz same krakowskie kwiaciarki i kwiaciarze przekonywali, że stawką nie jest wyłącznie kilka miejsc pracy, ale zachowanie fragmentu dawnego Krakowa. O wielopokoleniowym charakterze tego zajęcia mówił ponad 70-letni kwiaciarz, który — jak podkreślał — przejął profesję po babci i matce. Zwracał uwagę, że kiedyś na Rynku działało 21 stoisk z kwiatami, a dziś zostało ich już tylko sześć. Jedna z kwiaciarek, starsza wiekiem sprzedawczyni, mówiła z kolei, że ta praca to nie tylko sposób na dorobienie do emerytury, ale także pasja i motywacja, by wciąż być potrzebnym i aktywnym.
Podczas briefingu wybrzmiał też argument, że kwiaciarki pełnią ważną rolę społeczną — turyści pytają je nie tylko o kwiaty, ale też o drogę, miejsca warte odwiedzenia, restauracje czy nawet najbliższą toaletę. W tym sensie są one nieformalnymi opiekunkami i przewodniczkami po centrum miasta — darmowymi city helpers.
Jak podkreślały kwiaciarki, turyści nie kupują wprawdzie kwiatów ale postrzegają Kraków jako miasto gołębi na Rynku i kolorowych stoisk z kwiatami. A pamiątką z Grodu Kraka bywa często piękny, wykonany ręcznie wieniec z suszonych kwiatów od krakowskich kwiaciarek.
Tradycja od pokoleń
Jak pogodzić konieczność równego traktowania przedsiębiorców z zachowaniem ginącej tradycji? Pomysłem jest wpisanie krakowskich kwiaciarek na Rynku na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, którą prowadzi minister kultury we współpracy z Narodowym Instytutem Dziedzictwa. Działania w tej sprawie przedstawiła posłanka Daria Gosek-Popiołek wraz z przedstawicielami Stowarzyszenia Wspólne Jutro.
Argument o kwiaciarkach jako o krakowskiej tradycji ma mocne historyczne tło. Współczesna forma stoisk kwiaciarek utrwaliła się na przełomie XIX i XX wieku, ale korzenie tej tradycji sięgają znacznie głębiej — nawet przełomu XV i XVI wieku, kiedy na Rynku działały tak zwane wieńczarki sprzedające wieńce i kwiaty. Agnieszka Łętocha — radna Miasta Krakowa Katarzynie Urbańskiej, Małopolskiej Wojewódzkiej Konserwator Zabytków za pozytywne zaopiniowanie wniosku.
Obecnie wniosek jest konsultowany w ministerstwie. Aby znalazł uzasadnienie trzeba uzupełnić dokumentację historyczną, dlatego stowarzyszenie apeluje o przesyłanie archiwalnych fotografii z kwiaciarkami na Rynku - i tych przedwojennych i z lat powojennych.
Podczas briefingu przypomniano gest protestu z Wigilii 2025 roku, gdy w obliczu zagrożenia swojego miejsca na krakowskim rynku, po raz pierwszy od ponad stu lat kwiaciarki nie złożyły kwiatów pod pomnikiem Adama Mickiewicza. Ten symboliczny zwyczaj, który przetrwał wojny, stan wojenny i pandemię, został przerwany właśnie jako sprzeciw wobec zmian zasad handlu na Rynku Głównym.
Sam wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego nie daje jeszcze automatycznej ochrony prawnej, ale oznacza oficjalne uznanie, że dana praktyka jest częścią żywego dziedzictwa, które należy dokumentować, chronić i przekazywać dalej. Taki status może wzmacniać społeczne i instytucjonalne argumenty za zachowaniem tradycji, ułatwiać działania promocyjne i edukacyjne, a w przyszłości otwierać drogę do starań o wpis na listę UNESCO.







Briefing w obronie krakowskich kwiaciarek na Rynku / fot. Marzena Gitler












![[23.03.2026] Przed nami liczne zachmurzenia. Prognoza pogody dla Małopolski](https://cdn.glos24.pl/2026/03/-23.03.2026--Przed-nami-liczne-zachmurzenia.-Prognoza-pogody-dla-Ma--opolski_w300.webp)






![[QUIZ] To oni decydowali o losach naszego świata. Sprawdź, czy potrafisz rozpoznać najpotężniejszych wodzów w dziejach](https://cdn.glos24.pl/2023/12/Najpot--niejsi-wodzowie-w-dziejach_w300.webp)