Po tym, jak Rafał Ślęczka drugi rok z rzędu nie otrzymał wotum zaufania, głos zabrali radni Koalicji Obywatelskiej. Odpowiadają na zarzut politycznego ataku i przekonują, że ich decyzja była sygnałem ostrzegawczym, a nie próbą wywołania referendum w sprawie odwołania burmistrza.
W skrócie:
- Radni KO wyjaśniają, dlaczego nie poparli wotum zaufania dla burmistrza Wieliczki.
- Wskazują m.in. na komunikację miejską, podwyżki, konflikty wokół oświaty i sposób zarządzania gminą.
- Podkreślają, że ich głosowanie było „żółtą kartką”, a nie dążeniem do referendum.
- Burmistrz Rafał Ślęczka wcześniej oceniał decyzję rady jako polityczną demonstrację siły.
Wielicka sesja absolutoryjna uruchomiła kolejną odsłonę politycznego sporu w gminie. W środę, 17 czerwca, Rada Miejska w Wieliczce nie udzieliła burmistrzowi Rafałowi Ślęczce wotum zaufania. To drugi taki przypadek z rzędu, co formalnie otwiera radnym drogę do podjęcia uchwały o referendum w sprawie odwołania burmistrza. Uchwała absolutoryjna również nie uzyskała wymaganej większości.

Po głosowaniu burmistrz nie krył rozczarowania decyzją części rady. W swoim stanowisku pisał, że radni Koalicji Obywatelskiej oraz Porozumienia Samorządowego po raz kolejny nie udzielili mu wotum zaufania, „nie wskazując przy tym żadnych konkretnych zarzutów” wobec jego pracy, pracy urzędu i działań podejmowanych przez zespół. Rafał Ślęczka ocenił to jako „polityczną demonstrację siły” i podkreślił, że nie zamierza odpowiadać polityką na politykę. — Gmina nie jest własnością żadnej partii, klubu ani grupy interesów. Jest naszym wspólnym dobrem — dobrem mieszkańców Miasta i Gminy Wieliczka — napisał burmistrz.
Teraz na te zarzuty odpowiadają radni Koalicji Obywatelskiej.
KO: To nie była decyzja po jednym wydarzeniu
Stanowisko radnych KO opublikował Robert Skowronek, I wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Wieliczce. Radni przekonują, że ich decyzja nie była efektem jednego sporu ani jednego głosowania, lecz oceną sposobu zarządzania gminą w obecnej kadencji.
„Nasza decyzja nie była efektem jednego wydarzenia. To ocena dwóch lat obecnej kadencji. Samorząd wymaga dialogu przez cały rok” — napisali radni KO.
Podkreślają przy tym, że nie negują wszystkich działań burmistrza i nie blokowali każdej inicjatywy wychodzącej z urzędu. Przypominają, że poparli budżet oraz uchwały, które — ich zdaniem — służyły mieszkańcom.
„Jednak wotum zaufania jest oceną sposobu zarządzania gminą i kierunku, w jakim ona zmierza” — wskazują.
To ważny element ich tłumaczenia, bo po środowej sesji w Wieliczce wróciło pytanie, czy brak wotum zaufania jest realną oceną pracy burmistrza, czy elementem większej politycznej rozgrywki. KO przekonuje, że chodziło o sygnał ostrzegawczy.
Komunikacja, podwyżki i konflikty
Radni KO wymieniają kilka obszarów, które — ich zdaniem — uzasadniały brak poparcia dla wotum zaufania. Na pierwszym miejscu wskazują komunikację miejską, podwyżki cen biletów i zamieszanie wokół biletu metropolitalnego.
W ich ocenie samorząd nie może ograniczać się do podnoszenia opłat. Mieszkańcy — jak piszą — mają prawo oczekiwać, że każdej podwyżce będzie towarzyszyć poprawa jakości usług publicznych, sprawniejsza organizacja i lepsze zarządzanie gminą.
„Tego w wielu obszarach po prostu zabrakło” — oceniają radni.
Kolejny zarzut dotyczy stylu prowadzenia ważnych spraw. KO wskazuje, że zbyt często decyzjom towarzyszył niepotrzebny konflikt. Jako przykłady wymienia spory wokół oświaty, użytku ekologicznego oraz innych istotnych dla mieszkańców tematów.
„Uważamy, że rolą Burmistrza jest przede wszystkim łączenie różnych środowisk i szukanie kompromisu, a nie utrwalanie atmosfery konfliktu” — czytamy w stanowisku.
„Mieszkańcy oczekują odpowiedzi: co dalej?”
Radni KO odnoszą się również do argumentu, który często pojawia się w sporach między obecnym burmistrzem a jego poprzednikami: trudnej sytuacji finansowej i organizacyjnej gminy odziedziczonej po poprzedniej kadencji.
Przedstawiciele klubu deklarują, że rozumieją, iż nie wszystkie problemy powstały za obecnego burmistrza. Zarazem podkreślają, że po dwóch latach mieszkańcy oczekują już przede wszystkim planu działania.
„Jednak po dwóch latach mieszkańcy oczekują przede wszystkim odpowiedzi na pytanie: co dalej?” — napisali.
KO nie zgadza się także z przerzucaniem odpowiedzialności za obecną sytuację na Radę Miejską oraz z ciągłym wracaniem do sporów sprzed lat. Radni zaznaczają, że wielu z nich, w tym większość obecnego klubu KO, po raz pierwszy pełni mandat.
„Otrzymaliśmy mandat, aby patrzeć w przyszłość i rozwiązywać bieżące problemy mieszkańców, a nie uczestniczyć w niekończących się rozliczeniach przeszłości” — podkreślają.
To bezpośrednia odpowiedź na narrację obozu burmistrza, który od początku kadencji wskazuje na problemy pozostawione przez poprzednie władze oraz brak stabilnej większości w radzie.
„Żółta kartka”, nie referendum?
Najmocniejsze politycznie zdanie w stanowisku KO dotyczy referendum. Po drugim z rzędu nieudzieleniu wotum zaufania radni mają możliwość uruchomienia procedury referendalnej w sprawie odwołania burmistrza. To jednak scenariusz politycznie ryzykowny także dla rady.
Radni KO przekonują teraz, że ich głosowanie nie miało być krokiem w stronę takiego rozwiązania.
„Nasze głosowanie było żółtą kartką, a nie próbą wywołania politycznej wojny. Należy podkreślić, że nieudzielenie wotum zaufania jest przede wszystkim oceną sposobu sprawowania funkcji i sygnałem potrzeby zmian, a nie dążeniem do referendum” — napisali.
To ważna deklaracja, bo po środowej sesji pytanie o referendum stało się jednym z głównych tematów w Wieliczce. Zgodnie z przepisami rada może podjąć uchwałę o jego przeprowadzeniu, ale nie ma takiego obowiązku.
Po obu stronach widać jednak próbę tonowania nastrojów. Radni KO przekonują, że ich głosowanie było „żółtą kartką”, a nie próbą wywołania politycznej wojny. Burmistrz Rafał Ślęczka, choć wcześniej mówił o politycznej demonstracji siły, również zadeklarował, że nie zamierza działać w logice partyjnego odwetu.
„Zapewniam, że w swoim działaniu dalej będę kierował się przede wszystkim dobrem Gminy i jej mieszkańców, a nie interesem partyjnym” — napisał burmistrz.
Wieliczka nadal pozostaje w samorządowym klinczu: z burmistrzem bez stabilnej większości w radzie i radą, która krytykuje styl zarządzania, ale na razie odcina się od scenariusza referendum. Pytanie, czy te deklaracje wystarczą, by wyjść z politycznego impasu.



















