niedziela, 20 marca 2022 07:29

Nowy Sącz: Otwarto sklep dla Ukraińców. Formą płatniczą są uśmiech i słowo dziękuję

Autor Joanna Jamróz-Haładyj
Nowy Sącz: Otwarto sklep dla Ukraińców. Formą płatniczą są uśmiech i słowo dziękuję

Od początku wojny Stowarzyszenie Nowosądeckie Serducho niesie pomoc Ukraińcom. W sobotę (19 marca) otwiera w Nowym Sączu darmowy sklep dla uchodźców wojennych. O tej inicjatywie rozmawiamy z panią Moniką Pogwizd.

Stowarzyszenie Nowosądeckie Serducho to organizacja niosąca wszelaką pomoc (m.in. podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy). Jak mówi nam pani Monika Pogwizd, wiceprezes i dyrektor operacyjny stowarzyszenia, wolontariusze zawsze dają z siebie wszystko, by pomóc potrzebującym:

– Zajmujemy się przede wszystkim serduchem. Jeżeli ktokolwiek miałby jakikolwiek problem, na przykład chciałby zorganizować jakiś koncert charytatywny lub chciałby, żebyśmy mu pomogli w jakimkolwiek aspekcie, na jaki mamy wpływ, to proszę mi uwierzyć, zawsze znajdą się ludzie, których znamy i zawsze ktoś pomoże.

Ukraińcom pomagają od początku wojny. Na wiele sposobów. Działają nie tylko na terytorium zajętym przez wojnę, ale również z myślą o uchodźcach, którzy schronienie znaleźli w Nowym Sączu.

W sobotę (19 marca) Stowarzyszenie Nowosądeckie SERDUCHO otwiera darmowy sklep dla Ukraińców, którzy w wyniku wojny schronienie znaleźli w naszym kraju. O tym, co będzie można nabyć w punkcie pomocowym, a także o pomocy niesionej uchodźcom, rozmawiamy z panią Moniką Pogwizd.

Monika Pogwizd, wiceprezes i dyrektor operacyjny Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho
Monika Pogwizd, wiceprezes i dyrektor operacyjny Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho

Dziś wielki dzień dla Stowarzyszenia Nowosądeckie Serducho. Po kliku dniach przygotowań otwieracie panie sklep dla uchodźców z Ukrainy.

– Tak, dokładnie dziś, dzięki sklepowi Jula, stawiamy namiot i otwieramy tak zwany Sklep darmowy na Sądecczyźnie dla uchodźców wojennych. Będzie to punkt z asortymentem pochodzącym z tych wszystkich zbiórek, które są przez nas organizowane. Znajdą się tu ubrania (tak, jak wyglądało to dotychczas), tylko zostanie to usystematyzowane. Nic nie będzie w kartonach, a na wieszakach. Będzie można do nas przyjść i wybrać to, czego się tak naprawdę potrzebuje. Czyli jest to pomoc kierowana do osób, które już są na Sądecczyźnie.

Skąd pomysł na otwarcie takiego punktu?

– Pomysł zrodził się, ponieważ widzimy, ilu ludzi zostało u nas zakwaterowanych, ile osób przychodzi do nas i prosi o potrzebne rzeczy. Nie potrafimy przejść obok tego obojętnie. Tak naprawdę śmiałyśmy się, że wymyśliliśmy to pierwsi, zanim coś takiego otworzyło się np. w Krakowie, ale niestety nie mieliśmy możliwości zrealizowania tego pomysłu. Dopiero jak pojawili się wolontariusze, którzy cały czas bardzo nam pomagają i mamy coraz więcej zbiórek, stało się to możliwe. Chciałabym podziękować tutaj naszym znajomym z Anglii, z grupy z Telford (Tomkowi i Dorotce), ponieważ przysyłają do nas całego TIR-a z potrzebą humanitarną. Dzięki nim będziemy mogli wypełnić darami nasz sklep tutaj w Nowym Sączu, ale to nie wszystko, ponieważ mamy w planach otworzyć taki sam sklep we Lwowie i już są podjęte ku temu kroki, żebyśmy mogli tam działać. Niestety na dworcach we Lwowie brakuje jedzenia. Te dzieciątka, które są zostawiane na dworcach... to jest prawdziwa tragedia, więc musimy im jakoś pomóc.

Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd
Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd

Wracając do sklepu w Nowym Sączu, gdzie dokładnie będzie się mieścił i w jakich godzinach będzie można z niego skorzystać?

– Zapraszamy na Grunwaldzką 120, gdzie jest nasza siedziba. Sklep będzie otwarty codziennie od poniedziałku do piątku od godziny 8:00 do godziny 17:00, a w soboty od 9:00 do godziny 14:00.

A jakie trzeba spełnić warunki, żeby skorzystać ze sklepu?

– Przede wszystkim trzeba mieć paszport lub jakikolwiek dokument z Ukrainy. Często też przyjeżdżają do nas rodziny, które zabrały do siebie uchodźców, więc one też biorą produkty i przekazują nam informacje na temat rodziny, którą goszczą. Prowadzimy swoją ewidencję ludzi, którzy nam ofiarowują rzeczy (czyli spisujemy takie protokoły) i ludzi, którzy je biorą. Tak naprawdę, by skorzystać z pomocy, niczego więcej nie trzeba oprócz jakiegoś dokumentu, który potwierdza, że ta osoba jestem uchodźcą.

Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd
Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd

Wszystkie produkty są od ofiarodawców?

– Tak. Tutaj mamy cały czas zbiórki. Ludzie codziennie coś nam tutaj przynoszą: i ubrania, i inne potrzebne rzeczy. Przychodzą też osoby chętne do pracy, do pomocy. Na naszym facebookowym profilu są zamieszczane informacje dotyczące zbiórki, (tego, czego nam na dany moment brakuje). Oprócz takiej formy wspomagamy jeszcze inne miejsca, na przykład Dom Wczasowy Kolejarz (który jest w Muszynie), czy też inne domy wczasowe, które przyjęły uchodźców do siebie. Mamy podpisane porozumienia, na przykład z firmą Dr. Oetker i np. dostarczamy tym punktom pizzę.

Czyli można się do Państwa też zwrócić z prośbą o pomoc?

– Tak, bardzo dużo osób dzwoni do nas i pyta, czy można przyjść, czy można coś wziąć, czy naprawdę to wszystko jest darmowe. Proszę mi uwierzyć, ale dopiero teraz przyjadą ci ludzie, którzy tak naprawdę potrzebują pomocy. Większość osób, które uciekały teraz, to byli ludzie, którzy, z tego, co zaobserwowaliśmy, tak bardzo jej nie potrzebowali. Taka potrzeba może dotyczyła 20% uchodźców. Dopiero teraz zaczynają się sytuacje, że np. ludzie do nas dzwonią z Warszawy i mówią, że są na dworcu, że dziecko im płacze i oni nie wiedzą, co dalej robić. Mają tylko jedną reklamówkę ciuchów, często nie myją się po parę dni (bo ciężko jest im z tych rejonów pociągiem dojechać do Polski). Wtedy przygarniamy takich ludzi i się nimi opiekujemy.

Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd
Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd

Czyli macie panie świadomość tego, że ta druga fala, która nas czeka, to będą ludzie bardziej doświadczeni wojną?

– Tak, dokładnie. Zresztą mamy cały czas kontakt z osobami, które tam są. Na przykład sami dostarczamy do bunkru pod Kijowem rzeczy dla dzieciaczków, które są na chemii. Osoby, które się nimi opiekują, powiedziały do nas: "Poczekajcie, dopiero teraz przyjeżdżają ci, którzy zostali wywiezieni, nieraz przymusowo. Oni nierzadko w przeciągu 2, 3 minut musieli się spakować i wyjść ze swojego domu, bo wiedzieli, że niedługo będzie ostrzał dzielnicy, w której mieszkają". Te osoby przyjeżdżają, nie mając ze sobą żadnego dobytku. Dopiero oni będą tak na prawdę potrzebować naszej pomocy.

Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd
Przygotowania do otwarcia sklepu dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd

Jeszcze wracając do sklepu, jakie produkty będziecie panie miały do zaoferowania?

– Mamy żywność, chemię, wszelkiej maści ubrania, obuwie. Wszystko w tym sklepie zostało podarowane przez naszych darczyńców. My to ładnie poukładaliśmy, żeby ci ludzie nie musieli już grzebać w pudłach, tylko żeby mogli wejść normalnie do naszego sklepu i zabrać potrzebne im rzeczy.

Rozumiem, a formą płatniczą będą po prostu uśmiech i dziękuję?

– Dokładnie! Śmiejemy się, że, jak dzieciaczki do nas przychodzą, to one od razu skradają nasze serca. Wtedy my same chodzimy z nimi po punkcie i wybieramy potrzebne rzeczy. Jeśli tylko możemy się przyczynić do czegoś takiego, żeby komuś pomóc, ulżyć, to niczego więcej w zamian nam nie potrzeba.

Sklep dla uchodźców w Nowym Sączu / Fot. archiwum prywatne pani Moniki Pogwizd

Fot.: Stowarzyszenie Nowosądeckie Serducho

Nowy Sącz

Nowy Sącz - najnowsze informacje