środa, 5 sierpnia 2026 08:00, aktualizacja godzinę temu

„Nie za taką zmianą głosowałem”. Burza o pensje w wielickich spółkach

💬Komentarze
Urząd Miejski w Wieliczce
Urząd Miejski w Wieliczce / Krystian Kwicień

Najpierw sprawę nagłośnił Bartłomiej Krzych z Otwartej Wieliczki. Później do krytyki przyłączyli się radni Koalicji Obywatelskiej. Chodzi o wzrost wynagrodzeń władz miejskich spółek w czasie, gdy mieszkańcy słyszeli o oszczędnościach, ograniczano kursy autobusów i podnoszono ceny biletów. Burmistrz Rafał Ślęczka nie odpowiedział na szczegółowe pytania Głos24. Zapowiedział za to nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej.

W skrócie:

  • wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej WST wzrosły między 2023 a 2025 rokiem o ponad 75 proc.,
  • sprawę nagłośnił Bartłomiej Krzych, a później głos zabrali radni KO,
  • burmistrz nie przedstawił jeszcze szczegółowego wyjaśnienia, ale zapowiedział sesję poświęconą miejskim spółkom.

Krzych wyciąga dane ze sprawozdań

Sprawę wynagrodzeń w miejskich spółkach nagłośnił Bartłomiej Krzych, radny Rady Miejskiej w Wieliczce i przedstawiciel stowarzyszenia Otwarta Wieliczka. Porównał dane zawarte w sprawozdaniach finansowych za 2023 i 2025 rok.

Największą uwagę zwracają liczby dotyczące Wielickiej Spółki Transportowej. W 2023 roku łączne wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej wyniosły około 223 tys. zł. Dwa lata później było to już ponad 391 tys. zł. Oznacza to wzrost o około 168 tys. zł, czyli 75,3 proc. W tym samym okresie przeciętne zatrudnienie w spółce zmniejszyło się z 14,9 do 13,1 etatu.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że kwota 391 tys. zł obejmuje łącznie zarząd i radę nadzorczą. Na podstawie samego sprawozdania nie można więc powiedzieć, że pensja prezesa wzrosła dokładnie o 75 proc. Nie zmienia to jednak faktu, że koszty utrzymania osób zarządzających spółką i sprawujących nad nią nadzór wyraźnie wzrosły.

Krzych zwrócił również uwagę na Solne Miasto. Według przedstawionego przez niego zestawienia wynagrodzenie zarządu tej spółki wzrosło z około 208 tys. zł w 2023 roku do ponad 301 tys. zł w 2025 roku. Koszty rady nadzorczej zwiększyły się w tym czasie ze 104 tys. do ponad 127 tys. zł. Solne Miasto miało jednocześnie zakończyć 2025 rok stratą netto wynoszącą około 3 mln zł.

Głos w sprawie zabrał również znany wielicki przedsiębiorca Bogdan Śmigielski. W opublikowanym w internecie wywiadzie wideo ocenił, że problem obsadzania stanowisk w miejskich spółkach osobami związanymi z lokalną władzą nie jest nowy.

– Również za poprzedniego burmistrza Artura Kozioła była uprawiana polityka swoich ludzi na stanowiskach w różnych radach nadzorczych w spółkach miejskich, tak żeby każdemu dać jakąś dobrą posadę, gdzie nie trzeba się dużo napracować, a można dobrze zarobić. Ale tutaj widać, że nastąpiła jeszcze eskalacja tego procederu – stwierdził Bogdan Śmigielski.

30 lipca radni Inga Cichoń i Bartłomiej Krzych złożyli interpelację dotyczącą podwyżek wynagrodzeń zarządów miejskich spółek. Domagają się wyjaśnień, z czego wynikał wzrost tych kosztów i jak ma się on do deklarowanego przez gminę programu oszczędnościowego.

„Nie na taką zmianę głosowaliśmy”

– W 2024 roku jako komitet Otwarta Wieliczka kandydowaliśmy w wyborach, bo chcieliśmy zmiany władzy, ale nie na taką, która mieszkańcom daje skokowe podwyżki opłat, a swoim politykom skokowe podwyżki pensji – komentuje Bartłomiej Krzych.

Radny szczególnie krytycznie ocenia sytuację w Wielickiej Spółce Transportowej.

– W 2025 roku spółka autobusowa okroiła kursy, ale zarząd dostał mocną podwyżkę. Dla mnie to skrajnie nieuczciwe wobec mieszkańców. Jako radny nie miałem wpływu na te decyzje i potępiam to – dodaje.

To również interesująca zmiana w relacjach politycznych. W 2024 roku Krzych sam kandydował na burmistrza Wieliczki i w pierwszej turze otrzymał ponad 4 tys. głosów, zajmując trzecie miejsce. Przed drugą turą nie udzielił Rafałowi Ślęczce formalnego poparcia i podkreślał, że jego wyborcy nie są „owcami, które można zapędzić do odpowiedniej zagrody”. Jednocześnie jednoznacznie opowiadał się za odsunięciem od władzy urzędującego wówczas Artura Kozioła. Dziś Krzych przyznaje, że sam zagłosował na Ślęczkę jako kandydata gwarantującego zmianę.

Rafał Ślęczka startował z własnego komitetu, ale był wspierany przez część lokalnego środowiska Prawa i Sprawiedliwości, w tym posłankę Urszulę Rusecką. Artur Kozioł mógł natomiast liczyć na poparcie środowiska Koalicji Obywatelskiej. Ostatecznie Ślęczka pokonał wieloletniego burmistrza w drugiej turze.

Dwa lata później zarówno Krzych, jak i radni KO nie zagłosowali za udzieleniem burmistrzowi wotum zaufania. Krzych wstrzymał się od głosu, natomiast siedmioro radnych, wśród których znaleźli się przedstawiciele KO i Porozumienia Samorządowego, było przeciw. Burmistrz drugi rok z rzędu nie otrzymał wotum, co formalnie otworzyło radzie możliwość przeprowadzenia referendum w sprawie jego odwołania, choć radni z KO zapowiedzieli, że nie mają zamiaru tego robić.

KO: mieszkańcy płacą więcej, ale nie otrzymują więcej

Po publikacji Krzycha głos zabrali także przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej. Radna Monika Zamarlik przyznaje, że podwyżki cen biletów i likwidację części ulg traktowała jako trudny kompromis, który miał umożliwić poprawę komunikacji.

– Jestem szczególnie rozczarowana tą informacją, ponieważ byłam przekonana, że podwyżki cen biletów oraz likwidacja części ulg były elementem kompromisu, który miał zapewnić środki na przywrócenie kursów autobusów w niedziele oraz poprawę siatki połączeń – mówi radna.

Jej zdaniem mieszkańcy ponieśli dodatkowe koszty, ale nie otrzymali w zamian wyraźnej poprawy usług.

– Płacą więcej za komunikację, jednocześnie mając do dyspozycji mniej połączeń i ograniczoną ofertę przewozową. Jeżeli oczekujemy od mieszkańców, że będą ponosić wyższe koszty funkcjonowania komunikacji, to w pierwszej kolejności powinni oni odczuć poprawę jakości usług, a nie finansować wzrost wynagrodzeń zarządu i rady nadzorczej. Tak nie powinno wyglądać odpowiedzialne gospodarowanie publicznymi pieniędzmi – ocenia Monika Zamarlik.

Z dostępnych dokumentów nie wynika bezpośrednio, że pieniądze uzyskane z podwyżek cen biletów zostały przeznaczone na wynagrodzenia władz spółki. Jest to polityczna ocena radnej, oparta na zestawieniu dwóch zachodzących równolegle procesów: zwiększenia obciążeń pasażerów i wzrostu kosztów zarządu oraz nadzoru.

Do sprawy odniósł się także Jakub Kostrz.

– Podwyżki wynagrodzeń dla zarządu spółki gminnej w sytuacji, gdy jednocześnie mieszkańcy płacą więcej za bilety, a liczba kursów jest ograniczana, są nie do obrony. Najpierw lepsza jakość usług, później wyższe wynagrodzenia – skomentował radny.

Problem wynagrodzeń w miejskich spółkach radni zauważyli już pod koniec 2024 roku. We wspólnej interpelacji przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej i Porozumienia Samorządowego pytali o wysokość wynagrodzeń prezesów oraz członków rad nadzorczych. W odpowiedzi urząd przekonywał, że zmiany kadrowe miały zmniejszyć łączne koszty kierownictwa spółek i przynieść gminie oszczędności. Jednocześnie potwierdził jednak wzrost stawek w radzie nadzorczej Wielickiej Spółki Transportowej.

Najnowsze sprawozdanie, pokazujące wyraźny wzrost łącznych wynagrodzeń zarządu i rady nadzorczej WST, sprawiło, że KO ponownie pyta, czy zapowiadane oszczędności rzeczywiście zostały osiągnięte.

„Dla mieszkańców: droższe bilety i mniej kursów. Dla zarządu: wyższe wynagrodzenia” – napisali przedstawiciele KO Wieliczka.

Ich zdaniem mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że w pierwszej kolejności poprawiana będzie jakość komunikacji, a dopiero później będą rosły koszty zarządzania spółką.

Miasto wcześniej tłumaczyło podwyżki kosztami transportu

Władze Wieliczki podkreślają, że gminna komunikacja wymaga znacznych dopłat. Według danych opublikowanych przez urząd koszt wszystkich linii autobusowych w 2026 roku ma wynieść około 22 mln zł. Tymczasem w 2025 roku wpływy ze sprzedaży biletów wyniosły około 600 tys. zł, a wsparcie z Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych to 2,3 mln zł.

Od marca 2026 roku bilet jednorazowy kosztuje 5 zł. Zmieniono również katalog ulg. Miasto argumentowało, że nowa taryfa ma pomóc w utrzymaniu komunikacji i pozwolić na przywrócenie części niedzielnych kursów. Zapowiadano między innymi powrót czterech kursów dziennie na liniach, na których wcześniej autobusy nie jeździły w niedziele.

Ten kontekst może częściowo tłumaczyć decyzje dotyczące cen biletów. Nie odpowiada jednak na najważniejsze pytanie postawione przez Krzycha i KO: dlaczego w okresie poszukiwania oszczędności tak wyraźnie wzrosły łączne wynagrodzenia zarządu i rady nadzorczej WST?

Burmistrz nie odpowiedział wprost. Zapowiada specjalną sesję

Głos24 zwrócił się do burmistrza Rafała Ślęczki z pytaniami dotyczącymi przyczyn wzrostu wynagrodzeń, podziału wykazanych kwot pomiędzy zarząd i radę nadzorczą, ewentualnych premii oraz związku tych wydatków z programem oszczędnościowym gminy.

Urząd nie udzielił odpowiedzi na poszczególne pytania. Poinformował, że burmistrz zamierza przedstawić sytuację miejskich spółek podczas nadzwyczajnej, tematycznej sesji Rady Miejskiej.

Rafał Ślęczka skierował w tej sprawie pismo do radnych.

„Uważam, że kwestie dotyczące funkcjonowania spółek, ich sytuacji finansowej, podejmowanych decyzji zarządczych, realizowanych działań, a także wynagrodzeń osób odpowiedzialnych za ich prowadzenie powinny być przedstawiane w sposób kompleksowy, rzetelny i osadzony w pełnym kontekście” – napisał burmistrz.

Jak przekonuje, nie da się przedstawić pełnego obrazu w pojedynczej odpowiedzi.

„Pełnego obrazu sytuacji nie sposób przedstawić w pojedynczym piśmie, odpowiedzi na zapytanie czy poprzez prezentację wybranych danych, bez jednoczesnego pokazania sytuacji poszczególnych podmiotów, punktu wyjścia oraz zmian, które nastąpiły w ostatnich ponad dwóch latach” – argumentuje Rafał Ślęczka.

Podczas planowanej sesji zarządy miejskich spółek mają przedstawić radnym informacje o swojej sytuacji finansowej, najważniejszych problemach, inwestycjach i osiągniętych wynikach. Omówione mają zostać także zasady oraz poziom wynagradzania zarządów.

„Zależy mi, aby była to sesja merytoryczna, oparta na konkretnych danych, dokumentach i wskaźnikach, podczas której każdy z Państwa Radnych będzie miał możliwość zadania pytań Zarządom spółek oraz uzyskania szczegółowych wyjaśnień” – zapowiedział burmistrz.

Sesja ma zostać zwołana na przełomie sierpnia i września. Ślęczka wyjaśnia, że nie chce organizować jej w pośpiechu ani w czasie, gdy wielu radnych i pracowników korzysta z urlopów.

Polityczny prezent dla przeciwników burmistrza

Bartłomiej Krzych uważa, że zamiast odpowiedzieć na konkretne pytania, burmistrz „rozmydla sprawę”, łącząc problem wynagrodzeń z szeroką debatą o funkcjonowaniu wszystkich miejskich spółek.

Nie ma wątpliwości, że dla Otwartej Wieliczki i Koalicji Obywatelskiej temat jest również okazją, aby politycznie uderzyć w Rafała Ślęczkę. Szczególnie po czerwcowym głosowaniu nad wotum zaufania, w którym burmistrz nie uzyskał wymaganej większości. Radni KO określali wtedy swoją decyzję jako „żółtą kartkę”, a nie początek politycznej wojny. Wśród formułowanych przez nich zastrzeżeń już wcześniej pojawiały się komunikacja, podwyżki i sposób zarządzania gminą.

Polityczny charakter krytyki nie unieważnia jednak pytań, które wynikają z samych sprawozdań. Trudno się dziwić, że wzrost wynagrodzeń władz spółek bulwersuje mieszkańców, którzy wcześniej słyszeli o kryzysie finansowym, konieczności oszczędzania, podwyżkach i ograniczeniach usług.

Być może spór nie osiągnąłby takiej temperatury, gdyby gmina wcześniej jasno przedstawiła, z czego wynikały zmiany wynagrodzeń, kto podjął decyzję i jakie konkretne efekty pracy władz spółek miały uzasadniać wyższe wydatki. Pytanie dotyczy także skuteczności nadzoru właścicielskiego sprawowanego przez władze gminy.

Doradca prezydenta i problemy we własnej gminie

Sprawa nabiera dodatkowego znaczenia, ponieważ w marcu Rafał Ślęczka został powołany przez prezydenta Karola Nawrockiego do Rady Samorządu Terytorialnego przy Prezydencie RP. Rada ma wspierać dialog między administracją centralną a samorządami i zajmować się między innymi problemami gmin oraz miast.

Krzych ocenia, że niewyjaśniona sprawa wynagrodzeń osłabia wiarygodność Ślęczki jako osoby doradzającej prezydentowi w kwestiach samorządowych. Formalnie burmistrz Wieliczki jest jednak członkiem Rady Samorządu Terytorialnego, a nie indywidualnym doradcą głowy państwa.

Na odpowiedź, dlaczego wynagrodzenia władz spółek wzrosły i jak ma się to do zapowiadanego programu oszczędnościowego, trzeba będzie jeszcze poczekać. Sprawa wróci podczas zapowiedzianej sesji – najpewniej dopiero na przełomie sierpnia i września. Wówczas burmistrz oraz prezesi spółek będą musieli zmierzyć się już nie tylko z politycznymi komentarzami, ale także z konkretnymi liczbami i pytaniami radnych.

Obserwuj nas w Google News

Wieliczka - najnowsze informacje

Rozrywka