sobota, 16 kwietnia 2022 18:29

Nowy Sącz. Z pomocą dla Ukraińców docierają tam, gdzie inni się boją - do Mariupola, Odessy, Charkowa

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
Nowy Sącz. Z pomocą dla Ukraińców docierają tam, gdzie inni się boją - do Mariupola, Odessy, Charkowa

Stowarzyszenie Nowosądeckie Serducho od pierwszego dnia wojny niesie pomoc Ukraińcom. Pomaga na wielu płaszczyznach, zarówno osobom, które znalazły schronienie w Polsce, jak i tym, które zostały w Ukrainie, by walczyć o wolność dla swojego kraju. O tym, jak dobro rodzi dobro, opowiada nam pani Monika Pogwizd.

Na rzecz Ukraińców działają od początku wojny, niosą pomoc dzień i noc zarówno tu w Polsce, jak i na Ukrainie. Docierają tam, gdzie inni boją się jechać - do Mariupola, Odessy i Charkowa. Widząc, jak bardzo są skuteczni, dołączają do nich kolejni wolontariusze nie tylko z kraju, ale i z Anglii, Niemiec, Hiszpanii oraz Stanów Zjednoczonych. O tym jak dobro rodzi dobro opowiada nam Monika Pogwizd ze Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho.

Monika Pogwizd z wolontariuszami z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Monika Pogwizd z wolontariuszami z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Mija miesiąc od naszej ostatniej rozmowy. Nie zwalniacie państwo z niesieniem pomocy, a wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że niesiecie jej jeszcze więcej. Jak to możliwe? Doba ma tylko 24h.

– Tak minął miesiąc, a my obecnie współpracujemy z wielkimi fundacjami na całym świecie. Jedną z takich fundacji są m.in. Fundacion Escribano oraz Fundacja Rozwoju Regionów na czele z Rafałem Tomalą. Dzięki kontynuacji współpracy z cudownymi ludźmi z Anglii z Telford, Crewe i Stafoord znalazłam się na webinarze zrzeszającym wszystkie Polonie ze świata i tam udało się nawiązać współpracę m.in. ze Stanami Zjednoczonymi. Kiedy zobaczyli, co robimy i że faktycznie nasze konwoje docierają na miejsce, sami zaczęli się zgłaszać do nas ze wsparciem. Dzięki temu możemy pomagać jeszcze skuteczniej.

Dary dla Ukrainy od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Dary dla Ukrainy od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Ostatnio w pomoc zaangażowali się również przyjaciele z Niemiec.

– Tak, dostaliśmy silne wsparcie od Marzeny i Ewy z Niemiec w postaci karmy dla zwierząt i leków weterynaryjnych - ponieważ działamy kompleksowo, taka pomoc jest również bardzo potrzebna.

Paczki dla Ukrainy od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Paczki dla Ukrainy od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Na miejscu (w Nowym Sączu) w państwa otoczeniu pojawia się wiele dobrych osób, które nazywacie państwo cichymi aniołami. Macie szczęście do ludzi.

– Nasze Ciche Anioły to wolontariusze, którzy każdego dnia przychodzą do nas do pomocy ! Mamy już naszych stałych wolontariuszy, którzy niechętnie się fotografują, ale robią olbrzymią robotę, za co z całego serca jestem im bardzo wdzięczna. Ciche anioły to również darczyńcy, na których zawsze możemy liczyć, czy też chłopaki z Grupy Ratownictwa Specjalnego z Nowego Sącza, którzy zawsze nam pomagają.

Ukrainki z darami od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Ukrainki z darami od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Udaje się państwu dotrzeć z pomocą w wiele niebezpiecznych miejsc.

– Zdobyliśmy zaufanie bardzo ważnych osób na Ukrainie, właśnie dlatego że NIGDY nie posyłaliśmy, kolokwialnie mówiąc, na ślepo naszych konwojów. Generałowie, dowódcy, szpitale, lekarze, czy też ludzie pochowani w schronach zawsze dostawali tą pomoc bezpośrednią. Docieramy do Mariupola, Odessy, Charkowa - miejsc, gdzie inni się boją.

Kolejka po dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Kolejka po dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Mamy tylu cudownych ludzi na Ukrainie, którzy z naszymi darami i naszą logistyką docierają tam, gdzie to jest bardzo potrzebne. Bez pomocy wojska ukraińskiego i wolontariuszy, nie udałoby nam się to. To jest praca zespołowa. Często słyszymy, że uratowaliśmy czyjeś życie i dostajemy multum podziękowań z Ukrainy. Rzadko je publikujemy, chcemy po prostu działać.

Kolejka po dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Kolejka po dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Relacje wolontariuszy bywają naprawdę wstrząsające. Pisze pani, że czasem sama musi się zbierać kilka dni po kontakcie z nimi.

– Tak, niestety ja osobiście mam styczność z wolontariuszami i jednostkami, które znajdują się w centrum piekła. To, co my widzimy w telewizji (porozwalane budynki itp.), to jest nic w porównaniu do tego, co tam naprawdę się dzieje. Proszę mi uwierzyć że to, co działo się w Buczy, co do nas dotarło, to jest nic... Ostatnio tym bardziej mnie osobiście to dotknęło, ponieważ na jednym ze zdjęć był syn naszego wolontariusza zabity w bestialski sposób. Tego nie da się opisać - w taki dzień nikt nie jest wstanie się ze mną dogadać - to się nie mieści w głowie. Dlatego też chcemy pomagać, tym bardziej wiedząc, że nasze rzeczy docierają tam, gdzie powinny.

Żołnierze z darami od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Żołnierze z darami od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Wspieracie państwo żołnierzy, ale ślecie również pomoc m.in. do trzech domów dziecka, których podopieczni nie trafią do Polski.

– Tak. Jeśli chodzi o wojsko, a głównie o obronę terytorialną, to są ludzie, którzy chcą walczyć. Oni dostają od nas militaria, które my możemy zakupić lub je zorganizować z pomocą sponsorów. Wysyłamy im również tak ważne rzeczy, jak skarpetki, bielizna, buty ( które obecnie są bardzo potrzebne), taktyczne plecaki oraz specjalistyczne medykamenty czy żywność itp. Jeśli chodzi o domy dziecka, sytuacja na Ukrainie wygląda tak, że oni nie chcą ewakuować większości tych placówek z wiadomych przyczyn. Dostarczamy żywność, środki higieniczne oraz ubrania i zabawki do trzech, ale już w przyszłym tygodniu przy współpracy z Fundacją Rozwoju Regionów przekażemy najpotrzebniejsze rzeczy ok 1700 kolejnym dzieciom z rejonów Czernichowa i Truskawca.

Bunkier w Mariupolu / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Dostarczaliśmy również leki specjalistyczne do przeniesionych do bunkrów szpitali dziecięcych. Jeśli chociaż jedno dziecko może się dzięki nam uśmiechnąć, będziemy robić to zawsze.

Bunkier w Mariupolu chwilę po dostarczeniu darów od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Bunkier w Mariupolu chwilę po dostarczeniu darów od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Jak to się stało, że zgłosiła się do państwa fundacja z Majorki?

– Nasza Sylwia ze stowarzyszenia odpowiedzialna za zwierzęta porozumiała się z Sandrą, która od trzeciego roku życia mieszka na Majorce. Okazało się, że mają dużo rzeczy do przekazania dla zwierząt, ponieważ David (należący do Fundacji Escribano) prowadzi również swój sklep zoologiczny oraz jest mocno zaangażowany w fundację i pomoc (przekazał bardzo dużo karmy, lekarstw i rzeczy dla zwierząt na Ukrainie) . Wspólne siły połączyły się z Javierem Escribano, który prowadzi fundację na Majorce. Jest to cudowny człowiek budujący m.in. szkoły na Zanzibarze dla dzieci, pomagający w różnych zakątkach świata! Całe swoje życie i zarobione pieniądze przeznacza na pomoc. To cudowne i bardzo dla nas inspirujące. Bardzo się im spodobało to, co robimy, i to, że nasze konwoje docierają do potrzebujących, na co mamy wszystkie potwierdzenia, więc postanowili wszystkie dary, które przywieźli, jak i uzbieraną kwotę przekazać na zakup najpotrzebniejszych rzeczy dla Ukrainy. Pierwsze dwa konwoje z tymi rzeczami już wyjechały i dotrą do Mariupola, Żytomierz, Odessy i Doniecka.

Wolontariusze z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Wolontariusze z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Ich wsparcie jest nieocenione!

– Tak, w momencie, kiedy zastanawialiśmy się, skąd pozyskać wsparcie w postaci darów, a wiemy i mamy do czynienia z tym na co dzień, że ta pomoc na Ukrainie jest coraz bardziej potrzebna zjawiają się oni! W dodatku zarażając nas swoją chęcią niesienia pomocy! Warto dodać, że ta fundacja zabrała ze sobą z Polski 9 uchodźców do Hiszpanii oraz psa i kota! Cudowni ludzie, dziękujemy im za Tą nieocenioną pomoc całym sercem.

Wolontariusze z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Wolontariusze z Fundacji Escribano / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Coraz częściej dochodzą nas słuchy o tym, że wiele osób jest już zmęczonych obecną sytuacją, ale pomoc wciąż jest potrzebna, prawda?

– Tak, jak wspomniałam wcześniej, zryw pomocy gorących serc już się skończył, ludzie zaczęli podchodzić do wojny na Ukrainie jak do codzienności. Niestety, my w swoim sklepie obserwujemy ze przychodzą do nas ludzie, którzy właśnie teraz przyjechali, uciekli z bunkrów, nie mają do czego wracać, ich dzieci są zawszone, zmarznięte. Często ich pierwszą pomocą jest lekarz. Psycholodzy w naszym rejonie są oblegani przez ludzi, którzy teraz przyjeżdżają do Polski. To, co sią dzieje tam obecnie i to, z czym my mamy kontakt, jest straszne.

Mariupol po bombardowaniu / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Tego nie można nazwać nawet wojną. Zwłaszcza teraz jest ta pomoc potrzebna tam, gdzie ludzie umierają, albo bataliony się poddają, bo nie mają, co jeść, bo pomoc nie dociera lub zwyczajnie brakuje jedzenia. Apelujemy do wszystkich, aby każda zbiórka była weryfikowana i sprawdzane, czy dary trafiają w dobre ręce. Sprawdzajmy, czy pomoc dociera tam, gdzie jest naprawdę potrzebna.

Dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd

Jak w tym momencie można się włączyć w pomoc i co jest potrzebne? Możliwości niesienia pomocy, jakie daje Stowarzyszenie Nowosądeckie Serducho, jest naprawę wiele.

– Prowadzimy trzy zbiórki, więc są trzy sposoby. Pierwszym jest zapełnienie "Sklepu za uśmiech" i pomoc doraźna ludziom tutaj na miejscu. Zbierane są: żele pod prysznic, środki higieniczne, proszki do prania, żywność, ubrania. Chcemy ich wdrażać pomału w społeczeństwo, bo nie widzimy, aby ta wojna miała się szybko skończyć. Dodatkowo dodam, że na naszym profilu obecnie prowadzona jest zbiórka na sklep, ponieważ cały namiot z powodów atmosferycznych nam się zawalił, a chcemy pomagać dalej. Drugi typ zbiórki to rzeczy militarne- ochraniacze, paski militarne, buty trekkingowe, skarpetki, bielizna, czołówki, kuchenki campingowe gazowe, grzałki, apteczki wojskowe, śpiwory, karimaty, łóżka polowe oraz jedzenie w puszkach. Trzecia zbiórka to artykuły medyczne oraz rzeczy takie jak jedzenie, które szybko można przygotować, ale również ryż, kasza , słodycze, jedzenie długoterminowe, tabletki do uzdatniania wody itp. Zapraszamy do śledzenia naszego profilu na Facebooku, staramy się na bieżąco uzupełniać potrzeby. Jeśli chodzi o szpitale, tutaj szukamy sponsorów, którzy mogliby nas wesprzeć specjalnym sprzętem medycznym z list, które dostajemy. W planach mamy jeszcze otwarcie centrum pomocy psychologiczno-dydaktycznej dla osób, które przeszły traumę wojenną.

Dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho  / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Dary od Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho / Fot. archiwum prywatne Moniki Pogwizd
Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje